Mapa

Archiwum

202120202019201820172016201520142013201220112007

2021
  • piątek, 12 lutego Jak zbudować silną markę online? (Prasa) (budowanie marki artysty, budowanie marki b2b, budowanie marki cel, budowanie marki co to znaczy, budowanie marki e-commerce, budowanie marki eksperta, budowanie marki etapy, budowanie marki firmy, budowanie marki firmy szkolenie, budowanie marki na instagramie, budowanie marki osobistej, budowanie marki osobistej ćwiczenia, budowanie marki osobistej pdf, budowanie marki osobistej po angielsku, budowanie marki osobistej to inaczej, budowanie marki osobistej w mediach społecznościowych, budowanie marki pdf, budowanie marki personal branding, budowanie marki po angielsku, budowanie marki w social media, budowanie marki własnej, budowanie świadomości marki ang, budowanie świadomości marki english, budowanie świadomości marki po angielsku, budowanie wizerunku marki po angielsku) (by prasa.org.pl)
    Tematyka konferencji obejmuje takie zagadnienia jak strategia i komunikacja marki, biznesowe działania w mediach społecznościowych, prawne uwarunkowania działań online, filary budowania reputacji marki.
2020
  • poniedziałek, 28 grudnia Spraw, by tegoroczny sylwester był najbardziej wyjątkową imprezą roku (Prasa) (domówka cafe sylwester, domówka sylwestrowa, e-sylwester.pl, sylwester domowka, sylwester domówka 2020, sylwester domówka co do jedzenia, sylwester domówka co ubrać, sylwester domówka ile osób, sylwester domowka jak sie ubrac, sylwester domówka jak zorganizować, sylwester domówka jedzenie, sylwester domówka kraków, sylwester domówka menu, sylwester domówka obostrzenia, sylwester domówka polsat, sylwester domówka pomysły, sylwester domówka stylizacje, sylwester domowka w co sie ubrac, sylwester domówka wrocław, sylwester warszawa domówka) (by prasa.org.pl)
  • piątek, 18 grudnia Podrobione dzieła sztuki i remonty po taniości. Przestępstwa przeciwko zabytkom z życia wzięte (Prasa) (3 dzieła sztuki, 3 przykłady dzieł sztuki, 5 dzieł sztuki inspirowanych biblią, 5 dzieł sztuki które można zobaczyć w luwr, 5 dzieł sztuki wraz z autorem z muzeum narodowego, 5 przykładów dzieł sztuki, 5 słynnych dzieł sztuki, 9 najsłynniejszych dzieł sztuki, assassin's creed 4 dzieła sztuki, aukcje dzieł sztuki łódź, autor dzieła sztuki hasło krzyżówkowe, bada dzieła sztuki hasło krzyżówkowe, ciekawe dzieła sztuki, dziela historii sztuki, dziela sztuki, dziela sztuki co to, dziela sztuki fowizm, dziela sztuki the sims 4, dzieł a sztuki, dzieła sztuka średniowiecza w polsce, dzieła sztuki 20 wieku, dzieła sztuki 21 wieku, dzieła sztuki 3d, dzieła sztuki a koszty uzyskania przychodu, dzieła sztuki a prawa autorskie, dzieła sztuki abstrakcyjnej, dzieła sztuki allegro, dzieła sztuki amortyzacja, dzieła sztuki animal crossing, dzieła sztuki antycznej, dzieła sztuki architektura, dzieła sztuki aukcje, dzieła sztuki banany, dzieła sztuki barokowej w europie, dzieła sztuki barokowej w polsce, dzieła sztuki baroku, dzieła sztuki baroku w polsce, dzieła sztuki biblia, dzieła sztuki bilans, dzieła sztuki budowle, dzieła sztuki chrześcijańskiej, dzieła sztuki chrześcijańskiej w polsce, dzieła sztuki ciekawostki, dzieła sztuki cło, dzieła sztuki co to jest, dzieła sztuki co to takiego, dzieła sztuki czerpiące inspiracje z biblii, dzieła sztuki definicja, dzieła sztuki definicja dla dzieci, dzieła sztuki dla dzieci, dzieła sztuki do kolorowania, dzieła sztuki do kupienia, dzieła sztuki do odtworzenia, dzieła sztuki do pobrania, dzieła sztuki domena publiczna, dzieła sztuki egipskiej, dzieła sztuki ekspresjonizmu, dzieła sztuki ekspresyjnej, dzieła sztuki epoki oświecenia, dzieła sztuki epoki renesansu, dzieła sztuki epoki średniowiecza, dzieła sztuki estetycznej, dzieła sztuki ewidencja księgowa, dzieła sztuki figuratywnej, dzieła sztuki figury, dzieła sztuki film, dzieła sztuki formy, dzieła sztuki funkcja dydaktyczna, dzieła sztuki funkcja estetyczna, dzieła sztuki galeria, dzieła sztuki gdzie kupić, dzieła sztuki gielda, dzieła sztuki gotyckiej, dzieła sztuki gotyku, dzieła sztuki graffiti, dzieła sztuki grafika, dzieła sztuki greckiej, dzieła sztuki hellenistycznej, dzieła sztuki hitlera, dzieła sztuki hitlerowcy, dzieła sztuki i antyki, dzieła sztuki i antyki skrótowiec, dzieła sztuki i literatury uznane za doskonałe, dzieła sztuki inspirowane biblią, dzieła sztuki inspirowane biblią filmowe, dzieła sztuki inspirowane biblią literackie, dzieła sztuki inspirowane mitologią, dzieła sztuki inwestycje, dzieła sztuki jak zaksięgować, dzieła sztuki jaka stawka vat, dzieła sztuki jaki podatek, dzieła sztuki jaki vat, dzieła sztuki jakie są, dzieła sztuki jako inwestycja, dzieła sztuki jako środki trwałe, dzieła sztuki jedzenie, dzieła sztuki klasycyzmu, dzieła sztuki kolorowanki, dzieła sztuki kraków, dzieła sztuki kśt, dzieła sztuki które czerpią inspiracje z biblii, dzieła sztuki które pełnią funkcję dydaktyczną, dzieła sztuki które trzeba znać, dzieła sztuki kupno, dzieła sztuki las, dzieła sztuki lato, dzieła sztuki leonardo da vinci, dzieła sztuki licytacje, dzieła sztuki ludowej, dzieła sztuki ludzie bezdomni, dzieła sztuki luwr, dzieła sztuki łatwe do narysowania, dzieła sztuki łódź, dzieła sztuki łódź piotrkowska, dzieła sztuki magdalena abakanowicz, dzieła sztuki magicznej, dzieła sztuki malarskiej, dzieła sztuki memy, dzieła sztuki michała anioła, dzieła sztuki młodej polski, dzieła sztuki muzycznej, dzieła sztuki muzyka, dzieła sztuki na sprzedaż, dzieła sztuki na ubraniach, dzieła sztuki na wiejskich przystankach, dzieła sztuki nawiązujące do biblii, dzieła sztuki nawiązujące do mitologii, dzieła sztuki nowoczesnej, dzieła sztuki nowożytnej, dzieła sztuki nowych mediów, dzieła sztuki o miłości, dzieła sztuki o ogromnej wartość krzyżówka, dzieła sztuki o tematyce biblijnej, dzieła sztuki o tematyce zaczerpniętej z pisma świętego, dzieła sztuki obrazy, dzieła sztuki odzyskane, dzieła sztuki oświecenia, dzieła sztuki oświeceniowej, dzieła sztuki po angielsku, dzieła sztuki pod lupą, dzieła sztuki polskie, dzieła sztuki polskiej, dzieła sztuki portrety, dzieła sztuki pozytywizmu, dzieła sztuki prehistorycznej, dzieła sztuki przykłady, dzieła sztuki religijnej, dzieła sztuki renesansowej, dzieła sztuki renesansu, dzieła sztuki renesansu w polsce, dzieła sztuki rodzaje, dzieła sztuki romańskiej, dzieła sztuki romantyzmu, dzieła sztuki rzeźby, dzieła sztuki sakralnej, dzieła sztuki sakralnej przykłady, dzieła sztuki sakralnej w polsce, dzieła sztuki śmierci, dzieła sztuki śmieszne, dzieła sztuki sprzedaż, dzieła sztuki średniowiecza, dzieła sztuki średniowiecza cechy, dzieła sztuki środek trwały, dzieła sztuki starożytnego egiptu, dzieła sztuki starożytnej, dzieła sztuki starożytnej grecji, dzieła sztuki synonim, dzieła sztuki t shirt, dzieła sztuki tapety, dzieła sztuki tattoo, dzieła sztuki test, dzieła sztuki tlumaczenie, dzieła sztuki utracone, dzieła sztuki uznane za doskonale, dzieła sztuki użytkowej, dzieła sztuki vat, dzieła sztuki w bilansie, dzieła sztuki w których pojawia się motyw stabat mater dolorosa, dzieła sztuki w ludziach bezdomnych, dzieła sztuki w luwrze, dzieła sztuki w polsce, dzieła sztuki w reklamie, dzieła sztuki w średniowieczu, dzieła sztuki współczesnej, dzieła sztuki z baroku, dzieła sztuki z bursztynu, dzieła sztuki z drewna, dzieła sztuki z epoki romantyzmu, dzieła sztuki z metalu, dzieła sztuki z motywem anioła, dzieła sztuki z motywem stabat mater dolorosa, dzieła sztuki z przedmiotami codziennego użytku, dzieła sztuki z recyklingu, dzieła sztuki z renesansu, dzieła sztuki znane, dzieła sztuki żoliborz, dzieła sztuki zrabowane przez niemców, dzieła sztuki związane z biblią, dzieła w galerii sztuki, dzieła w galerii sztuki krzyżówka, dzieło sztuki, dzieło sztuki 21 wieku, dzieło sztuki funkcja komunikacyjna, dzieło sztuki historii, dzieło sztuki literatura, dzieło sztuki tkackiej, dzieło sztuki travian, dzieło sztuki w 3 wymiarach, faktura w dziele sztuki, forma dzieła sztuki, formy dziel sztuki, funkcja dzieła sztuki warszawa 1972, i dzieł sztuki, inwestowanie w dzieła sztuki, inwestowanie w dzieła sztuki wady i zalety, inwestycja w dzieła sztuki, j.paul getty museum dzieła sztuki, jak inwestować w dzieła sztuki, l.s. lowry dzieła sztuki, łatwe dzieła sztuki, m.d.m. dzieła sztuki i antyki marszałkowska warszawa, musée d'orsay dzieła sztuki, najdroższe dzieła sztuki 2019, najważniejsze dzieła sztuki, najważniejsze dzieła sztuki średniowiecza, najważniejsze dzieła sztuki średniowiecznej, nowa pinakoteka dzieła sztuki, nowoczesne dzieła sztuki, odzyskane dzieła sztuki 2019, odzyskane dzieła sztuki 2020, opis dzieła sztuki ćwiczenia, opis dzieła sztuki klasa 7, opis dzieła sztuki youtube, opisz dzieło sztuki ukazane na ilustracji, puzzle dzieła sztuki 2000, rembrandt dzieła sztuki, reprodukcja dzieła sztuki, rokoko dzieła sztuki, secesyjne dzieła sztuki użytkowej, secesyjne dzieła sztuki użytkowej film, secesyjne dzieła sztuki użytkowej prezentacja, secesyjne dzieła sztuki użytkowej youtube, sims 4 dzieła sztuki, sztuka i dzieło sztuki wok sprawdzian, t-shirt dzieła sztuki, twórca dzieła sztuki hasło krzyżówkowe, utwór a dzieło sztuki, wycena dzieł sztuki łódź, wycena dzieł sztuki łódzkie, wymień 3 dzieła sztuki, z kolekcją dzieł sztuki) (by prasa.org.pl)
    Nierzadko niszczenie dziedzictwa wynika nie ze złej woli, ale z niewiedzy. Zdarzają się jednak również celowe przestępstwa na szeroką skalę. Obojętnie jaka jest przyczyna, każdego dnia słyszymy o kolejnych historiach, przez które tracimy świadectwa naszej historii. Na takie sytuacje uwrażliwiać ma kampania Narodowego Instytutu Dziedzictwa.
  • poniedziałek, 5 października Burzymy stereotyp gracza! 65 proc. użytkowników mobile gamingu w Europie to kobiety (Prasa) (a mobile gaming application publishes data continuously to amazon kinesis data streams, a mobile gaming company runs application servers on amazon ec2 instances, an mobile gaming, b spot mobile gaming, b.sc gaming & mobile application development, g mobile ron gaming, gamesir x2 type-c mobile gaming, gamesir x2 type-c mobile gaming controller, gamesir x2 type-c mobile gaming controller 2021 new version, gamesir x2 type-c mobile gaming controller review, hki pubg mobile gaming joystick, j art gaming mobile legends, mobile for gaming 2020, mobile gaming accessories, mobile gaming accessories best, mobile gaming accessories pubg, mobile gaming addiction, mobile gaming amazon, mobile gaming android controller, mobile gaming apps, mobile gaming asus, mobile gaming background, mobile gaming benchmarks, mobile gaming benchmarks 2020, mobile gaming blog, mobile gaming bundle, mobile gaming bundle android, mobile gaming bus, mobile gaming business, mobile gaming case, mobile gaming clip, mobile gaming clip for xbox, mobile gaming companies, mobile gaming console, mobile gaming controller, mobile gaming controller android, mobile gaming corps, mobile gaming data, mobile gaming definition, mobile gaming demographics, mobile gaming demographics 2020, mobile gaming desk, mobile gaming desktop, mobile gaming devices, mobile gaming discord, mobile gaming earbuds, mobile gaming earphones, mobile gaming equipment, mobile gaming esports, mobile gaming essay, mobile gaming etf, mobile gaming events, mobile gaming experience, mobile gaming facts, mobile gaming fan, mobile gaming features, mobile gaming finger, mobile gaming finger gloves, mobile gaming finger sleeve, mobile gaming forum, mobile gaming future, mobile gaming gadgets, mobile gaming gear, mobile gaming glass, mobile gaming gloves, mobile gaming gloves for sweaty hands, mobile gaming grip, mobile gaming growth, mobile gaming growth 2020, mobile gaming hashtags, mobile gaming headphone price in bd, mobile gaming headphones, mobile gaming headphones with mic, mobile gaming headset price in sri lanka, mobile gaming headset wireless, mobile gaming history, mobile gaming hotspot, mobile gaming icon, mobile gaming in india, mobile gaming industry, mobile gaming industry 2020, mobile gaming industry growth, mobile gaming industry overview 2020, mobile gaming industry size 2020, mobile gaming is not gaming, mobile gaming japan, mobile gaming jobs, mobile gaming journal articles, mobile gaming joyride, mobile gaming joystick, mobile gaming junkie, mobile gaming keyboard, mobile gaming keyboard and mouse, mobile gaming news, mobile gaming reddit, mobile joker gaming, pubg gaming mobile, pubg mobile dynamo gaming, r o g gaming mobile, spinbot esports mobile gaming sleeves, start a mobile gaming channel, tencent gaming buddy pubg mobile, the mobile gaming industry, the mobile gaming market, the mobile gaming stocks, x2 type c mobile gaming controller) (by prasa.org.pl)
  • poniedziałek, 14 września Dan Clark Audio Æon 2 wielkie dźwiękiem, małe rozmiaram (Prasa) (by prasa.org.pl)
  • środa, 10 czerwca Sąsiad sąsiadowi (i wspólnocie) wilkiem (Prasa) (by prasa.org.pl)
  • poniedziałek, 6 kwietnia Praca zdalna: jakie prawa i obowiązki mają pracownik i pracodawca (Prasa) (Praca zdalna: jakie prawa i obowiązki mają pracownik i pracodawca) (by prasa.org.pl)
    Praca zdalna: jakie prawa i obowiązki mają pracownik i pracodawca
  • środa, 15 stycznia Filmowy hotel pokazuje nowe oblicze (Prasa) (by prasa.org.pl)
20192018201720162015
  • sobota, 12 grudnia Co Twoja dziewczyna powinna wiedzieć o Star Wars? (Film, filmy) (by prasa.org.pl)
  • czwartek, 10 grudnia Magia Bożego Narodzenia, Fern Michaels (Biblioteczka, Co czytać) (by prasa.org.pl)
  • wtorek, 1 grudnia Francuski klimat w Warszawie – wystawa fotografii Dorothy Shoes (Wystawy) (by prasa.org.pl)
  • środa, 21 października „Wyplatam dla świata” – Interprint promuje mądry recykling (Wystawy) (by prasa.org.pl)
  • środa, 21 października ‘Made by you’ – Maurycy Gomulicki, Rafał Dominik oraz Gregor Różański (Aktualności) (by prasa.org.pl)
  • środa, 14 października Wiersze z szuflady, czyli poezja na wyjątkową rocznicę (Biblioteczka) (by prasa.org.pl)
  • czwartek, 24 września Gorące premiery muzyczne jesieni (Aktualności) (by prasa.org.pl)
  • czwartek, 17 września Utrwal magię wakacyjnych wspomnień (Fotografia) (by prasa.org.pl)
  • poniedziałek, 7 września Nowa kolekcja artystyczna Empiku „Rafał Olbiński for Empik” (Prasa) (by prasa.org.pl)
  • czwartek, 14 maja Być jak? migrenik (Film, Migrena) (by prasa.org.pl)
  • czwartek, 14 maja PMPG Polskie Media: 12 mln 412 tys. przychodów w I Q 2015 r. (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Głównym aktywem Grupy pozostaje tygodnik "Wprost", który jest dzisiaj najczęściej cytowanym i najbardziej opiniotwórczym polskim tygodnikiem Nowy projekt Wprost Nieruchomości stał się  dochodowy zaraz po rozpoczęciu działalności Niższe przychody to efekt przede wszystkim optymalizacji w obszarze sprzedaży bezgotówkowej     okres 3 miesięcy zakończony 31. 03.2015 r. przychody ze sprzedaży 12.472 zysk(strata) brutto ze sprzedaży 5.412 ebit - 469 ebitda - 334 zysk(strata) brutto 75 zysk(strata) netto 2 Tab.1. Wybrane dane finansowe. Źródło: Grupa Kapitałowa PMPG Polskie Media S.A. Sprawozdanie finansowe za I Q 2015 r.  Skonsolidowane przychody ze sprzedaży Grupy Kapitałowej PMPG Polskie Media za I kwartał 2015 r. wyniosły 12,5 mln złotych. Były niższe o 4,1 mln zł w porównaniu do pierwszego kwartału 2014 r. Zmiana wynika głównie z konsekwentnej optymalizacji w obszarze sprzedaży realizowanej w transakcjach bezgotówkowych. Przychody barterowe były o 2,1 mln zł niższe niż w analogicznym okresie roku 2014. Wraz ze spadkiem przychodów zanotowano również obniżenie zysku brutto ze sprzedaży do poziomu 5,4 mln zł. W pierwszym kwartale 2015 roku Zarząd PMPG Polskie Media S.A. skupił się na działaniach mających na celu wzmocnienie aktywów Grupy i przygotowaniu do rozszerzenia portfolio usług w oparciu o zmianę profilu tygodnika „Wprost”. Jak zapowiada prezes PMPG, Michał M. Lisiecki, po pierwszym kwartale, w którym firma odczuła stagnację, w kolejnych okresach dynamika przychodów powinna być wyższa. Głównym aktywem Grupy PMPG Polskie Media SA pozostaje tygodnik „Wprost”. W związku z niższymi przychodami ze sprzedaży, zarówno samego tygodnika, jak i sprzedaży reklam, w końcu marca 2015 roku wydawca dokonał zmiany na stanowisku redaktora naczelnego. Nowym redaktorem naczelnym „Wprost” został Tomasz Wróblewski – redaktor i menadżer z wieloletnim doświadczeniem, którego kompetencje są powszechnie doceniane. Nowy naczelny otrzymał zadanie wzmocnienia wizerunku WPROST jako najbardziej opiniotwórczego polskiego tygodnika oraz promotora przedsiębiorczości. Wraz z nowym naczelnym do tygodnika dołączyła grupa znakomitych dziennikarzy. Po pierwszych tygodniach pod nowym kierownictwem można zaobserwować również zmianę w zachowaniu reklamodawców, którzy chętnie wracają na łamy „Wprost”. Tygodnik jest dzisiaj najczęściej cytowanym i najbardziej opiniotwórczym polskim tygodnikiem. W 2014 r. "Wprost” był cytowany przez inne media  7412 razy - tj. 592,5% więcej niż Polityka (1251 cytowań). Notuje też o 46 proc. wyższe przychody z reklam (dane Kantar Media za IQ 2015) niż "Polityka", i ma o 6 proc. większy zasięg (rozpowszechnianie, dane ZKDP za 2014 r.). Na dodatek właśnie jest jednym z najbardziej obiektywnych mediów w Polsce (http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/polityka-gw-newsweek-do-rzeczy-i-w-sieci-radzily-na-kogo-glosowac-rz-i-wprost-bezstronne). Sprzyja to tworzeniu nowych projektów tygodnika. Podczas Europejskiego Kongresu Samorządów tygodnik „Wprost” wręczył honorowy Złoty Klucz miastu Kraków. Złoty Klucz „Wprost” to nowa nagroda dla najbardziej atrakcyjnych polskich miast i ich włodarzy. Konkurs dla miast rusza 15 maja, więcej informacji na zloty-klucz.wprost.pl. W pierwszym kwartale 2015 r. „Wprost” wdrożył również pilotażowy projekt nowego formatu partnerskiego. Oferta jest skierowana do wybranych partnerów. Projekt pilotażowy ruszył pod marką Wprost Nieruchomości, a partnerem jest tu spółka Oak Property działająca na rynku nieruchomości inwestycyjnych i mieszkalnych premium. Marka Wprost Nieruchomości jest wehikułem promocyjnym, dzięki któremu oferta firmy dociera do szerokiej grupy potencjalnych klientów. „Wprost” i Oak Property uruchomiły portal nieruchomosci.wprost.pl, w którym można znaleźć oferty i okazje premium dla klientów, a także materiały eksperckie na tematy związane z branżą luksusowych domów i mieszkań. Rozwija się także działalność należącej do Grupy PMPG drukarni BeColour sp. z o.o. Jej budżet na 2015 r.  zakłada ponad 7 mln zł przychodów. W 2014 r. drukarnia odnotowała wzrost przychodów o 31 proc. Wzrost przychodów jest rezultatem szerszego zakresu oferowanych usług (kreacja, dtp, druk, druk cyfrowy, prace introligatorskie, magazynowanie i dystrybucja). Na początku II kwartału PMPG wróciła do notowań ciągłych Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Powrót PMPG na główny parkiet giełdowy wynika z przystąpienia spółki do Programu Wspierania Płynności, co Zarząd PMPG zapowiadał już przy okazji prezentowania wyników finansowych za 2014 r. W ramach udziału w Programie Wspierania Płynności PMPG podpisała umowę z animatorem rynku i rozpoczęła  aktywne korzystanie z sekcji relacji inwestorskich na www.gpwinfostrefa.pl. Zarząd PMPG ocenia, że wdrożenie programu spowoduje podwyższenie jakości relacji inwestorskich i komunikacji spółki z rynkiem. Bieżące informacje o działalności Grupy Kapitałowej PMPG można znaleźć na stronie internetowej firmy (www.pmpg.pl), a także na jej profilach w serwisie społecznościowym Facebook (http://www.facebook.com/PMPG.SA) oraz Twitter (https://twitter.com/PMPG_PL). dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 14 maja Dwie godziny krócej w pracy w ramach Międzynarodowego Dnia Rodzin (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Zaledwie kwadrans dziennie poświęcamy na rodzinne rozmowy – to bardzo mało w porównaniu do czasu, który spędzamy w pracy. Stąd pomysł na zorganizowanie akcji „Dwie godziny dla rodziny”. Ma ona zachęcić nas do refleksji nad tym, jak budujemy relacje w naszym życiu, szczególnie prywatnym, ale również zawodowym.  W ramach akcji wiele firm i instytucji skróci 15 maja (w piątek) swoim pracownikom o dwie godziny dzień pracy, tak aby mogli spędzić ten czas z najbliższymi. Jak mówi serwisowi infoWire.pl Zofia Dzik, prezes Fundacji Humanites – Sztuka Wychowania: „Szefowie zauważają i doceniają społeczne role swoich podwładnych”. Polacy powinni zwolnić i skierować więcej uwagi na rodzinę. „Te dwie godziny mają wyrywać nas z rutyny codziennego życia” – dodaje rozmówczyni. Energię z domu przenosimy do pracy i odwrotnie. „Nie należy mówić o równowadze życia prywatnego i zawodowego, ale ich integracji. Jeżeli nie będziemy zadowoleni z życia rodzinnego, odbije się to na efektach naszej pracy. Ale działa to też w drugą stronę: brak satysfakcji w miejscu pracy zabiera nam energię na życie poza nią. Pracodawcy zaczynają to dostrzegać i dlatego zachęcają do bardziej jakościowego życia” – stwierdza ekspertka. „Wspomnienia łączą pokolenia” – to hasło tegorocznej akcji. „Powinniśmy zatrzymać się i spojrzeć z dystansu na to, w jaki sposób budujemy nasze relacje w codziennym życiu. Ich jakość jest odzwierciedleniem poziomu naszego szczęścia” – zaznacza Zofia Dzik. W ubiegłym roku w akcji „Dwie godziny dla rodziny” wzięło udział 150 firm, instytucji i urzędów – z wolnego czasu skorzystało kilkaset tysięcy osób. Wszyscy zainteresowani dołączeniem do akcji mogą zgłaszać swoje uczestnictwo za pośrednictwem strony www.mamrodzine.pl. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 12 maja Zmiany w MdM będą miały realny wpływ na gospodarkę (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    „Mieszkanie dla Młodych” (MdM) – jak się okazuje – nie tylko pomaga w zakupie wymarzonego „M”, lecz także w znaczący sposób wpływa na polską gospodarkę. Według ekspertów w 2015 i 2016 r. wpływ ten wzrośnie jeszcze bardziej, ponieważ zainteresowanie programem ma być większe. Polska od wielu lat boryka się z deficytem mieszkaniowym – brakuje nawet 2 mln lokali. Sytuację najpierw miał ratować program „Rodzina na Swoim”, a później – MdM. Niestety w pierwszym roku funkcjonowania tego drugiego programu przepadła połowa środków przeznaczonych na dopłaty. Powód? „Zbyt nisko ustawione limity dotyczące cen za metr kwadratowy mieszkania, które odbiegały od tych oferowanych na rynku” – wyjaśnia w wywiadzie dla serwisu infoWire.pl dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich Konrad Płochocki. Deweloperzy powoli dostosowują jednak ofertę do wymogów programu i wprowadzają na rynek coraz więcej tańszych produktów. MdM pozwala na wymianę starego zasobu mieszkaniowego na nowy – bardziej energooszczędny i ekologiczny, szczególnie gdy mowa o ograniczeniu emisji CO2. Jak zaznacza ekspert, program przyczynia się też do poprawy sytuacji na rynku pracy: „Według analiz naukowych zatrudnienie bezpośrednio w budownictwie ok. 100 osób przyczynia się do powstania od 200 do 300 miejsc pracy w branżach pokrewnych”. W II kwartale 2015 r. Bank Gospodarstwa Krajowego ogłosił nowe limity cen za metr kwadratowy lokalu, który może być zakupiony w ramach MdM. W większości miast limity te zostały zwiększone, choć nieznacznie – średnio o 300 zł. „To dobry znak. Limity powinny wzrastać, tak aby młodzi Polacy mogli sami decydować, czy wolą kupić mniejsze mieszkanie w centrum miasta czy większe na obrzeżach, ale z wyższą dopłatą (przy czym nie postulujemy zwiększenia samych dopłat)” – zaznacza rozmówca. Korzystnym posunięciem byłoby również zniesienie wymogu nieposiadania pierwszego mieszkania przez rodziny wielodzietne (a nawet te z dwójką dzieci): powinny mieć one możliwość skorzystania z programu, gdy chcą powiększyć metraż lokalu. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 10 maja Łysiak dla ?Do Rzeczy?: wybieram Piłsudskiego (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Im bardziej szarogęsi się w III RP postkomuna, a także im nachalniej zaczyna się w niej panoszyć neoendecja – tym pilniej trzeba przypominać, że jeden z największych ludzi polskiej Historii, rodzimy superheros, brzydził się obiema tymi formacjami jako prorosyjskimi szkodnikami, uprawiającymi antyojczyźniany sabotaż. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” Waldemar Łysiak przypomina Józefa Piłsudskiego. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: jak dymisja ministra Grabarczyka naruszyła równowagę w PO, kto jest największym przegranym kampanii prezydenckiej, jak Niemcy w Polsce chcą na nowo pisać historię, dlaczego doszło do tragedii w Knurowie, czy Polacy mogą się dogadać z Rosjanami i dlaczego coraz więcej Polaków rejestruje spółki w…Wielkiej Brytanii. Tekst niniejszy zrodziła nie tylko rocznicowość, lecz i konieczność. Konieczność polityczna. Komuna w II RP była podziemną jaczejką przestępczą, lecz endecja brylowała na parkiecie, rzucając kłody pod nogi Komendantowi Legionów walczących z Rosją o lechicką suwerenność. Powszechne tedy było wówczas przekonanie, które Zygmunt Zaleski dał jako tytuł swemu wierszowi o Marszałku: „On stworzył Polskę bez pozwolenia endecji”.(…) – pisze Waldemar Łysiak w 80. rocznicę śmierci Marszałka. I podkreśla, że Piłsudski, w przeciwieństwie do endeków, nie pragnął dla ojczyzny autonomii w ramach imperium carów lub sowietów. Interesowała go wyłącznie wolność krystaliczna – pisze Łysiak, przypominając kalendarium życia Józefa Piłsudskiego. Dlaczego dzisiaj Łysiak wybiera Piłsudskiego – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, że dymisja Cezarego Grabarczyka naruszyła kruchą równowagę w Platformie Obywatelskiej i na nowo rozgrzała emocje w partii. Grabarczyk to nieformalny lider tzw. spółdzielni. Po jego dymisji z funkcji ministra sprawiedliwości w Platformie na poważnie mówi się o wykolejeniu spółdzielni. Przyczyną dymisji były niejasności związane z okolicznościami wydania Grabarczykowi pozwolenia na posiadanie broni. Minister miał je uzyskać, nie zdawszy egzaminu praktycznego, a ułatwić mieli mu to łódzcy policjanci. Kiedy sprawę opisywała „Gazeta Polska”, w Platformie uznano, że można ją zbagatelizować. Gdy jednak nowe fakty w sprawie opisali dziennikarze portalu Tvn24.pl, sytuacja stała się groźna. To mogło zaszkodzić kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego i to właśnie Pałac Prezydencki miał nalegać, by szybko zamknąć temat. Jakie skutki może mieć dymisja Grabarczyka dla partii rządzącej – w poniedziałek w „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, że największymi przegranymi kampanii prezydenckiej 2015 r. są media i dziennikarze. Stanowczo zbyt wielu z nich udowodniło, że są tylko giermkami polityków. I nie chodzi o poglądy. Te każdy ma prawo mieć i wyrażać publicznie. Każdy dziennikarz, publicysta i komentator ma nawet prawo być kibicem w wyborach, ale nie kibolem. Nie ma prawa do stronniczości – pisze Piotr Gursztyn. I dodaje że, to niby nic nowego, iż kolejne wybory odsłoniły zbyt daleko posuniętą sympatię dla sił politycznych. Oczywiście w nierównej proporcji, bo w Polsce władza i jej kandydat w wyborach prezydenckich mają jak zwykle największe fory, a opozycja i jej kandydat mają najbardziej pod górę – przypomina publicysta „Do Rzeczy”. Zwraca jednak uwagę, że zmiana polega na tym, iż do opinii publicznej dociera wiedza o kondycji finansowej mediów. O tym, że są coraz mniej suwerenne wobec świata polityki. I opinia publiczna zaczyna rozumieć, że ma do czynienia nie z suwerennymi – choćby nawet nieuczciwymi, ale niezależnymi – uczestnikami debaty. Czuje, że media są lokajami tych, którzy rządzą i mają pieniądze. Więcej o roli dziennikarzy w kampanii wyborczej – w nowym „Do Rzeczy”.  Na łamach tygodnika także Piotr Semka pisze o tym, że Niemcy mieszkający w Polsce chcą przedstawiać powojenne losy swoich przodków jako ofiar czystek etnicznych i represji polskiej administracji. Marginalizują też odpowiedzialność obywateli III Rzeszy mieszkających na Śląsku za dojście do władzy Hitlera. Najgłośniejszym przykładem kolizji polskiej i niemieckiej wizji historii były rozpoczęte na przełomie lat 2014 i 2015 starania niemieckich organizacji na Śląsku o uhonorowanie Herberta Czai, wieloletniego lidera Związku Wypędzonych.(…) Inicjatywa zakończyła się wetem marszałka województwa śląskiego, który po zasięgnięciu opinii IPN wskazał, że Czaja był okupacyjnym likwidatorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, działał w przybudówce NSDAP dla volksdeutschów, i zarządzał szkołami dla niemieckiej młodzieży w okupowanej Generalnej Guberni – pisze Semka. Więcej o trudnej historii polsko-niemieckiej i o tym, jak mieszkający w Polsce Niemcy próbują przepisać historię po swojemu – w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, że policja nadużywa przemocy, bo funkcjonariusze mają duży margines bezkarności. Tylko 3,5 proc. skarg na pobicie przez policjantów prokuratura kieruje do sądu. Pozostałe umarza lub odmawia wszczęcia postępowania. Tymczasem w Knurowie policjanci po prostu „spanikowali”. Zachowali się jak zupełnie nieprzygotowani do spotkania z tłumem amatorzy. Tak jak wiele razy wcześniej i zapewne, niestety, jeszcze wiele razy w przyszłości. (…) Internet kipi od filmów dokumentujących kompromitujące zachowania policjantów. Od komicznych (…) aż do mrożących krew w żyłach, takich jak zapis strzelaniny w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie równie bezradni policjanci potrzebują aż 14 wystrzałów, by trafić w nogę furiata, wymachującego tłuczkiem – pisze Rafał Ziemkiewicz. I zwraca uwagę, że oszczędności robione od lat na szkoleniu funkcjonariuszy, nawet w kształceniu podstawowych, niezbędnych im umiejętności, są starannie ukrywane. Wiadomo jednak, że statystyczny funkcjonariusz oddaje rocznie zaledwie kilkanaście strzałów ćwiczebnych, co oznacza, że – jeśli nie zadba o to sam – praktycznie nie umie się obchodzić z bronią. Więcej – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach tygodnika także rozmowa z Ilją Ponomariowem, jedynym deputowanym do Dumy Federacji Rosyjskiej, który głosował przeciw aneksji Krymu. Teraz jest ścigany przez rosyjskie władze. O czym może rozmawiać Polak z Rosjaninem? Raczej nie o historii. Albo inaczej – historię trzeba zostawić na jej miejscu, starać się ją wyjaśniać, ale nie patrzeć przez jej pryzmat na przyszłość. Z Niemcami wam to wyszło – mówi Ponomariow. Podkreśla, że w relacjach między Polską i Rosją są potrzebne spotkania zwykłych ludzi. Trzeba, wbrew wszystkiemu, organizować wymiany studenckie, spotkania młodzieży. Niech Rosjanie zobaczą, jaka naprawdę jest Polska. Na razie znają wasz kraj głównie z ociekających nienawiścią programów Dmitrija Kisielowa – mówi. – Ani Rosja, ani Polska nie zmienią położenia. Ani Polacy, ani Rosjanie nigdzie się nie wybierają. Powinniśmy się nauczyć żyć w zgodzie obok siebie. Korzyści będą obopólne. Cała rozmowa – w poniedziałek w „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, że Polacy zakładają w Wielkiej Brytanii rocznie już blisko 19 tys. spółek. To prawie tyle, ile w kraju. Na siedem firm założonych w Wielkiej Brytanii jedna należy do imigranta. Wiele z nich do Polaków, bo pod względem aktywności gospodarczej mieszkańców Wysp nasi rodacy są na szóstym miejscu. Najwięcej, bo ponad 3 tys., przedsiębiorców z kraju nad Wisłą działa w brytyjskim sektorze budowlanym i nieruchomości, ponad 2 tys. osób zajmuje się produkcją i przemysłem ciężkim, a ponad tysiąc świadczy usługi. Dlaczego Polacy coraz częściej przenoszą swoją działalność nad Tamizę? Bo tam – mówiąc w skrócie – prawo i przepisy sprzyjają przedsiębiorcom. Wielu polskich problemów tam po prostu nie ma. A jak jest – o tym w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 11 maja 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Jan Pospieszalski, Krzysztof Rybiński i Jadwiga Staniszkis. