Naukowcy o jodze
W maju br. mass media podały „rewolucyjną” wiadomość, że „joga skutecznie leczy depresję”. „Ćwiczenie jogi podnosi w mózgu poziom substancji, której niedobór prowadzi do depresji i zaburzeń lękowych – zaobserwowali naukowcy z USA” – taką informację można było przeczytać w nieomal każdej prasie i to nie tylko tej propagującej – z założenia – niekonwencjonalne metody leczenia. Wiele gazet, portali internetowych, stacji radiowych i telewizyjnych równolegle obwieszczało światu najnowsze naukowe odkrycie mające udowodnić dobroczynny wpływ jogi na zdrowie psychiczne człowieka, dając tym zaczyn jeszcze bardziej wzmożonej kampanii na rzecz jogi, która i tak ostatnimi laty jest nasilona1.
Badania przeprowadził zespół naukowców z Uniwersytetu w Bostonie (Boston University School of Medicine), pracujący pod kierunkiem pani prof. Chris Streeter, psychiatry i neurologa. Miały one dowieść empirycznie, w jaki sposób joga wpływa na funkcjonowanie mózgu. I zapewne skłoniłabym głowę pod wpływem tej „naukowej otoczki”, w postaci sztabu naukowców z tytułami, i uznałabym rangę tego eksperymentu, gdyby nie pewien drobny szczegół: badaniem tym objęto zaledwie dziewiętnaście osób, z czego zaledwie osiem ćwiczyło jogę (asany), podczas gdy pozostałych jedenaście czytało prasę bądź nowele (nienawiązujące w żaden sposób do spraw duchowych). Obie grupy wykonywały swoje „ćwiczenia” przez godzinę dziennie2. Ot, cała próba badawcza…
Badania mózgu uczestników wykonywano przed sesją jogi bądź czytania, a także po nich – za pomocą rezonansu magnetycznego. Pomiar ten miał wykazać, że u osób, które ćwiczyły asany, w mózgu podnosi się o 27 proc. poziom kwasu gamma-aminomasłowego (GABA), głównego neuroprzekaźnika o działaniu hamującym w całym systemie nerwowym. Zbyt niski poziom GABA obserwuje się na przykład u osób z zaburzeniami psychicznymi, takimi jak depresja albo stany lękowe. W badanej grupie czytających nie odnotowano zaś większych zmian w stężeniu tego związku3.
„To pierwsze badania, które pokazują, że można zmierzyć realny wpływ jogi na samopoczucie – tłumaczy dr Chris Streeter. – Joga może być bardzo użytecznym środkiem w walce z takimi problemami, jak depresja” – dodaje4. Do kogóż nie przemówi taka zachęta w naszych rozgorączkowanych czasach pełnych napięcia i stresu? Wszyscy z ochotą przyjmują to, co może pomóc nam rozluźnić się i odzyskać zdrowie. Zaiste, opublikowanie tych badań jest strzałem w dziesiątkę jeśli chodzi o strategię marketingową, wszak joga jest dzisiaj przede wszystkim towarem, o czym świadczy walka wielu międzynarodowych koncernów o możliwość opatentowania poszczególnych form i pozycji jogi.
W USA, Australii i niektórych krajach Europy nastał czas prawdziwej hossy dla jogi. Co ciekawe, w maju br. rząd Indii oficjalnie zaprotestował przeciw rosnącej liczbie patentów na jogę wydawanych przez Urząd Patentów i Znaków Towarowych USA (USPTO). Warto zaznaczyć, że USPTO wydał już blisko 150 praw własności związanych z jogą i zarejestrował ponad 2300 znaków towarowych tego rodzaju5.
Ale powróćmy do eksperymentu bostońskiego. Sprawa ta wydaje się bowiem dość mocno kontrowersyjna, nie tylko dlatego, że inni badacze nie są zgodni co do tego, czy te badania wyjaśniają dokładnie zależność między jogą a depresją. Potwierdzają oni natomiast, że jakakolwiek relaksująca aktywność fizyczna istotnie może mieć kojący wpływ na zszarpane nerwy i problemy z samopoczuciem. Psychologowie bowiem często zalecają różne łagodne formy aktywności jako element terapii przy problemach w różnego rodzaju depresji. Z tego powodu pewna ilość medycznych kolegów pani Streeter skrytykowała jej badanie, ponieważ nie włączyła ona w eksperyment grup innych niż ćwiczących jogę. Wskazywali na istniejącą już znaczną liczbę badań łączących ćwiczenia chociażby aerobiku do obniżenia depresji i symptomów smutku6.
Jako przykład takich właśnie badań można podać analizy zespołu badawczego z UT Southwestern Medical Center, kierowanego przez dra Madhukara Trivedi, profesora psychiatrii. Analizy te wykazały, że ćwiczenie aerobiku przez 30 minut trzy do pięciu razy na tydzień może zmniejszać nawet o 50 proc. symptomy depresji. Badania te opublikowano w 2005 roku w styczniowym wydaniu „American Journal of Preventive Medicine”7. Podobnie wykazały ekspertyzy dra Fernanda Dimeo i jego zespołu współpracowników (znawcy medycyny sportowej i psychiatrii) z Benjamin Franklin Medical Center, które opublikowane zostały w 2001 roku w brytyjskim magazynie „British Journal of Sports Medicine”8. Dowodzą one wyraźnie, że ćwiczenie areobiku znacznie obniża poziom depresji.
Zastanawia więc, czemu bostoński zespół naukowców zdawał się nie dostrzegać takich ekspertyz, szczególnie, jeśli zauważymy, że choć pani Streeter nie argumentuje przeciw innym formom ćwiczeń fizycznych, np. bieganiu, to stawia mocną tezę, że joga może najwięcej zaoferować w leczeniu depresji9. A takie stwierdzenie wydaje się być już wnioskiem nie tylko nieuprawnionym, co mocno przesadzonym, biorąc pod uwagę fakt, że jej zespół nie przeprowadził żadnych badań porównawczych w tym zakresie10…
Anna Białowąs
Więcej na ten temat w „Sekty i Fakty” nr 3 (32)/2007, s. 5-9.
Pismo dostępne m.in. w Empiku i dobrych katolickich księgarniach.
Tags: cen, jak, jest, np, od, pl, Prasa, Roku, tej, tp, tym
Leave a Reply