Ważne pienądze, ale nie tylko – RZECZPOSPOLITA

Zgodnie z wcześniejszymi nieoficjalnymi doniesieniami Wielka Brytania zaproponowała okrojoną wersję projektu budżetu unijnego na lata 2007 – 2013. Brytyjska poprawka dotyczy pieniędzy przeznaczonych na wsparcie nowych krajów Unii, w tym Polski. Chroni natomiast interesy dotychczasowych beneficjentów kasy unijnej, m.in. francuskich rolników, a po części samych Brytyjczyków, dbających o zachowanie sporej części swojej ulgi w płatnościach.

Godzić się na to czy nie godzić? – przed takim pytaniem stoi dziś polski rząd. Premier Kazimierz Marcinkiewicz twardo chce bronić większego budżetu dla nas. Propozycja brytyjska stawia go w niewątpliwie trudnej sytuacji. PiS wygrało wybory, mocno akcentując potrzebę twardszych negocjacji z Unią. Partie, które je wspierają w parlamencie, mają jeszcze sztywniejsze stanowisko. Tymczasem proponowany jest kompromis gorszy od tego, na jaki przystał krytykowany za nadmierną uległość wobec Unii gabinet premiera Marka Belki. Zgodzić się więc, zwłaszcza od razu, byłoby obecnemu rządowi trudno. Jednocześnie popatrzmy na sytuację realnie. Do stracenia mamy znacznie więcej niż to, co chcą nam uciąć Brytyjczycy. Negocjować trzeba twardo, ale zważać też, abyśmy nie zostali osamotnieni. W najgorszym bowiem razie może po prostu nie być wieloletniego budżetu, a wtedy wiele naszych projektów nie zyska wsparcia. Tymczasem zaproponowane cięcia – zgodnie z odwieczną sztuką negocjacji – okazują się nie aż tak dla nas straszne, jak początkowo można było się obawiać. Pomimo więc niemiłego poczucia wyboru pomiędzy złem większym a mniejszym, trzeba liczyć się z tym, że ostatecznie wybierzemy to mniejsze.

Powiedzmy też sobie szczerze, że rządowi premiera Marcinkiewicza o wiele łatwiej byłoby negocjować z Brytyjczykami i innymi partnerami w Unii, gdyby Polska świeciła przykładem w tempie przygotowywania i realizacji projektów unijnych. Mamy tu, niestety, zaniedbania, wynikające m.in. z nadmiernego zbiurokratyzowania wszelkich procedur, czego nawet najwięksi biurokraci w Brukseli nie oczekują. Zacząć więc tak naprawdę trzeba od poprawienia naszego własnego prawa i wyeliminowania nadmiernej sprawozdawczości. Bo tu dziś tkwią, a nie tylko w braku pieniędzy, podstawowe bariery w korzystaniu z dobrodziejstwa członkostwa w Unii. Oby przygotowywane nowelizacje przepisów i procedur grzechy te rzeczywiście wyeliminowały.

Tags: , , , , , , ,

Related posts

About the Author

Leave a Reply

You can use these XHTML tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <blockquote cite=""> <code> <em> <strong>