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 10 maja ?Wprost? po wyborach: i co teraz, czyli cena politycznej arogancji (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Kampania wyborcza przed pierwszą turą pokazała, jak słaby jest Bronisław Komorowski. W ciągu trzech miesięcy nie tylko stracił kilkadziesiąt procent wyborców, lecz także zdołał obrazić zwolenników niemal wszystkich ugrupowań, nawet Platformy. O cenie politycznej arogancji – w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost”. Ponadto w nowym „Wprost” o zmęczeniu dotychczasowym modelem polityki w Polsce, o prawdziwych wyzwaniach, które przed Polską stoją, o wyborcach Pawła Kukiza oraz o tym, że w Polsce nie funkcjonuje system opieki nad osobami starszymi, że rodzic może bezkarnie uprowadzić dziecko, o sytuacji w polskim górnictwie i wielkim powrocie „Mad Maxa”.  Na starcie kampanii Bronisław Komorowski miał w ręku wszystkie atuty: ogromną przewagę nad konkurentami, przychylne najsilniejsze media, sprzyjający rząd, poprawiającą się sytuację gospodarczą i rekordowe zaufanie społeczne. Na dodatek na głównego rywala PiS wyznaczył mu polityka słabo rozpoznawalnego i z niewielkim doświadczeniem. Bardziej luksusowej sytuacji prezydent nie mógł sobie wymarzyć. To jednak nie wystarczyło, by kampanię wygrać w cuglach. Komorowski pokazał, że zupełnie nie rozumie nastrojów społecznych. Nie dostrzegł rosnącej fali niezadowolenia z nieudolnych rządów jego i jego rodzimej formacji. Zamiast zaproponować nowe otwarcie, prezydent ustawił się w roli obrońcy status quo – pisze na łamach „Wprost” Mariusz Staniszewski. I dodaje, że podobnie jak dawna Unia Wolności Komorowski uznał, że wyborcy, którzy nie doceniają osiągnięć III RP, a co za tym idzie, domagają się od prezydenta i premiera szybkich zmian, są niedojrzałą częścią społeczeństwa. Nieprzystającą do światłej władzy. Nazwanie takiego stanu świadomości pychą pewnie niewiele odbiega od prawdy. A tego wyborcy nie wybaczają – podkreśla publicysta „Wprost”. Więcej – w najnowszym wydaniu tygodnika.  Przekroczyliśmy magiczny punkt zmęczenia dotychczasowym modelem uprawiania polityki w Polsce. Zmęczenie nie tylko Bronisławem Komorowskim, ale całą jego formacją. To nie lapsusy, wizerunkowe porażki, szoguny i dostawiane taborety pokiereszowały go w tej kampanii – komentuje naczelny „Wprost”, Tomasz Wróblewski. I zwraca uwagę, że prezydent lekceważył to, czego wytrawny polityk nigdy nie powinien lekceważyć – autentyczne roszczenia zmian i awersję do pustej narracji, niespełnionych obietnic i politycznych erzacy.  Kampania pokazała, że wielu kandydatów na prezydenta trafnie ocenia, iż sytuacja w Polsce wymaga gruntownych zmian. Problem w tym, że niewielu umie wskazać rozwiązania. Jeśli to robią, brną w rewolucyjną retorykę lub populistyczną drogę na skróty – pisze z kolei Bartosz Marczuk. I dodaje, że prostych recept na trapiące nas bolączki nasłuchaliśmy się w tej kampanii aż nadto. Zgłaszali je właściwie wszyscy kandydaci. Tyle, że Polacy nie chcą rewolucji, wywracania stolika, zmiany systemu. Domagają się poważnego traktowania, myślenia o dobru wspólnym i strategii dla kraju. Politycy im tego nie dają. W ogniu radykalizmów umyka to, co najważniejsze: prawdziwe wyzwania, jakie stoją przed Polską. Jest wśród nich pięć spraw całkowicie podstawowych. Które to sprawy? O tym w najnowszym wydaniu „Wprost”.  W nowym „Wprost” także o tym, kim jest wyborca Pawła Kukiza. Kukiz kiepsko sobie radzi z marketingiem wyborczym, przyznaje nawet, że nie zna się na polityce. Pewnie nie wystartowałby w tych wyborach, gdyby w lutym 2013 r. nie wypił zbyt dużo. Na mocnym rauszu zadzwonił do Grzegorza Schetyny i zapytał go co się dzieje z pomysłem jednomandatowych okręgów wyborczych. „Wiesz, Paweł, rozmyśliliśmy się. Policzyliśmy, że wygrałaby komuna” – usłyszał w słuchawce. Podobno wpadł w szał. I poszedł na wojnę z politykami. Tuż przed wyborami jego sondażowe wyniki zaskoczyły wszystkich. Kto chciał głosować na Kukiza? O elektoracie Pawła Kukiza powiedziano w tej kampanii mnóstwo bzdur. Że to skrajna prawica, „oszołomy od Korwina” albo po prostu – studenci głosujący dla zgrywu na rockmena. Tymczasem statystyczny wyborca Kukiza to… mężczyzna po trzydziestce, ze średniego miasta. Skończył studia, ale nie udało mu się znaleźć dobrej pracy. Niezbyt religijny, częściej niż przeciętny Polak utożsamia się z lewicą. Więcej o tych, których głosy przyciągnął Paweł Kukiz – w najnowszym „Wprost”.  Na łamach „Wprost” również o tym, że w Polsce nie ma nowoczesnego systemu opieki zdrowotnej dla seniorów. Niezbędne jest jego stworzenie, bo osób 65+ przybywa w zawrotnym tempie. W Polsce jest tylko 343 geriatrów i 465 pielęgniarek tej specjalizacji. Wielu jednak nie zajmuje się wyuczonymi dziedzinami. Pod tym względem wleczemy się w ogonie Europy. Eksperci są zgodni: stworzenie systemu opieki zdrowotnej dla osób starszych pomogłoby seniorom dłużej zachować aktywność, a także przyniosłoby wymierne oszczędności dla całego systemu opieki zdrowotnej. Zamiast odbijać się od ściany do ściany, szukać porad u wybieranych przez siebie specjalistów i przez to blokować kolejki w przychodniach, starsi dostawaliby jasną diagnozę i zalecenia kuracji. O tym, jak wygląda polski system opieki zdrowotnej nad seniorami – w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost”. W nowym „Wprost” także tym, że w Polsce można uprowadzić dziecko. Wbrew przepisom, obyczajom, wyrokom sądu. Porywacz, jeśli jest rodzicem, jest bezkarny. Porwanie rodzicielskie to nazwa potoczna. Polskie prawo – w przeciwieństwie do wielu innych krajów – w ogóle nie zna takiego pojęcia. Teoretycznie za porwanie małoletniego grożą trzy lata więzienia. Tyle że w 1979 r. Sąd Najwyższy uznał, że przepis nie obejmuje rodziców mających  prawa rodzicielskie. Dopiero po ich odebraniu, co – biorąc pod uwagę tempo działania sądów – może trwać miesiącami, daną osobę można ścigać za przestępstwo. Tak więc ojciec lub matka może porwać swoje dziecko i ukrywać je przed drugim rodzicem w Polsce lub za granicą. Nie popełnia przestępstwa. Nawet jeśli policja taką osobę znajdzie, nie może jej ukarać. Bezradność państwa niepokoi tym bardziej, że porwań rodzicielskich jest coraz więcej. Szczegóły – w poniedziałek we „Wprost”.  Na łamach „Wprost” również o tym, że choć porozumienie z górnikami jest podpisane, tak naprawdę sytuacja branży jest zła. Jeśli nie dramatyczna. Rząd nie mówi o tym głośno, bo chce dotrwać do jesiennych wyborów. Ale później trzeba będzie na Śląsku negocjować nowy pakiet. Na przełomie czerwca i lipca Jastrzębska Spółka Węglowa może mieć poważne kłopoty finansowe – mówi „Wprost” osoba, która dobrze zna sytuację węglowych spółek. Z kolei Kompania Węglowa nie traci płynności jedynie dzięki temu, że wyprzedaje za bezcen zgromadzony na zwałach węgiel. Taki jest obraz branży górnictwa węgla kamiennego na maj 2015 r. Nie ma on wiele wspólnego z rzeczywistością malowaną przez rząd. Oficjalny przekaz brzmi: podpisane na początku tego roku porozumienia z górnikami dają realne szanse na uzdrowienie sytuacji. Po wyborach trzeba będzie wzruszyć te porozumienia – słyszymy od osób zbliżonych do rządu. O tym, że sytuacja jest poważna, świadczy też opublikowany w ubiegłym tygodniu raport Komisji Europejskiej. Więcej – we „Wprost”.  We „Wprost” także wielki powrót „Mad Maxa”. Po 30 latach do kin wraca film, który z Mela Gibsona zrobił megagwiazdę i wylansował modę na opowieści o świecie po wojnie atomowej. To nowa opowieść, osadzona w zupełnie innym świecie – mówi George Miller, australijski reżyser, twórca kultowej trylogii. Na pytanie, dlaczego na kontynuację musieliśmy czekać trzy dekady, odpowiada, że to przez złośliwość losu. Wydaje się, że nowy „Mad Max” jest skazany na sukces. Kiedy rok temu reżyser pokazał pierwszy zwiastun, stał się on największym wydarzeniem na amerykańskim Comic-Conie. Był też najczęściej oglądanym w internecie trailerem 2014 r. Więcej – w poniedziałek na łamach „Wprost”.  Nowy numer „Wprost” trafi do kiosków w poniedziałek, 11 maja 2015 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne. Wydawcą tygodnika „Wprost” jest AWR „Wprost”, spółka zależna giełdowej spółki PMPG Polskie Media SA (GPW: PMPG). Bieżące informacje ze spółki na www.pmpg.pl oraz na profilach w serwisach Twitter: https://twitter.com/PMPG_PL i Facebook: https://www.facebook.com/PMPG.SA.   dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 8 maja Na Warszawskich Targach Książki odbędzie się spotkanie z Moony Witcher (Biblioteczka) (by prasa.org.pl)
  • piątek, 8 maja IV Bieg na Tak ? Run of Spirit z Fundacją PZU (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Już 9 maja br. nad poznańską Maltą odbędzie się IV edycja Biegu na Tak – Run of Spirit. Ideą imprezy jest wspólna rywalizacja i aktywność sportowa bez względu na stopień sprawności uczestników. To jedyna impreza biegowa w Polsce, w której na różnych dystansach, ale na tych samych zasadach rywalizują ze sobą amatorzy, profesjonaliści, dzieci, dorośli, seniorzy, osoby z niepełnosprawnością i pełnosprawne. Partnerem strategicznym biegu jest Fundacja PZU. Bieg Na Tak – Run of Spirit udowadnia, że możliwe jest zorganizowanie imprezy sportowej, która nie wyklucza nikogo. Udział w rywalizacji zapowiedziało ponad 1000 osób. W programie są przewidziane konkurencje dla każdego. Najmłodsi wezmą udział w biegach dla dzieci. Z myślą o nich przygotowano także Strefę Dziecka z wieloma atrakcjami. Dla osób z trudnościami w poruszaniu się zorgazniaowano „Bieg bez barier”. Uczestników biegu 30 Fun Run (5,7 km) wyróżnią niecodzienne stroje i charakterystyczne nakrycia głowy. Najwytrwalsi zmierzą się z dystansem 11,4 km w biegu Run of Spirit. W programie imprezy są także zawody dla miłośników nordic walking i walking. Bieg Na Tak – Run of Spirit jest imprezą charytatywną o charakterze integracyjnym. Dochód z biegu będzie przekazany na zakup sprzętu rehabilitacyjnego oraz na pomoc w terapii dla dzieci i dorosłych z niepełnosprawnością intelektualną, podopiecznych Stowarzyszenia Na Tak. W ramach wdzięczności za udział w wydarzeniu, członkowie Stowarzyszenia przygotowali dla każdego z uczestników ręcznie wykonany medal z ceramiki. Oprócz biegów wszyscy uczesnicy i kibice mogą wziąć udział w pikniku charytatywnym. To jednak nie jedyny charytatywny element imprezy. Wśród wielu atrakcji znajdzie się rówież akcja „Podziel się kilometrem”. Każdy będzie mógł pokonać dowolny dystans na bieżni lub rowerku. Za każdy kilometr PZU przekaże 10 zł na cel charytatywny Biegu Na Tak. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 8 maja Nawet po 100 tys. zł dla podmiotów ekonomii społecznej (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Fundacje, stowarzyszenia i spółdzielnie na co dzień pomagają innym, jednak aby to robić, muszą inwestować we własny rozwój. Pieniądze na ten cel mogą pozyskiwać z programów europejskich oferujących nisko oprocentowane pożyczki. Do tej pory w Polsce skorzystało z nich ponad 200 podmiotów ekonomii społecznej (PES), które otrzymały w sumie już 21 mln zł. „Wszystkie PES, które prowadzą działalność gospodarczą, mogą starać się o pieniądze na wsparcie rozwoju” – mówi serwisowi infoWire.pl Anna Gajewska, dyrektor Departamentu Programów Europejskich z Banku Gospodarstwa Krajowego. Dzięki dofinansowaniu podmioty te zwiększają zatrudnienie i przychody. W ramach programu z pożyczki można skorzystać do końca 2015 r. Jej maksymalna kwota to 100 tys. zł. Pożyczka jest opłacalna, ponieważ oprocentowanie wynosi zaledwie 1,13%, a może zostać obniżone nawet do 0,56%, jeśli PES zatrudnia odpowiednią liczbę osób niepełnosprawnych lub zagrożonych wykluczeniem społecznym. Czas spłaty wynosi pięć lat, ale przez pierwsze sześć miesięcy spłaca się jedynie ratę odsetkową. Podmioty mogą skorzystać też z doradztwa, by efektywniej zaplanować swoje działania i budżet. „Najmniejsze zainteresowanie programem wykazały woj. wielkopolskie, lubuskie, dolnośląskie i opolskie. Największe odnotowaliśmy w lubelskim, podlaskim, podkarpackim i świętokrzyskim” – informuje rozmówczyni. „W tych regionach musieliśmy uruchomić tzw. drugi obrót środkami (pieniądze pochodzące ze spłat przeznaczyliśmy na kolejne pożyczki)” – dodaje. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 6 maja Staż powinien uczyć i być wartościowy (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Staż ma pomóc młodym ludziom w zdobyciu doświadczenia zawodowego i starcie na rynku pracy, tymczasem aż 43% studentów uważa, że bezpłatna praktyka to wyzysk. Co zrobić, aby pobyt w firmie był wartościowy i nie ograniczał się wyłącznie do parzenia kawy? „Obecnie podejście do praktykantów coraz bardziej się zmienia, i to na lepsze. Wiele firm płaci osobom odbywającym staż za ich pracę oraz zleca im ambitne i wymagające zadania, a więc umożliwia naukę” – mówi serwisowi infoWire.pl Justyna Zielińska z firmy Nielsen. Pracodawcom zależy na rozwoju stażystów, których być może sami w przyszłości zatrudnią. Stażu najlepiej szukać przez internet. Tam znajduje się najwięcej ogłoszeń. Przed zgłoszeniem się do firmy dobrze jest zweryfikować ofertę i zapoznać się z opiniami byłych pracowników lub stażystów na temat miejsca pracy. Jeżeli praktyka, którą rozpoczęliśmy, nie spełnia naszych oczekiwań, należy porozmawiać z opiekunem stażu i ustalić od nowa zakres obowiązków. Młodzi ludzie podchodzą do pracy z dużym zapałem i zaangażowaniem, wykazują się profesjonalizmem. Warto to wykorzystać. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 5 maja Złoty Klucz Wprost ? nagroda dla najbardziej atrakcyjnych polskich miast. Honorowe wyróżnienie dla miasta Kraków (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Złoty Klucz to nowa nagroda tygodnika „Wprost” dla najbardziej atrakcyjnych polskich miast i ich włodarzy. Honorowy Złoty Klucz otrzyma podczas gali zakończenia Europejskiego Kongresu Samorządów prezydent Krakowa, który gości EKS. Konkurs dla miast ruszy 15 maja.  „Klucz symbolizuje m.in. władzę, rozwagę i opiekę. Klucze do bram miasta przez wieki były symbolem władzy burmistrzów. Dzisiaj chcemy wręczyć Złote Klucze tym prezydentom czy burmistrzom, którzy szczególnie dbają o to, aby ich miasta rozwijały się z uwzględnieniem wymogów nowoczesnej gospodarki, potrzeb mieszkańców oraz atrakcyjności w oczach turystów” – mówi Agnieszka Borzym, dyrektor zarządzająca WPROST BIZNES, która kieruje projektem Złoty Klucz. Podkreśla, że chodzi o wyróżnienie tych włodarzy, którzy niezależnie od wielkości miasta potrafią wykorzystać jego atrybuty i realizować wizję nowoczesnego ośrodka miejskiego przyjaznego mieszkańcom i przyciągającego turystów.  W konkursie będą oceniane m.in. rozwój inwestycji, edukacji, nauki, kultury oraz oferta turystyczna – zarówno biznesowa, jak i indywidualna. Nagrody będą przyznawane w trzech kategoriach – miast do 100 tys. mieszkańców, od 100 000 do 250 000 tysięcy i powyżej 250 000 mieszkańców. W tej ostatniej kategorii wręczone zostaną trzy wyróżnienia, w pozostałych będzie po 5 wyróżnień. Honorowa nagroda trafi do miasta Kraków za goszczenie Europejskiego Kongresu Samorządów i w uznaniu dla działań władz miasta, które wzorowo łączą dbałość o zachowanie dziedzictwa historycznego z rozwojem  nowoczesnej metropolii.  Ankiety dla miast-kandydatów do Złotego Klucza będą dostępne od 15 maja na stronie zloty-klucz.wprost.pl. Autorką płaskorzeźby Złotego Klucza, którą otrzymają laureaci, jest Katarzyna Bułka-Matłacz, rzeźbiarka, absolwentka Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, stypendystka Ministerstwa Kultury i Sztuki, laureatka wielu polskich i europejskich nagród. Kreacje artystki lokują się na pograniczu surrealizmu i realizmu magicznego. Bułka-Matłacz jest autorką wielu prestiżowych statuetek, m.in. Zwykły Bohater, Męska Rzecz, Gazele Biznesu, Filary Polskiej Gospodarki. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 5 maja Zapraszamy debatę prezydencką i nasze panele na Europejskim Kongresie Samorządów w Krakowie (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Monika Piątkowska, członek zarządu PMPG Polskie Media SA, oraz Grzegorz Sadowski, szef działu Rynek tygodnika „Wprost” poprowadzą dziś debatę prezydentów na Europejskim Kongresie Samorządów w Krakowie. Zapraszamy również na panele moderowane przez Piątkowską i Sadowskiego. Debata prezydentów, której patronuje "Wprost", odbędzie się w godzinach 11.40 – 12.50. w Sali Sukiennice ICE Kraków Congress Centre. Swój udział zapowiedzieli m.in. prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Krakowa, Jacek Majchrowski, prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski i prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz. Debata będzie poświęcona przyszłości polskiego samorządu. Bezpośrednio przed debatą Grzegorz Sadowski poprowadzi panel pt.: "Jak wzmocnić atrakcyjność inwestycyjną miast i regionów". Udział  panelu zapowiedzieli Elżbieta Koterba, wiceprezydent Krakowa, Dariusz Marzec, wiceprezes ds. rozwoju PGE Polskiej Grupy Energetycznej, Jewhen Udod, przewodniczący Dniepropietrowskej Rady Obwodowej, Anders Wangby, dyrektor szwedzkiej Västerbotten Investment Agency oraz Czesław Piasek, wiceprezes Citi Handlowego. O godz. 16.40. odbędzie się panel ,,Cyfrowy świat samorządów”, który poprowadzi Monika Piątkowska. Swój udział w dyskusji potwierdzili także: Agnieszka Zaborowska z Kancelarii Radców Prawnych, Marian Bruliński, członek zarządu Androbit, Jurij Bublik, deputowany Rady Najwyższej Ukrainy, Tomasz Dorf, dyrektor Regionalnego Sektora Publicznego w Microsoft, Jolanta Jaworska, dyrektor Programów Publicznych IBM Polska, Jarosław Jóźwiak, zastępca prezydenta Warszawy oraz Piotr Majchrzak, prezes zarządu Małopolskiej Sieci Szerokopasmowej. Europejski Kongres Samorządów w Krakowie to spotkanie prezydentów kilkudziesięciu miast europejskich, przedstawicieli rządów oraz największych firm Europy Środkowej. Odbywa się w dn. 4-5 maja 2015 r. W ciągu dwóch dni zaplanowano ponad 60 wydarzeń – debat, wykładów i warsztatów podzielonych na cztery ścieżki tematyczne – Finanse, Gospodarka, Innowacje i Środowisko. Więcej informacji na http://www.forum-ekonomiczne.pl/kongres-samorzadow.       dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 4 maja Film dokumentalny: Podziemie nadziei (Film, filmy) (by prasa.org.pl)
  • poniedziałek, 4 maja M jak Muzyka czyli nowe wcielenie Kacpra Kuszewskiego (Muzyka, Płyty) (by prasa.org.pl)
  • poniedziałek, 4 maja Debata prezydencka pod patronatem ?Wprost? na Europejskim Kongresie Samorządów (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Pod patronatem tygodnika „Wprost”  odbędzie się debata prezydentów na Europejskim Kongresie Samorządów w Krakowie. Debata odbędzie się we wtorek, 5 maja, w godzinach 11.40 – 12.50. w Sali Sukiennice ICE Kraków Congress Centre. Swój udział zapowiedzieli m.in. prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Krakowa, Jacek Majchrowski, prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski i prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz. Spotkanie będą moderować Monika Piątkowska – członek zarządu PMPG Polskie Media SA oraz Grzegorz Sadowski, szef działu Rynek tygodnika „Wprost”. Debata będzie poświęcona przyszłości polskiego samorządu. Według badań, w 2050 r. dwie trzecie z nas będzie mieszkało w miastach. Będzie to z jednej strony świat tzw. megamiast, czyli metropolii liczących powyżej 10 milionów mieszkańców. Z drugiej zaś - będzie to świat mniejszych, doskonale zorganizowanych miast mających coraz większą władzę. To ogromne wyzwanie dla zarządzania miastami. Czy polskie miasta są świadome zbliżających się zmian? Czy są na nie gotowe – o tym m.in. będą rozmawiać uczestnicy debaty. Debacie będzie towarzyszyła inauguracja nowego projektu „Wprost” kierowanego do samorządów – nagrody Złoty Klucz „Wprost”. To wyróżnienie dla najbardziej atrakcyjnych polskich miast i ich włodarzy. W konkursie będą oceniane m.in. rozwój inwestycji, edukacji, nauki, kultury oraz oferta turystyczna – zarówno biznesowa, jak i indywidualna. Konkurs ruszy 15 maja, ale już podczas Europejskiego Kongresu Samorządów prezydent Krakowa odbierze Honorowy Złoty Klucz. Więcej informacji na zloty-klucz.wprost.pl.  Europejski Kongres Samorządów w Krakowie to spotkanie prezydentów kilkudziesięciu miast europejskich, przedstawicieli rządów oraz największych firm Europy Środkowej. Odbywa się w dn. 4-5 maja 2015 r. W ciągu dwóch dni zaplanowano ponad 60 wydarzeń – debat, wykładów i warsztatów podzielonych na cztery ścieżki tematyczne – Finanse, Gospodarka, Innowacje i Środowisko. Więcej informacji na http://www.forum-ekonomiczne.pl/kongres-samorzadow.         dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 4 maja ?Wprost? od maja z nowymi siłami. Do tygodnika dołącza grupa świetnych dziennikarzy (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Mariusz Staniszewski będzie od maja drugim – obok Bartosza Marczuka - zastępcą redaktora naczelnego tygodnika „Wprost”. Mariusz Cieślik pokieruje działem Cywilizacja. Redakcję kierowaną przez Tomasza Wróblewskiego od maja wzmocni grupa znakomitych publicystów. Obok Staniszewskiego, który był do tej pory sekretarzem redakcji w tygodniku „Do Rzeczy” i Cieślika, który przeszedł z „Rzeczpospolitej”, do zespołu „Wprost” dołączą: dziennikarka polityczna Eliza Olczyk i dziennikarz ekonomiczny Cezary Adamczyk (oboje z „Rzeczpospolitej”), związany do tej pory m.in. z Superwizjerem TVN dziennikarz śledczy Mariusz Kowalewski, dziennikarka polityczna Joanna Miziołek (wcześniej „Polska The Times”). Stały zespół tygodnika wzmocnią też dotychczasowi współpracownicy - Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin i Jakub  Mielnik. Ponadto współpracę z „Wprost”  rozpoczynają dziennikarka Joanna Ćwiek oraz publicysta Rafał Geremek.   Wcześniej, w kwietniu, do zespołu „Wprost” dołączyli: Jarosław Giziński (jako szef działu Kraje) oraz Malwina Buszko (sekretariat). Na łamach tygodnika pojawili się też nowi felietoniści i komentatorzy: Rafał Antczak, Marcin Chludziński, Łukasz Hardt, Sebastian Kaleta, Cezary Kaźmierczak, Stanisław Kluza, Paweł Kowal, Jeremi Mordasewicz, ks. Artur Stopka, Joanna Wrześniewska-Sieger. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 4 maja Prezent komunijny ? dla dziecka wielka radość, dla złodzieja łatwy łup (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Zakup prezentu komunijnego to nie lada wyzwanie, również dla portfela. O ile do niedawna popularnością cieszyły się zegarki czy rowery, o tyle obecnie modny staje się sprzęt elektroniczny. Przy okazji wręczania drogocennego upominku warto przypomnieć dziecku o kilku zasadach bezpieczeństwa. „Koszt prezentu komunijnego to przeciętnie 900 zł, choć wiadomo, że np. na smartfon, tablet czy aparat fotograficzny można wydać znacznie więcej. Najmłodsi często traktują posiadane sprzęty beztrosko i nie myślą o konsekwencjach ich straty” – zaznacza w rozmowie z serwisem infoWire.pl Marcin Jaworski, rzecznik prasowy TUiR Warty i TUnŻ Warty. Dziecko należy uczulić, aby nie bawiło się prezentem w miejscach publicznych, kiedy jest samo. Warto też przestrzec je przed dzieleniem się informacją o otrzymaniu drogocennego sprzętu z obcymi ludźmi. „Policja radzi, by stosować mikroznaczniki, które wyróżnią telefon lub tablet. Można np. umieścić na obudowie swoje inicjały lub rysunek” – mówi ekspert. Identyfikację telefonu w razie kradzieży ułatwi też znajomość jego numeru IMEI. Jest on podany w dokumentach dołączonych do urządzenia. Uzyskamy go także po wpisaniu w telefonie kodu *#06#. Drogocenne prezenty warto ubezpieczyć. „Można np. dokupić dodatkową opcję w pakiecie mieszkaniowym” – informuje rozmówca. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 3 maja ?Wprost?: które oczy mogą kłamać. Jak odróżnić program od wyborczego blefu (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Dwaj najsilniejsi kandydaci w wyścigu prezydenckim nie przedstawili Polakom ani prawdziwej diagnozy sytuacji w kraju, ani sposobu naprawy państwa. Paradoksalnie lepiej pod tym względem zaprezentowali się kandydaci, którzy na drugą turę nie mają szans. W najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost” – polityczny krajobraz tuż przed wyborami prezydenckimi. Ponadto w nowym „Wprost”: czy SLD przetrwa wyborczą porażkę, Magdalena Ogórek o swoim programie i związkach z lewicą, alfabet wyborczy oraz hity i kity kampanii, jak możemy skorzystać na wojnie gazowej z Rosją, dlaczego polscy przedsiębiorcy mają dość, czego o gospodarce nie wiedzą politycy oraz wszystkie dziury systemu opieki nad autystycznym dzieckiem.  Jaki byłby obraz Polski, gdybyśmy chcieli stworzyć go na podstawie tego, co powiedzieli wyborcom dwaj główni pretendenci do urzędu prezydenta? Bronisław Komorowski próbował utwierdzić nas w przekonaniu, że jesteśmy krajem sukcesu, a on jest gwarantem tego nowego złotego wieku Rzeczypospolitej. (…) Jego główny rywal Andrzej Duda dość trafnie opisywał patologie obecnego państwa polskiego i złożył wiele atrakcyjnych z punktu widzenia obywatela obietnic – pisze na łamach najnowszego wydania „Wprost” zastępca redaktora naczelnego, Mariusz Staniszewski. Zwraca jednak uwagę, że trudno obietnice Dudy traktować poważnie – ich realizacja kosztowałaby dziesiątki miliardów złotych. Kampania wyborcza pokazała za to, że ani Komorowski, ani Duda nie są dziś w stanie przenieść polskiej polityki na wyższy poziom. Ta banalizacja wyścigu do Pałacu Prezydenckiego (…)  pokazała, że żadna ze stron konfliktu nie potrafi zaproponować rozwiązań, które na trwałe zmieniłyby polską politykę – pisze Staniszewski. I dodaje, że nie chodzi tu jedynie o obniżenie podatków czy skrócenie kolejek do specjalistów. Główni kandydaci do prezydentury jakby nie zauważyli, że ćwierć wieku po obaleniu komunizmu Polacy czują, że stale odbierana jest im wolność – konstatuje zastępca naczelnego „Wprost”. O tym, czy jest choćby cień szansy na zamiany w polskiej polityce i o wyborczym blefie – w najnowszym wydaniu tygodnika.   Prezydencka kampania wyborcza to żałosne widowisko. Nieważne, co się mówi, ważne, żeby był zgiełk. Andrzej Duda to Pan Okrągły, a Bronisław Komorowski przypomina Pana Jowialnego – ocenia z kolei na łamach „Wprost” prof. Paweł Śpiewak. W jego ocenie,  kampania nie dotknęła ani jednego ważnego tematu społecznego i politycznego. Kandydaci prowadzą kakofoniczną kampanię. Siłą kampanii 2005 r. była bardzo czytelna linia podziału. Wiadomo było, kto jest kto. Obecna kampania takiej linii nie wytworzyła. Nie wniosła też nic nowego do zbiorowej samowiedzy. Poza jednym. Nastąpiło dalsze przesunięcie z języka programowego, zadaniowego, na język emocji i tożsamości. Nieważne, co się mówi, ważne jest, żeby to wywoływało zgiełk – mówi prof. Śpiewak w rozmowie z „Wprost”. Cała rozmowa – w najnowszym wydaniu tygodnika. Na łamach „Wprost” także o tym, że 10 maja, minutę po zamknięciu lokali wyborczych i ogłoszeniu sondażowych wyników, w SLD zacznie się wielkie rozliczanie winnych kampanii prezydenckiej. Bo o tym, że Magdalena Ogórek uzyska poparcie, które można będzie uznać za sukces lub chociażby przeciętny wynik, nie ma co marzyć. Noże na Leszka Millera już się ostrzą. W SLD nikt nie ma wątpliwości, że konkurencyjne organizacje lewicowe uderzą pierwsze i zakrzykną, że szef Sojuszu musi odejść. Kluczowe jest to, czy dołączą do nich działacze SLD, bo takiego ataku Miller może nie przetrzymać i rzeczywiście poda się do dymisji – pisze we „Wprost” Eliza Olczyk. Co się wtedy stanie? Wtedy nastąpi koniec lewicy – uważa Grzegorz Pietruczuk, warszawski działacz SLD. Sytuacja partii jest naprawdę tragiczna – SLD nie ma oferty programowej dla wyborców, struktury się posypały, wszyscy kłócą się ze wszystkimi, a jedynym spoiwem jest wstyd za kandydatkę partii na prezydenta. Więcej o kryzysie, który toczy lewicę – w poniedziałek we „Wprost”. W tygodniku również rozmowa z kandydatką SLD na prezydenta. Zdecydowałam, że w pierwszej kolejności będę się kontaktować z wyborcami. Chciałam się przekonać, czy mój program trafia do ludzi. Dziś wiem, że tak. Polacy bardzo dobrze reagują na moje propozycje zwiększenia kwoty wolnej od podatku, zmiany prawa, poprawy bytu przedsiębiorców, stworzenia warunków dla młodych ludzi, żeby przestali wyjeżdżać z kraju – mówi Magdalena Ogórek. I dodaje - Trzeba uwolnić gospodarkę, obniżyć podatki i wtedy przedsiębiorcy będą młodych zatrudniać na etaty, a nie na śmieciówki. Jeżeli dołożymy do tego pomoc młodym w pozyskiwaniu kredytów i mieszkań, to emigracja się skończy. Cała rozmowa - w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost”.  