Polska nie przyjmie takiego budżetu – RZECZPOSPOLITA
Nowe państwa członkowskie dostaną 14 mld euro mniej w latach 2007 – 2013, jeśli Unia zaakceptuje propozycję Wielkiej Brytanii
Premier Kazimierz Marcinkiewicz nie ma wątpliwości. Brytyjską propozycję budżetową określił jako nie do przyjęcia.
Wydatki na poziomie 847 mld euro, czyli o 24 mld euro mniej, niż przewidywano pół roku temu w propozycji luksemburskiej, to oferta Brytyjczyków kierujących do końca roku pracami Unii. Oznacza to zobowiązania na poziomie 1,03 proc. zamiast 1,06 proc. unijnego dochodu narodowego brutto.
W brytyjskiej wersji koszty kompromisu miałyby ponieść przede wszystkim nowe, biedniejsze, państwa członkowskie. Kwota dla nich jest o około 9 proc. mniejsza niż w pakiecie odrzuconym na unijnym szczycie w czerwcu w Brukseli. W wypadku Polski oznacza to niespełna 56 mld euro na biedne regiony, czyli o ponad 5 mld euro mniej, niż obiecywano nam wcześniej. Brytyjczycy nie zaproponowali więcej pieniędzy niż kwota, o której od ponad tygodnia pisała europejska prasa i która spotkała się już z druzgocącą krytyką ze strony wielu państw Unii.
- Budżet narusza zasadę solidarności w UE. To propozycja, w której zamiast reform proponuje się cięcia, a te najbardziej dotkną nowe kraje członkowskie – mówi premier Kazimierz Marcinkiewicz.
- Pod koniec okresu budżetowego realne płatności w unijnym budżecie mogą być nawet niższe od 1 proc. dochodu narodowego, czego żądała szóstka największych płatników. To wielkie osiągnięcie – chwalił się wczoraj Jack Straw, szef brytyjskiej dyplomacji. Ma on trudne zadanie. Musi przekonać do swojej propozycji unijnych partnerów, którzy w większości narzekają na brytyjskie oszczędności. A jednocześnie chce uzyskać akceptację brytyjskiej opinii publicznej, dla której jakiekolwiek ustępstwo wobec finansowych żądań partnerów oznacza zmniejszanie wyspiarskiej suwerenności.
Budżet skrytykowała już Bruksela. – Brytyjska propozycja jest nie do zaakceptowania. To wizja budżetu dla mini-Europy, a nie silnej Europy, której dziś potrzebujemy – powiedział Jose Barroso. Według niego oferta zawiera zbyt mało pieniędzy na inwestycje i pokazuje brak równowagi we wpłatach ponoszonych przez państwa członkowskie. Nowym, biedniejszym, zabiera się 14 mld euro, a bogatym tylko 7 mld euro z pieniędzy przeznaczonych na rozwój obszarów wiejskich. Biorąc pod uwagę mniejszą składkę, ich pozycja netto albo się poprawi, albo pozostanie bez zmian.
Barroso ostrzegł także , że przedstawiona przez Londyn propozycja unijnego budżetu uniemożliwi przyjęcie do Unii Rumunii i Bułgarii w 2007 roku. – To jasne, że nie możemy dalej rozszerzać Unii przy złożonej przez przewodniczącą Unii Wielką Brytanię propozycji budżetu – powiedział Barroso po rozmowach w Brukseli z premierem Rumunii Calinem Tariceanu.
Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Josep Borrell w reakcji na brytyjską propozycję unijnego budżetu na lata 2007 – 2013 radził, by „nie tracić zbyt wiele czasu na propozycję, która nie ma szans na powodzenie”.
Brytyjczycy próbują wobec Polski i pozostałych państw Europy Środkowej i Wschodniej stosować taktykę kija i marchewki. Kijem jest mniejsza kwota funduszy, marchewką – łatwiejsze warunki ich wydawania. – Ani stare, ani nowe państwa Unii nigdy nie wykorzystywały w pełni przeznaczonych dla nich pieniędzy – wskazywał wczoraj Straw. Uważa, że z dostępnej w propozycji brytyjskiej mniejszej kwoty możemy faktycznie dostać więcej pieniędzy.
Warunki wykorzystania są zgodne z polskimi postulatami. Dla Funduszu Spójności okres wykorzystania będzie wynosił trzy zamiastdwóch lat. Samorządy lokalne dostaną prawo wydatkowania funduszy unijnych na VAT. Wreszcie konieczny udział własny w inwestycjach realizowanych za pieniądze unijne ma wynosić 15 zamiast 20 proc. obowiązujących stare państwa Unii.
Czeski premier Jirzi Paroubek wyraził opinię, że przedstawiony w poniedziałek przez Wielką Brytanię projekt budżetu Unii Europejskiej na lata 2007 – 2013 jest „wart dyskusji”. – Propozycja jest rozczarowująca i nie daje nowym krajom możliwości dogonienia bogatszych krajów Unii – ocenił premier Węgier Ferenc Gyurcsany.
Wieloletni plan finansowy na lata 2007 – 2013 muszą zaakceptować szefowie rządów 25 państw Unii. Okazja będzie 15 i 16 grudnia w Brukseli na szczycie kończącym brytyjskie przewodnictwo Wspólnoty. Widać, że kompromis nie będzie łatwy.
Tags: cen, Europejskiego, jak, jest, od, pl, Prasa społeczno - polityczna, Roku, strony, tp, tym, unii europejskiej
Leave a Reply