„Niezadowolenie z własności prywatnej”

„FAZ” z 13.02., Konrad SchullerMaluch, który w latach socjalizmu był tak bliski sercu każdego Polaka jak trabant sercu każdego obywatela NRD, stał się dziś symbolem dynamiki. Siłą napędową polskiego wzrostu gospodarczego w roku 2005 był eksport, a przede wszystkim przemysł motoryzacyjny i inwestorzy zagraniczni działający w tej branży. I tu właśnie pojawia się Fiat.

Włoski inwestor ze swoją fabryką w Tychach przesunął się na liście największych przedsiębiorstw w Polsce w przeciągu dwóch lat z miejsca dwunastego na czwarte pod koniec roku 2005.

Auta produkowane w Tychach eksportowane są do Włoch i Japonii, a część sprzedawana jest w Polsce. Podobnie jak w Polsce, eksport jest głównym filarem gospodarki również w innych państwach regionu, które w ostatnich latach gruntownie się zreformowały. W samym polskim przemyśle samochodowym wydajność pracy wzrosła w okresie 1996-2003 o 397%, płace zaś pozostały na poziomie dużo niższym niż w krajach zachodnich.

W rezultacie Fiat, Volkswagen, MAN i Volvo mają swoje siedziby w Polsce, która odnotowała wzrost gospodarczy na poziomie o wiele wyższym niż przeciętna zachodnioeuropejska. Jednak maluch jest nie tylko symbolem postępu, ale też stagnacji. Wzrost gospodarczy nie jest bowiem odczuwany w całym kraju, nie stworzył nowych miejsc pracy, a na prowincji utrzymuje się stan bezwładu. Pod koniec grudnia stopa bezrobocia w Polsce, wynosząca 18%, była najwyższa w UE. Wyniki roku 2005 wypadają blado w porównaniu z rokiem 2004. Nie wzbudziło to większego zdziwienia m.in. z uwagi na nastrój niepewności wywołany podwójnymi wyborami na jesieni ubiegłego roku. Jednak prognozy wzrostu polskiej gospodarki, 4-4,3%, są poniżej średniej krajów wschodnioeuropejskich. Powodów, dla których ta tendencja się utrzymuje, jest kilka. Z jednej strony nie można „rozruszać” polskiej gospodarki tak jak to jest możliwe w przypadku krajów bałtyckich czy Słowacji. Z drugiej strony nastrój niepewności wcale nie zelżał od czasu wyborów. Nadzieje na „koalicję reform” malały z tygodnia na tydzień. Podczas kampanii wyborczej partia PiS obiecywała znaczne obniżenie podatków i koalicję z PO. Jednak po zwycięstwie w wyborach parlamentarnych jej kurs uległ zmianie. Na początku lutego podpisała ona z LPR i Samoobroną „porozumienie ws. tolerowania”. W tej sytuacji eksperci wątpią, aby doszło do obniżenia podatków, bo postulaty LPR i Samoobrony dotyczą zwiększenia transferów pieniężnych dla ludzi starszych, bezrobotnych i rolników, a to pozostaje w sprzeczności z redukcją podatków. Powyższe odzwierciedla projekt budżetu na rok 2006, który nie zawiera obniżenia podatków, natomiast przewiduje zwiększenie deficytu budżetowego. Stosunek nowej władzy do rynku pozostaje napięty w odniesieniu do wielu kwestii. Zgodnie z zawartym porozumieniem NBP ma w przyszłości troszczyć się o wzrost gospodarczy, czyli odejść od kursu stricte stabilizującego. Rząd nie chce podać terminu wejścia do strefy euro, a o zmniejszaniu obciążeń socjalnych nigdzie nie ma mowy (jako procent produktu socjalnego obciążenia te w Polsce należą do najwyższych w krajach OECD, oceniane są jednak jako bardzo nieefektywne). Do tego dochodzi jeszcze dążenie nowych władz do wzmocnienia kompetencji władzy w każdej dziedzinie. Nowa „super-instytucja” ma skupić w swym ręku nadzór nad bankami, giełdą, ubezpieczeniami i emeryturami, a komisja ds. prawa i sprawiedliwości ma sprawdzić najważniejsze z dotychczas przeprowadzonych procesów prywatyzacyjnych pod kątem ewentualnych przypadków korupcji. Ogólnie rzecz biorąc nową politykę gospodarczą cechuje niezadowolenie z prywatnej własności. Liczba przedsiębiorstw państwowych zmalała w Polsce do dwóch tysięcy. Obecnie wygląda na to, że PiS chce zwolnić tempo prywatyzacji: pewna liczba przedsiębiorstw, w tym również koncern Orlen, ma pozostać w rękach państwa. Ostatnie wydarzenia pokazują jednak, że PiS chce także powstrzymać takie przedsiębiorstwa jak Fiat, które są motorami rozwoju gospodarczego, czyli zagranicznych inwestorów. Podejrzenie to potwierdzają trudności, na jakie napotykają plany dalszej ekspansji na rynku polskim holenderskiego koncernu Eureko. W podobnej sytuacji znalazł się też włoski bank UniCredito, który nie może przeprowadzić transakcji przejęcia BPH, pomimo, że otrzymał na to przyzwolenie Brukseli, ponieważ nie zgadza się na nią rząd polski. Jest to pierwszy taki przypadek w Europie, który nie przyczynia się do zwiększenia zaufania, jakim międzynarodowy kapitał darzy polskie władze. Polska potrzebuje kapitału zagranicznego, jednak sygnały płynące znad Wisły inwestorzy zagraniczni odczytują jako wyraźny sceptycyzm w stosunku do nich. W tej sytuacji nie jest wykluczone, że zwrócą się oni w kierunku Słowacji i krajów bałtyckich.

Tags: , , , , , , , , , , ,

Related posts

About the Author

Leave a Reply

You can use these XHTML tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <blockquote cite=""> <code> <em> <strong>