Na łamach „Wprost” tuż przed wyborami także alfabet wyborczy przygotowany przez Mariusza Cieślika i Roberta Górskiego, a w nim m.in. kim są zwykli ludzie, jaką rolę w kampanii odegrało krzesło i co to jest tura. Poza tym również  - hity i kity kampanii, czyli najlepsze i najsłabsze wystąpienia kandydatów i ich sztabów.  W nowym „Wprost” także o tym, że grozi nam wojna gazowa z Rosją. To czarny scenariusz w sporze o spółkę, która jest właścicielem polskiej części gazociągu Jamał-Europa. Polski rząd powinien zaangażować się w tę sprawę. To dobry moment, by wymóc na Moskwie ustępstwa. Gazociąg Jamalski to 2 tys. km rur. Polski odcinek zaczyna się na granicy z Białorusią i ciągnie się przez 700 km w kierunku Niemiec. Właścicielem gazociągu jest Europol Gaz. Firma ta jest szczególna. W połowie należy do polskiego koncernu Polskie Górnictwo Naft owe i Gazowe. Drugą połowę mają Rosjanie z Gazpromu. Tymczasem, jak dowiaduje się „Wprost”, Komisja Europejska konsekwentnie domaga się od Polski, żeby Europol Gaz przekazał najważniejszą część swojego majątku, czyli tłocznie gazu i stacje pomiarowe (wraz z pracownikami), oraz licencje na systemy informatyczne do polskiego państwowego Gaz-Systemu. Eksperci są zgodni. Propozycje KE, gdyby wykonać je od razu, mogłyby w obecnej zaognionej sytuacji międzynarodowej doprowadzić do prawdziwej polsko-rosyjskiej gazowej wojny. Więcej – w poniedziałek we „Wprost”. We „Wprost” także o tym, że polscy przedsiębiorcy zamierzają walczyć o swoje dobre imię i godne warunki prowadzenia biznesu. Nie może być tak, że Polacy mają nas za krwiopijców, a rząd za maszynkę do zarabiania pieniędzy – mówią. W Niemczech przed wyborami do Bundestagu na spotkanie z przedsiębiorcami przychodzą szefowie wszystkich partii. Angela Merkel potrafi poświęcić wolną sobotę, wstać o 9 rano i tłumaczyć się godzinami właścicielom niemieckich firm, co zrobi dla nich w kolejnej kadencji. Dla odmiany proszę popatrzeć na nasze kampanie wyborcze. Większość kandydatów raczej nie spotyka się z polskimi przedsiębiorcami – mówi Solange Olszewska, współwłaścicielka Solarisa, największej polskiej fabryki autobusów. Takie podejście boli czołówkę polskich przedsiębiorców. Buntują się też młodzi, którzy mają dość warunków, w jakich przyszło im rozwijać firmy. Dlatego postanowili działać. Ogłosili 21 postulatów i chcą m.in. poprzez działalność edukacyjną zmieniać mentalność Polaków oraz klimat do prowadzenia biznesu. Jak – szczegóły w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost”. Czy przedsiębiorcy znajdą swojego orędownika w nowej sile politycznej? Nie zamierzam wcale przedsiębiorcom pomagać, tylko chcę tworzyć im warunki do rozwoju – mówi w rozmowie z „Wprost” Ryszard Petru, założyciel stowarzyszenie Nowoczesna.pl, które ma być wstępem do „wolnorynkowej partii”. Jego zdaniem, to właśnie małe i średnie firmy są źródłem polskiego sukcesu i miejsc pracy. Petru podkreśla, że polscy politycy myślą kategoriami lat 90. Są mentalnie w innej epoce. Wtedy ściąganie inwestorów zagranicznych do kraju miało sens. bo nie mieliśmy ani kapitału, ani know-how. Jednak to się zmieniło. Teraz dawanie ulg tym, którzy chcą tworzyć dużo tanich miejsc pracy, to błąd. Cała rozmowa – w najnowszym „Wprost”. Na łamach tygodnika również o dziurach w systemie opieki, na które natykają się rodzice dzieci dotkniętych autyzmem. Nie ma jasnych reguł postępowania wobec dziecka, które dostaje diagnozę. Rodzic ją bierze i wychodzi z gabinetu, a co zrobi dalej, to już jego wybór i zmartwienie. Gdyby ktoś zechciał tę wiedzę usystematyzować w formie procedury postępowania, byłaby szansa na szybsze podjęcie terapii. Tak jak w czasie leczenia anginy lekarz ma procedurę, a rodzice wskazania opieki, tak i w przypadku autyzmu środowisko specjalistów powinno ustalić podobne reguły. Tymczasem system opieki zdrowotnej i edukacji zostawia rodziców w osamotnieniu. O tym, z czym muszą się zmierzyć rodzice autystycznych dzieci pisze we „Wprost” Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin.  Nowy numer „Wprost” trafi do kiosków w poniedziałek, 4 maja 2015 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne. Wydawcą tygodnika „Wprost” jest AWR „Wprost”, spółka zależna giełdowej spółki PMPG Polskie Media SA (GPW: PMPG). Bieżące informacje ze spółki na www.pmpg.pl oraz na profilach w serwisach Twitter: https://twitter.com/PMPG_PL i Facebook: https://www.facebook.com/PMPG.SA.   dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 1 maja ERGO Hestia rozstrzygnęła pierwsze zadanie specjalne na ubezpieczeniowym Forum Idei (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Od początku roku na ubezpieczeniowym Forum Idei ERGO Hestii prawie 300 zarejestrowanych użytkowników zgłosiło już 65 pomysłów, pod którymi znalazło się przeszło 500 komentarzy. Dzisiaj ubezpieczyciel wyłonił zwycięzcę zadania specjalnego na najciekawszą propozycję zwiększenia „namacalności” ubezpieczeń. Nagrodą jest iPad! Każdy internauta od początku roku ma możliwość realnego wpływu na kształt ubezpieczeń. Zasada jest prosta – zgłoszony pomysł na usprawnienie lub nowy produkt musi zyskać poparcie społeczności. Każdy z użytkowników za aktywność na Forum otrzymuje punkty, które następnie może inwestować w konkretne pomysły. Firma wdroży te pomysły, które zyskają poparcie społeczności i są rentowne. Dotychczas tylko użytkownicy mogli zgłaszać nowe pomysły i dyskutować na temat propozycji dodanych przez innych użytkowników. Oprócz zbierania inicjatyw od użytkowników, ERGO Hestia zachęca społeczność Forum Idei do oceniania rozwiązań i propozycji firmy. W ciągu ostatnich tygodni użytkownicy mieli szansę wykazania się i opracowania rozwiązań, które mógłby wprowadzić ubezpieczyciel, aby ubezpieczenia stały się bardziej namacalne. W planach są kolejne specjalne zadania dla społeczności, w których firma będziemy zadawać pytania, sugerować rozwiązania, testować nowości wspólnie z klientami. - Poziom zgłoszeń był bardzo różny, ale praktycznie wszystkie zgłoszenia przedstawiały nowe spojrzenie. Zwyciężczyni przedstawiła kompleksową propozycję dot. obsługi, jaką ubezpieczyciel może zaoferować klientowi – na pewno niektóre z tych propozycji będziemy dalej rozwijać – mówi Mateusz Jakitowicz, Główny Specjalista Biura Marketingu ERGO Hestii. W zadaniu specjalnym pytaliśmy użytkowników Forum Idei o inspiracje przy pracach nad nowymi produktami czy procesami opieki nad klientem. Informacja zwrotna od klientów pozwoli nam na jeszcze lepsze dopasowanie do oczekiwań naszych klientów – podsumowuje Mateusz Jakitowicz.  Forum Idei jest otwarte. Mogą z niego skorzystać nie tylko klienci firmy: zaproszeni są także agenci ubezpieczeniowi oraz wszyscy, którzy chcą wpływać na ubezpieczenia w Polsce. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 30 kwietnia ?Wiwat Maj, Trzeci Maj? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Konstytucja 3 maja z 1791 r. była pierwszą konstytucją w Europie i drugą na świecie. Uchwalono ją w sposób demokratyczny – potrafiliśmy pokazać wszystkim, że nowoczesną reformę państwa można było wówczas przeprowadzić bez rozlewu krwi. „Konstytucja 3 maja zmieniła cały ustrój dawnej Rzeczypospolitej. Zlikwidowała pewne anachroniczne rozwiązania, jak liberum veto czy wolną elekcję, i wprowadziła najnowszy system podziału władzy” – mówi serwisowi infoWire.pl dr Hubert Wajs, dyrektor Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie. Gdyby Rzeczpospolita Obojga Narodów mogła istnieć dłużej, ustawa na pewno doprowadziłaby do szybkiej modernizacji państwa i wyjścia z kryzysu, w którym się znajdowało. Projekty Konstytucji przygotowywano już od przeszło pół roku przed jej uchwaleniem. Rękopis ustawy zachował się w trzech egzemplarzach. Warto jednak wiedzieć, że Konstytucja – aby zaczęła obowiązywać – musiała zostać wydrukowana. Dzięki temu obywatele mogli łatwo zapoznać się z jej treścią. Szacuje się, że w ciągu pierwszego roku od uchwalenia ustawy wydrukowano 20–30 tys. jej egzemplarzy. Czy obecnie zdajemy sobie sprawę ze znaczenia Konstytucji? „Na pewno zajmuje ona miejsce w naszej pamięci historycznej, natomiast konieczne jest przypominanie o niej w ten czy w inny sposób młodym pokoleniom” – uważa ekspert. Powinniśmy mieć świadomość, że dla naszych przodków Konstytucja stanowiła istotny punkt odniesienia i symbol niepodległości. W czasach zaborów pamięć o ustawie pomogła nam zachować tożsamość i dotrwać jako naród do momentu odzyskania własnego państwa. Konstytucję 3 maja doceniła także Komisja Europejska. W tym roku naszej ustawie został nadany prestiżowy Znak Dziedzictwa Europejskiego. Jest to odznaczenie przyznawane ważnym historycznie obiektom, aby wzmocnić wśród obywateli Unii Europejskiej poczucie jedności oraz pogłębić świadomość wspólnego dziedzictwa kulturowego i wspólnie wyznawanych wartości. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 29 kwietnia Gorąca dyskusja na roboczym spotkaniu RTMix. Ruszą prace nad projektem ustawy Pawła Budrewicza (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    „Wolność gospodarcza nie jest hasłem, ale realnym instrumentem kreowania rynku” – mówił na ostatnim spotkaniu Round Table Mixer Paweł Budrewicz, ekspert Centrum im. Adama Smitha. Zapowiadał podjęcie działań na rzecz wprowadzenia nowej ustawy o działalności gospodarczej. Na roboczym spotkaniu RTMix jego projekt uznano za fundament dalszych prac na rzecz zmiany ustawy. Wkrótce Budrewicz przedstawi nowe założenia, które staną się podstawą do dalszych prac zespołu projektowego. Trzon zespołu będą stanowili uczestnicy RTMix, którzy zadeklarowali gotowość współpracy po przedyskutowaniu szczegółów dalszego przebiegu prac i niektórych konkretnych rozwiązań. Wszyscy uznali, że w tej chwili polskiej gospodarce jest potrzebna zmiana systemowa. „Cieszymy się, bo to oznacza, że wartości RTMx, jakimi są twórczy dialog i porozumienie ponad podziałami, motywują ludzi do szukania rozwiązań na bazie wspólnych celów” – mówi Budrewicz, podsumowując robocze spotkanie RTMix. Zmiany w prawie są konieczne, bo o ile w 1989r. tzw. ustawa Wilczka zawierała 10 obszarów koncesjonowanych, dzisiaj, jak podała niedawno w swoim raporcie firma Grant Thornton, w życie wchodzi już ponad 20 tys. stron aktów prawnych rocznie, a rok 2014 był pod tym względem rekordowy – przyniósł aż 25,6 tys. stron nowego prawa. To kilkakrotnie więcej nawet niż w latach 90., kiedy zmienialiśmy cały ustrój państwa. przedsiębiorca lub konsument, który chciałby być na bieżąco ze zmianami legislacyjnymi, musiałby każdego dnia roboczego czytać średnio 103 strony nowych aktów prawnych. Musiałby poświęcać na to codziennie przynajmniej 3 godziny i 26 minut dziennie. Round Table Mixer to spotkanie pokolenia, które w dorosłe życie wchodziło po Okrągłym Stole, a które dzisiaj bierze na siebie odpowiedzialność za to, by zmieniać polską debatę publiczną, by mówić pragmatycznym językiem współpracy  i tworzyć nową jakość w polskim życiu politycznym i gospodarczym. Pokolenie, które stara się znaleźć złoty środek, aby rozwijać Polskę jako nowoczesną demokrację. Inicjatorami i organizatorami spotkań RTMix są: Michał M. Lisiecki, przedsiębiorca, wydawca dwóch tygodników opinii, oraz Matthew Tyrmand – amerykański ekonomista, finansista, autor książki „Jestem Tyrmand, syn Leopolda”. Więcej na: FB - https://www.facebook.com/RTMixer Twitter - https://twitter.com/RTMxr YouTube - https://www.youtube.com/channel/UCyzMqMz7kMYWH3xX_XINDBA dostarczył infoWire.pl
  • środa, 29 kwietnia Łukasz Zboralski dołączy do redakcji ?Do Rzeczy? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Łukasz Zboralski dołączy do redakcji tygodnika „Do Rzeczy”. Od maja będzie drugim sekretarzem redakcji, obok pełniącej tę funkcję Agnieszki Niewińskiej. Pierwszym sekretarzem redakcji pozostaje Jacek Przybylski. Łukasz Zboralski pracował jako redaktor działu krajowego w dzienniku „Rzeczpospolita”. Wcześniej był redaktorem prowadzącym w dzienniku „Metro” i zastępcą szefa działu społecznego dziennika „Nowy Dzień”. Karierę zaczynał jako dziennikarz, a później redaktor naczelny lokalnych tygodników Agory „Czas Chełmna” i „Czas Świecia”. Doświadczenie dziennikarskie zdobywał w bydgoskim oddziale „Gazety Wyborczej”. Specjalizuje się w bezpieczeństwie ruchu drogowego. Jest wydawcą i redaktorem naczelnym pierwszego polskiego serwisu dziennikarskiego poświęconego tej tematyce – brd24.pl Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak. Do felietonistów tygodnika w ostatnim czasie dołączyli m.in. Jan Pospieszalski, Jadwiga Staniszkis i Krzysztof Rybiński. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 28 kwietnia Empik zaprasza do Arkadii na spotkanie z Ewą Chodakowską (Aktualności) (by prasa.org.pl)
  • wtorek, 28 kwietnia Polacy się starzeją, a opieki medycznej w dalszym ciągu brakuje (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Pacjenci w podeszłym wieku wędrują od lekarza do lekarza. Jest za mało placówek geriatrycznych i wyspecjalizowanej kadry, które gwarantowałyby kompleksową opiekę. Nie tylko odbija się to w sposób negatywny na zdrowiu ludzi starszych, lecz także znacząco uszczupla budżet Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ). Najwyższa Izba Kontroli (NIK) przeanalizowała stan opieki medycznej nad osobami w podeszłym wieku. Z raportu wynika, że największym problemem jest niedobór oddziałów i poradni geriatrycznych oraz wyspecjalizowanej kadry (najgorzej sytuacja wygląda w województwie warmińsko-mazurskim). Przyczyną takiego stanu rzeczy jest minimalne finansowanie, które utrudnia utrzymywanie się istniejących oddziałów geriatrycznych, nie wspominając już o otwieraniu nowych. Brak miejsc pracy przekłada się na niedobór geriatrów. W Polsce obecnie jest ich 321, a ponad 100 kolejnych dopiero się specjalizuje. W porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej to bardzo mało. Kolejnym ważnym problemem jest finansowanie świadczeń zdrowotnych dla osób starszych. NFZ opłaca leczenie jednej choroby, z którą pacjent zgłasza się do szpitala. Człowiek w podeszłym wieku zazwyczaj ma ich więcej. „Potrzeba takiego systemu, który będzie uwzględniać »wielochorobowość« osób starszych i pokryje koszta więcej niż jednej choroby” – mówi serwisowi infoWire.pl Maria Smereczyńska, doradca techniczny w Departamencie Zdrowia NIK. Pozwoli to zaoszczędzić, ponieważ – jak wynika z raportu – pacjent korzystający z kompleksowej opieki geriatrycznej kosztuje NFZ o 1380 zł mniej niż osoba leczona w oddziale chorób wewnętrznych. Trafia ona bowiem do wielu specjalistów, przez to przyjmuje dużo więcej leków, a w konsekwencji jej leczenie trwa dłużej i jest droższe. Osoby w podeszłym wieku wymagają szczególnej opieki. Dlatego w skład zespołu geriatrycznego oprócz lekarza i pielęgniarki wchodzą fizjoterapeuta, psycholog oraz osoba z pomocy społecznej. „Taka grupa powinna czuwać nad pacjentem nie tylko, kiedy przebywa on na oddziale geriatrycznym, lecz także po jego opuszczeniu” – podkreśla ekspertka. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 26 kwietnia ?Wprost?: polska bieda ma twarz dziecka (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Największy powód do wstydu III RP to bieda dzieci. I nie chodzi tu o żadne tzw. patologiczne rodziny. W skrajnej nędzy żyje u nas ponad 700 tys. najmłodszych. Choć jest to przemilczane, a politycy nawet w kampanii o tym nie mówią, to dzieci płacą najwyższą cenę transformacji i byle jakiej polityki. W najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost” – raport specjalny „Polska bieda”. Ponadto w nowym „Wprost”: cicha wojna o podatki, siedem grzechów głównych polskiego systemu podatkowego, zaharowani Polacy, jak się sypie warszawska Giełda, czy i jak można zarobić na prowadzeniu hotelu oraz jak Polacy pokochali muzea.  Oficjalny przekaz brzmi: zielona wyspa, pogoń za bogatym Zachodem. W potocznym przeświadczeniu biedni w Polsce są emeryci, rolnicy czy byli pracownicy PGR-ów. Tak mówią i rządzący, i opozycja. Tyle że te doniesienia niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Skrajna bieda ma w Polsce oblicze dziecka. Sprawa ta jest skrzętnie ukrywana. Czy w kampanii wyborczej pojawia się temat biedy dzieci? Nie. Jeśli mówimy o najmłodszych, to raczej w kontekście in vitro czy konwencji przemocowej, które wobec tego, co spotyka dzieci, są sprawami drugorzędnymi – pisze zastępca redaktora naczelnego „Wprost”, Bartosz Marczuk. Dzieje się tak dlatego, że rządzący nie lubią, gdy przypomina im się o ubóstwie, zwłaszcza najmłodszych. Dzieci – jeśli się o nich mówi – to wyłącznie w mile kojarzącym się towarzystwie słodkich bobasów czy zdolnych uczniów. Miejsca na głód, niedożywienie, niemożność skorzystania z lekarza czy dentysty nie ma. Tymczasem co trzecie dziecko rodzi się w biedzie. W 2014 r. blisko 120 tys. rodziców, którym urodziło się dziecko, otrzymało z tego tytułu socjalny dodatek wypłacany najuboższym. Zasiłek rodzinny otrzymywało ponad 2 mln dzieci w wieku do 18 lat. Blisko 700 tys. polskich dzieci żyje nawet nie w biedzie, ale w nędzy. Dochód na osobę w ich rodzinach wynosi mniej niż 400 zł. „Nędza ma twarz dziecka” – w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost”. „Wprost” podejmuje ten temat, wierząc, że do debaty publicznej, polityków, mediów wedrze się wreszcie temat ubóstwa najmłodszych. Data nie jest przypadkowa. Politycy – od lewa do prawa – powinni wreszcie, oprócz głoszonych deklaracji, zająć się realnie tym problemem. A wybory to doskonały moment, by się do niego odnieśli – komentuje dane z raportu Bartosz Marczuk. Podkreśla, że sytuacji naprawić się nie da bez niepopularnych decyzji o ograniczaniu wydatków państwa na tych, którzy są głośniejsi, lepiej zorganizowani i mocniejsi. W budżecie są pieniądze, ale trzeba wydawać je sprawiedliwiej. Bez nich uzdrowić sytuacji się nie da – pisze zastępca redaktora naczelnego „Wprost”.  Na łamach „Wprost” także o tym, że między Ewą Kopacz i Bronisławem Komorowskim trwa cicha wojna. Wybuchnie z hukiem po majowych wyborach, gdy prezydent upomni się o swój projekt zmian podatkowych, który blokuje mu Platforma. Projekt nowelizacji ordynacji podatkowej wyszedł z Pałacu Prezydenckiego na początku grudnia zeszłego roku. Od tego czasu Platforma Obywatelska skutecznie wstrzymuje nad nim prace. Głównym przeciwnikiem korzystnych dla podatników zmian jest Ministerstwo Finansów. Przyczyna jest prosta – prezydencki projekt istotnie osłabia samowolę administracji podatkowej. Wprowadza zasadę, że wszelkie wątpliwości prawne mają być rozstrzygane na korzyść podatników. Dla Ministerstwa Finansów i aparatu skarbowego to rewolucja nie do przyjęcia. Wokół prezydenckiego projektu zapadła pozorna cisza. Ale za kulisami tego politycznego teatrzyku rośnie napięcie. Według rozmówców tygodnika „Wprost”, prezydent jest zdeterminowany, by swój projekt przeforsować. Po wyborach postawi wszystko na jedną kartę. Gdyby jednak chciał porzucić swój projekt – do ofensywy przystąpią organizacje pracodawców. Szczegóły – w nowym „Wprost”. We „Wprost” również o tym, że polscy przedsiębiorcy stoją dzisiaj przed wyborem: płać albo uciekaj. Coraz częściej wybierają to drugie, bo bat fiskusa skutecznie wybił im z głowy prowadzenie interesów w kraju. Bo z naszym systemem podatkowym jest źle. 18 płatności podatku rocznie, 286 godzin spędzonych na wypełnianiu druków, prawie 39 proc. zarobionych pieniędzy zjadanych przez państwo. Taki portret polskiego podatnika wyłania się z najnowszego raportu Banku Światowego Paying Taxes 2015. Postanowiliśmy więc zachęcić parlamentarzystów do energicznego działania, pokazując, dlaczego zmiany w polskim prawie podatkowym są potrzebne natychmiast – pisze na łamach „Wprost” Szymon Krawiec. I publikuje listę siedmiu grzechów głównych polskiego systemu podatkowego. Są na niej nieodpowiedzialni urzędnicy, niedoskonałe prawo, niesprawiedliwe traktowanie podatników i kilka innych wstydliwych spraw, które hamują rozwój gospodarczy kraju. Siedem grzechów głównych polskiego systemu podatkowego – w poniedziałek we „Wprost”.  We „Wprost” także o zaharowanych Polakach. Jesteśmy jednym z najbardziej pracowitych narodów świata. Coroczne raporty OECD pokazują, że pracujemy niemal najdłużej na świecie. Statystyczny mieszkaniec naszego kraju w 2013 r. spędził w pracy 1913 godzin, a 8 proc. zatrudnionych poświęca aktywności zawodowej 50 godzin tygodniowo. Do tego dochodzą niskie zarobki, choć nasze ceny niewiele się różnią od tych na Zachodzie. Lewica i związki zawodowe mają proste wyjaśnienie tej sytuacji: to wina krwiopijców pracodawców. Nie jest to jednak jedyne wytłumaczenie. Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana i wielowątkowa. O tym, dlaczego Polacy pracują tak dużo, a zarabiają – stosunkowo mało – w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost”. W nowym „Wprost” również o tym, że warszawska giełda, która przetrwała kryzys i dwie duże bessy, teraz się sypie przez polityków, którzy rozmontowali OFE. Osiemnaście szaf serwerowych kurzy się w podziemiach giełdy w Warszawie. To tutaj miały stanąć giełdowe „czarne skrzynki”, komputery, które poprzez zakodowane w nich algorytmy mogłyby uprawiać handel wysokich częstotliwości. Na Zachodzie właśnie takie roboty przynoszą giełdom najwięcej płynności i tym samym zysku. W Polsce, mimo że od dwóch lat obok serwera giełdy można postawić własny serwer, nie ma na to chętnych. Obroty na głównym rynku akcji spadły w 2014 r. o 9 proc., a wartość ofert publicznych - aż czterokrotnie. I podczas gdy europejskie indeksy powiększają siedmioletnie maksima, na GPW trwa stagnacja. Po cichu mówili, że to rozmontowanie OFE zmarginalizowało polską giełdę. O wielkich planach stworzenia centrum finansowego Warsaw City mało kto dziś pamięta. Więcej – w nowym „Wprost”. Na łamach „Wprost” także o specjaliście od prawdziwych „piekielnych hoteli” i o tym, czy na turystyce można zarobić. Małgorzata Rozenek, prowadząca zaczyna od recepcji i wyjaśnienia, dlaczego nikt tam na nią nie czeka, potem szuka brudu i grzyba w łazience, starego materaca w łóżku, a po posiłku w hotelowej restauracji każe wyrzucić mrożonki. Leszek Mięczkowski, małomówny, spokojny, 44-letni biznesmen zaczyna swą misję od wizyty u kierownika. Grzecznie prosi o dokumenty księgowe. Siada i w milczeniu liczy. Lokalizuje, jak mówi, „punkty krytyczne”. Tam jest wszystko, wskazówki, na co chory jest hotel i jak go uzdrowić – mówi. Pieniądze wypływają na setki sposobów. W każdym z przejmowanych w zarządzanie hoteli po przejrzeniu ksiąg rachunkowych Mięczkowski udaje się do kuchni i baru. Jak prowadzić hotel z zyskiem i dlaczego tyle polskich hoteli jest w kiepskiej kondycji – w najnowszym „Wprost”. W nowym „Wprost” również o tym, że przez ostatnią dekadę Polska stała się muzealną potęgą. To chyba jedyna dziedzina życia, której spory polityków nie tylko nie zaszkodziły, ale wręcz pomogły. W najnowszym, niepublikowanym jeszcze raporcie IPSOS, dotyczącym ruchu turystycznego, aż 41 proc. Polaków uznało Muzeum Powstania Warszawskiego za główną atrakcję turystyczną Warszawy. Powstanie właśnie tego muzeum było przełomem dla wszystkich. Dla publiczności – bo okazało się, że muzeum nie oznacza przykurzonych gablot i filcowych kapci nakładanych na buty. Dla polityków i samorządowców, bo pokazało, że tego typu placówka może być ważnym elementem budującym wizerunek miasta. Wreszcie dla samego środowiska muzealników. Przy okazji okazało się, że Polacy są dumni ze swojej historii i chcą ją poznawać. Boom na muzea sprawił, że samorządy zaczynają widzieć, iż wielkie projekty muzealne to nie tylko prestiż i wizerunek. Coraz bardziej wyraźny jest ekonomiczny i społeczny wymiar zjawiska. To tzw. efekt Bilbao. Jak wygląda nad Wisłą – pisze „Wprost”. Nowy numer „Wprost” trafi do kiosków w poniedziałek, 27 kwietnia 2015 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne. Wydawcą tygodnika „Wprost” jest AWR „Wprost”, spółka zależna giełdowej spółki PMPG Polskie Media SA (GPW: PMPG). Bieżące informacje ze spółki na www.pmpg.pl oraz na profilach w serwisach Twitter: https://twitter.com/PMPG_PL i Facebook: https://www.facebook.com/PMPG.SA. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 26 kwietnia ?Do Rzeczy?: co polska demokracja zawdzięcza charyzmatycznemu zakonnikowi z Torunia (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Dla jednych jest on wspaniałym księdzem i wielkim patriotą, dla innych – uosobieniem zła i oszustem. Imperium, które stworzył, imponuje jednak każdemu. Ojciec Tadeusz Rydzyk kończy 70 lat. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” – „Młot na liberałów”, czyli co polska demokracja zawdzięcza charyzmatycznemu zakonnikowi z Torunia. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: czy antysystemowcy mają szansę zmienić system w Polsce, kto wygra wybory prezydenckie, dlaczego polski rząd zafundował prezent prezydentowi Francji, czy Platformę czeka nowe otwarcie oraz jak ciotka wicepremiera Wielkiej Brytanii została sowieckim szpiegiem.  Prawicowi politycy, którzy w dniu urodzin ojca dyrektora chcieliby przybyć do Torunia, by złożyć życzenia i zaskarbić sobie życzliwość kapłana, a może i wywalczyć kilka ciepłych słów na antenie Radia Maryja, w tym roku będą rozczarowani – urodzinowej imprezy nie będzie. Zamiast tego Radio Maryja, telewizja Trwam i parlamentarny zespół przeciwdziałania ateizacji Polski na warszawskim placu Zamkowym organizują koncert „Po Panu Bogu najbardziej kocham Polskę”. To akcja solidarności i pomocy Polakom na Ukrainie. Ojciec Tadeusz Rydzyk poprowadzi koncert. Najnowsze dzieło Rydzyka to kościół Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II. Powstaje na łasze wiślanej z widokiem na bibliotekę Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, której twórcą również jest charyzmatyczny zakonnik. On sam regularnie wizytuje plac budowy. Otwarcie zaplanowano dopiero na październik (…) – piszą w „Do Rzeczy” Jakub Kowalski i Wojciech Wybranowski. Na jednym z witraży umieszczono papieski cytat z pielgrzymki Rodziny Radia Maryja do Rzymu: „Ja Panu Bogu codziennie dziękuję, że jest w Polsce takie radio”. Jak redemptorysta z Torunia budował swoją dzisiejszą pozycję – w poniedziałek w „Do Rzeczy”.  Ojca Tadeusza Rydzyka można uznać za współarchitekta Polski po 1989 r. Nikt nie zaprzecza, że wpłynął na ideowy i polityczny kształt naszego kraju oraz na myślenie Kościoła o sobie samym – komentuje na łamach „Do Rzeczy” Piotr Semka. Podkreśla, że bez ojca Rydzyka polska scena polityczna byłaby zupełnie inna. Ci, którzy narzekają na Radio Maryja – a takich osób jest wiele, także wśród polskich katolików – nie rozumieją jednego. Gdyby ojca Rydzyka nie było, Kościół w Polsce kształtowaliby zwolennicy laickości przebrani w kostium przyjaciół wiary – pisze Semka. I dodaje, że jeśli ojciec dyrektor jest tak ostro atakowany, to także za to, że „ukradł show” nieochrzczonym i niepraktykującym. Można postawić tezę, że bez wysiłków ojca Rydzyka pozycja Kościoła w polskim życiu publicznym byłaby nieporównanie słabsza. (…) W tym sensie twórca Radia Maryja wszedł do naszej najnowszej historii na równi z Lechem Wałęsą, braćmi Kaczyńskimi, Aleksandrem Kwaśniewskim i Donaldem Tuskiem – ocenia publicysta „Do Rzeczy”. Cały komentarz w poniedziałek na łamach tygodnika. Tomasz Terlikowski zwraca z kolei uwagę, że Polska różni się od innych krajów Europy. Gdzie indziej bowiem tabloidy zastanawiają się, czy zmarły celebryta (..) który obnosił się z chęcią apostazji i startował w wyborach z listy Ruchu Palikota, przyjął ostatnie namaszczenie, czy nie? W jakim innym europejskim kraju poważne media donoszą o ostatnich spowiedziach polityków, którzy swoje polityczne życie spędzili w partii, uznającej każdą religię (….) za opium dla mas? I gdzie jeszcze politycy (….) naprawdę serio zastanawiają się, czy głosowanie za jakimiś rozwiązaniami może zagrozić zbawieniu – pyta retorycznie publicysta „Do Rzeczy”. I podkreśla, że nie byłoby takiej mocy Kościoła w Polsce, gdyby nie to, że w latach 90. znalazła się grupa polityków, która hasła katolickie wzięła na sztandary. Siłę katolicyzmowi dają także charyzmatyczni kapłani, którzy potrafią jednoczyć wokół siebie ludzi, dawać im poczucie wspólnoty oraz mobilizować do wspólnego działania. Jednym z nich jest ojciec Tadeusz Rydzyk – pisze Tomasz Terlikowski w najnowszym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także – kampania prezydencka. Do niedawna straszono Polaków widmem Janusza Korwin-Mikkego, dziś już dwie straszliwe postacie zagrażają pokojowi, prawu i sprawiedliwości. Obok sędziwego weterana libertariańskich bojów zameldował się bowiem na placu Paweł Kukiz i – jak wynika z sondaży – we dwóch z J.K.M. mogą zagospodarować przynajmniej 10 proc. głosów oddanych w pierwszej turze wyborów prezydenckich – pisze Piotr Gociek. Kto powinien się obawiać? Lęk widać zarówno po prawej, jak i po lewej stronie. Zwolennicy PiS boją się, że korwinowcy, kukizowcy i narodowcy ukradną wyborców Jarosława Kaczyńskiego i uniemożliwią wygraną w skali pozwalającej na samodzielne rządy PiS. Prawda jest taka, że trudny egzamin czeka w najbliższych tygodniach (elekcja prezydencka) i miesiącach (wybory parlamentarne) wszystkie formacje: zarówno prawicę parlamentarną, jak i ugrupowania antysystemowe. Na egzaminie będzie tylko jedno pytanie: Czy naprawdę chcecie zmienić Polskę? Więcej – w najnowszym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także rozmowa z politologiem, byłym eurodeputowanym, Markiem Migalskim. Kto wygra wybory? Bronisław Komorowski. To w zasadzie jest rozstrzygnięte. Nie wiemy tylko, czy w pierwszej czy drugiej turze. Komorowski ma znacznie więcej rezerw, zwłaszcza finansowych – mówi Migalski. Przyznaje, że kampania Andrzeja Dudy jest niezła, ale fantastyczne wyniki w pierwszej części kampanii zawdzięcza przede wszystkim temu temu, że to wyborcy PiS się orientowali, iż Duda jest ich kandydatem. Stąd gigantyczny przyrost poparcia. Jednak rozpoznanie go przez innych wyborców jako kandydata właśnie PiS spowodowało, że ten przyrost zatrzymał się na poziomie około 30 proc. – mówi Migalski. I podkreśla, że na zwycięstwo w wyborach nie pracuje się kilka miesięcy, lecz lata. Owszem o kampanii Komorowskiego można powiedzieć, że składała się z samych błędów (…) Duda to jednak przedstawiciel partii, której szef jest w pierwszej trójce najbardziej nielubianych polityków – ocenia. Rozmowa o kampanii wyborczej – na łamach najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy”. „Do Rzeczy” wraca też do rozstrzygniętego w minionym tygodniu przetargu na śmigłowce dla armii. Podstawą systemu bezpieczeństwa kraju, który chce się skutecznie bronić, jest rodzimy przemysł zbrojeniowy. Tylko on gwarantuje szybkie dostawy uzbrojenia dla armii w przypadku ewentualnego konfliktu. Wybór dostawcy broni, zwłaszcza w przypadku kontraktu wartego miliardy złotych, nigdy nie opiera się tylko na przesłankach biznesowych czy wojskowych. Zawsze jest to przede wszystkim wybór polityczny, który wiele mówi o pożądanych sojuszach i celach, jakie aktualnie stawia sobie państwo kupujące broń – pisze Mariusz Staniszewski. I dodaje, że o tym, iż decyzja polskiego rządu nie opierała się wyłącznie na przesłankach merytorycznych, świadczy także reakcja mediów w Paryżu. Najbardziej intrygujące jest jednak pytanie, dlaczego polski rząd postanowił zafundować tak duży sukces prezydentowi Hollande’owi, narażając jednocześnie rodzimy przemysł zbrojeniowy, a przez to bezpieczeństwo własnego kraju – pisze Staniszewski. Więcej o kulisach tego przetargu – w poniedziałek w „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także o tym, że Platformie Obywatelskiej potrzebne będzie nowe otwarcie. Bez względu na to, jak wypadną wybory, system Tuska się wyczerpał. Platforma Obywatelska jedzie już tylko siłą rozpędu nadanego przez unijne dotacje i wciąż utrzymującego się przekonania obywateli, że mafia u władzy jest mniejszym złem niż sekta. To przekonanie kruszy się powoli wskutek nieudolności władzy – pisze na łamach tygodnika Rafał A. Ziemkiewicz. Czy oznacza to konieczność pożegnania się z władzą? Niekoniecznie. Obecny układ i elity III RP mają szansę przedłużenia swego trwania kosztem przeorganizowania się i zmian personalnych. W minionej epoce mówiło  się o „socjalistycznej odnowie”, dziś będzie to raczej odnowa „w duchu europejskim” oparta na narracji: nie można zmienić Partii, bo jest ona gwarantem naszej obecności w Europie i strumienia unijnych pieniędzy, bez których zginiemy, ale Partia może odrzucić popełnione błędy, naprawić je i odzyskać zaufanie klasy ro… przepraszam: młodych, wykształconych i „na poziomie” – pisze publicysta „Do Rzeczy”. Cały komentarz – w poniedziałek na łamach tygodnika. Na łamach tygodnika również o tym, że ciotka brytyjskiego wicepremiera Nicka Clegga była sowieckim szpiegiem. Życie rosyjskiej arystokratki przypominało scenariusz sensacyjnego filmu. W tej historii jest wszystko. Piękna kobieta, wielkie pieniądze, tabuny kochanków, sławni artyści i politycy. Intrygi, spiski i mroczny świat tajnych służb. Media w Wielkiej Brytanii żyją historią baronowej Mury Budberg. Okazało się bowiem, że zmarła przed 40 laty kobieta prowadziła podwójne życie. Oficjalnie była rosyjską emigrantką z wyższych sfer, w rzeczywistości znajdowała się na liście płac sowieckiego wywiadu. Losy baronowej Budberg na łamach „Do Rzeczy” opisuje Piotr Zychowicz. