Zwycięstwo Evo Moralesa w wyborach prezydenckich w Boliwii

Prasa brazylijska, m.in. „Folha de S. Paulo” z 20.12.

Evo Morales, Indianin, lider boliwijskich producentów koki, zwyciężył w pierwszej turze z wynikiem 51%, co uchroniło go od drugiej tury, która w Boliwii odbywa się poprzez głosowanie w parlamencie. Zarówno prasa, jak i oficjalne oświadczenie prezydenta Brazylii wyrażają zadowolenie ze spokojnego przebiegu wyborów w Boliwii. W opiniach przedwyborczych pojawiały się obawy, że wybory mogą znaleźć finał w manifestacjach i walkach ulicznych.

Sprawą szczególnie dyskutowaną jest stabilność kraju i rządów Moralesa. Dziennik „Folha de S. Paulo” z 2005.12.20 w artykule pt. „Morales pod trzema źródłami nacisku” cytuje analityków boliwijskich mówiących, że zdolność Moralesa do skutecznego rządzenia będzie zależeć od trzech czynników: Kongresu, gubernatorów (po raz pierwszy wybranych w wyborach bezpośrednich) i „ulicy”. Sytuacja Ruchu na rzecz Socjalizmu (Movimento al Socialismo – MAS) w Kongresie jest komfortowa – MAS ma 75 ze 127 deputowanych i 13 z 30 senatorów. Morales musi jednak nawiązać dialog z nowymi władzami lokalnymi, które mają dość dużą autonomię, a także z ruchami społecznymi, bez udziału których rządzenie Boliwią jest praktycznie niemożliwe. MAS nie ma swoich gubernatorów w najważniejszych i najbogatszych regionach: Tarija, gdzie koncentruje się 83% rezerw gazu ziemnego i Santa Cruz na wschodzie, Cochabamba w centrum i La Paz na zachodzie. W bogatych regionach wschodnich istnieją silne tendencje separatystyczne. Ocenia się, że Morales ma przewagę, ale nie jest to przewaga znacząca i będzie zmuszony do stałych negocjacji z opozycją. Innym niebezpieczeństwem dla Moralesa jest radykalna lewica, do której apelował w kampanii prezydenckiej, i która go solidarnie poparła. Jej przedstawiciele wierzą, że w Boliwii nadchodzi rewolucja i będą bezwzglednie rozliczać nowy rząd z owych rewolucyjnych obietnic. Lider boliwijskich Indian, Felipe Quispe, dał Moralesowi 90 dni na rozpoczęcie realizacji jego planów i zapowiedział, że w razie ich niespełnienia doprowadzi do upadku rządu. Brazylijskie sfery polityczne i biznesowe szczególnie niepokoją się zapowiedziami Moralesa dotyczącymi zmian w strukturze własności przemysłu paliwowego w Boliwii. Morales chce doprowadzić do renacjonalizacji tego przemysłu i do wyrównania zysków ze sprzedaży gazu ziemnego: 50% dla kraju, 50% dla inwestorów zagranicznych. Brazylijski potentat paliwowy PETROBRAS kupił w 1999 r za 102 mln USD dwie rafinerie paliw w Boliwii. Morales głosił w swojej kampanii, że rafinerie wrócą „do macierzy”, co wliczając inwestycje dokonane od 1999 r. będzie obecnie kosztowało Boliwię około 150 mln USD. PETROBRAS planował zwiększenie produkcji w zakładach w Cochacamba i Santa Cruz de la Sierra, a także wybudowanie centrum przetwórstwa gazu na granicy Boliwii z brazylijskim stanem Mato Grosso do Sul (wartość tego projektu to około 1,5 mld USD). Przedsięwzięcia te zostały wstrzymane do czasu objęcia stanowiska przez nowego prezydenta Boliwii w styczniu 2006. Zarząd firmy optymistycznie patrzy w przyszłość twierdząc, że PETROBRAS miał zawsze dobre stosunki z Boliwią. PETROBRAS jest największą firmą w Boliwii. W Santa Cruz de la Sierra, najbardziej rozwiniętym rolniczo regionie Boliwii, działa około 160 brazylijskich plantatorów soji, których udział w boliwijskim eksporcie tego towaru wynosi aż 40%. Plantatorzy oczekują od nowego rządu gwarancji prawa własności i odcięcia się od skrajnej retoryki liderów populistycznych, którzy obecnie należą do partii MAS. Morales popiera projekty integracji państw regionu i nadaje im priorytet w polityce Boliwii. Szef Komisji Stałych Przedstawicieli MERCOSUR, Carlos Alvarez, zapowiedział.12.19, że wystąpi z propozycją włączenia Boliwii do bloku. Według Alvareza Prezydenci Chavez, Lula i Kirchner spotkają się na początku nowego roku i zaproszą do rozmów Moralesa. Na drugim biegunie nowej polityki Boliwii znajdują się relacje ze Stanami Zjednoczonymi, które Morales stale krytykuje zarzucając im, że pod pretekstem walki z narkobiznesem dążą do rozszerzania swojej obecności militarnej i budowy baz wojskowych. Stany Zjednoczone w latach 80-tych finansowały projekty niszczenia upraw koki, z którą to strategią walczył Evo Morales. Brazylia jest krajem tranzytowym dla 80% boliwijskiej kokainy, która następnie trafia do Europy.

Authors
Tags , , , , , ,

Related posts

Top