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 27 kwietnia 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Jan Pospieszalski, Krzysztof Rybiński i Jadwiga Staniszkis. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 24 kwietnia Rezo-Medica (grupa Starmedica) dołączyła do portfolio PZU (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    23 kwietnia Grupa PZU, poprzez spółkę CM Medica, zakupiła większościowe udziały w płockiej Pracowni Rezonansu Magnetycznego Rezo-Medica. Ubezpieczyciel zostanie w nabytej spółce inwestorem strategicznym. To kolejna transakcja wzmacniająca biznes zdrowotny PZU. Zakup Rezo-Medica pozwoli na rozwój kompleksowości oferty ambulatoryjnej PZU na terenie Płocka, a zarazem na rozwój oferty zdrowotnej dla jednego z kluczowych klientów ubezpieczyciela – PKN ORLEN. W dłuższej perspektywie przełoży się natomiast na wzrost wartości biznesu zdrowotnego PZU w Płocku, głównie dzięki zyskaniu dodatkowego potencjału w kierowaniu ruchem pacjentów. Zaangażowanie w Rezo-Medica jest kolejną transakcją związaną z obszarem zdrowotnym w PZU. W zeszłym roku Grupa PZU została strategicznym inwestorem w spółkach ORLEN Medica, PROF-MED oraz Elvita Jaworzno. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 24 kwietnia Laserem po oczach. Nowoczesne metody korekcji wad wzroku wciąż mało znane w Polsce (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Jak wynika z danych Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok, 7 na 10 pacjentów zostaje zakwalifikowanych do zabiegu laserowej korekcji wzroku. Zgłaszający się na badania kwalifikacyjne kandydaci to osoby świadome możliwości, jakie daje nowoczesna okulistyka. Wciąż jednak wiedza o laserowej korekcji wzroku jest w Polsce niewielka. Jakie są tego przyczyny wyjaśnia lek. med. Robert Matusik z Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok.Nie dbamy o wzrok Na zlecenie Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok CBOS wykonał badanie, z którego wynika, iż ponad jedna trzecia respondentów ostatnio badała wzrok ponad dwa lata temu, a 7% ankietowanych zadeklarowało, że nigdy nie badało swoich oczu. Nie dziwi więc fakt, iż aktualnie blisko połowa Polaków ma problemy ze wzrokiem. Niestety wyniki zrealizowanego w Polsce badania, jak również sygnały płynące ze Światowej Organizacji Zdrowia nie napawają optymizmem. Wiedza na temat właściwej profilaktyki i metod nowoczesnej korekcji wad wzroku we współczesnym społeczeństwie jest bardzo ograniczona, co przekłada się na brak regularnych wizyt kontrolnych u okulisty, niewłaściwe nawyki, jak również ignorowanie pojawiających się i postępujących wad wzroku. Potwierdzają to również wyniki, zrealizowanej przez Centrum Okulistyczne Nowy Wzrok, akcji edukacyjno - profilaktycznej w Szkole Głównej Handlowej w grudniu 2014 roku. W trakcie jednego dnia ponad 300 osób skorzystało z bezpłatnego badania wzroku, z czego ponad 80% z nich zdeklarowała, że nie pamięta kiedy ostatnio badała wzrok. Tylko około 10% osób miało podstawową wiedzę na temat laserowej korekcji wzroku. O ortokorekcji – nowoczesnej, nieinwazyjnej metodzie korekcji z zastosowaniem soczewek korygujących wzrok podczas snu, słyszało zaledwie 1% osób. Niezbędne jest więc realizowanie kampanii i działań profilaktycznych, które mogą pozytywnie wpłynąć na wzrost świadomości społecznej i dbanie o wzrok. Oczy są jednym z najważniejszych narządów człowieka powinniśmy szczególnie zatroszczyć się o nie, aby służyły nam do późnej starości. Laserowa korekcja wzroku jest wciąż postrzegana jako niebezpieczna operacja Trudno wyobrazić sobie okulistykę bez nowoczesnych metod laserowej korekcji wad wzroku. Współcześnie stosuje się kilka rodzajów laserów w zależności od typu zabiegu i wady, którą chcemy skorygować. Zabieg laserowej korekcji wzroku odbywa się w ciągu jednego dnia i nie wymaga pozostawania w placówce medycznej czy uciążliwej rekonwalescencji. Wykonywany jest w ciągu kilkunastu minut, a poprawa widzenia zauważalna jest w niedługim czasie po jego zakończeniu. W trakcie zabiegu nad precyzją działań lasera czuwa specjalny program komputerowy dostosowywany indywidualnie do każdego pacjenta, a wszystko nadzoruje lekarz. Sama procedura z użyciem lasera trwa około kilkunastu sekund. Laserowa korekcja wzroku wykonywana jest pod nadzorem doświadczonego specjalisty i jest zabiegiem niskiego ryzyka. To obecnie jedna z najbardziej zaawansowanych metod usuwania wad wzroku, która przynosi pacjentom lepszy komfort życia i zapewnia trwały efekt w poprawie widzenia. Pacjenci obawiają się bólu i powikłań Brak podstawowej wiedzy na temat laserowej korekcji wzroku, która należy do jednych z bardziej bezpiecznych zabiegów w okulistyce, mogących trwale poprawić ostrość widzenia, skutkuje wieloma obawami. Zazwyczaj dotyczą one bólu i ewentualnych powikłań. Zabieg laserowej korekcji wzroku jest jednak całkowicie bezpieczny i bezbolesny. Przed jego realizacją wykonywana jest szczegółowa diagnostyka oczu oraz wywiad medyczny, na podstawie którego weryfikuje się brak przeciwwskazań do przeprowadzenia laserowej korekcji wzroku. Procedurę tę powtarza się również w dniu wykonania zabiegu, aby wyeliminować możliwość wystąpienia efektów ubocznych. Przed zabiegiem pacjent otrzymuje znieczulenie miejscowe w postaci kropli do oczu. Zabieg może jedynie powodować u niektórych pacjentów niewielki, krótkotrwały dyskomfort. Jak wskazują badania oraz doświadczenie specjalistów przeprowadzających regularnie korekcję wad wzroku, ryzyko wystąpienia powikłań jest nawet niższe niż przy noszeniu soczewek kontaktowych. Ponad 11 letnie doświadczenie w wykonywaniu laserowej korekcji wzroku przez specjalistów z Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok i miliony zabiegów wykonanych na całym świecie potwierdzają, iż zaawansowane technologie i rozwój medycyny mogą efektywnie pomóc w walce o dobry wzrok. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 23 kwietnia Durczok chce nałożyć mediom ?kaganiec? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Były redaktor naczelny i dziennikarze tygodnika „Wprost” otrzymali prywatny akt oskarżenia, w którym Kamil Durczok zarzuca im czyn zabroniony z art.212 Kodeksu karnego. Art. 212 kk od lat jest kwestionowany przez większość dziennikarzy i jest nazywany „kagańcem” wolnych mediów. Durczok oskarżył dziennikarzy „Wprost”, że ich publikacje poniżyły go w opinii publicznej i naraziły na utratę zaufania koniecznego do wykonywania zawodu dziennikarza. Wydawca tygodnika „Wprost”, który udziela ochrony prawnej oskarżonym dziennikarzom, nie kryje zdziwienia, że dziennikarz wykorzystuje przeciwko dziennikarzom art. 212 kk, który w środowisku mediów od dawna cieszy się złą sławą i jest uważany za kaganiec na wolne media. „W sprawach o pomówienia właściwy miejscem dochodzenia swoich praw jest sąd cywilny, przed którym można dochodzić swoich praw i uzyskać stosowne zadośćuczynienie, przeprosiny czy odszkodowanie. Także zgodnie z prawem prasowym, każdy może domagać się sprostowania, czego pan Durczok nigdy nie zrobił” – mówi Michał M. Lisiecki, wydawca „Wprost” – „Trudno odnieść wrażenie inne niż to, że oskarżenie, podobnie jak pozwy składane przez Kamila Durczoka, to element czysto wizerunkowej gry, służącej robieniu wokół kolejnych pozwów medialnego szumu, który rozmywa problem, o którym pisali dziennikarze ‘Wprost’”. Jednocześnie wydawca podkreśla, że były naczelny i dziennikarze tygodnika w przypadku publikacji o molestowaniu podwładnych przez Kamila Durczoka dochowali standardów pracy dziennikarskiej, w tym staranności i rzetelności przy zbieraniu materiałów oraz wielokrotnego i wieloźródłowego sprawdzania informacji i krytycznej weryfikacji materiału. Wszystkie publikacje przeszły też przed drukiem weryfikację prawną standardowo stosowaną w wydawnictwie. „Trudno się oprzeć wrażeniu, że to oskarżenie to próba zemsty na dziennikarzach ‘Wprost’. Dziwi jednak używanie art. 212 kk przez, jakby nie było, przedstawiciela środowiska dziennikarskiego. Rozumiem, że to działanie zgodnie ze strategią, iż najlepszą obroną jest atak. Nie oceniam pana Durczoka, ale strategia, jaką obrał w tej sprawie, nie działa na jego korzyść” - mówi Lisiecki. Wydawca podtrzymuje swoją deklarację o ochronie prawnej dla byłych dziennikarzy. „To powinien być standard w branży” – podkreśla.  dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 23 kwietnia KNF reguluje rynek ubezpieczeń komunikacyjnych (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Od 1 kwietnia obowiązują nowe standardy likwidacji szkód komunikacyjnych. Mają przeciwdziałać nadużyciom firm ubezpieczeniowych oraz różnym nieprawidłowościom. Zmiany mogą skutkować wyższymi odszkodowaniami, ale i droższymi polisami. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) przedstawiła 21 wytycznych, które mają usprawnić proces likwidacji szkód z ubezpieczeń komunikacyjnych. „Powodem opracowania i wdrożenia wytycznych były nieprawidłowości po stronie niektórych ubezpieczycieli, między innymi zaniżanie odszkodowań czy niedostateczna transparentność” – mówi serwisowi infoWire.pl Andrzej Wasilewski z Avivy. Działania KNF mają wyeliminować negatywne praktyki, uderzające przede wszystkim w kierowców. Wprowadzone zapisy zobowiązują ubezpieczycieli do działania zgodnie z zasadą pełnego odszkodowania. Na jego kwotę powinny składać się cena rynkowa usług oraz części zamiennych, a także wartość podatku VAT. Wyjątek stanowi sytuacja, w której poszkodowany jest podatnikiem VAT i może go odliczyć. Od kwietnia uzyskanie odszkodowania za kolizję drogową powinno przebiegać sprawniej, a otrzymana kwota – być bardziej satysfakcjonująca. Wytyczne KNF mają przyczynić się też do zmniejszenia liczby odwołań składanych przez klientów i spraw sądowych przeciwko ubezpieczycielom oraz do zwiększenia zaufania do całej branży. Niestety, prawdopodobnie wprowadzenie zmian będzie wiązało się również z podwyżką cen polis, w tym obowiązkowego ubezpieczenia OC. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 21 kwietnia Uważaj, kiedy szukasz mieszkania przez internet (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Obecnie ok. 90% ogłoszeń dotyczących kupna lub wynajmu nieruchomości znajduje się w sieci. Oprócz uczciwych znajdziemy tam również te napisane przez oszustów. Jak nie dać się im przechytrzyć? Znalazłeś korzystną ofertę? Zbadaj ją pod każdym względem. Spotkaj się z właścicielem mieszkania, ustal, czy faktycznie jest on osobą, za którą się podaje, i koniecznie obejrzyj lokal osobiście. Nie bój się zadawać różnych pytań. Jeśli oferent udziela wymijających odpowiedzi, to sygnał, że może próbować cię oszukać. W ogłoszeniu została podana znacznie zaniżona cena? Prawdopodobnie jest ono nieprawdziwe. „Są okazje, ale bardzo rzadko i trzeba mieć trochę szczęścia. Zdarza się np., że ludzie wyjeżdżają i poszukują osoby zaufanej, która nie zdewastuje mieszkania. Wolą wtedy wynająć je taniej, ale na dłużej” – mówi serwisowi infoWire.pl Jarosław Mikołaj Skoczeń z Emmerson Realty. Bardzo ważną kwestią jest podpisanie umowy. Zadbaj, żeby została ona sporządzona zgodnie z prawem. Pozwoli to uniknąć w przyszłości wielu ewentualnych problemów. Przed złożeniem podpisu przeczytaj oczywiście dokładnie treść porozumienia. Sprawdź, czy zgadza się ona z tym, o czym była mowa w ogłoszeniu internetowym. I pamiętaj: przed podpisaniem umowy nie płać żadnych prowizji ani kosztów wstępnych. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 20 kwietnia AWR WPROST wystąpiła o odszkodowanie za ?Wprost Przeciwnie?. Straty szacuje na ponad pół miliona zł (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Na ponad pół miliona zł szacuje swoje straty wynikające z używanie w złej wierze znaku WPROST wydawca tygodnika. Agencja Wydawniczo-Reklamowa „Wprost” Sp. z o.o. złożyła w sądzie pozew o odszkodowanie przeciwko spółkom Sentret i 3S Media.  Sprawa dotyczy tygodnika „Wprost przeciwnie”, który ostatecznie nie ukazał się na skutek wydania przez sąd postanowienia o zabezpieczeniu powództwa wydawcy WPROST. Tygodnik, wydawany przez Sentret, był tworzony przez byłych dziennikarzy tygodnika WPROST pod kierownictwem Jana Pińskiego (były szef działu krajowego WPROST, członek zarządu spółki Sentret) i początkowo miał się ukazywać właśnie pod tytułem „Wprost przeciwnie”. Także czcionka projektu winiety do złudzenia przypominała winietę WPROST, a nazwę tygodnika wydawanego przez AWR „Wprost” wykorzystywano celowo w komunikacji nowego projektu powstającego w opozycji do WPROST. Mimo wezwań i ostrzeżeń, dopiero po orzeczeniu Sądu Okręgowego, który na początku września 2011 r. zakazał kierowanej przez Macieja Sołdana i Tomasza Sommera spółce 3S Media używania słowa „Wprost” w tytule tygodnika i nakazał dezaktywacje domeny wprostp.pl, redakcja zmieniła tytuł na „Wręcz przeciwnie”. Pod taką nazwą na przełomie września i października 2011 r. ukazały się trzy numery tygodnika. W grudniu 2012 r. Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok zakazujący spółkom Sentret i 3S Media używania oznaczenia słownego „Wprost” i słowno-graficznego „Wprost” w odniesieniu do dzienników i czasopism, zarówno w wersji papierowej, jak i  elektronicznej, oraz używania domeny internetowej www.wprostp.pl. W 2014 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie zobowiązał obie spółki do podania do publicznej wiadomości na swój koszt oświadczenia o tym, że sąd zakazał im używania znaku WPROST – zarówno w wersji słownej, jak i słowno-graficznej. Zarówno Sentret, jak i 3S Media, uchylają się od wykonania postanowienia sądu. Obecnie AWR „Wprost” złożyła w sądzie wnioski o egzekwowanie wykonania wyroku, oraz o odszkodowanie. Swoje straty związane z promocją zakwestionowanego przez sąd tytułu wydawca wycenił na ponad pół miliona zł. Wydawca ”Wprost” od początku sprawy stoi na stanowisku, że sporny tytuł narusza prawa do znaku „Wprost”, pod którym tygodnik jest wydawany od 1982 r., i stanowi naruszenie zasad uczciwej konkurencji. Dlatego wystąpił na drogę prawną przeciwko wydawcom nowego pisma i konsekwentnie domagał się potwierdzenia ochrony znaku towarowego. „Wszystkie znaki należące do AWR Wprost są zarejestrowane i prawnie chronione. Dotyczy to zarówno samego tytułu, jak i organizowanych przez tygodnik plebiscytów, rankingów oraz nagród. W każdym przypadku próby naruszenia tego stanu rzeczy będziemy reagować równie stanowczo. Dotychczasowe orzeczenia sądu ws. „Wprost Przeciwnie” jasno potwierdzają, że konkurencja i wolny rynek nie dają praw na świadome i cyniczne naruszanie praw innych podmiotów” – podkreśla Michał M. Lisiecki, wydawca „Wprost”. AWR „Wprost” wniosła również pozew (sprawa trwa), przeciwko Axel Ringier Springer i Tomaszowi Lisowi z tytułu czynów nieuczciwej konkurencji. Wydawca „Wprost” wycenia swoje szkody na kwotę 12 215 385 zł, a sprawa ma związek z nieuczciwym transferem know-how oraz kopiowaniem rozwiązań i projektów przygotowanych w redakcji „Wprost”. Jak podsumowała pełnomocnik procesowy wydawcy, jest to „podręcznikowy przykład naruszenia praw własności”. Sygnatura tej sprawy to XVI GC 103/13. Do AWR „Wprost” należą m.in. znaki: „Wprost”, „Lista 100 najbogatszych Polaków”, „Człowiek Roku WPROST”, „INNOWATORY WPROST”, „NAGRODY KISIELA” itp. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 20 kwietnia Krwiodawco, pamiętaj o swoich przywilejach, także przy rozliczaniu PIT-u (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Oddałeś krew? Tego dnia przysługuje ci nie tylko dzień wolny od pracy. Przywilejów dla krwiodawców jest więcej. Między innymi można skorzystać z ulgi podczas wypełniania PIT-u i odliczyć od dochodu ekwiwalent w wysokości 130 zł za litr krwi i osocza. Maksymalna wysokość ulgi dla mężczyzn wynosi 3 601 zł, a dla kobiet – 3 484 zł. Należy pamiętać, że wartość odpisu nie może przekroczyć 6% dochodu podatnika. Aby móc odliczyć ulgę, potrzebne jest zaświadczenie z jednostki organizacyjnej realizującej zadania w zakresie pobierania krwi. „Honorowi krwiodawcy nie liczą na żadne dodatkowe profity, ponieważ najcenniejsze jest to, że mogą uratować ludzkie życie” – mówi serwisowi infoWire.pl lek. med. Joanna Wojewoda z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Warszawie. Skoro jednak przywileje są, warto z nich korzystać. Zasłużony honorowy dawca krwi (aby nim zostać, kobieta musi oddać 5 l krwi, a mężczyzna – 6 l) oprócz ulgi podatkowej może liczyć na zniżki w aptekach i nie musi czekać w kolejkach w placówkach służby zdrowia. Ci, którzy przekazali jeszcze więcej krwi (kobiety co najmniej 15 l, mężczyźni – minimum 18 l), mają ponadto przywilej poruszania się środkami komunikacji miejskiej za darmo. „Do korzystania z tych ulg uprawnia legitymacja zasłużonego honorowego dawcy krwi” – zaznacza rozmówczyni. Jeśli krew oddaliśmy jednorazowo, przysługuje nam zwrot kosztów dojazdu do punktu krwiodawstwa i nie musimy iść tego dnia do pracy. Otrzymujemy też legitymację honorowego dawcy krwi oraz posiłek regeneracyjny. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 17 kwietnia Poczta Polska jako operator wyznaczony zapewni możliwość głosowania w wyborach prezydenckich (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Wszyscy obywatele Polski mający czynne prawo wyborcze mogą zagłosować korespondencyjnie w najbliższych wyborach prezydenckich. Do tej pory z tego rozwiązania mogły korzystać jedynie osoby niepełnosprawne oraz przebywające w czasie wyborów za granicą. Poczta Polska jako operator wyznaczony zapewni każdemu pomoc w takim głosowaniu. Do 27 kwietnia można zgłosić chęć głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich, które odbędą się 10 maja. Chętni do takiej formy czynnego udziału w wyborach powinni zgłosić ustnie, pisemnie, telefaksem lub elektronicznie swój zamiar do właściwego Urzędu Gminy. Wniosek nie ma jednolitej formy. Takie zgłoszenie powinno zawierać nazwisko i imię wnioskującego, imię ojca, datę urodzenia, numer PESEL, informację, że chodzi o wybory prezydenckie i podać adres, na który upoważniony pracownik Urzędu Gminy albo Poczty Polskiej dostarczy pakiet wyborczy. Wyborca otrzyma pakiet wyborczy z kartą do głosowania nie później niż 7 dni przed dniem wyborów. Głosowanie korespondencyjne wymaga przestrzegania określonych zasad korzystania z pakietu wyborczego. W jego skład wchodzą: koperta zwrotna, karta do głosowania, koperta na kartę do głosowania, instrukcja głosowania korespondencyjnego, nakładka na kartę do głosowania sporządzona w alfabecie Braille’a – jeżeli wyborca zażądał ich przesłania oraz oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu na karcie do głosowania. Wyborca po wypełnieniu „karty do głosowania” wkłada ją do „koperty na kartę do głosowania” i zakleja. Następnie zaklejoną „kopertę z kartą do głosowania” umieszcza w „kopercie zwrotnej” i dołącza do niej podpisane „oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu na karcie do głosowania”. Obywatele, biorący udział w głosowaniu, zaklejoną przesyłkę zawierającą wypełnioną „kartę do głosowania”, składają do 6 maja w dowolnej placówce pocztowej w kraju lub do 7 maja w placówce pocztowej w tej gminie, w której są wpisania do rejestru wyborców. Natomiast jeśli chodzi o osoby niepełnosprawne to najpóźniej 7 maja listonosze Poczty Polskiej odbiorą osobiście od nich przesyłki z wypełnioną „kartą do głosowania”, jeśli zgłoszą wcześniej potrzebę odbioru „koperty zwrotnej” pod wskazanym adresem. Głosowanie korespondencyjne dla wszystkich obywateli jest bezpłatne. Głosy oddane za pośrednictwem Poczty Polskiej trafią do właściwej obwodowej komisji wyborczej do zakończenia głosowania. Udział w głosowaniu bez konieczności przyjścia do lokalu wyborczego to ułatwienie nie tylko dla osób niepełnosprawnych. Sejm RP zgodził się na umożliwienie głosowania korespondencyjnego wszystkim obywatelom w połowie zeszłego roku. Zmiana obejmie wszystkie wybory powszechne, prócz samorządowych. Pierwsze takie wybory, w których będzie można wziąć udział korespondencyjnie, odbędą się 10 maja. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 17 kwietnia Studenckie pomysły na wygodne mieszkania seniorów i niepełnosprawnych (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Studenci Wydziału Architektury przygotowali projekty adaptacji mieszkań dla seniorów i osób z niepełnosprawnością. Będzie można je przeanalizować w trakcie spotkania podsumowującego warsztaty partycypacyjne pod hasłem „Projektowanie Uniwersalne – jak żyć razem nie obok siebie”, które zaplanowano na 18 kwietnia br. Zapraszamy do Europejskiego Centrum Solidarności w godz. 16.00-19.00.  – Studenci przez ponad tydzień pracowali nad projektami zmian w mieszkaniach osób starszych i niepełnosprawnych, tak aby spełniały one wysokie wymagania projektowania uniwersalnego – mówi opiekun studentów, dr hab. inż. arch. Marek Wysocki, dyrektor Centrum Projektowania Uniwersalnego na Politechnice Gdańskiej. – Ponadto podczas warsztatów studenci poruszali się na wózkach inwalidzkich, oceniając w ten sposób dostępność przestrzeni publicznej. Pokłosiem tego przedsięwzięcia będzie raport dostępności Głównego Miasta. Sobotnie spotkanie to także okazja, by porozmawiać o rozwiązaniach, które mogą poprawić możliwości funkcjonowania osób z niepełnosprawnością w przestrzeni publicznej.  – Mamy nadzieję, że będzie to cenny materiał do dyskusji nad przyszłymi rozwiązaniami poprawy jakości ich życia i funkcjonowania zarówno w swoich mieszkaniach, jak i w najbliższym otoczeniu – dodaje dr Wysocki. Na spotkanie zaprasza Centrum Projektowania Uniwersalnego oraz Międzywydziałowe Koło Naukowe „Projektowanie Uniwersalne”. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 17 kwietnia Wylecz się z chrapania i popraw swoje życie (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    8 mln Polaków chrapie. Jeśli chodzi o osoby po 40. roku życia, kłopot ten dotyczy ok. 30% kobiet i ok. 80% mężczyzn. Przyczyny nie zawsze są laryngologiczne – swój wpływ ma też nieodpowiedni styl życia. Ze schorzeniem warto pójść do lekarza, ponieważ nieleczone chrapanie może prowadzić do poważnego w skutkach bezdechu śródsennego. Najczęstszą przyczyną chrapania są zbyt długie podniebienie miękkie lub za długi języczek. Problem może również wynikać z przerostu języka w obrębie nasady. Najrzadszym powodem chrapania są nieprawidłowości w jamie nosowej: polipy, skrzywiona przegroda oraz przerost małżowin nosowych. „Częstość występowania chrapania zwiększa się wraz z wiekiem, ale sprzyjają mu też otyłość, nadużywanie leków uspokajających oraz nadmierne spożywanie alkoholu i stosowanie innych używek” – mówi serwisowi infoWire.pl Barbara Mazińska, internistka i lekarz rodzinny z Centrum Medycznego Medicers – Przychodni Zacisze. W każdym przypadku z chrapaniem warto zwrócić się do specjalisty – laryngologa lub pulmonologa – ponieważ może być ono niebezpieczne dla zdrowia. Blisko 10% chrapiących cierpi na bezdech śródsenny. Takie osoby śpią niespokojnie i wielokrotnie się wybudzają – skutkuje to zmęczeniem w ciągu dnia i znaczącym obniżeniem jakości życia. „W czasie snu dochodzi do zapadania się struktur gardła, co powoduje ok. 10-sekundowe przerwy w oddychaniu. Prowadzi to do niedotlenienia organizmu i może być przyczyną nadciśnienia tętniczego, udaru czy zawału serca” – wyjaśnia rozmówczyni. Obecnie rozwinęło się wiele małoinwazyjnych i ambulatoryjnych technik leczenia. Można wykonać zabieg, który natychmiast całkowicie wyleczy nas z chrapania. „Przypomina to wizytę u stomatologa. Zabieg przeprowadzany jest ze znieczuleniem miejscowym i nie wiąże się z kilkudniowym zwolnieniem lekarskim. Szybko powracamy do zdrowia” – podkreśla ekspertka. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 16 kwietnia PMPG Polskie Media wraca do notowań ciągłych na GPW (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    PMPG Polskie Media (GPW: PMPG) wraca do notowań ciągłych Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Od wtorku 21 kwietnia 2015 r. akcje spółki będą notowane w systemie ciągłym.    Powrót PMPG na główny parkiet giełdowy wynika z przystąpienia spółki do Programu Wspierania Płynności, co Zarząd PMPG zapowiadał już przy okazji prezentowania wyników finansowych za 2014 r.  W ramach udziału w Programie Wspierania Płynności PMPG podpisała umowę z animatorem rynku i rozpoczęła  aktywne korzystanie z sekcji relacji inwestorskich na www.gpwinfostrefa.pl. Spółka zobowiązała się też do dostosowania sekcji relacji inwestorskich na własnej stronie internetowej oraz prezentowania informacji zgodnie z zakresem oraz strukturą określonymi w Modelowym Serwisie Relacji Inwestorskich. Zarząd PMPG ocenia, że wdrożenie programu spowoduje podwyższenie jakości relacji inwestorskich i komunikacji spółki z rynkiem. „W ubiegłym roku przeprowadziliśmy wymagany przez GPW program naprawczy. Jedocześnie pokazaliśmy pozytywne wyniki finansowe, które mogły być podstawą do optymizmu dla akcjonariuszy. Jednak fakt pozostawania poza głównym systemem notowań działał na naszą niekorzyść i na niekorzyść kursu akcji. Dlatego z satysfakcją przyjmuję decyzję o przywróceniu naszych akcji do systemu notowań ciągłych i jestem przekonany, że przełoży się to na zainteresowanie inwestorów” – mówi Michał M. Lisiecki, prezes Zarządu PMPG Polskie Media i jej główny udziałowiec. Bieżące informacje o działalności spółki PMPG Polskie Media SA oraz Grupy Kapitałowej PMPG można znaleźć na stronie internetowej firmy (www.pmpg.pl), a także na jej profilach w serwisie społecznościowym Facebook (http://www.facebook.com/PMPG.SA) oraz Twitter (https://twitter.com/PMPG_PL).  dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 16 kwietnia Bądź odpowiedzialny ? nie wypalaj traw! (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Wypalanie traw to głupota i śmiertelne zagrożenie. Niestety, mimo apeli statystyki wciąż zatrważają. W tym roku strażacy musieli gasić płomienie ponad 36 tys. razy – najczęściej na terenie woj. mazowieckiego, śląskiego i lubelskiego. Zginęły już trzy osoby, a 64 zostało rannych. 70% pożarów pól i łąk jest wynikiem celowego podpalenia. „A przecież korzyści płynących z wypalania traw nie ma” – podkreśla w rozmowie z serwisem infoWire.pl Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. „Każdy doświadczony rolnik wie, że pożar wpływa na glebę niekorzystnie: wyjaławia ją i degraduje ekosystem. Celowe wzniecanie ognia to czysta ludzka bezmyślność” – dodaje. To także wielkie zagrożenie dla zwierząt, ponieważ płomienie, które je zaskoczyły, odcinają drogę ucieczki i sprawiają, że są one w pułapce. Ogień to potężny, niekontrolowany żywioł. Błyskawicznie rozprzestrzenia się na lasy oraz okoliczne gospodarstwa i powoduje ogromne straty. Jak walczyć z wypalaniem traw? Przede wszystkim nagłaśniać problem, edukować społeczeństwo i karać. Obecnie rolnik przyłapany na wypalaniu traci dopłaty bezpośrednie. Grozi mu również grzywna do 5 tys. zł, a nawet kara pozbawienia wolności do 10 lat. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 14 kwietnia Ustawa krajobrazowa zapewni miastom estetykę? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Plakaty, banery, wielkoformatowe bilbordy – polską przestrzeń publiczną pożerają reklamy. W dbaniu o estetyczny wygląd miast miała pomóc ustawa krajobrazowa. Niestety, kształt, w jakim została przyjęta w Sejmie, nie jest zadowalający. Dlaczego? Chodzi o wysokość kary za nielegalne umieszczenie reklamy. Miała być dotkliwa – proponowano czterdziestokrotność opłaty reklamowej (nowego podatku samorządowego) – a jest niewielka. Ma wynosić tylko 5 tys. zł. „Ustawie wybito zęby. Kara musi działać odstraszająco na reklamodawców »cwaniaków«” – mówi serwisowi infoWire.pl Aleksandra Stępień ze Stowarzyszenia Miasto Moje A w Nim. Cała nadzieja w poprawkach do ustawy, które prawdopodobnie naniesie Senat, takich jak np. umożliwienie karania w trybie administracyjnym za nielegalne reklamy czy wprowadzenie regulacji dotyczących umieszczania szyldów. Ustawa jest wyczekiwana przez samorządy, ponieważ otrzymają one instrumenty do ochrony krajobrazu. Rady gmin będą mogły ustalać zasady sytuowania reklam. Ponadto wprowadzona zostanie opłata od posiadania tablic (maksymalnie 2,50 zł na dzień) i reklam (20 gr dziennie od m2 powierzchni). Z kolei urzędy wojewódzkie będą miały trzy lata na przeprowadzenie audytu, w którym zostaną wskazane zagrożenia krajobrazu, a także rekomendacje i wnioski dotyczące jego kształtowana oraz ochrony. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 12 kwietnia ?Wprost?: partyjna kasa i pakt dla edukacji (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Platforma nie kupuje już win ani cygar, ale nadal płaci za eleganckie restauracje. PiS po zmianie skarbnika robi porządki na zapleczu. A miliony z partyjnych kont wciąż płyną do „swoich”. Deklaracje o zmianach w finansowaniu partii politycy wygłaszają płomiennie, po czym z równą mocą dbają, by szybko ucichły. W najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost” – komu i za co płacą największe polskie partie. A w „Raporcie ‘Wprost’” – pakt dla szkół, czyli jak systemowo zmienić polską edukację. Ponadto w najnowszym „Wprost”: decydująca faza przetargu na helikoptery dla polskiej armii, kto wpisał punkt 8 do art. 37a ustawy o reklamach wielkoformatowych, na czym zarabiają blogerzy i jak polscy przedsiębiorcy podbijają świat. O tym, gdzie trafiają pieniądze dwóch największych partii, piszemy już kolejny rok. Po licznych publikacjach mediów widać drobne zmiany. Partie powoli zaczynają bardziej pilnować wydatków. Pewne zasady pozostają jednak niezmienne – z naczelną, że zarabiać mają „swoi” – pisze na łamach „Wprost” Anna Gielewska. W tygodniku analiza partyjnych wydatków za 2014 r. Prawo i Sprawiedliwość płaciło duże pieniądze satelickim spółkom, tworzonym najczęściej przez dawnych pracowników biura PiS na Nowogrodzkiej. Prawie 2 mln zł z kasy na bieżącą obsługę partii trafiło w ubiegłym roku do spółki MTML Tomasza Pierzchalskiego. PiS nie oszczędza też na ochronie prezesa. Za usługi firmy ochroniarskiej Grom Group partia zapłaciła w ubiegłym roku 1,85 mln zł. Z kolei Platforma nie szczędziła na partyjne eventy. Niemal milion złotych przeznaczyła na zlecenia dla firmy ATM. Grupa ATM zajmuje się produkcją filmową i telewizyjną. Platforma regularnie korzysta z jej usług, zamawiając oprawę swoich konwencji, filmy, spoty reklamowe. Szczegóły partyjnych wydatków – na łamach najnowszego wydania tygodnika „Wprost”. Dorobiliśmy się systemu politycznego, gdzie partie nie mają żadnych potrzeb poszerzania swojej bazy wyborczej, a co za tym idzie, reprezentowania interesów wyborców. Są stałym elementem budżetówki jak ministerstwa czy urząd skarbowy. I podobnie też zachowują się w stosunku do wyborców. Hardo i roszczeniowo – komentuje partyjne wydatki redaktor naczelny „Wprost”, Tomasz Wróblewski. I podkreśla, że partie wydają miliony na pensje i zlecenia dla zewnętrznych firm, na doradztwo PR, domy mediowe – jednym zdaniem, na badanie sposobów sterowania nastrojami społecznymi. Cały komentarz – w nowym „Wprost”.  W nowym „Wprost” także o największym w Polsce kontrakcie na helikoptery dla armii. O zamówienie kontrakt na 70 śmigłowców wielozadaniowych starają się: francuskie konsorcjum z Airbusem na czele, PZL Świdnik, którego właścicielem jest włoska AgustaWestland, oraz amerykański Sikorsky Company z PZL w Mielcu. Stawka szacowana jest na 10 mld zł. Przetarg wszedł w decydującą fazę. Powinien zostać rozstrzygnięty w ciągu kilku tygodni. Kto zwycięży? Żeby dobrze rozumieć grę wokół zbrojeń, trzeba umieć słuchać muzyki, a nie czytać nuty. Kiedy minister Siemoniak występuje do Amerykanów z pytaniem, czy nie sprzedadzą mu tomahawków, tonie pyta Amerykanów o tomahawki, tylko uspokaja Francuzów, że może mieć dla nich inny kontrakt – pisze we „Wprost” Cezary Bielakowski. Szczegóły – w najnowszym „Wprost”. Na łamach „Wprost” również o tym, jak szlachetny zamysł wyeliminowania reklam szpecących krajobraz przerodził się w prawny bubel. Łamie prawo, ogranicza konkurencję, wywoła chaos i narazi państwo na gigantyczne odszkodowania. Na pierwszy rzut oka ustawa jedynie porządkuje zasady umieszczania reklam w mieście. Ale w trakcie procedowania ktoś dołożył do artykułu 37a punkt 8. Sprawi on, że po uchwaleniu przepisów wszystkie reklamy niemieszczące się w nowej dyrektywie będą musiały być natychmiast zdjęte. Nikt nie wie, kiedy pojawił się wspomniany zapis. Nie było go w trakcie konsultacji, nie było go na ostatnim posiedzeniu komisji. Samorządy i firmy reklamowe zobaczyły go dopiero po głosowaniu. Sprawa dotyczy reklam wielkoformatowych, tzw. siatek, którem mogą zostać z dnia na dzień zdelegalizowane. Bez okresu karencji i z pogwałceniem umów. Najbardziej wpływowym wrogiem reklam wielkoformatowych jest „Gazeta Wyborcza”. Należąca do tego samego właściciela spółka AMS jest dominującym graczem w segmencie billboardów. Więcej – w poniedziałek we „Wprost”. W „Raporcie ‘Wprost’” w tym tygodniu – „Pakt dla szkół”. Podwójne wybory to idealny moment, by zmusić polityków do uległości i sypnięcia groszem. Wie o tym Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, który od lat trzęsie polską szkołą. 18 kwietnia organizuje w Warszawie „ogólnopolską manifestację pracowników oświaty”. Domaga się 10 proc. podwyżki. W razie odmowy ZNP grozi jesiennym strajkiem. Nauczyciele to potężna, dobrze zorganizowana grupa. Jest ich blisko 600 tys., z rodzinami to grubo ponad 1 mln głosów. Tymczasem polska szkoła jest dzisiaj skrajnie niewydolna. W tej sytuacji rząd powinien pomyśleć, by zawrzeć z nauczycielami pakt. Wręcz przekupić ich dodatkowymi pieniędzmi. W zamian za dodatkowe środki mógłby wymóc likwidację Karty nauczyciela i uwolnienie szkoły spod jej oków. Nauczyciele powinni być oceniani za jakość ich pracy. Niech najsłabsi stracą etaty, niech szkoły mają możliwość dowolnego zatrudniania kadry, a o pensjach niech decyduje dyrektor, a nie rząd – pisze we „Wprost” Bartosz Marczuk. - Jeśli tego nie zrobimy, będziemy kultywować obecne patologie. Raport o stanie polskiej szkoły i rozmowa z minister edukacji, Joanną Kluzik-Rostkowską, w poniedziałek we „Wprost”. Na łamach „Wprost” również o tym, jak internetowe blogi przestają być pamiętnikami, a stają się przedsiębiorstwami. Bomba wybuchła tuż przed świętami. „Polacy Rodacy”, czyli Nicole Młodkowska i Marcin Latuszewski, blogerzy z dziennikarskim zacięciem, zaproponowali współpracę reklamową tzw. szafiarkom. Te, nie przeczuwając prowokacji, przesłały swoje oferty. Za jeden wpis na blogu, w którym pokazują dany produkt – nawet 8 tys. zł. Za post na popularnym serwisie społecznościowym oznaczony hasztagiem – nawet 5 tys. zł. Dodanie linka do wpisu – 12 tys. Innymi słowy, rocznie są w stanie dobić do 100-200 tys. zł. W blogosferze to standard. Jest jednak pewne ale… Najcenniejszą walutą jest wiarygodność blogera. Przy czym dotyczy ona nie tylko samego bloga, ale całej jego obecności w sieci, w tym w mediach społecznościowych. Jak znaleźć złoty środek? Więcej – w najnowszym „Wprost”. W nowym „Wprost” także pierwszy odcinek z nowego cyklu: „Ambasadorzy – polskie marki”. W kolejnych odcinkach czytelnicy będą mogli poznać historie młodych, przedsiębiorczych Polaków, którzy odnieśli sukces za granicą. Na początek - Marcin Beme. Jego mobilna biblioteka audiobooków jest już fabrycznie montowana w najnowszych modelach Volvo, Renault i Forda. Kiedy wprowadzał na rynek pierwsze książki do słuchania, księgarnie wieszały na nim psy. Dzisiaj jego audiobooków słucha 3 mln ludzi w 23 krajach. Jak osiągnął sukces – o tym na łamach „Wprost”. W najnowszym „Wprost” także nowe felietony – m.in. Stanisław Kluza o frankach, Paweł Kowal o Ukrainie, ks. Artur Stopka o grzechach, Łukasz Hardt o państwie i Robert Gwiazdowski o podatkach. Nowy numer „Wprost” trafi do kiosków w poniedziałek, 13 kwietnia 2015 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN)   dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 12 kwietnia Janusz Korwin-Mikke i Paweł Kukiz specjalnie dla ?Do Rzeczy? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Polska znalazła się w sytuacji „być albo nie być”. Czy będziemy podmiotem polityki światowej, czy jej przedmiotem - mówi w rozmowie z „Do Rzeczy” Paweł Kukiz. (…) Lepiej, gdy krajem rządzi małpa niż socjalista. Małpa raz na dwa przypadki podejmie decyzję dobrą, a socjalista zawsze podejmie decyzję złą - twierdzi z kolei Janusz Korwin-Mikke. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” - antysystemowi kandydaci na prezydenta. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: Rafał Ziemkiewicz  o pułapce kontestatorów systemu, Piotr Semka o gruzowisku po lewej stronie sceny politycznej, Wojciech Wybranowski o zbrodniarzach PRL ukrywających się za zaświadczeniami lekarskimi oraz Jakub Kowalski o kulisach konkursu na członków zarządu Telewizji Polskiej. W Polsce mamy zły system. Jest zły ustrój, który powoduje, że władza jest panem obywatela za obywatelskie pieniądze. A dodatkowo skutkiem obowiązującej w naszym kraju ordynacji proporcjonalnej jest to, że każde obce mocarstwo może z Polską zrobić, co mu się żywnie podoba - mówi w rozmowie z „Do Rzeczy” Paweł Kukiz. I podkreśla, że ordynacja proporcjonalna skutkuje powstaniem systemu wodzowskiego, a przez jednego wodza można kontrolować cały naród. Wodza można wymienić lub ewakuować, jak Merkel zrobiła z Tuskiem - twierdzi kandydat na prezydenta. Jego zdaniem, ze względu na konflikt na Ukrainie, mamy niepowtarzalną okazję, by wprowadzić w Polsce ordynację propolską. W tej chwili jesteśmy tak słabi, że w polityce międzynarodowej nie liczymy się wcale, a zmiana ordynacji dałaby szansę na upodmiotowienie Polski  - mówi Kukiz. - Dlatego tak bardzo inne mocarstwa chcą nad naszym państwem sprawować kontrolę. Weźmy choćby media - w 80 proc. znajdują się one w niepolskich rękach. To jest przecież najlepszy kanał propagandowy. Cała rozmowa z kandydatem na prezydenta – w najnowszym „Do Rzeczy”.  Na łamach tygodnika także drugi kandydat, który kwestionuje polski system polityczny. Dawniej - w świecie przedsocjalistycznym – na przyjęciu nie wolno było mówić o tym, gdzie się pracuje i ile się zarabia. Gentleman nie mówił o pieniądzach, on je miał. Ludzie dzielili się na dziwkarzy, dbających o rodzinę, podróżników, zbieraczy znaczków czy wielbicieli teatru. I tym się ludzie zajmowali. Dzisiaj na przyjęciu wszyscy mówią, gdzie pracują, ile zarabiają, jakie zajmują stanowiska. Dzisiejszy człowiek myśli o sobie jako o homo faber, a nie homo ludens – mówi Janusz Korwin-Mikke. Jego zdaniem, to zasługa socjalistów. Dlatego musimy zniszczyć mentalność socjalistyczną, musimy przestać myśleć o sobie jako o ludziach pracy. Dzisiaj wydaje się nam, że żyjemy po to, by pracować, a nie pracujemy po to, żeby żyć – podkreśla. I dodaje, że trzeba posłać do więzienia szefa Europejskiego Banku Centralnego. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że dodruk pieniądza jest po prostu złodziejstwem. (…) Nie ukrywam więc, że gdybym rządził w Polsce i szef EBC stanąłby na polskiej ziemi, zostałby aresztowany za kradzież. Drukowanie pieniądza to bowiem kradzież - twierdzi kandydat na prezydenta. Kto jest okradany i co jeszcze chce zmienić w Polsce Janusz Korwin-Mikke - w poniedziałek w „Do Rzeczy”. Nawoływanie do odrzucenia całego „systemu” to w polityce stosunkowo łatwy sposób zdobycia niszowej popularności, ale kosztem zamknięcia sobie drogi do prawdziwego sukcesu – ocenia na łamach tygodnika Rafał A. Ziemkiewicz. Podkreśla, że w każdym społeczeństwie istnieje grupa, która z różnych przyczyn utraciła wiarę w możliwość naprawy polityki dostępnymi w niej narzędziami, ale zawsze jest to grupa marginalna. U większości chęć poprawy ustępuje zwykle obawie o bezpieczeństwo. To skłania do obrony status quo. Dlatego niewydolne, słabnące reżimy, a w demokracjach partie zużyte władzą i skompromitowane aferami tak chętnie w swojej propagandzie straszą radykalizmem opozycji. (…) Polityk czy lider opinii, który chce naprawdę poważnych zmian, musi więc dokonać niezwykłej rzeczy. Zacząć radykalnie, aby skupić wokół siebie, nazwijmy to, „grupę startową”, a po jej zebraniu złagodzić swój wizerunek tak, żeby zacząć pozyskiwać akceptację ostrożniejszej, bardziej umiarkowanej, „milczącej” większości – pisze publicysta „Do Rzeczy”. Zaznacza jednak, że to zadanie karkołomne, bo kompromisy propagandowe – czy nawet tylko wycofanie się z ostrej retoryki – przez część najaktywniejszych stronników odbierane są natychmiast jako wyprzedanie ideałów. Łatwo stracić dotychczasowych zwolenników na rzecz bardziej radykalnych konkurentów, a nowych nie zyskać. Cały komentarz – w najnowszym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” również o kandydatach bardziej systemowych. Do wyborów parlamentarnych zostało pół roku, tymczasem lewa strona sceny politycznej przypomina gruzowisko. Nie widać żadnej poważnej koalicji, a SLD jest już cieniem dawnej potęgi. Nie jest tak, że po lewej stronie sceny politycznej nie dzieje się zupełnie nic. Wszak Leszek Miller i jego partia prężą muskuły, lansując kandydaturę Magdaleny Ogórek na gospodynię Pałacu Prezydenckiego, a Janusz Palikot z uporem powtarza, że osiągnie dwucyfrowy wynik w prezydenckim głosowaniu. (…) Nie można zapomnieć też o całym zastępie politycznych zawodników wagi średniej, którzy prowadzą dziwaczną grę pod hasłem: „Stwórzmy nową jakość na lewicy” - pisze w tygodniku Piotr Semka. Jak wygląda obecny układ sił w „obozie postępu”? Publicysta „Do Rzeczy” proponuje przegląd lewicowych kadr według systematyki karcianej. Leszek Miller to wg tej nomenklatury „stary król”, który na polskiej scenie politycznej coraz bardziej przypomina postać z zamierzchłej epoki. Pokerowa zagrywka - wysunięcie Magdaleny Ogórek jako kandydatki na prezydenta – okazała się fałszywym ruchem. Jednak niezależnie od tego, jak słabo SLD wypada w sondażach i jak wyśmiewana jest Ogórek, sytuacja partii Millera jest lepsza od tej, jaką mają przedstawiciele lewicowej drobnicy. Analiza lewej strony sceny politycznej - w nowym „Do Rzeczy”.   W „Do Rzeczy” także o tym, że Sąd Apelacyjny w Warszawie na początku kwietnia uznał, iż Czesław Kiszczak, były szef MSW i premier w PRL, może uczestniczyć w procesie mimo zaświadczeń o rzekomo złym stanie zdrowia. To wydarzenie niemal bez precedensu. Zaświadczenie lekarskie o problemach psychologicznych lub kardiologicznych to do dziś dla oskarżonych o zbrodnie komunistyczne niemal gwarancja bezkarności. W ten sposób przed karą chroni się jeszcze co najmniej kilkunastu funkcjonariuszy aparatu terroru PRL. Sprawa Czesława Kiszczaka pokazuje, że nie zawsze opinie biegłych są rzetelne - mówi prokurator Bogusław Czerwiński z pionu śledczego warszawskiego Instytutu Pamięci Narodowej. - W tym przypadku zanegowaliśmy taką opinię i okazało się, że mamy rację. Dodaje, że opinie biegłych o niemożności uczestniczenia oskarżonego w procesie często budzą wątpliwości. Wśród prokuratorów IPN do legendy przeszła sprawa gen. Zbigniewa Pudysza, byłego dyrektora Biura Śledczego MSW, który mataczył i utrudniał postępowanie po śmierci Stanisława Pyjasa. Więcej na ten temat oraz o innych PRL-owskich zbrodniarzach ukrywających się za lekarskimi zaświadczeniami - w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach tygodnika również o przymiarkach do konkursu na członków Zarządu Telewizji Polskiej. Kadencja obecnego zarządu ustawowo dobiega końca 8 maja, a wygasa z chwilą zamknięcia walnego zgromadzenia, które nastąpi najpóźniej ostatniego dnia czerwca. Prezes Juliusz Braun na konferencji prasowej, którą zorganizował w dniu… opublikowania zasad nowego konkursu, chwalił się sukcesami: w 2014 r. TVP uzyskała zysk netto 6,3 mln zł, zmniejszyła koszty działania o 25 proc., a jej udział w rynku zwiększył się do 31 proc. Prezes Braun zamierza starać się o reelekcję. Z kim będzie musiał się zmierzyć i jakie wymagania muszą spełniać kandydaci na szefa telewizji publicznej - w nowym „Do Rzeczy”.  Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 13 kwietnia 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Jan Pospieszalski, Krzysztof Rybiński i Jadwiga Staniszkis. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 10 kwietnia Wizyta Ambasadora USA w PCO S.A. (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    W dniu 9 kwietnia 2015 roku siedzibę PCO S.A. odwiedził Ambasador Stanów Zjednoczonych w Warszawie Stephen Mull. Ambasador spotkał się z Prezesem PCO S.A. Ryszardem Kardaszem. Gość obejrzał multimedialną prezentację spółki, a następnie zapoznał się z najnowocześniejszymi wyrobami optoelektronicznymi i termowizyjnymi produkowanymi w PCO S.A. Ambasador miał okazję zobaczyć między innymi jedne z najlżejszych na świecie gogli noktowizyjnych MU-3M „KOLIBER”, produkt uhonorowany prestiżowymi polskimi i międzynarodowymi nagrodami. Ambasador zwiedził również wydziały produkcyjne PCO S.A. oraz tunel optoelektroniczny, w którym obejrzał prezentację zasad działania urządzeń noktowizyjnych i termowizyjnych. Odbyły się również rozmowy na temat możliwości współpracy PCO S.A. z firmami amerykańskimi. *** PCO S.A. jest czołowym krajowym producentem przyrządów obserwacyjnych i celowniczych z zastosowaniem techniki laserowej, noktowizyjnej i termowizyjnej dla potrzeb wojska oraz innych służb mundurowych. Oferta spółki obejmuje, zarówno wyposażenie indywidualne żołnierza, jak i wozów bojowych. PCO S.A. zajmuje się również prowadzeniem prac badawczo-rozwojowych i wdrożeniowych. Spółka PCO S.A. należy do Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. PGZ konsoliduje docelowo ponad 30 firm (z branży zbrojeniowej, stoczniowej, offshore i nowych technologii) z rocznymi obrotami rzędu 4,5mld zł oraz przeszło 16 tysiącami pracowników. W efekcie konsolidacji, powstanie jeden z największych koncernów obronnych w tej części świata – lider przemysłowy w procesie modernizacji polskiej armii. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 10 kwietnia Ruszył nabór wniosków o pozyskanie pieniędzy z UE (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    82,5 mld euro – tyle pieniędzy przyznanych z Unii Europejskiej ma prawo wydać Polska do 2020 r. O dotacje będzie można ubiegać się w ramach pięciu programów ogólnopolskich i jednego dla województw wschodnich. Wnioski można składać już w ramach „Polski Cyfrowej”. „50% całej alokacji zostanie przeznaczone na rozwój badań, innowacyjności, komercjalizację prac badawczo-rozwojowych w gospodarce, podnoszenie konkurencyjności małych i średnich przedsiębiorstw, ulepszanie technologii informatyczno-komunikacyjnych oraz wsparcie gospodarki niskoemisyjnej. Największy wzrost środków nastąpi w obszarze małych i średnich przedsiębiorstw. Szacuje się, że będzie to ok. 15 mld euro” – mówi serwisowi infoWire.pl Iwona Wendel, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju. 8,6 mld euro ma być wydane na rozwój obszarów wiejskich. W nowym programowaniu województwa będą zarządzać niemal 40% wszystkich pieniędzy przyznanych z Unii. W latach 2007–2013 miały do dyspozycji 25%. Część samorządów doskonale wie, na co chce pozyskać środki. Są jednak pewne ograniczenia. Jak wyjaśniał podczas konferencji prasowej wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski: „Komisja Europejska jest bardziej wymagająca – już nie da się »wcisnąć« jakiegokolwiek projektu, który jest innowacyjny i ładny. Komisja oczekuje planów gospodarki niskoemisyjnej, w których trzeba dokładnie wykazać związek realizacji określonych przedsięwzięć z poprawą jakości powietrza. Bez tego nie ma co liczyć na dotację”. To już ostatnie lata, w których Polska może liczyć na pieniądze z Unii i dzięki nim – rozwijać się w wielu obszarach, dlatego warto wykorzystać te środki finansowe odpowiednio. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 8 kwietnia Emeryci i renciści nie zawsze muszą składać PIT do urzędu skarbowego (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Podatnicy na emeryturze i rencie zwykle nie muszą samodzielnie rozliczać się z fiskusem. Wyjątek stanowią między innymi osoby, które dorabiają do świadczeń bądź chcą skorzystać z przysługujących im ulg lub przekazać 1% podatku organizacjom pożytku publicznego. Emerytura lub renta otrzymywane z zagranicy stanowią przychód podlegający opodatkowaniu, więc należy w ciągu roku podatkowego odprowadzać od nich zaliczki na PIT. Gdy świadczenie wypłacane jest za pośrednictwem polskiego banku, to on jest płatnikiem tych zaliczek. Emeryt otrzymuje wtedy PIT-11 i musi rozliczyć się samodzielnie. Jeśli emerytura wypłacana jest przez inny kraj niż Polska, istnieje ryzyko, że zostanie podwójnie opodatkowana. Aby tego uniknąć, trzeba mieć certyfikat rezydencji wydany przez polskie władze podatkowe. Z nim można też starać się o zwrot podatku zapłaconego nienależnie za granicą. „Samodzielnie rozliczają się również ci, którzy nie płacą w ciągu roku zaliczek na podatek dochodowy lub utrzymują współmałżonka niemającego dochodów i w związku z tym korzystają z dwukrotnej kwoty odliczenia od podatku” – mówi serwisowi infoWire.pl Małgorzata Sator z Urzędu Skarbowego Warszawa-Wola. Należy pamiętać, że osoby, które otrzymały roczne obliczenie podatku i nie mają żadnego innego dochodu niż renta lub emerytura, nie muszą składać do urzędu skarbowego odrębnego zeznania podatkowego. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 7 kwietnia Człowiek Roku ?Wprost? ? nowe zasady, nowi kandydaci (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Postanowiliśmy zmienić formułę wyłaniania Człowieka Roku „Wprost”, dając Państwu wpływ na to, kto Waszym zdaniem w minionym roku wywarł przemożny wpływ na życie społeczne, gospodarcze i polityczne – piszą w najnowszym wydaniu tygodnika dziennikarze „Wprost”. We wtorek w tygodniku – nominacje redakcji do tytułu „Człowiek Roku 2014”. A w sieci na stronie http://www.wprost.pl/ar/501463/Nominacje-do-tytulu-Czlowiek-Roku-Wprost-Glosujcie-z-nami/ czytelnicy mogą wybierać spośród nominowanych swojego „Człowieka Roku”. Głosowanie potrwa do końca kwietnia.  Zmianę formuły wyboru Człowieka Roku redakcja kierowana przez Tomasza Wróblewskiego tłumaczy zmieniającymi się relacjami pomiędzy redakcją właśnie a czytelnikami. Dziś nie tylko oceniacie Państwo naszą pracę swoimi pieniędzmi, co tydzień kupując „Wprost”, ale jesteście także stałymi recenzentami, komentatorami i kontrybutorami treści, jakie w coraz większym stopniu wspólnie wytwarzamy – napisali dziennikarze „Wprost”.  Do tytułu Człowieka Roku 2014 „Wprost” nominowało m.in. Krzysztofa Kwiatkowskiego, prezesa NIK, który choć jest politykiem rządzącej PO, swoimi raportami i wystąpieniami pokontrolnymi udowadnia, że Izba nie podlega politycznej kontroli i służy uzdrawianiu państwa. W najnowszym „Wprost” – rozmowa z szefem NIK na temat kontroli w Krajowym Biurze Wyborczym. Wśród kandydatów znalazł się też Tomasz Siemoniak, który jako wicepremier nie tylko dba o to, by polska armia się dozbrajała, ale chce także, by pieniądze na zbrojenia rozwijały polską gospodarkę. Redakcja nominowała również Cezarego Kaźmierczaka, szefa Związku Przedsiębiorców i  Pracodawców. Jego głośne listy, m.in. do premiera Donalda Tuska, w którym zarzucił PO, że jest „gorsza niż mafia”, wzbudzały w minionym roku przerażenie rządzących. ZPP skutecznie broni interesów małych i średnich firm. Wśród nominowanych przez dziennikarzy „Wprost” są również: Adam Kiciński – twórca CD Projekt i uznanej na całym świecie gry „Wiedźmin”, Karolina i Tomasz Elbanowscy, którzy konsekwentnie walczą o zniesienie obowiązku szkolnego dla sześciolatków, Joanna Krupska, szefowa Związku Dużych Rodzin Trzy Plus i autorka pomysłu „Karty Dużej Rodziny” oraz Ryszard Florek – przedsiębiorca, który rynkowy sukces wykorzystuje także do działań społecznych  na rzecz dobrobytu Polski. Wyróżnienie Człowiek Roku jest przyznawane przez „Wprost” od 1991 r. To najstarsza polska tego typu nagroda. Tytułem Człowieka Roku „Wprost” dotychczas zostali uhonorowani (w kolejności chronologicznej): Leszek Balcerowicz, Hanna Suchocka, Aleksander Kwaśniewski, Jacek Kuroń, Lech Wałęsa, Wisława Szymborska, Marian Krzaklewski, Jerzy Buzek (dwukrotnie – 1998 i 2009), Bronisław Geremek, Andrzej Olechowski, Leszek Miller (dwukrotnie – 2001 i 2002), Günter Verheugen, Jan Rokita, Wiktor Juszczenko, Jarosław Kaczyński, Zbigniew Ziobro, Leo Beenhakker, Donald Tusk (dwukrotnie – 2007 i 2011), Henryka Krzywonos-Strycharska i Justyna Kowalczyk (2010 r.), Bronisław Komorowski oraz Angela Merkel.   Więcej o plebiscycie i laureatach: http://ludzie.wprost.pl/cr/ http://pl.wikipedia.org/wiki/Człowiek_Roku_tygodnika_Wprost Głosowanie na Człowieka Roku 2014: http://www.wprost.pl/ar/501463/Nominacje-do-tytulu-Czlowiek-Roku-Wprost-Glosujcie-z-nami/. Nowy numer WPROST trafił do kiosków we wtorek, 7 kwietnia 2015 r. E-wydanie tygodnika jest dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne.   Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 6 kwietnia ?Do Rzeczy?: piąta rocznica katastrofy smoleńskiej. Wspomnienie o Marii Kaczyńskiej (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Byli współpracownicy Marii Kaczyńskiej wspominają, że nie pozwalała, by dotknęły ją szyderstwa i pogarda. Potrafiła medialne ataki zbyć żartem. Gdy satyryk Szymon Majewski kpił z reklamówki, którą Maria Kaczyńska zawiozła mężowi, wysłała mu identyczną reklamówkę wypełnioną kanapkami. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” – wspomnienie o Marii Kaczyńskiej w piątą rocznicę katastrofy smoleńskiej.  Najnowszy numer „Do Rzeczy” do kupienia także z filmem o Marii Kaczyńskiej – „Muszka, Marylka, Maria”. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”:  Cezary Gmyz o tym, dlaczego wciąż tropi nowe fakty i informacje o katastrofie smoleńskiej, Mariusz Max Kolonko o tym, dlaczego Polska potrzebuje dyktatora, komu służy brutalna kampania prezydencka oraz jak dawni ludzie służb wyłudzali pieniądze ze SKOK-ów.  Bardzo skromna, ale zarazem ciepła, pełna empatii, otwarta na ludzi i ich problemy – wspomina Marię Kaczyńską prof. Ryszard Bugaj, doradca społeczny prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Wszyscy znajomi Lecha i Marii Kaczyńskich, pytani o prezydencką parę, najpierw podkreślają, że było to wyjątkowe, kochające się małżeństwo. Przejawiało się to we wzajemnej trosce, w czułości, w tych drobnych, ale pełnych miłości gestach - mówi „Do Rzeczy” europoseł Andrzej Duda. – (…) Nigdy nie słyszałem, by pani Maria się skarżyła na krytyczne oceny w prasie, medialne ataki. Uważała, że każdy ma prawo do własnego zdania. Współpracownicy przyznają natomiast, że bardzo bolały ją ataki na męża. Uważała je za niesprawiedliwe. „Będę zawsze stać u boku Leszka, opiekować się nim aż do śmierci. (…) Nie wyobrażam sobie, żeby jednego z nas miało zabraknąć. Najlepiej, żebyśmy odeszli razem” – powiedziała w jednym z wywiadów. I tak się stało, kiedy 10 kwietnia 2010 r. rządowy tupolew, na pokładzie którego znajdowała się prezydencka para, roztrzaskał się pod Smoleńskiem. Wspomnienie o Marii Kaczyńskiej – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach tygodnika także Cezar Gmyz pisze, dlaczego – choć od katastrofy smoleńskiej minęło pięć lat – ciągle się tą sprawą zajmuje? Uświadamiając sobie długi, jakie wobec wielu z tych ludzi zaciągnąłem, przyrzekłem sobie, że zrobię wszystko, by przyczynić się do wyjaśnienia katastrofy – wyjaśnia. I przypomina, że pierwszym jego newsem smoleńskim była sprawa zamienienia przez Rosjan protokołów zeznań kontrolerów lotu w Smoleńsku. Wyczyszczono je ze wszystkich rozbieżności (między innymi tych dotyczących przejścia kontroli antyalkoholowej) oraz innych rzeczy dla Rosjan drażliwych. Opublikowanie informacji wywołało szok. Było pierwszym tak dobitnym dowodem mataczenia Rosjan w śledztwie – podkreśla Gmyz. I przypomina najważniejsze newsy i fakty ze smoleńskiego śledztwa. W tym ten ostatni – o tym, iż prywatnym aktem oskarżenia rodzin smoleńskich został objęty były szef kancelarii premiera, a obecnie ambasador w Madrycie Tomasz A. (…) Do identycznych wniosków doszli biegli i przekazali je praskiej prokuraturze. Niestety, 10 kwietnia br. sprawa się przedawnia – zwraca uwagę publicysta „Do Rzeczy”. Więcej na temat piątej rocznicy katastrofy smoleńskiej – na łamach tygodnika. W „Do Rzeczy” również Mariusz Max Kolonko. Polska powinna mieć pozytywnego dyktatora na wzór amerykański, a nie demokrację parlamentarną na wzór niemiecki. Systemy demokratyczne w polityce bywają „niemanewrowalne” – mówi w rozmowie z Kamilą Baranowską. I dodaje, że to właśnie demokracja rozwalała nasz kraj w historii, a dyktatorzy scalali rozbity naród. Polak wie, co to rządy sprawiedliwej silnej ręki. Takiej władzy Polak jest w stanie się poddać, bo ma do niej zaufanie historyczne. (…) Polska powinna mieć inny system polityczny – prezydencki, nie parlamentarny – podkreśla, parafrazując słowa Roosevelta iż jedyne, czego polski naród powinien się bać, to siebie samego. Cała rozmowa z Mariuszem Maksem Kolonko – we wtorek w „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, komu służy brutalna kampania prezydencka. Ta kampania jest chamska. Czy nadzwyczaj? Na pewno bardziej w porównaniu z rokiem 2010, kiedy swawolę polittechnologów ograniczała świeża pamięć o katastrofie smoleńskiej. Czy w porównaniu z tą 2005 r.? Tutaj odpowiedź nie jest prosta – pisze w tygodniku Piotr Gursztyn, przypominając przebieg kampanii sprzed 10 lat. I podkreśla, że prawdziwa cnota sama się nie obroni – przynajmniej w polskiej polityce. O zwycięstwie zadecyduje to, co większość wyborców zobaczy w programach telewizyjnych. Tylko mniejszość czerpie wiedzę ze źródeł innych niż dzienniki telewizyjne emitowane między godzinami 19 i 20 – zauważa. A jak pokazują badania, które w czasie poprzednich kampanii przeprowadziła Fundacja Batorego, cztery główne dzienniki – „Wiadomości” i „Panorama” TVP, „Wydarzenia” Polsatu i „Fakty” TVN – ukazywały w lepszym świetle PO i jej kandydatów niż polityków innych partii. Teraz będzie pewnie tak samo – pisze publicysta „Do Rzeczy”. Więcej o hakach kampanii – w najnowszym wydaniu tygodnika. Na łamach „Do Rzeczy” także o byłym premierze Hiszpanii, który przyznał, że włoski rząd Silvio Berlusconiego upadł z powodu międzynarodowego spisku na szczycie G-20 w 2011 r. Dramatyczne wydarzenia z tamtego czasu w Italii układają się w pasjonujący polityczny thriller. Gdy zmuszony 12 listopada do złożenia rezygnacji Berlusconi i jego pretorianie mówili o sprzysiężeniu światowych potęg, brutalnym zamachu stanu i próbie poddania Włoch dyktatowi Unii, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, wszyscy pukali się w czoło. Tymczasem wychodzące z biegiem czasu na jaw fakty i niedyskrecja świadków – szczególnie w ciągu ostatnich 12 miesięcy – zdają się tę spiskową wersję najnowszych dziejów Italii w pełni potwierdzać. Kolejnym dowodem jest wywiad byłego premiera Hiszpanii José Luisa Zapatero dla „La Stampa”. Zapatero powiedział w nim m.in., że jechał na szczyt z obawą, że to  Hiszpanie będą na celowniku zwolenników polityki drastycznych oszczędności i drakońskich środków. (…) Ale celem była Italia - poskreśla. Szczegóły – w nowym „Do Rzeczy”. W nowym wydaniu również o tym, że KNF nie reagowała na nieprawidłowości w SKOK-u Wołomin. Przez to swoje oszczędności mogło stracić przynajmniej kilkuset klientów kasy. Prokuratura w Gorzowie Wielkopolskim, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, doliczyła się dotąd około 480 mln zł nielegalnie udzielonych z niej kredytów. W grupie przestępczej, która wyłudzała pożyczki, działali zdaniem śledczych: były prezes kasy 48-letni Mariusz G. i jej wiceprezes – 36-letni Mateusz G. Obaj trafili do aresztu w październiku ubiegłego roku. Przestępczy proceder miał, zdaniem prokuratury, „błogosławieństwo” kierownictwa wołomińskiej kasy. Dlatego zatrzymano też wiceprezes SKOK-u i  byłego przewodniczącego rady nadzorczej, Piotra P., niegdyś oficera WSI. O setkach milionów wyłudzonych przez ludzi WSI i o tym jak działał mechanizm wyłudzania – w nowym „Do Rzeczy”. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od wtorku, marca 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Jan Pospieszalski, Krzysztof Rybiński i Jadwiga Staniszkis. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 5 kwietnia Artystyczna Wiosna w Empiku (Aktualności) (by prasa.org.pl)
  • niedziela, 5 kwietnia ?Wprost?: Polacy szykują się do wojny (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Chcemy nauczyć się strzelać, szukamy przygody – mówią młodzi Polacy, którzy wstępują w szeregi organizacji paramilitarnych. – Ale kiedy trzeba będzie bronić kraju, będziemy gotowi – dodają. Szacuje się, że w Polsce działa blisko 100 organizacji proobronnych, które dotychczas przeszkoliły ok. 30 tys. osób. W najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost” – Polacy szykują się do wojny. Ponadto w nowym „Wprost”: kampania prezydencka przed finiszem, wszystkie mity na temat euro, czego się nie nauczyliśmy po Smoleńsku, dlaczego młodzi Polacy wybierają życie „przy rodzicach”, jak setki przedsiębiorców zostało „zrobionych” w outsourcing oraz o studentach, którzy bronią jedynej na holenderskich uczelniach filologii polskiej.  Dziś oddajemy państwu nowy numer „Wprost” z działami nie tylko lepiej pasującymi do tytułu, ale też wprost adresującymi istotę problematyki, jaką chcemy poruszać na naszych łamach. Pochylając się nad tym, co najważniejsze dla państwa, dla jego spójności, rozwoju i bezpieczeństwa – pisze we wstępniaku do najnowszego wydania „Wprost” redaktor naczelny Tomasz Wróblewski. Na łamach tygodnika debiutują nowe działy: „Państwo”, „Naród”, „Rynek”, „Kraje” i „Cywilizacja” oraz okładkowy „Raport ‘Wprost’”. Gorąco zapraszając wszystkich do lektury, polecamy również państwu większą dawkę felietonów i obiecujemy dalej się zmieniać i poprawiać, uważnie wsłuchując się w państwa opinie – deklaruje naczelny tygodnika. Jako felietoniści „Wprost” debiutują m.in. Rafał Antczak, Cezary Kaźmierczak i Sebastian Kaleta. Wyszkolone i uzbrojone siły ochotników broniących własnych miast i domów są siłą znacznie bardziej odstraszającą niż nowoczesna broń za miliardy dolarów. To oni mogą być naszą tarczą. W proces ich tworzenia musi jednak się włączyć państwo. Bez odpowiednich ram prawnych nie powstaną. Gdyby ktoś dwa, trzy lata temu powiedział, że zaraz wybuchnie wojna, pewnie większość z nas popukałaby się w czoło. (…) Dziś nawet największym wesołkom przestaje być do śmiechu. Ukraińcy walczą już rok, na swoją kolej czekają Bałtowie. Pocieszamy się, że nas ten problem nie dotyczy, ale jednocześnie coraz częściej pojawia się pytanie, nie „czy”, ale „kiedy” dotrze do nas wojna – pisze na łamach „Wprost” Jakub Mielnik. Skoro więc oswajamy się z myślą o nadciągającym starciu, to może najwyższy czas zadać sobie pytanie: co możemy zrobić, by zniechęcić krewkiego sąsiada? Dobrym na to sposobem jest budowanie obrony terytorialnej. By to zrobić, w ten proces musi się włączyć państwo. Jak – o tym w „Raporcie ‘Wprost’ w najnowszym wydaniu tygodnika. W „Raporcie…” także o tym, że – jak się szacuje - w Polsce działa blisko 100 organizacji proobronnych, które dotychczas przeszkoliły ok. 30 tys. osób. To w większości cywile, czasem wojskowi rezerwiści. Wiadomo, że od momentu wybuchu konfliktu na Ukrainie do takich organizacji zgłasza się coraz więcej osób. Głównie młodych. Główny target to mężczyźni w sile wieku, czyli 25 plus. Są prawnicy, biznesmeni, marketingowcy. Mają rodziny, dzieci. Niektórzy chcą nauczyć się strzelać, inni chcą zdobyć umiejętności wojskowe, aby w razie czego ochronić siebie i najbliższych. Jak działają takie organizacje w Polsce i u naszych sąsiadów – o tym w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost”. A w dziale „Państwo” – kampania prezydencka. Wyborczymi autobusami Bronisław Komorowski i Andrzej Duda wjeżdżają właśnie w ostatni miesiąc kampanii. Czy jest łatwiejsza niż pięć lat temu? Nie da się ich porównywać. Byłem wtedy marszałkiem Sejmu i pełniącym obowiązki głowy państwa. Każda kampania jest inna, tamta była absolutnie nietypowa – ocenia urzędujący prezydent. Przypadająca za chwilę rocznica katastrofy smoleńskiej to jeden z tematów, które mogą na moment wprowadzić do kampanii emocje. Na razie – ku zmartwieniu obu sztabów głównych kandydatów – jest ich w niej jak na lekarstwo. W badaniach okazuje się, że tematy, które starali się eksponować ich współpracownicy, niespecjalnie trafiają do wyborców. Ani skomplikowana sprawa SKOK-ów, ani straszenie wprowadzeniem euro ludzi nie interesują. Sondaże są wciąż na granicy. Oba sztaby zbierają więc polityczną amunicję na finisz. Zdecyduje szybkość reagowania na kryzysy i wpadki. Więcej o kampanii dwóch głównych kandydatów na prezydenta – na łamach najnowszego wydania „Wprost”. Kampanijna debata o wprowadzeniu euro do Polski przypomina zabawę w głuchy telefon. Politycy coś mówią, wyborcy mają to kupić, ale treść tych deklaracji nie ma niemal nic wspólnego z rzeczywistością – ocenia ten aspekt kampanii Paweł Rożyński. Temat euro stał się jednym z najważniejszych punktów kampanii prezydenckiej. Trudno jednak mówić o merytorycznej dyskusji, bo politycy poruszają się głównie w kręgu mitów, które narosły wokół wspólnej waluty. Jest ich co najmniej pięć. Na łamach „Wprost” Rożyński rozprawia się z tymi najbardziej powszechnymi. „Wyborcze eurobrednie” – w nowym „Wprost”.   Na łamach „Wprost” także o tym, że lista grzechów głównych, która doprowadziła pięć lat temu do katastrofy pod Smoleńskiem, wciąż pozostaje aktualna. Bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie nadal jest wątpliwe, tak jakby nic się wcześniej nie zdarzyło. Zastosowane po katastrofie atrapy nadal funkcjonują zgodnie z niestarzejącą się w Polsce zasadą, że prowizorka trzyma się najdłużej. Rząd nie odważył się rozpisać przetargu na drogie boeingi 737 czy airbusy. Wyczarterował dwa średniodystansowe brazylijskie embraery i przemalował je w narodowe barwy. Samoloty te szybko stały się ulubionym środkiem transportu premiera Donalda Tuska na trasie Warszawa – Gdańsk – Warszawa. Gdy trzeba lecieć dalej niż do Brukseli, pozostaje lot rejsowy lub wyczarterowanie samolotu. Likwidując 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego rząd rozwiązał też kolejny problem, o który nie musiał się już martwić – kosztowne szkolenia pilotów i nawigatorów. Czego nie nauczył nas Smoleńsk – w nowym „Wprost”. We „Wprost” również o tym, że prawie 3 mln dorosłych Polaków żyje z rodzicami. Te dane zaskakują. Liczba młodych Polaków, którzy żyją pod dachem rodziców, jest niemal taka sama jak w znanych z tzw. mammoni, tj. maminsynków, Włoszech. Tak wynika z porównań międzynarodowych Eurostatu. Można już mówić o trwałej zmianie zachowań pokolenia dzisiejszych 20-, 30-latków. Są dwa główne powody tego stanu rzeczy. Pierwszy z nich to pieniądze i bardzo trudne warunki życia, z jakimi borykają się młodzi Polacy. Drugi – to wygoda i nadopiekuńczość rodziców. Rośnie nam „pokolenie gniazdowników”. Co zrobić, kiedy dorosłe dziecko nie chce się wyprowadzić z domu i jak przygotować dorastające dziecko do samodzielności – w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost”. Na łamach „Wprost” także o przedsiębiorcach „zrobionych” w outsourcing. W proceder są zamieszane są spółki, za którymi stoi były współpracownik SB Zdzisław K., dzisiaj poszukiwany listem gończym przez polską policję. W jego mechanizm dało się wrobić 700 przedsiębiorców, zatrudniających łącznie około 14 tys. pracowników. ZUS i urzędy skarbowe, zamiast ściągać pieniądze od podejrzanego biznesmena, zamierzają pociągnąć do odpowiedzialności przedsiębiorców, którzy pieniądze na koszty pracownicze przekazywali firmom outsourcingowym. Kwoty mogą iść nawet w setki milionów złotych. Jeżeli sądy nie przychylą się do zażaleń kilkuset polskich pracodawców, niedługo możemy mieć do czynienia z falą bankructw i masowych zwolnień w całym kraju. Szczegóły afery – w nowym „Wprost”. We „Wprost” również o tym, że 46 osób zostało aresztowanych po dziesięciodniowej okupacji jednego z budynków Uniwersytetu Amsterdamskiego. W ten sposób reforma zakładająca likwidację jedynej w Holandii polonistyki zakończyła się największymi protestami studenckimi od lat 60. Młodzi uznali zmiany za zamach na demokrację. Wpadli we wściekłość, kiedy dowiedzieli się, co czeka Bungehuis – budynek, w którym od 45 lat mieści się m.in. filologia polska. Ma zostać sprzedany za 50 mln euro, a w jego miejscu powstaną klub, spa, włoska restauracja, małe kino i hotel z 79 łóżkami. Szczegóły studenckiego protestu – w nowym „Wprost”. Nowy numer WPROST trafi do kiosków we wtorek, 7 kwietnia 2015 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 3 kwietnia Jak zorganizować ślub w plenerze? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    W marcu 2015 r. weszła w życie nowa ustawa, pozwalająca na łatwiejszą organizację ślubów poza urzędem stanu cywilnego. Czy oznacza to, że ceremonia będzie mogła odbyć się w balonie lub pod wodą? Nie, miejsce musi być godne i odpowiednio przygotowane. W zeszłym roku 2 tys. ślubów – na 69 tys. zawartych przed urzędnikiem – miało miejsce poza budynkiem urzędu stanu cywilnego. Ceremonię na świeżym powietrzu wybierają nieliczni, przeważnie obcokrajowcy. „Polacy są tradycjonalistami. Większość ślubów odbywa się w kościele, choć zainteresowanie uroczystościami w plenerze wzrasta” – mówi serwisowi infoWire.pl konsultantka ślubna Monika Bałacińska z Royal Day. Aby wziąć ślub poza urzędem, wystarczy złożyć odpowiedni wniosek i uiścić opłatę w wysokości tysiąca zł. Ceremonia musi odbyć się w miejscu, które gwarantuje zachowanie doniosłości. „Obowiązkowymi elementami są stół prezydialny i godło. Oprócz tego należy przygotować miejsca dla gości oraz namioty, a także zadbać o sprawną koordynację wszystkich dostawców” – zaznacza ekspertka. Każdy ślub w plenerze to organizacyjne wyzwanie. Warto skorzystać z usług konsultanta ślubnego, który dopilnuje, aby uroczystość była niezapomnianym wydarzeniem. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 3 kwietnia Zwierzę dla dziecka ? które będzie najlepsze? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Pies, kot, królik czy rybka – bez względu na to, na jakie zwierzę się decydujemy, opieka nad nim rozwija dziecko oraz uczy je wrażliwości i odpowiedzialności. Pupila warto wybrać rozsądnie – nie tylko po to, aby nasza pociecha poradziła sobie z nowymi obowiązkami. „Jeśli decydujemy się na zwierzę w domu, trzeba zdać sobie sprawę z własnych możliwości mieszkaniowych i czasowych” – mówi serwisowi infoWire.pl lek. wet. Agnieszka Kańska z lecznicy Doktor Aga. Pod uwagę należy wziąć także wiek dziecka. Dla malucha, którego rodzice nie dysponują dużym metrażem ani nadmiarem wolnego czasu, odpowiednie będzie mniej wymagające zwierzątko, takie jak chomik czy świnka morska. Niestety, żyją one dość krótko, a strata może być dla dziecka bolesna. Duże czworonogi wymagają większego zaangażowania, dlatego lepiej zajmie się nimi starsza pociecha. Kot jest wygodniejszy, nie potrzebuje aż tyle uwagi. Posiadanie psa to większe wyzwanie – podczas opieki konieczna jest systematyczność w spacerach i karmieniu. Nie wybierajmy przedstawicieli ras uważanych za agresywne. Wychowanie takich zwierząt jest trudniejsze, a dopiero prawidłowo ułożony pies nie będzie sprawiał problemów i zostanie dobrym kompanem naszej pociechy. Kundle warto przygarniać ze sprawdzonych domów tymczasowych. Spośród psów rasowych przyjazne małym dzieciom są spaniele, jamniki czy yorki. Jeśli warunki mieszkaniowe na to pozwalają, wybierajmy większe psy: nowofundlandy, owczarki podhalańskie, labradory. Są zwykle spokojniejsze i bardziej zrównoważone, choć oczywiście także wymagają tresury. Dobre cechy nie ujawnią się same – trzeba nad nimi pracować! dostarczył infoWire.pl
  • środa, 1 kwietnia Czy system emerytalny może zbankrutować? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Większość Polaków nie myśli o przyszłości na emeryturze, a jeśli już – to raczej widzi ją w ciemnych barwach. Czy ZUS może zbankrutować? Czy za 20 lat emeryci będą najbiedniejszą grupą społeczną? Czy pesymistyczne prognozy dotyczące wysokości przyszłych emerytur są prawdopodobne? Dział analiz Bankier.pl postanowił odpowiedzieć na te pytania. Raport zawiera: • prognozy demograficzne i wielkości wpływów do ZUS-u do 2060 roku, wraz z komentarzem,• wyniki ankiety „Oceń ZUS”, wraz z komentarzem,• analizę możliwości utraty płynności przez polski system emerytalny.  Przyszłość polskiego systemu emerytalnego w znakomitym stopniu zależna jest nie tylko od kondycji finansowej Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, ale przede wszystkim, od zmian legislacyjnych, ekonomicznych i społecznych, które powoli możemy już zaobserwować. Jedno z najczęściej zadawanych pytań dotyczy możliwego bankructwa, nie tyle samej instytucji, co całego systemu emerytalnego. - Postanowiliśmy zbadać, czy jest to możliwe, rozwijając prognozy m.in. o kwestie społeczne. Kluczową sprawą dla zabezpieczenia pewności wypłaty przyszłych świadczeń jest odejście od przekonania, że państwowa emerytura ma być jedynym źródłem utrzymania dla ludzi, którzy osiągnęli wiek emerytalny - komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Zakład Ubezpieczeń Społecznych, to jedna z największych instytucji finansowych w Europie Środkowej, działająca już od 80 lat. ZUS obejmuje największą liczbę ubezpieczonych i wypłaca świadczenia największej liczbie uprawnionych do tego Polaków. Jest on powszechnie utożsamiany z całym systemem emerytalnym, chociaż w rzeczywistości stanowi tylko jeden z jego elementów – w Polsce mamy jeszcze m.in. KRUS i OFE. - W Polsce twarzą ubezpieczeń emerytalnych jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Jak wynika z badania Bankier.pl, ta największa pod względem zarządzanych środków finansowych instytucja w kraju cieszy się ciągle największym zaufaniem Polaków. Co więcej, ZUS jest adresatem idei bezpieczeństwa socjalnego w przyszłości. I co zaskakujące, ma największe szanse sprawdzić się w jej realizacji, przynajmniej według obecnych przesłanek. To zaufanie jest tak duże, że część ubezpieczonych powierzyłaby ZUS-owi nawet swoje mieszkanie i oszczędności za większą emeryturę - stwierdza Bogusław Półtorak, redaktor naczelny Grupy Bankier.pl. Raport dostępny jest pod tym adresem: http://www.bankier.pl/static/att/88000/7225153_czy_polski_sytem_emerytalny_mo%C5%BCe_zbankrutowa%C4%87_raport_bankier.pdf   Skrót raportu: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Raport-Bankier-pl-Czy-ZUS-moze-zbankrutowac-7225153.html   dostarczył infoWire.pl
  • środa, 1 kwietnia Poszukujący pracy będą przebierać w ofertach (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Rynek pracy ożywa – widać to nie tylko po liczbie ofert zatrudnienia, lecz także większej aktywności osób szukających pracy. I nie chodzi tu jedynie o bezrobotnych. Coraz częściej to osoby już pracujące przeglądają oferty i chcą znaleźć nowe, atrakcyjniejsze zajęcie. Osoby poszukujące pracy zaczynają mieć decydujący głos na rynku. To dla pracodawców nie lada wyzwanie. „Szukający zatrudnienia nie będą się kierować tylko i wyłącznie wynagrodzeniem. Uwagę skupią również na marce pracodawcy i tym, co faktycznie ona za sobą niesie” – mówi serwisowi infoWire.pl Izabela Bartnicka z Grupy Pracuj. Pracodawca będzie zmuszony bardziej dbać o swoich obecnych pracowników, jak również o komunikację podczas rekrutacji i to, co kandydaci z niej wynoszą. W wielu firmach z konieczności zmieni się także podejście do zatrudnianych osób. „Kandydaci wymagają od przedsiębiorców transparentności. Nie akceptują sytuacji, kiedy obiecuje się świetne warunki pracy i rozwoju, które później są niespełniane” – stwierdza rozmówczyni. Zmianie ulegną również trendy dotyczące form zatrudnienia i współpracy między pracodawcą a pracownikiem. Popularniejsze staną się wolne zawody oraz praca na zlecenie. Chętniej będziemy też współpracować z kilkoma firmami, niż decydować się na długoletni związek z jedną. Analitycy zauważają ponadto, że niektórych specjalistów zaczyna brakować. „Wielu firmom będzie trudniej znaleźć dobrych pracowników. Z takim problemem zmaga się już np. branża IT” – zaznacza Izabela Bartnicka. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 1 kwietnia WPROST z rankingiem TOP30 najbardziej ekskluzywnych apartamentów i rezydencji w Polsce (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
      15 mln zł za 728 metrów i drugie miejsce. Cenę najdroższego dopiero poznamy. W nowym WPROST – ranking TOP30 najbardziej ekskluzywnych apartamentów i rezydencji w Polsce  To najbardziej ekskluzywny wieżowiec mieszkalny w Europie Środkowo-Wschodniej. 52-piętrowy drapacz chmur oferuje limitowaną liczbę apartamentów wraz z luksusowo urządzonymi częściami wspólnymi. Cena nieruchomości przy ul. Złotej 44 zostanie ogłoszona 15 kwietnia, ale już wiadomo, że będą najdroższe w Polsce. 400-metrowy apartament otwiera ranking TOP30 najbardziej ekskluzywnych rezydencji. Zestawienie, które publikuje w tym tygodniu WPROST, przygotowali eksperci Wprost Nieruchomości. To projekt realizowany przez spółkę Oak Property we współpracy z tygodnikiem Wprost. Oak Property specjalizuje się w wyszukiwaniu nieruchomości inwestycyjnych oraz okazji z rynku luksusowych mieszkań i domów w prestiżowych lokalizacjach. Na drugim miejscu rankingu najbardziej ekskluzywnych apartamentów znalazł się warszawski Biały Kamień. Lokal o powierzchni 728 metrów kwadratowych kosztuje 15 mln zł. Jego powierzchnia mieszkalna znajduje się na dwóch poziomach, a tarasy i ogrody przynależne do apartamentu znajdują się na każdym poziomie, jak również nad górnym piętrem. Podium zamyka apartament zlokalizowany na ul. Łowickiej na Mokotowie – 420 m2 za 11 mln zł. Zajmuje dwie ostatnie kondygnacje budynku. Na najwyższej kondygnacji, z której rozpościera się widok m.in. na Pałac Kultury, znajduje się prywatny basen. Segment apartamentów luksusowych to nisza rynkowa o całkowicie odmiennej specyfice w  porównaniu z innymi częściami rynku mieszkaniowego. Zamożni Polacy poszukują w ten sposób alternatywnych sposobów lokowania kapitału.  Liczba transakcji rośnie, a oferta jest coraz bardziej wyszukana. Zestawienie TOP30 tygodnika WPROST zamykają zakopiańskie Apartamenty Pod Giewontem - 35 luksusowych apartamentów w cenie 898 tys. zł za 56 m2 i apartament w Karpaczu – 500 tys. zł za 57 m2. Cały ranking – na łamach najnowszego wydania WPROST oraz do pobrania w serwisie nieruchomosci.wprost.pl.  Więcej informacji: WWW: http://nieruchomosci.wprost.pl/ FB: https://www.facebook.com/Wprost.Broker?fref=ts Twitter: https://twitter.com/WprostNieruchom dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 31 marca Monika Piątkowska z PAIiIZ do Zarządu PMPG Polskie Media (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Członek Zarządu ds. Informacji i Komunikacji PAIiIZ, Monika Piątkowska, dołączy do Zarządu PMPG Polskie Media SA (GPW: PMPG). Nominację zatwierdziła Rada Nadzorcza PMPG. Piątkowska będzie odpowiadała za nowe obszary rozwoju Grupy Kapitałowej PMPG. Piątkowska przejdzie do PMPG w kwietniu. Pokieruje rozwojem spółki na rynki zagraniczne, m.in. zapowiadanym otwarciem amerykańskiego biura spółki w Nowym Jorku, oraz nowymi obszarami działalności m.in. w ramach projektu Round Table Mixer. Będzie koordynowała m.in. RTMix Space&Defence przygotowywany we współpracy z Evą Blaisdell, która realizuje plan budowy California Space Center w centrum Kalifornii, obok bazy lotniczej Vandenberg. „Osoba z doświadczeniem w zakresie informacji i komunikacji oraz pozyskiwania inwestycji zagranicznych będzie stanowiła istotne wzmocnienie zespołu PMPG na szczeblu zarządu. Liczę, że jej akces do spółki przyniesie nowy impuls rozwojowy i pozwoli na przyspieszenie realizacji planów międzynarodowych, w tym otwarcia biur poza Polską i pozyskania istotnych partnerów zagranicznych do nowych projektów” – mówi Michał M. Lisiecki, prezes Zarządu PMPG Polskie Media SA.     „PMPG jest grupą, która wyznacza wysokie standardy i stawia sobie ambitne cele. Cieszę się, że dołączę do jej zespołu i będę miała okazję wykorzystać tu swoje doświadczenie wynikające z pracy w samorządzie oraz w podmiotach związanych z promocją i rozwojem gospodarki” – powiedziała Piątkowska. Z racji swojego doświadczenia, Piątkowska wesprze również nowe projekty kierowane do samorządów, które koordynuje Agnieszka Borzym. Monika Piątkowska jest obecnie członkiem Zarządu ds. Informacji i Komunikacji w Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Wcześniej pełniła funkcję Dyrektora ds. Komunikacji i rzecznika prasowego w Ministerstwie Gospodarki. Ma również kilkunastoletnie doświadczenie w pracy w i z samorządami. Przez dziewięć lat była związana z Urzędem Miasta Krakowa jako Pełnomocnik Prezydenta Miasta Krakowa ds. Marki Kraków oraz Dyrektor Wydziału Strategii i Rozwoju Miasta, współtworzyła Strategię Rozwoju Krakowa oraz odpowiadała za działania związane z rewitalizacją i promocją gospodarczą miasta. Jest prawnikiem, ukończyła Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. PMPG Polskie Media SA to spółka notowana na warszawskiej GPW (PMPG). Działa na rynku mediów od 1998 r. Wystartowała z kapitałem założycielskim 20 000 PLN, wydając magazyn studencki. Pod koniec 2009 r. kupiła 80 proc. udziałów w AWR WPROST. W 2011 r. uzyskała licencję na wydanie polskiej edycji magazynu Bloomberg Businessweek. PMPG wydawała „Bloomberg Businessweek Polska” od IX.2011 r. do X.2012 r. Do Grupy Kapitałowej PMPG należą m.in.: Agencja Wydawniczo-Reklamowa WPROST, wydawca najbardziej opiniotwórczego polskiego tygodnika - tygodnika WPROST oraz Orle Pióro, wydawca Tygodnika Do Rzeczy i magazynu „Historia Do Rzeczy”. Obecny Zarząd PMPG tworzą Michał M. Lisiecki, prezes Zarządu, twórca i główny akcjonariusz firmy, oraz Tomasz Sadowski, specjalista ds. prawa cywilnego i handlowego. Monika Piątkowska na Twitterze: https://twitter.com/MJPiatkowska. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 30 marca Podatniku, teraz to urzędnik wyliczy twój podatek (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Do końca kwietnia podatnicy mogą powierzyć rozliczenie swojego PIT-u urzędowi skarbowemu. W tym celu trzeba zalogować się w Portalu Podatkowym. W tym roku usługa dotyczy wyłącznie zeznania PIT-37 – formularza najczęściej wykorzystywanego przez podatników. Na Portalu Podatkowym wchodzimy w zakładkę o nazwie „Wstępnie wypełnione zeznanie podatkowe (PFR)”. System poprosi nas o podanie swoich danych indentyfikacyjnych, a następnie – sprawdzenie, czy w wygenerowanym zeznaniu podatkowym wyszczególnione zostały wszystkie uzyskane przez nas dochody. Jeżeli okaże się, że dane są niepełne, podatnik może zedytować dokument – dopisać pozostałe źródła przychodu. Dzięki temu rozwiązaniu zyskujemy czas, ponieważ nie musimy samodzielnie głowić się nad tym, jak prawidłowo wypełnić dokument, co jest typowe podczas rozliczania się w formie papierowej i „zwykłej” elektronicznej. „Ważne, aby pamiętać o wyborze sposobu opodatkowania (indywidualnie czy wspólnie z małżonkiem) oraz wykazaniu przysługujących nam odliczeń” – mówi serwisowi infoWire.pl Małgorzata Sator z Urzędu Skarbowego Warszawa-Wola. „Gdy wprowadzimy wszystkie niezbędne informacje, program sam obliczy nam podatek” – dodaje. Dalsza droga złożenia formularza jest taka sama, jak w przypadku „zwykłego” rozliczania się w wersji elektronicznej. „Niewątpliwie jest to bardzo łatwa i dogodna forma rozliczenia podatkowego: system finansowy prezentuje nam zebrane informacje na temat naszych dochodów, a my musimy tylko zweryfikować ich kompletność” – podkreśla urzędniczka. Program wstępnego wypełnienia formularza podatkowego docelowo ma obejmować wszystkie PIT-y. Doświadczenia zebrane po półtoramiesięcznym funkcjonowaniu systemu będą uwzględniane podczas jego udoskonalania w przyszłości. „Już teraz widać, że jest on przydatny dla podatników, ponieważ coraz więcej osób z niego korzysta” – mówi Małgorzata Sator. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 29 marca WPROST: Polacy kontra banki. Bankowa lista wstydu (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Przez 25 lat kolejne rządy przyzwyczaiły banki do tego, że nad Wisłą mogą wszystko. Są jak państwo w państwie. Po swojej stronie mają archaiczne prawo i polityków sparaliżowanych strachem przed podejmowaniem trudnych decyzji. Nawet w przeddzień kampanii wyborczej boją się bronić wyborców w starciu z wielkimi instytucjami finansowymi. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – bankowa lista wstydu i jak się bronić przed bankami.   Ponadto w nowym WPROST: kulisy spektaklu na „półrocznicę” rządu, czy polski poseł na Litwie jest agentem Moskwy, czy pilot Germanwings mógł ukrywać zamiar samobójstwa, dlaczego Polacy oddają rodziców i dziadków do szpitala na święta, czy boom na zdrową kuchnię faktycznie jest taki zdrowy – jak nie dać się nabrać na „swojskie” produkty, czy bieganie to tani sport i ile kosztuje najdroższy apartament w Polsce.  Jeżeli jest coś, czego media mają w nadmiarze, to chyba tylko ekspertów od tego, jak pisać nie należy. Na kolejnych swoich zakrętach „Wprost” bywał wdzięcznym obiektem do prawienia nauk. I oczywiście z pokorą będziemy je dalej przyjmować – pisze we wstępniaku do najnowszego wydania tygodnika WPROST jego nowy redaktor naczelny, Tomasz Wróblewski. I podkreśla, że wartości, które stały u zarania tygodnika, nie tracą na aktualności. Świat może i jest bardziej złożony, a ludzkie postawy wielowymiarowe, ale wszystkie zagrożenia dla wolności obywatelskich, gospodarczych, bezpieczeństwa narodu pozostaną w centrum naszej uwagi i miarą naszego profesjonalizmu – deklaruje Wróblewski. W pierwszym numerze pod jego kierownictwem – Polacy kontra banki. Niedozwolone klauzule w skomplikowanych umowach, polisolokaty, opcje walutowe, kredyty we frankach. To bankowa lista wstydu – ryzykownych produktów, wciskanych Polakom z obietnicą zysku. A do tego wysokie opłaty za najprostsze czynności bankowe. I egzekucja kredytów z całego majątku dłużnika, która  jest już całkowitym kuriozum w cywilizowanym świecie. Każdą dyskusję i prośbę o wyrozumiałość bankowcy ucinają krótko: podpisałeś umowę, musisz się z niej wywiązać. Komisja Nadzoru Finansowego zwykle reaguje, kiedy jest już za późno. Rzecznicy praw konsumenta piszą do klientów, że nie mają albo wiedzy, albo pieniędzy, żeby im pomagać. A politycy, równie pogubieni w kwestiach finansowych, korzystają zwykle z tych samych doradców, co banki. Minister finansów czeka, aż problem cudownie rozwiąże się sam. Tymczasem konflikt i wściekłość narastają. Czy Polacy w wojnie z bankami są zdani tylko na siebie? I jak mogą się bronić przed wielkimi korporacjami finansowymi? Więcej na ten temat – na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST.  We WPROST także o zbliżającej się „półrocznicy” rządu. Z tej okazji szykuje się polityczne show. Spektakl przygotowuje szef Centrum Informacyjnego Rządu Michał Kamiński. Lejtmotywem imprezy ma być liczba 50. Czyli 50 postulatów z exposé premier, które udało się zrealizować. 50 proc. obietnic zrealizowanych, 50 sukcesów – podkreślają rozmówcy WPROST. Ministrowie, którzy mogą się pochwalić sukcesami z exposé, mieli się nawet z liczbą 50 sfotografować. Według własnej inwencji. Zdjęcia „pięćdziesiątek” miały trafić do internetu, na Facebooka i Twittera. Czym pochwali się osobiście Ewa Kopacz? WPROST sprawdza, czym może pochwalić się pani premier, a jakie tematy ma przykryć wizerunkowa maskarada. Na łamach WPROST również o jedynym na świecie polskim parlamentarzyście wybieranym poza Polską. Nie wiadomo, czy powinniśmy być z tego dumni, czy już się wstydzić. Obrońca Polaków i polskości, pogromca litewskiego nacjonalizmu i największy przywódca od czasów Józefa Piłsudskiego - mówią o nim miejscowi rodacy. Wróg niepodległości, przywódca piątej kolumny rosyjskiej, agent Moskwy, rusofil putinista - tak nazywają go Litwini. Waldemar Tomaszewski rok temu pojawił się na rosyjskich obchodach dnia zwycięstwa nad faszyzmem ze wstążką gieorgijewską, która od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainę pełni też funkcję znaku rozpoznawczego separatystów. Potem było jeszcze gorzej. Lider Akcji Wyborczej Polaków na Litwie mówił, że jest przeciwny rewolucji na Ukrainie, a jeden z posłów AWPL proponował, by NATO zbombardowało Kijów i w ten sposób wymusiło pokój na Ukrainie. Kim tak naprawdę jest przywódca Polaków na Litwie – więcej w najnowszym WPROST. WPROST wraca także do tematu katastrofy samolotu w Alpach. Czy pilot popełnił samobójstwo? Jeżeli pilot samolotu, który rozbił się w Alpach, rzeczywiście popełnił samobójstwo, to w pierwszej kolejności należy mówić o zabójstwie 149 osób, którego dokonał – mówi prof. Brunon Hołyst, prezes Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego. Samobójstwo rozszerzone byłoby wtedy, gdyby wszyscy zażyli truciznę, jak to zdarza się w sektach. Czy otoczenie może się nie zorientować, że ktoś planuje samobójstw? To się nazywa desymulacja. Odwrotność symulacji, czyli chory udaje zdrowego. Człowiek, który planuje samobójstwo, może wysyłać sygnały, że nie chce już żyć. (…) Jednak ludzie zdeterminowani do samobójstwa nie wysyłają takich sygnałów. Ich świat jest zamknięty – mówi prof. Hołyst. Cała rozmowa – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. Na łamach WPROST również o tym, że coraz więcej Polaków na czas świąt oddaje swoich starych rodziców czy dziadków na przechowanie do szpitala. Bo schorowana babcia czy dziadek nie pasują do wizji wesołych, beztroskich rodzinnych świąt. Mam poczucie, że z roku na rok to zjawisko się nasila. Mam poczucie, że ci ludzie chcieliby śmierci dla babci czy dziadka, że śmierć jest dla nich wybawieniem, uwolnieniem - mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti Magdalena Kozak, lekarz ratunkowy, żołnierka i pisarka. - Ale próbuję swoją wojnę z tymi dziećmi, z tymi wnukami toczyć. (…) Każdego chcę tej śmierci wyrwać. Rozmowa o walce ze śmiercią i o tym, że czasami nie da się jej pokonać – w świątecznym numerze WPROST. Na Wielkanoc we WPROST także o tym, że Polacy coraz częściej zwracają uwagę nie tylko na to, co jedzą, ale z czego potrawy zostały przygotowane. Nowoczesne linie produkcyjne, chemia, karmy dla zwierząt z modyfikowanej soi, hormony, geny wzrostu i modyfikowane białko – wszystko to napędza nasz przemysł spożywczy, obniża ceny i powoduje, że w tym roku tradycyjny polski koszyk wielkanocny będzie najtańszy od pięciu lat. Najtańszy, ale czy najsmaczniejszy? Nie ma cudów – masówka i niskie ceny kłócą się z jakością. Gdzie szukać dobrych produktów, jak je odróżniać i czy każdy produkt regionalny jest warty swojej ceny – tym w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. WPROST pisze też o biegowej rewolucji. „Dekada, która zmieniła polskie bieganie” – to hasło jubileuszowego 10. Półmaratonu Warszawskiego. Rzeczywiście, w ostatnich dziesięciu latach biegająca Polska przeżyła rewolucję. Jak wynika z badań CBOS, regularnie uprawia ten sport już ponad 2 mln Polaków. Najczęściej to ludzie w wieku 18-44 lata, dobrze wykształceni i zadowoleni ze swojej sytuacji materialnej. A więc wymarzona grupa docelowa dla biznesu. Owszem, bieganie może być tanie. Ale coraz częściej nie jest. Więcej – na łamach tygodnika WPROST. We WPROST czytelnicy znajdą też ranking najbardziej ekskluzywnych apartamentów i rezydencji. TOP 30 nieruchomości premium. Kilkusetmetrowe powierzchnie, prywatne windy i baseny, niezwykłe widoki z okien. Zestawienie otwiera 400-metrowy apartament przy ul. Złotej w Warszawie. Jego cena ma być znana w połowie kwietnia. Cały ranking – w nowym WPROST. Nowy numer WPROST trafi do kiosków w poniedziałek, 30 marca 2015 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne w niedzielę o godz. 20.00.   Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN)   dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 29 marca Świąteczne ?Do Rzeczy?: Lisicki o śmierci Jezusa i Mahometa. Kaczyński o kampanii Dudy i in vitro (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że wydarzenie, na którym ufundowana jest wiara chrześcijańska – śmierć Jezusa na krzyżu – muzułmanie negują. Kiedy w Wielki Piątek ponad miliard chrześcijan wspomina mękę Chrystusa, ponad miliard muzułmanów przygląda się temu ze zdziwieniem i z niedowierzaniem. W świątecznym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” - Paweł Lisicki o śmierci Jezusa i Mahometa.  Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: Waldemar Łysiak o najbardziej znanych polskich drzeworytach wielkanocnych, Jarosław Kaczyński o kampanii Andrzeja Dudy i o in vitro, co dalej z senatorem Biereckim, dlaczego kampania Bronisława Komorowskiego przejdzie do historii marketingu politycznego oraz „Ziemkiewicza alfabet ludzi upadłych”.  Nigdzie wyraźniej nie widać wtórności i osobliwości przekazów koranicznych o Jezusie niż w opowieści o Jego śmierci. Mahomet sądzi, że informacja o ukrzyżowaniu Jezusa jest fałszem. Koran potępia opowieści o męce Jezusa, bo uważa je za hańbiące – pisze na łamach najnowszego wydania „Do Rzeczy” Paweł Lisicki. Według Proroka, Żydzi chcieli zabić Jezusa, ale zostali przechytrzeni przez Boga. Naczelny „Do Rzeczy” cytuje Koran: „Powiedzieli: »Zabiliśmy Mesjasza, Jezusa, Syna Marii, Posłańca Boga«, podczas gdy oni ani Go nie zabili, ani Go nie ukrzyżowali, tylko im się tak zdawało” (IV, 157). Z wielu powodów opowieść ta jest czymś niezwykłym. W wersji koranicznej Żydzi wiedzieli, kogo zabijają! Chcieli zabić Mesjasza, Posłańca Boga! – pisze Lisicki. Tymczasem świadomość własnej winy nie występuje w Nowym Testamencie. Sanhedryn i arcykapłan skazali Jezusa na śmierć i wydali go Rzymianom, bo uważali go za oszusta. Gdyby Żydzi uznali w kimś Mesjasza – to by go nie zabili, lecz oddali mu władzę i cześć – zaznacza Lisicki. Fragment jego najnowszej książki „Dżihad i samozagłada Zachodu”, która w najbliższych miesiącach ukaże się nakładem wydawnictwa Fabryka Słów, na łamach świątecznego wydania tygodnika „Do Rzeczy” .  W świątecznej części tygodnika także Waldemar Łysiak o świątecznych ilustracjach prasowych i drzeworytach. Gazety znamy od starożytności. (…) Przed wynalezieniem druku Europa miała rozmaite manuskryptowe czasopisma, a dziennikarze nosili różne miana. Tamtych czasopism nie ilustrowano. Ilustracja gazetowa zjawiła się dopiero po wynalezieniu druku, choć nie od razu – pisze publicysta „Do Rzeczy”. Karnawałem ilustracji prasowej stał się dopiero wiek XIX. Apogeum drzeworytowego triumfu w czasopiśmiennictwie polskim, pierwsze cztery dekady drugiej połowy stulecia XIX, wydało cały zastęp świetnych ksylografów, którzy podnieśli technikę drzeworytniczą z poziomu rzemiosła artystycznego na poziom wielkiej sztuki. Tematyka drzeworytniczych ilustracji gazetowych była bardzo bogata, właściwie ukazywano wszystko, od pejzaży wiejskich i widoczków miejskich (…)  po wszelakie obrzędy i tradycje narodowe lub religijne, jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Najsłynniejsze drzeworyty z naszych gazet XIX–wiecznych dotyczące Świąt Zmartwychwstania Pańskiego – w najnowszym „Do Rzeczy”.  Na łamach „Do Rzeczy” również rozmowa z liderem Prawa i Sprawiedliwości. Notowania Andrzeja Dudy idą w górę właściwie we wszystkich badaniach, wyniki głównego konkurenta, czyli prezydenta Komorowskiego, niemalże bez wyjątku idą w dół we wszystkich sondażach. Trudno sobie wyobrażać coś lepszego – mówi Jarosław Kaczyński. I przypomina, że kampania zaczęła się od wyników bardzo skromnych. A teraz są już badania, w których nasz kandydat przekracza 30 proc. – podkreśla. Andrzej Duda ma kłopot z dwoma punktami kampanii. To sprawa in vitro i konwencja antyprzemocowa. Oczywiście to dramat i bardzo współczuję małżeństwom, które nie mogą mieć dzieci. Państwo powinno im pomagać, ale są różne metody walki z bezpłodnością. In vitro to tylko jedna z metod i – abstrahując od wymiaru religijnego – niekoniecznie skuteczna i dość ryzykowna. My będziemy tu kierować się głosem Kościoła. Przynajmniej ja osobiście – mówi prezes PiS. Cała rozmowa – w poniedziałek w tygodniku „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także o tym, że PiS potrzebuje Grzegorza Biereckiego, a Bierecki potrzebuje PiS. Obecne zamieszanie wokół SKOK-ów raczej tego nie zmieni. To było do przewidzenia, że prędzej czy później temat SKOK-ów zostanie odpalony. Liczyliśmy jednak, że Platforma zostawi to sobie na kampanię parlamentarną, bo Andrzeja Dudę trudno z tym tematem połączyć – opowiada „Do Rzeczy” jeden z ważnych polityków PiS. Dlaczego więc temat pojawił się teraz? Duda niebezpiecznie idzie do góry, staje się coraz mocniejszy. Trzeba więc grać wszystkim, co się ma – odpowiada rozmówca tygodnika. Dla PiS w tej sytuacji najważniejsza jest ochrona Andrzeja Dudy. Dlatego politycy tej partii dwoją się i troją, by przenieść uwagę opinii publicznej na związki Bronisława Komorowskiego ze SKOK–iem Wołomin – upadłą kasą, którą mieli zarządzać ludzie powiązani z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Co dalej z samym senatorem Biereckim – w nowym „Do Rzeczy”.     Na łamach „Do Rzeczy” również o tym, że kampania wyborcza Bronisława Komorowskiego może przejść do historii politycznego marketingu. Jest prowadzona tak nieudolnie, że kandydat tylko traci wyborców. A sztabowcy PO nie mają pomysłu na zmianę – pisze Wojciech Wybranowski. Podkreśla, że w kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego nie ma ani wizji, ani strategii, jest za to niespójny przekaz zmieniany w zależności od działań politycznej konkurencji. Do tego dochodzą wzajemne konflikty i kompetencyjne spory członków sztabu wyborczego i urzędników Kancelarii Prezydenta oraz fatalnie organizowane spotkania Komorowskiego z wyborcami. Sztabowcy Komorowskiego nie potrafią też odpowiedzieć na zalew krytyki w sieci. Czy będą w stanie jeszcze przed pierwszą turą wyborów „ogarnąć” kampanię i odpowiedzieć na ofensywę PiS? Więcej – w „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także „Ziemkiewicza alfabet ludzi upadłych”. Amerykanie mawiają, że nie ma nic przyjemniejszego niż jazda do piekła. Jako pisarz uważam też, że nie ma rzeczy ciekawszej. Nie tylko w literaturze. Dlatego jako komentator życia publicznego szczególną uwagę zwracałem zawsze na osoby w prywatnych rozmowach kwitowane frazą: „Ale się stoczył(a)”. Jak się ludzie staczają i przede wszystkim dlaczego? – pisze Ziemkiewicz we wstępie do swojego „Alfabetu…”. I podkreśla, że pisze o subiektywnie wybranych postaciach z polskiego życia publicznego. Nie wyceniam ich przewin, czasami poważnych, czasami będących raczej śmiesznostkami. Niech Państwo potraktują te portrety jako swego rodzaju brulion postulowanej od lat przez krytykę literacką realistycznej powieści o współczesnej Polsce, „nowego »Przedwiośnia«”  – zapowiada publicysta. A w „Alfabecie…” m.in. Tomasz Arabski, Bartosz Arłukowicz, Leszek Balcerowicz, Jerzy Buzek, Tomasz Lis, Wojciech Młynarski, Dominika Wielowieyska, Jacek Żakowski… Pełna lista i historie ich upadków – w nowym „Do Rzeczy”.    Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 30 marca 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Jan Pospieszalski, Krzysztof Rybiński i Jadwiga Staniszkis. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 27 marca Ruszyła ogólnopolska platforma adopcyjna dla psów Psadoptuj.pl (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Platforma Psadoptuj.pl to jedyne w swoim rodzaju narzędzie na rynku polskim, które poprzez stronę psadoptuj.pl, umożliwia znalezienie czworonożnego przyjaciela potrzebującego domu, a następnie jego adopcję. Baza obejmuje kilkaset psów ze schronisk w Polsce i sukcesywnie będzie się powiększać. Inicjatorem platformy jest marka Pedigree®, należąca do Mars Polska. Każdy pies zasługuje na szczęśliwy, zdrowy dom, dlatego marka Pedigree®  zdecydowała się stworzyć wraz z partnerami platformę Psadoptuj.pl. Jest to pierwsza ogólnopolska platforma internetowa dostępna przez stronę internetową www.psadoptuj.pl oraz wkrótce w formie aplikacji mobilnej. Jej celem jest pomoc w znalezieniu domów dla jak największej liczby psów przebywających w schroniskach w Polsce.  Obecnie informacje o psach do adopcji są rozproszone w wielu miejscach, a dzięki Psadoptuj.pl mogą znaleźć się na jednej wspólnej platformie internetowej. Dla schronisk to możliwość dotarcia z informacją o psach szukających rodziny do potencjalnych opiekunów na terenie całej Polski. Platforma zawiera również sekcję poradniczą w zakresie szeroko pojętej opieki nad zwierzętami. Można tam znaleźć wiele narzędzi mających na celu pomoc osobom rozważającym adopcję psa, w podjęciu odpowiedniej decyzji. Psadoptuj.pl w prosty i przyjazny sposób przybliża temat adopcji zwierząt ze schronisk oraz uczy, jak ją przeprowadzić w sposób optymalny zarówno dla zwierzęcia, jak i nowego właściciela. Szanse na adopcję zweryfikuje schronisko, w którym przebywa zwierzę.  Psadoptuj.pl jest elementem ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej, na rzecz promowania odpowiedzialnej opieki nad psami i zachęcania do przemyślanej adopcji tych zwierząt ze schronisk. W ramach kampanii, 29 marca rusza m.in. telewizyjny cykl „Przygarnij mnie”, w którym przez 10 tygodni w niedzielne wieczory TVP2 prezentować będzie poruszające historie 7 psów zaadoptowanych na stałe ze schronisk przez Ambasadorów akcji. Głównym sponsorem programu jest marka Pedigree®. „Zaangażowanie Pedigree® w kampanię jest naturalne. Jako największa marka karm dla psów w Polsce, jak i na świecie ma możliwość wpływania na ich życie bardziej niż jakakolwiek inna marka w naszym kraju. Wpływ ten realizowany jest poprzez tworzenie kompletnej i zbilansowanej karmy, aż po pomoc dla psów w potrzebie znajdujących się w schroniskach” – podkreśla Dariusz Chalecki, koordynator kampanii Pedigree, Mars Polska. Jak działa Psadotpuj.pl? Funkcjonalność platformy Psadoptuj.pl umożliwia potencjalnemu właścicielowi m.in. wyszukanie psa o określonych kryteriach, takich jak wiek, płeć, waga, temperament czy np. długość sierści. Po wybraniu czworonożnego przyjaciela, można skontaktować się bezpośrednio ze schroniskiem, które zadecyduje o dalszym procesie adopcji. Do wizerunku wybranego z platformy psa można dołączyć swoje zdjęcie i całość opublikować na swoich profilach w mediach społecznościowych. Platforma jest dostępna poprzez stronę www, a wkrótce również poprzez aplikację mobilną dedykowaną na systemy: iOS, Android oraz Windows Mobile. Za przygotowanie platformy Psadoptuj.pl oraz aplikację mobilną odpowiada agencja DDB&tribal, która jednocześnie jest właścicielem platformy. Masz psa? Dowiedz się więcej. Dodatkową funkcją platformy Psadoptuj.pl jest edukacja i zachęcanie do przyjmowania odpowiedzialnych postaw wobec zwierząt w procesie podejmowania decyzji o adopcji, jak i w codziennym życiu z pupilem. Dlatego na platformie Psadoptuj.pl sukcesywnie będą pojawiać się m.in. materiały wideo z poradami profesjonalistów z zakresu medycyny weterynaryjnej i żywienia oraz behawiorystyki psów. Chcesz pomóc? Udostępnij zdjęcie zwierzaka znajomym! Psadoptuj.pl to interaktywna forma wspierania adopcji, skierowana również do osób, które nie są bezpośrednio zainteresowane opieką nad nowym pupilem. Mogą one przyłączyć się do akcji poprzez promowanie wybranych psów w mediach społecznościach. Platforma Psadoptuj.pl umożliwia: obserwowanie interesujących użytkownika psów, których profile będzie można przypisać do specjalnej listy „obserwowane”, udostępnianie informacji o możliwościach adopcji wybranego czworonoga poprzez media społecznościowe, zbieranie odznak dla najbardziej aktywnych użytkowników, np. za udostępniane ogłoszeń o adopcji w swoich kanałach mediów społecznościowych. Adoptowałeś psa? Zgłoś się po wyprawkę! Każdy, kto adoptuje psa, również niezależnie od Psadoptuj.pl, będzie mógł poprzez platformę otrzymać dla swojego pupila wyprawkę ufundowaną przez Pedigree®. Jest to element dopełniający całą ideę kampanii, dzięki któremu właściciel czworonożnego przyjaciela będzie mógł wejść w nowy rozdział swojego życia z pełną wiedzą na temat tego, jak odpowiedzialnie opiekować się swoim pupilem.  dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 26 marca BeColour już oficjalnie nazwą drukarni GK PMPG Polskie Media (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    BeColour sp. z o.o. jest już oficjalnie nazwą drukarni należącej do Grupy Kapitałowej PMPG Polskie Media. Nowa nazwa została wpisana do KRS spółki.  Nazwa „BeColour” służy podkreśleniu kompetencji drukarni w zakresie oferowanych usług poligraficznych oraz ich jakości. Ma też ułatwić spółce wyjście z ofertą poza polski rynek. Zarząd spółki podkreśla, że język barw i poligrafii jest językiem międzynarodowym, a park maszynowy, którym dysponuje drukarnia, pozwala jej zrealizować zlecenia w wysokim standardzie. W portfolio drukarni są m.in. druki ozdobne, opakowania, materiały POS, druki personalizowane oraz druki specjalne.  Drukarnia już grudnia 2014 roku oferowała swoje usługi pod marką „BeColour”. O zmianie nazwy zdecydowało w końcu lutego walne zgromadzenie wspólników. Zgodnie z przyjętym planem rozwoju spółki, drukarnia ma w tym roku osiągnąć przychody na poziomie 7 mln zł.  BeColour sp. z o.o. jest częścią Grupy Kapitałowej PMPG Polskie Media (GPW: PMPG). Zajmuje się działalnością poligraficzną, świadczy usługi druku mało- i średnioformatowego oraz specjalnego. W 2014 r. drukarnia została połączona z prowadzącą działalność w zakresie poligrafii i reklamy spółką Global Business Solution. Dzięki temu odnotowała wzrost przychodów o 31 proc. w okresie II-IV kwartał 2014 w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej. Wzrost przychodów jest rezultatem szerszego zakresu oferowanych usług (kreacja, dtp, druk, druk cyfrowy, prace introligatorskie, magazynowanie i dystrybucja).  BeColour pracuje m.in. dla PKP Intercity, Monolith, Sephora, Amrest, Mennica Polska, Sarantis, Best Film, DOKA Polska, HH Poland, Altavia Polska, Avigilon UK, Makarony Polskie, WSiP, Stamphli, Drosed, Gutenberg, AWM, Paperhat, Stoczek Natura itd. Kontakt z drukarnią: BeColour sp. z o. o. 05-500 Piaseczno ul. Puławska 34 +48 (22) 750 45 93 e-mail: [email protected]   FB: www.facebook.com/BeColour.eu Twitter: www.twitter.com/BeColour_eu www: www.be-colour.eu   dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 26 marca Policja odbierze prawo jazdy za przekroczenie prędkości (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Polacy lubią szybką jazdę samochodem. Pojawił się pomysł, żeby kierowcom, którzy zdecydowanie przekroczyli prędkość, policjanci odbierali prawo jazdy od razu podczas zatrzymania. I to na trzy miesiące. Już słychać głosy, że byłaby to zbyt surowa kara. Co innego można by zatem zrobić, aby zmniejszyć liczbę osób zbyt szybko poruszających się po naszych drogach? Jeszcze nie wiadomo, czy propozycja Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zostanie przyjęta, ale kierowcy rzadko zdejmujący nogę z pedału gazu powinni mieć się na baczności. Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, za przekroczenie dozwolonej prędkości o co najmniej 50 km/h w terenie zabudowanym prawo jazdy będzie odbierane. Gdyby w ciągu trzech miesięcy od utraty dokumentu kierowca został przyłapany na prowadzeniu samochodu, okres zatrzymania prawa jazdy wydłużałby się do sześciu miesięcy. Jeżeli w tym czasie osoba wsiadłaby za kółko ponownie, starosta wydawałby decyzję o całkowitym cofnięciu uprawnień do kierowania autem. „Wprowadzanie reżimu (zastraszanie zakazami i zabieranie prawa jazdy) nie jest wcale dobrym rozwiązaniem” – mówi serwisowi infoWire.pl Włodzimierz Zientarski, prezes zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kierowca.pl. Ekspert zauważa, że odebranie dokumentu na dłuższy czas nie jest najbardziej dolegliwą karą. Kierowca wie wtedy, że w końcu będzie musiał sobie poradzić w zaistniałej sytuacji, więc zaczyna organizować sobie życie bez samochodu. Trudniej jest mu w przypadku utraty prawa jazdy na np. dwa tygodnie. Zwykle jest to bowiem za krótki okres, żeby nie móc go przeczekać, ale odnaleźć się w nowej rzeczywistości jakoś trzeba. Nieodpowiednie wydaje się również dożywotnie odbieranie dokumentu uprawniającego do kierowania samochodem. „Nie należy karać ludzi nieodwracalnie – człowiek zawsze powinien mieć szansę na poprawę. Lepszym wyjściem jest edukacja i uświadamianie kierowców” – dodaje rozmówca. W 2014 r. policja zatrzymała ponad 70 tys. praw jazdy. W stosunku do roku poprzedniego odnotowano ponadsześciokrotny wzrost liczby utraconych dokumentów za „rażące łamanie przepisów ruchu drogowego”, w tym za zbyt szybką jazdę. Trzeba zrozumieć, skąd bierze się nonszalancja na jezdni. Często jest to wynik niekonsekwentnego stosowania kar przez funkcjonariuszy, obowiązywania mało przejrzystych przepisów, do których trudno się dostosować, oraz złego oznakowania dróg. „Prawo o ruchu drogowym należy gruntownie oczyścić, zracjonalizować i skonkretyzować” – podsumowuje Włodzimierz Zientarski. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 25 marca Krzysztof Rybiński nowym felietonistą ?Do Rzeczy? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Krzysztof Rybiński, znakomity publicysta i błyskotliwy felietonista, dołączył do grona stałych współpracowników tygodnika "Do Rzeczy". Jego felietony będą się ukazywały od najbliższego poniedziałki w nowej rubryce pt. "Rybim okiem". Krzysztof Rybiński jest znanym ekspertem rynków finansowych w Polsce, doktorem habilitowanym nauk ekonomicznych. W latach  2004–2008 był wiceprezesem  Narodowego Banku Polskiego. Wlatach 2007-2008 był członkiem Komisji Nadzoru Finansowego, a w latach 2007-2008 reprezentującym Polskę wicegubernatorem Banku Światowego. We wrześniu 2012 roku został najbardziej wpływowym ekonomistą w oczach ludzi biznesu w rankingu opracowanym przez magazyn ThinkTank. Od roku 2010 jest profesorem i rektorem Uczelni Vistula w Warszawie, obecnie Akademii Finansów i Biznesu Vistula. Prowadzi popularnego bloga ekonomicznego na stronie www.rybinski.eu. Czytelnicy "Do Rzeczy" mieli okazję poznać Krzysztofa Rybińskiego i jego poglądy w licznych artykułach ekonomicznych publikowanych na łamach tygodnika. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m. in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak. Do felietonistów tygodnika w ostatnim czasie dołączyli również m.in. Jan Pospieszalski i Jadwiga Staniszkis. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 24 marca Tulipany Narodowego Dnia Życia rozdane (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    24 marca już po raz szósty zostały przyznane Tulipany Narodowego Dnia Życia – nagrody dla zasłużonych dla propagowania wartości rodzinnych dziennikarzy, inicjatyw społecznych oraz samorządów. Wręczenie nagród miało miejsce podczas inauguracji jedenastej edycji kampanii społecznej związanej z obchodami Narodowego Dnia Życia, która w tym roku organizowana jest pod hasłem „Rodzina – Wspólnota – Polska”.  W Polsce nie brakuje inicjatyw zmierzających w kierunku wzmacniania roli rodziny. Warto je promować i zachęcać innych do powielania dobrych wzorców. Temu właśnie mają służyć nagrody Tulipanów Narodowego Dnia Życia. Celem konkursu jest dowartościowanie i promocja tych przejawów aktywności społecznej, które przyczyniają się do budowy silnych więzi rodzinnych, wzmacniają rolę społeczną rodziny. nagrodę przyznaje Kapituła w składzie: Paweł Zuchniewicz, Marek Wróbel, prof. Zbigniew Stawrowski, Krzysztof Koehler, Ireneusz Jabłoński, Marek Horodniczy, dr Piotr Dardziński.  W 2015 roku nagrody otrzymali:  Nagroda w kategorii Dziennikarz – Agata Puścikowska Rodzinie można służyć na wiele sposobów. Fundamentalny jest zawsze wymiar osobisty – relacji z najbliższymi, otwartości na życie, wierności głoszonym wartościom w życiu prywatnym. Drugi aspekt to służenie rodzinie w życiu zawodowym – w tym wypadku piórem. Osoba tegorocznego laureata łączy w sobie oba te wymiary: patrząc z zewnątrz możemy powiedzieć, że to, co jest jej osobistą pasją, stało się również zawodowym i publicznym wyzwaniem i zobowiązaniem. Za wytrwałą promocję wartości rodzinnych w środkach masowego przekazu realizowaną z poczuciem humoru, ale i zdecydowaniem, za wydaną w ubiegłym roku książkę napisaną wspólnie z p. Dominika Figurską tegoroczna nagroda wędruje w ręce redaktor Agaty Puścikowskiej. Nagroda w kategorii Inicjatywa społeczna - Stowarzyszenie Twoja Sprawa Każdy człowiek, każda rodzina, aby w pełni dojrzewać i rozwijać talenty, którymi została obdarzona – potrzebuje dobrych wzorców. Poszukujemy ich wśród najbliższych, poszukujemy także w sferze publicznej. Dlatego ważne jest, by ta ostatnia była wolna od treści szkodliwych dla rozwoju, w szczególności rozwoju najmłodszych. Tego zadania podjął się tegoroczny laureat. Za blisko 40000 wysłanych maili, za usuwanie z przestrzeni publicznej wulgarnych przekazów reklamowych, za konsekwentną i kilkuletnią już działalność na rzecz ochrony dzieci przed pornobiznesem – nagroda w kategorii Inicjatywa społeczna zostaje przyznana Stowarzyszeniu Twoja Sprawa. Nagroda w kategorii Samorząd – Miasto Białystok W ostatnich dniach przez media przetoczyła się debata dotycząca tego, czego potwierdzeniem może być wschodnia Polska. Chcemy powiedzieć wyraźnie, że Polska wschodnia może być dla nas potwierdzeniem tego, że warto stawiać na rodzinę i przykładem tego jak robić to mądrze. Program, który nagrodziliśmy w tym roku jest niezwykle kompleksowy – poza wprowadzeniem karty dużej rodziny obejmuje i wspiera: prowadzenie klubów ojców, kursy i wykłady dla rodziców, animowanie wydarzeń społecznych i kulturalnych, wprowadzenie ramowych programów nauczania o rodzinie dla szkół i przedszkoli. Tulipan Narodowego Dnia Życia w kategorii Samorząd przyznajemy Miastu Białystok. Nagroda honorowa – prof. Bogdan Chazan Wierność wyznawanym zasadom i niezłomność w obronie życia to przymioty, które cechują naszego honorowego laureata. Jego postać pokazuje jednak również, że za te cechy przychodzić płacić słoną cenę, a odpłatą za oddanie życia wartościom nie zawsze są laury, ale często niechęć, ostracyzm i niezrozumienie. W raz z życzeniami wytrwałości, męstwa i nadziei Honorowy Tulipan Narodowego Dnia Życia zostaje przekazany profesorowi Bogdanowi Chazanowi. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 24 marca Wciąż uczymy się segregowania odpadów (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Polacy stawiają na ekologię. Mniej zużywamy wody, oszczędzamy energię. A co z selektywnym zbieraniem odpadów? Jest coraz lepiej – w 2014 r. już 68% z nas deklarowało, że śmieci segreguje regularnie. Z naszej postawy ekologicznej możemy być umiarkowanie zadowoleni, jednak nadal wiele jest do zrobienia. Ciągle za dużo osób wyrzuca wszystko do jednego kosza albo spala odpady. Jak wynika z badań Ministerstwa Ochrony Środowiska – dane z 2011 r. – śmieci regularnie segreują przede wszystkim mieszkańcy wsi (50%). W miastach odsetek ten wynosi 41%. „Ludzie nie segregują śmieci, bo głównie brakuje im chęci i nie widzą sensu segregacji. Nie wierzą, że odpady trafią do recyklingu” – wyjaśnia w rozmowie z serwisem infoWire.pl Katarzyna Pliszczyńska, rzecznik prasowy Ministerstwa Środowiska. Selektywne zbieranie odpadów jest trudne w mieszkaniach z małymi kuchniami, gdzie umieszczenie kilku pojemników stanowi problem. Ponadto często same spółdzielnie mieszkaniowe, wspólnoty mieszkaniowe i gminy nie zapewniają odpowiednich koszów i kontenerów. A czy Polacy umieją segregować śmieci? „Większość tak” – zaznacza rozmówczyni. Gminy informują mieszkańców za pomocą broszur i plakatów, jaki odpad należy do danej frakcji i w jakim pojemniku należy go umieścić. Warto mieć to na uwadze, bo w różnych miejscach mogą obowiązywać różne zasady. Zapewne trzeba kilku lat intensywnej edukacji, by selektywna zbiórka odpadów stała się dla Polaków czymś naturalnym. Warto jednak dodać, że w 2011 r. 84% z nas opowiadało się za tym, żeby segregacja była obowiązkowa. Z kolei 94% twierdziło, że wywożenie śmieci w niedozwolone miejsca powinno być karane bardzo surowo. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 23 marca Odpowiedź wydawcy WPROST na list dziennikarzy tygodnika (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Warszawa, 23 marca 2015 r.  Szanowni Państwo, Zespole WPROST,     Odpowiadając na Wasz list, informuję, że moje spotkanie z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego dotyczące tzw. afery taśmowej było reakcją na publiczną prośbę premiera Donalda Tuska, która padła w czasie konferencji prasowej w dniu 19 czerwca 2014 r. o spotkanie i współpracę z redakcją w celu ochrony bezpieczeństwa i interesów państwa. Odbyło się ono po moich kilkukrotnych rozmowach o całej sytuacji, tak z redaktorem naczelnym Sylwestrem Latkowskimi, jego nieudanej próbie kontaktu z odpowiedzialnym za bezpieczeństwo wewnętrzne ministrem Bartłomiejem Sienkiewiczem,  jak i moich rozmowach z wysokimi urzędnikami m.in. Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Bez wątpienia zarówno mnie, jak i Latkowskiemu, przyświecał ten sam cel – ochrona wolności słowa idąca w parze z troską i odpowiedzialnością, tak za słowa, jak i za bezpieczeństwo państwa. Są to wartości, które nie tylko nie stoją w sprzeczności, ale są nierozłączne. Celem było m.in. przywrócenie normalnego trybu pracy redakcji i zapewnienie jej bezpieczeństwa po tym, jak kilka firm ochroniarskich odmówiło podjęcia się ochrony osobistej dziennikarzy i redakcji – z czym redaktor naczelny zwrócił się do mnie jako prezesa wydawnictwa. Chodziło także o zapobieżenie kolejnym wkroczeniom ABW do siedziby tygodnika, co mogłoby uniemożliwić normalną pracę redakcji – a takie ryzyko, jak dobrze pamiętacie, występowało i część z Was doświadczyła konieczności pracy w sposób konspiracyjny. Spotkanie nie zakończyło się żadnymi ustaleniami i nie miało kontynuacji. Nie było też utajnione.  Powyższa sprawa ani żadna inna nie miały wpływu na zaufanie, jakie mam do dnia dzisiejszego do redaktora Sylwestra Latkowskiego,  i pozostała bez wpływu na zmianę kierownictwa redakcji.  Nie wykluczam też dalszej współpracy Latkowskim, który w momencie odwołania z funkcji redaktora naczelnego otrzymał propozycję pozostania w strukturach wydawnictwa i rozwijania projektu dziennikarstwa śledczego, nad którym pracowaliśmy wspólnie zanim powierzyłem mu funkcję redaktora naczelnego WPROST. Z tym większą przykrością odbieram próbę tworzenia dzisiaj niespójności pomiędzy wydawcą a redakcją, której swobody i niezależności w podejmowaniu trudnych tematów nigdy nie brakowało, podobnie jak wsparcia wydawnictwa w najtrudniejszych momentach i w tamtych, jak sami to określacie, wstrząsających dla nas wszystkich dniach.    Zmiana kierownictwa została podyktowana wyłącznie czynnikami ekonomicznymi i wskaźnikami sprzedaży tygodnika. Dla mnie jako wydawcy, odpowiedzialnego za całą spółkę, za Waszą pracę i płacę, jest to dzisiaj sprawa kluczowa.  Z poważaniem, (-) Michał M. Lisiecki Prezes Zarządu AWR WPROST dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 20 marca Czy konwencja stambulska pomoże zwalczyć przemoc wobec kobiet? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Każdego roku 700 tys. Polek pada ofiarą przemocy. Żyją z katami, ale zazwyczaj nie zwracają się do nikogo o pomoc. Często wynika to z obaw o swoje bezpieczeństwo, jednak zwykle nie wiedzą, gdzie szukać wsparcia. Przyjęcie konwencji antyprzemocowej ma to zmienić. Ustawa ratyfikująca ten akt została już podpisana przez prezydenta. W ubiegłym roku odbyło się tylko 61 tys. spraw dotyczących przemocy domowej. Wyrokami skazującymi zakończyło się 12 tys. Dlaczego tak mało? Polski kodeks karny nie zna pojęcia przemocy. Problemem jest też to, że kobiety często odwołują zeznania. W myśl konwencji akty przemocy mają być ścigane z urzędu, a nie tylko na wniosek ofiary. „Osoby dotknięte przemocą będą mieć zapewnioną ochronę tożsamości, a ich kontakt ze sprawcą zostanie ograniczony (będą np. mogły składać zeznania w trybie zaocznym)” – mówi serwisowi infoWire.pl Małgorzata Fuszara, Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania. Przyjęcie konwencji sprawi również, że w ustawie o przemocy zostanie wprowadzone pojęcie tzw. przemocy ekonomicznej. Zmianą będzie też to, że przepisy ustawy obejmą także osoby rozwiedzione, które nie mieszkają razem. Ponadto powstanie ogólnokrajowy, całodobowy, bezpłatny telefon zaufania dla ofiar przemocy. Konwencja stambulska przynosi oprócz tego szczególne spojrzenie na dzieci, które były świadkami agresji. „Badania wskazują, że w dzieciństwie i później, w dorosłym życiu ich psychika obciążona jest negatywnymi skutkami przemocy: przejmują zachowania agresywne i mają problemy z nawiązywaniem relacji. Takie osoby niemal całe życie podlegają obserwacji psychologów oraz lekarzy” – wyjaśnia rozmówczyni. „Konwencja traktuje dziecko będące świadkiem przemocy jako jej ofiarę i obejmuje je specjalną opieką” – dodaje. Polacy czekają na przyjęcie konwencji stambulskiej już od dwóch lat. 14 marca prezydent podpisał ustawę ratyfikacyjną. Nie oznacza to automatycznej ratyfikacji, ale można się spodziewać, że przyjęcie konwencji wkrótce stanie się faktem. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 20 marca UNICEF: Niemal 750 mln ludzi wciąż bez dostępu do wody pitnej (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Pomimo ogromnej poprawy w dostępie do wody pitnej dla wielu ludzi nadal jest ona poza zasięgiem Nowy Jork, 20 marca 2015 roku – Poprawa dostępu do wody pitnej jest jednym z największych sukcesów Milenijnych Celów Rozwoju. Jednakże, w przeddzień Światowego Dnia Wody, UNICEF wskazuje, że dla 748 mln ludzi na całym świecie dostęp do czystej wody pitnej pozostaje wyzwaniem. Mimo ogromnych przeciwności od 1990 roku udało się znacząco poprawić dostęp do wody pitnej, powiedział Sanjay Wijesekera, dyrektor programowy UNICEF ds. wody, warunków sanitarnych i higienicznych (WASH). Ale jest jeszcze wiele do zrobienia. Woda jest niezbędna do życia, a wciąż tak wiele ludzi na świecie jest pozbawionych tego najbardziej podstawowego prawa człowieka. Od 1990 roku około 2,4 mld ludzi uzyskało dostęp do czystej wody. W rezultacie, Milenijny Cel Rozwoju mówiący o zmniejszeniu o połowę liczby ludzi niemających dostępu do wody pitnej został osiągnięty już pięć lat temu. Obecnie tylko w trzech krajach ponad połowa ludności nie ma dostępu do czystej wody. Są to Demokratyczna Republika Konga, Mozambik i Papua-Nowa Gwinea. Pomimo niewątpliwego postępu, jaki dokonał się w tym obszarze, nadal utrzymują się znaczące nierówności w dostępie do źródeł wody. 90% spośród 748 mln ludzi na świecie, którzy wciąż nie mają dostępu do wody pitnej mieszka na obszarach wiejskich. Dla dzieci brak dostępu do czystej wody może być tragiczny w skutkach. Prawie 1000 z nich umiera każdego dnia na choroby biegunkowe spowodowane brakiem dostępu do wody pitnej, sanitariatów i zachowania zasad podstawowej higieny. Kobiety i dziewczęta nie muszą już pokonywać wielu kilometrów, aby dotrzeć do ujęć wody. Zaoszczędzony czas mogą poświęcić na opiekę nad rodziną i edukację. W rejonach, gdzie toczy się konflikt zbrojny taka podróż naraża je również na ryzyko ataku i przemocy fizycznej. UNICEF szacuje, że w samej Afryce każdego roku ludzie przeznaczają łącznie 40 mld godzin na pieszą wędrówkę do źródeł czystej wody. Ten problem dotyczy głównie Afryki Subsaharyjskiej. 2 na 5 osób, które nie mają dostępu do wody żyje w tym regionie. Jest to łączenie 325 mln ludzi. Mimo, że od 2000 roku w Afryce Subsaharyjskiej 50 000 ludzi każdego dnia uzyskuje dostęp do wody pitnej, to większość państw regionu wciąż boryka się z tym problemem. Duża liczba ludzi bez dostępu do wody żyje również w Chinach (112 mln) i Indiach (92 mln). UNICEF współpracuje w organizacjami partnerskimi oraz rządami państw, aby zwiększyć dostęp do czystej wody przy pomocy innowacyjnych i opłacalnych metod: - w Bangladeszu wody gruntowe, z których korzystało około miliona ludzi uległy zasoleniu. UNICEF dzięki nowoczesnej metodzie pozyskiwania czystej wody z wody deszczowej ponownie umożliwił tym ludziom bezpieczny dostęp do wody. - w 2014 r. w Demokratycznej Republice Konga UNICEF zastosował model „zdrowych wiosek”. Dzięki niemu ponad milion ludzi uzyskało dostęp do wody pitnej, a 229 szkół zostało wyposażonych w ujęcia wody i sanitariaty. W tym roku UNICEF wraz z organizacjami partnerskimi angażuje opinię publiczną przeprowadzając kampanię społeczną z wykorzystaniem hashtag’u #wateris, aby zwiększyć świadomość w tej kwestii i podkreślić trudną sytuację tych, którzy wciąż nie mają dostępu do wody pitnej. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 20 marca Cesarki załatwiane na lęk przed porodem (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Możliwość zastosowania cesarki na życzenie nie jest jednakowa w całej Polsce. W dużych miastach, gdzie opiekę porodową oferują także prywatne kliniki, dostępność cięcia cesarskiego jest większa. W mniejszych miejscowościach praktycznie nie ma możliwości wykonania cięcia cesarskiego na życzenie - takie ukończenie ciąży oficjalnie nie istnieje. Z powodu ograniczonego dostępu do cesarki kobiety szukają rozwiązań i pomocy u przychylnych lekarzy odpłatnie „zapewniającym im” wskazania medyczne do cięcia cesarskiego lub wskazującym drogę do innych specjalistów, którzy orzekną konieczność wykonania cesarki np. z powodu lęku u mamy. Jak wyjaśnia redakcja portalu AkademiaPorodu.pl szpitale państwowe nie przychylają się do wykonywania cięć cesarskich na życzenie, argumentując, że poród jest czynnością fizjologiczną niosącą korzyści dla matki i dziecka. Kolejnym argument szpital przywołuje zasadę , że zaistnienie ewentualnych zagrożeń nie może dyskryminować procesów natury, natomiast cięcie cesarskie zawsze jest zabiegiem operacyjnym obarczonym szerokim ryzykiem zarówno dla matki, jak i dziecka. Popularyzowanie poglądu, że cięcie cesarskie nie grozi konsekwencjami, bo jest wykonywane przez specjalistów, ma niewiele wspólnego z prawdą, nawet najlepiej wykonany zabieg operacyjny ma swoje skutki uboczne w postaci blizn, zrostów i zaburzeń w funkcjonowaniu operowanych narządów. W sytuacjach gdy młoda mama decyduje się na cięcie cesarskie na życzenie – powinna być dokładnie zapoznana z dalszymi konsekwencjami pooperacyjnymi, jak na przykład możliwością wykonania – bezpiecznie dla matki i dziecka – tylko dwóch cesarek, każda kolejna ciąża niesie bowiem wysokie ryzyko pęknięcia macicy w bliźnie po cięciu, co grozi śmiercią zarówno dziecka, jak i matki. Regulaminy szpitalne nie przewidują wykonywania odpłatnych zabiegów operacyjnych, w tym cięć cesarskich. Nie ma możliwości opłacenia operacji ani opieki przed i po zabiegu, wszelkie odstępstwa od tych ustaleń są wykroczeniem przeciw ustawie o ochronie zdrowia. W ten sposób rozwija się szara strefa rynku porodowego w Polsce. Poszukujące rozwiązania kobiety skutecznie korzystają z dostępnych źródeł informacji – co skutkuje dużym odsetkiem cięć cesarskich na podstawie wskazań pozapołożniczych – okulistycznych, ortopedycznych, psychiatrycznych i innych. Fora internetowe podają cały wachlarz możliwości i adresów „przychylnych” ciężarnym – podkreśla Robert Wierzbicki z Akademii Porodu. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 19 marca EBITDA znacznie powyżej prognoz, stabilne przychody. GK PMPG Polskie Media podsumowuje 2014 r. (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    EBITDA o ponad 21 proc. wyższa od prognoz stabilne przychody ze sprzedaży zysk ze sprzedaży 37,4 mln zł Zyskiem ze sprzedaży w wysokości 37 mln 378 tys. zł zamknęła rok 2014 r. Grupa Kapitałowa PMPG Polskie Media (GPW: PMPG). EBITDA wyniosła 9,7 mln zł. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży zamknęły się na poziomie 58 mln 392 tys. zł. Zysk netto Grupy wyniósł 4 mln 265 tys. zł.   okres 12 miesięcy okres 12 miesięcy   zakończony zakończony Zmiana % 31. 12. 2014 31. 12. 2013   przychody ze sprzedaży 58 392 65 034 (10,21) zysk (strata) brutto ze sprzedaży 37 378 36 769 1,66 EBIT 9 002 8 127 10,77 EBITDA 9 713 9 301 4,43 zysk (strata) netto na rok obrotowy 4 265 6 542 (34,81) Tab.1. Wybrane dane finansowe. Źródło: Grupa Kapitałowa PMPG Polskie Media S.A. Sprawozdanie finansowe za 2014 r. Dane w tys. zł.   Wynik z działalności operacyjnej EBITDA Grupy za 2014 r. wynosi ponad 9,7 mln zł i jest o 21 proc. wyższy od prognozowanej przed rokiem wartości. Wpływ na to miał wyższy od założonego poziom przychodów gotówkowych oraz optymalizacja kosztów.      Korekta prognozy na rok 2014 przekazana 5 Marca 2015 (dane w tys. zł) Prognoza na rok 2014 przekazana 14 marca 2014 roku (dane w tys. zł) Zmiana %   Przychody     ze sprzedaży 58 392 64 063 (9) EBITDA 9 700 8 008 21  Tab.2. Korekta prognoz finansowych GK PMPG z dn. 5 marca 2015. Dane w tys. zł. Przychody GK PMPG wyniosły 58,4 mln zł i były nieznacznie niższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku (spadek o ok. 10 proc.). Wpływ na to miało przede wszystkim obniżenie wynagrodzeń z tytułu transakcji barterowych. Uwzględniając dynamikę rynku reklamowego i zmiany w jego strukturze, zachowanie stabilnych przychodów i wysokiej rentowności świadczy o tym, że przyjęta przez Zarząd strategia koncentracji na kluczowych obszarach biznesowych przynosi oczekiwany efekt. Głównymi aktywami i źródłami przychodów GK PMPG pozostają dwa tygodniki opinii – liberalny, bezkompromisowy WPROST oraz konserwatywne „Do Rzeczy”. Według ocen ekspertów, na rynku prasy tygodniki opinii są tą niszą, która w przeciwieństwie do tendencji spadkowej całego rynku wykazuje stabilność, a nawet – pod względem wybranych wskaźników – notuje wzrost. Obecnie tygodnik WPROST piąty rok z rzędu pozostaje najbardziej opiniotwórczym polskim tygodnikiem i jednym z najczęściej cytowanych polskich mediów. W grupie tygodników opinii WPROST jest liderem jeżeli chodzi o rozpowszechnienie płatne razem (średnia w 2014 r. wyniosła ponad 128 tys.). Wg danych Kantar Media, WPROST znajduje się na drugim miejscu wśród tygodników, które przynoszą największe przychody z reklam. Rosnącą rolę w tworzeniu przychodów odgrywa również tygodnik „Do Rzeczy”, którego struktura przychodów opiera się w dużej mierze na sprzedaży egzemplarzowej. Celem Zarządu na rok 2015 jest utrzymanie stabilnego i przewidywalnego poziomu przychodów oraz rozwoju zgodnie z przyjętą strategią. Służyć temu mają m.in. nowe projekty internetowe, nad którym prowadzone są zaawansowane prace, projekt wdrożenia treści wideo, a także akwizycje. W przedmiocie tych ostatnich Zarząd prowadzi rozmowy z kilkoma podmiotami działającymi przede wszystkim w obszarze technologii i nowych mediów. W sferze naszego zainteresowania są wyłącznie podmioty o stabilnych podstawach i możliwościach rozwoju. W sferze planów jest również ekspansja zagraniczna spółki. Dynamika rynku mediów sprawia, że z punktu widzenia rozwoju w 2015 r. kluczowe dla spółki i podmiotów powiązanych jest skupienie się na przygotowaniu solidnych podstaw do cyfryzacji wybranych segmentów działalności i zwiększenia zasięgu w mediach elektronicznych. Według analityków, to właśnie ten segment będzie największym  beneficjentem rynkowych wzrostów. W opinii zarządu GK PMPG, prezentowane wyniki są podstawą do optymizmu dla akcjonariuszy głównej spółki, PMPG Polskie Media SA. Zgodnie z uchwałą NWZA, PMPG, realizując program naprawczy przeprowadziła operację scalenia akcji (więcej: http://www.pmpg.pl/files/RB_78_2014_1.pdf ). Z dniem 1 grudnia 2014 r. GPW wznowiła obrót akcjami PMPG po scaleniu (więcej: http://www.pmpg.pl/files/RN_79_2014_1.pdf). Zgodnie z oczekiwaniami Zarządu, po scaleniu, rynkowa wartość akcji wzrosła. Obecnie PMPG Polskie Media przystępuje do Programu Wspierania Płynności, który ma przywrócić akcje spółki do systemu notowań ciągłych. W listopadzie 2014 Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy zdecydowało o zmianie nazwy spółki. Nowa nazwa obowiązuje od grudnia 2014 r. (więcej: http://www.pmpg.pl/files/RB_80_2014_1.pdf ). Marka PMPG Polskie Media SA podkreśla polskie pochodzenie i polski kapitał spółki, a jednocześnie nie odcina spółki od korzeni i od historii PMPG. Także skrócona nazwa (PMPG) i nowe logo spółki nawiązują do dotychczasowej identyfikacji firmy. Z punktu widzenia stabilności finansowej GK PMPG, jedna z najbardziej istotnych informacji w 2014 r. była decyzja Komisji Nadzoru Finansowego, która wpłynęła do spółki 14 lipca 2014 roku. Decyzja dotyczyła kary finansowej w wysokości 500 000 zł w związku z nienależytym wykonaniem obowiązków informacyjnych. Spółka złożyła wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, podnosząc argumenty przemawiające za uchyleniem tej decyzji oraz wskazując, że wysokość kary jest nieadekwatna do stwierdzonych naruszeń. W prezentowanym sprawozdaniu finansowym ujęta została rezerwa na pokrycie tego zobowiązania w przypadku niekorzystnego dla spółki orzeczenia. Decyzję Komisji ocenił prezes zarządu spółki, Michał M. Lisiecki, w specjalnym oświadczeniu http://media.point-group.pl/pr/284280/komentarz-michala-m.-lisieckiego-do-decyzji-knf. KNF zdecydowała o ponownym rozpatrzeniu sprawy. Bez istotnego wpływu na działalność prowadzoną przez emitenta pozostały niektóre publikacje wydawanych przez spółki zależne czasopism, w tym w szczególności ujawnienie w dniach 16 i 23 czerwca 2014 roku w wydawanym przez AWR tygodniku WPROST treści rozmów prowadzonych przez osoby pełniące funkcje publiczną. Wcześniej o ryzyku takim informował prezes spółki. Stosowne oświadczenie w tej sprawie wydała także Rada Nadzorcza spółki: http://media.point-group.pl/pr/284786/oswiadczenie-rady-nadzorczej-spolki-platforma-mediowa-point-group. W ocenie Zarządu, istotnego wpływu na działalność spółki nie powinny mieć również publikacje wydawanego przez Agencję Wydawniczo-Reklamową „Wprost” tygodnika WPROST z lutego 2015 r. ujawniające proceder mobbingu i molestowania w redakcji jednego z telewizyjnych programów informacyjnych. Publikacje przed ukazaniem się w druku przeszły stosowną analizę ryzyka prawnego. To standardowa praktyka, nad którą czuwa dział prawny wydawnictwa.  Bieżące informacje o działalności Grupy Kapitałowej PMPG Polskie Media można znaleźć na stronie internetowej firmy (www.pmpg.pl), a także na jej profilach w serwisie społecznościowym Facebook (http://www.facebook.com/PMPG.SA) oraz Twitter (https://twitter.com/PMPG_PL).  dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 19 marca Mandaty z fotoradarów dla właścicieli aut ? uważaj, komu pożyczasz samochód (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Kierowcy, którzy zostali uwiecznieni na zdjęciu przez fotoradar, często nie chcą przyznawać się do przewinienia. Nic dziwnego, że ściąganie należności jest problematyczne. Rząd zapowiada zmiany prawne – jedną z nich ma być to, że mandaty z fotoradarów będą płacić nie kierujący pojazdami, ale ich właściciele. Mandaty będą wystawiane na podstawie zdjęć numerów rejestracyjnych. Karami finansowymi mają być obciążane nie tylko osoby prywatne, lecz także przedsiębiorstwa, wypożyczalnie samochodów i firmy leasingowe. Co ważne, projekt ustawy zakłada całkowite zniesienie punktów karnych za przekroczenie prędkości, które zarejestruje fotoradar. Wystawiane będą tylko mandaty. Jeśli do wykroczenia dojdzie w terenie niezabudowanym, wyniosą one maksymalnie 20% średniego wynagrodzenia (ok. 750 zł), a minimalnie – 1,5% średniego wynagrodzenia. W przypadku przekroczenia prędkości w terenie zabudowanym stawki będą dwukrotnie wyższe. Czy nowe przepisy ułatwią ściąganie należności? „Wydaje się, że pomysł, aby mandat płacił właściciel samochodu, jest słuszny […]. Z całą pewnością to rozwiązałoby problemy. Pieniądze odbierałoby się od tego, komu dało się auto” – mówi serwisowi infoWire.pl Włodzimierz Zientarski, dziennikarz motoryzacyjny i prezes zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kierowca.pl. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 17 marca Pozwolenie na budowę domu nie będzie potrzebne (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Chcesz postawić dom lub przebudować już stojący? Niedługo nie będziesz potrzebował pozwolenia na budowę. Nowelizacja Prawa budowlanego mająca wejść w życie w połowie roku nie obejmie jednak wszystkich. Zmiana przepisów ułatwi życie osobom stawiającym i przebudowującym domy jednorodzinne. Jeśli prace budowlane nie będą uciążliwe dla sąsiadów, będzie można je rozpocząć bez pozwolenia na budowę. Wystarczy jedynie zgłoszenie inwestycji w starostwie oraz dostarczenie projektu budowlanego i pewnych wymaganych dokumentów. Starosta będzie miał 30 dni na wniesienie ewentualnego sprzeciwu. „Zmiany dotyczą przede wszystkim inwestorów indywidualnych, którzy budują niewielkie domy jednorodzinne. Te większe raczej będą wymagały pozwolenia na budowę” – mówi serwisowi infoWire.pl dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich Konrad Płochocki. Nowelizacja Prawa budowlanego jest oceniana bardzo pozytywnie. Wprowadzone zmiany z pewnością będą dużym udogodnieniem dla planujących budowę lub przebudowę domu. Być może są one również zapowiedzią kolejnych reform: „Mamy nadzieję, że te ułatwienia, które zaczną się od domów jednorodzinnych, pójdą dalej – dotkną również większych inwestorów – i uda się przyspieszyć inwestycje. Oczywiście im są one szybsze, tym tańszy koszt budowy mieszkań, co jest pożądane dla rynku” – informuje ekspert. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 16 marca Szybciej nie znaczy lepiej (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Szybciej nie znaczy lepiej – jak jeżdżą kobiety, a jak mężczyźni? Spośród 10 osób posiadających prawo jazdy 4 to kobiety, a liczba ta z roku na rok rośnie[1]. Jednak wciąż powszechny jest stereotyp „kobiety za kierownicą”, która rzekomo powoduje wiele stłuczek, jeździ mało dynamicznie i nieporadnie. Jednak raporty dotyczące wypadków w Polsce obalają ten mit. Mężczyźni spowodowali w 2013 r. aż 74,1 % wypadków, a tylko 21,4% z nich zdarzyło się z winy kobiet[2].   Prędkość ma znaczenie Zbyt szybka jazda jest jedną z najczęstszych przyczyn wypadków (21,4% w 2014 r.) Odpowiednia prędkość jest więc podstawą bezpiecznej jazdy, a w tym królują kobiety. Według Adama Kornackiego, znanego dziennikarza i eksperta motoryzacyjnego, twórcy Standardu KOrnaCkiego w Avivie: „Kobiety jeżdżą coraz bardziej dynamicznie, ale wciąż jest to jazda ostrożna i bezpieczna. Mężczyźni za to chcą zaimponować swoim autem i umiejętnościami, więc stąd może wydawać się, że jeżdżą lepiej, ale to tylko teoria. (…) Każdemu mężczyźnie mówię, a szczególnie tym, którzy czują się zbyt pewnie – że wielką sztuką jest przyznanie się, że nie jesteśmy mistrzami kierownicy”. Momentem, w którym dopiero zdajemy sobie sprawę, że nie mamy opanowanych wszystkich manewrów, jest stłuczka. Co zrobić, by nie bać się wsiąść za kierownicę i zminimalizować ryzyko kolizji w przyszłości? Warto skorzystać ze Szkoły Bezpiecznej Jazdy, czyli kilkugodzinnego treningu, podczas którego ćwiczy się konkretne umiejętności, nad którymi trzeba popracować. Celem szkolenia jest nauczenie prawidłowego reagowania w krytycznych sytuacjach oraz panowania nad pojazdem w każdych warunkach drogowych. Szkolenia z bezpiecznej jazdy prowadzone są w całej Polsce. Trening można wykupić samemu, ale takie rozwiązania są już dostępne także bez dodatkowych kosztów w ramach ubezpieczenia OC Aviva. Dzień na torze w Szkole Bezpiecznej Jazdy to jeden z elementów nowej jakości ubezpieczeń komunikacyjnych, który wprowadziła Aviva. W standardzie KOrnaCkiego dla wszystkich właścicieli polisy OC dostępne jest bezpłatne assistance na Europę (bez Rosji), a także bezpośredni kontakt z dedydykowanym likwidatorem przy zgłaszaniu szkód zarówno z OC, jak i AC. Kultura jazdy Samochód coraz bardziej staje się miejscem funkcjonowania – picia kawy, rozmawiania przez telefon (niestety nie zawsze przez zestaw głośnomówiący), słuchania muzyki. Często jest to przyczyna stłuczek i kolizji, niezależnie od płci. Największym problemem jest używanie  telefonów komórkowych podczas jazdy. W 2013 roku  89 143 kierowców dostało mandat za używanie telefonów komórkowych[3]. Zagapianie się na światłach jest za to głównym powodem mniej płynnej jazdy. Co robimy czekając na zielone światło? Kobiety często poprawiają makijaż, ale także, podobnie jak mężczyźni, czytają sms-y i sprawdzają maile, chcąc w ten sposób zaoszczędzić czas. To jednak pozorna oszczędność–w efekcie tworzą się jeszcze większe korki, a wszyscy uczestnicy ruchu docierają później do celu. Parkowanie Adam Kornacki potwierdza, że w parkowaniu mężczyźni wiodą prym. „Może to wynika z tego, że szybciej reagują, próbują wpasować samochód tam, gdzie kobieta nie pomyśli, że może się zmieścić, mężczyźni również szybciej zauważą puste miejsce.” – dodaje Kornacki. Trzeba jednak pamiętać, że parkowanie to najbezpieczniejszy manewr, wykonywany przy praktycznie zerowej prędkości. Jeżeli nawet jeżeli kobieta przejedzie kilkaset metrów dalej w poszukiwania miejsca, nie stanowi to zagrożenia dla ruchu drogowego.   [1] Według Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców [2] Raport Wydziału Ruchu Drogowego Biura Prewencji i Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji, 2014 [3] Dane Policji, 2014 dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 15 marca WPROST: akta afery podsłuchowej (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    W czasie dziewięciu miesięcy kelnerzy nagrali ok. 90 rozmów biznesmenów i polityków – wynika z zeznań kelnerów. Jak według akt śledztwa wyglądały techniczne szczegóły procederu, który doprowadził do największego kryzysu politycznego ostatnich lat? I na jakim etapie jest śledztwo w tej sprawie - szczegóły w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST.  Ponadto w nowym WPROST: Prawo i Sprawiedliwość – krajobraz po zwieszeniu Grzegorza Biereckiego, jak WPROST ośmielił Polaków do mówienia o mobbingu, czy w mediach jest więcej molestowania – rozmowa z Andrzejem Urbańskim, jak sprawdzić, czy nosimy w sobie gen nowotworu, czy dzieci zawsze muszą utrzymywać starszych rodziców i o co chodzi w wojnie o konta zmarłych Polaków. Prokuratura zamierza rozważyć, czy dziennikarzom, którzy ujawnili aferę taśmową, nie postawić zarzutów karnych – dowiedział się WPROST. W czerwcu tygodnik ujawnił sześć nagrań, których dokonano w dwóch warszawskich restauracjach. Teraz tygodnik dotarł w akt śledztwa (wcześniej zeznania kelnerów opisała „Gazeta Wyborcza”). Zapoznając się z tym materiałem, mamy smutne wnioski. Prokuratura drepcze w miejscu. Okazuje się, że dużo czasu trwoniła i trwoni, by unurzać nas w sprawę. Chciano z nas zrobić wspólników nagrywających i zlecających! Strach pomyśleć, co znajduje się w niejawnych aktach prokuratury, a już nie mówię o ABW, SKW i CBŚ – pisze we wstępniaku do najnowszego wydania WPROST redaktor naczelny Sylwester Latkowski. A o czym opowiadali prokuratorom kelnerzy i świadkowie? Na łamach WPROSY obszerne fragmenty zeznań, w których Łukasz N. i Konrad L. przedstawili prokuratorom swoje wersje tego, co się działo za zamkniętymi drzwiami VIP-roomów w warszawskich restauracjach. W czasie dziewięciu miesięcy nagrali ok. 90 rozmów biznesmenów i polityków. M.in. rozmowę Aleksandra Kwaśniewskiego z Leszkiem Millerem na temat więzień CIA w Polsce. „Politycy byli wystraszeni, mówili cicho i ustalili wspólną wersję, gdyby ktoś ich o więzienia pytał. Pytali się wzajemnie, czy któryś z nich podpisywał jakieś dokumenty i czy są one do odzyskania. Ustalili pomiędzy sobą, że w razie czego – to znaczy, gdyby ktoś ich pytał, czy jakieś fakty pamiętają z tamtego okresu, to oni nic nie wiedzą (…)” – przytacza WPROST zeznania jednego z kelnerów. Co jeszcze zapamiętali z taśm i opowiedzieli prokuraturze – o tym w nowym WPROST. Na łamach WPROST także historia o tym, skąd w restauracji Sowa i Przyjaciele wziął się Łukasz N. Pojawił się tam jesienią 2012 r. Na początku pełnił funkcję jednego z menedżerów restauracji. Ale po kilku miesiącach właściciel knajpy zorientował się, że to właśnie on ściąga do lokalu śmietankę polityczno-biznesową Warszawy. I zdecydował, że młody kelner będzie obsługiwał tylko polityków i biznesmenów. Rozbudowuje na jego potrzeby specjalne sale VIP, dyskretne, z oddzielnymi wejściami. Łukasz N. miał procent od obrotu. Miesięcznie zarabiał od 10 do 13 tys. zł plus napiwki. Proceder nagrywania miał wymyślić biznesmen Marek Falenta latem 2013 r. Oni obaj oraz drugi kelner nagrywający gości mieli nawet specjalny szyfr, którym się posługiwali. Nagrania określaliśmy hasłem „książki”, odsłuchiwanie nagrań określaliśmy jako „czytanie” – opowiadał w prokuraturze N. Szczegóły – w nowym WPROST. WPROST wraca też do sprawy publikacji sprzed tygodnia. Jedna kadencja wystarczyła Grzegorzowi Biereckiemu, żeby biznesowe imperium przekuć w polityczne. I spaść – pisze na łamach tygodnika Anna Gielewska. Jarosław Kaczyński po lekturze doniesień tygodnika oraz kolejnych publikacji uznał, że ze względu na kampanię trzeba jak najszybciej sprawę przeciąć. Według komunikatu PiS Bierecki, który był akurat w Stanach, sam poprosił o zawieszenie do czasu wyjaśnienia sprawy. Ale w rzeczywistości to była osobista decyzja prezesa – mówi polityk z kierownictwa partii. Pochlebcy Biereckiego decyzję Kaczyńskiego o zawieszeniu senatora krytykują ostro. Oni już myślą o PiS po prezesie – nie ma wątpliwości jeden ze współpracowników Kaczyńskiego. Na razie cała sytuacja jest dla partii niezwykle trudna. Więcej – w nowym WPROST.   We WPROST także rozmowa z Karoliną Kędziorą, działaczką Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, która przyznaje, że po publikacjach tygodnika o molestowaniu i mobbingu Polacy przestali milczeć. A elity przestały udawać, że nie ma tematu. Widać, że Polacy z uwagą słuchali doniesień medialnych, a osoby molestowane, które dotychczas milczały, postanowiły to zmienić. Walor edukacyjny ujawnionych przypadków molestowania i mobbingu jest bezcenny – mówi Kędziora. Dodaje, że postawa TVN w całej sprawie mogłaby być wzorcowym zachowaniem pracodawcy, u którego wydarzyła się patologiczna sytuacja. Ale w Polsce w praktyce zbyt mała liczba pracodawców robi cokolwiek, zanim dojdzie do naruszenia. (…) A przecież często symptomy możliwe są do zidentyfikowania dużo wcześniej – mówi działaczka.Cała rozmowa – we WPROST. Na łamach WPROST również rozmowa z Andrzejem Urbańskim, byłym prezesem Telewizji Polskiej, który stworzył w TVP specjalne procedury uruchamiane na wypadek molestowania i mobbingu. Wie pani, po pierwsze, molestowanie jest naprawdę wstrętne; po drugie, w takich instytucjach jak wielkie grupy medialne to jest bardzo częste. Nie da się tego wymierzyć ani okiem prezesa, ani okiem jakiejś komisji. Uważam, że prezes powinien wytworzyć rodzaj presji, czegoś, dzięki czemu molestujący i mobberzy będą się bali, a w konsekwencji nie będą się dopuszczać takich działań – mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti. I opowiada, jak w gabinecie dyrektora jednej z anten TVP pan dyrektor głaskał kierowcę po policzku. Cała rozmowa – w najnowszym wydaniu WPROST.  We WPROST także o poradniach genetycznych, które działają w całej Polsce. Na test może się zgłosić każda kobieta. Te, w których rodzinie występował rak piersi lub jajników, badanie mają refundowane przez NFZ. Pozostałe sprawdzają geny na własny koszt, czyli płacą 260 zł. Świadomość, że nosi się w sobie groźny gen może uratować życie. Np. w przypadku osób, u których występuje zmutowany gen odpowiedzialny za występowanie raka rdzeniastego tarczycy. Tu ryzyko zachorowania jest niemal stuprocentowe, a wczesne usunięcie tarczycy po prostu ratuje życie. Więcej – na łamach tygodnika. WPROST pisze także o tym, że polskie prawo nakłada na dzieci obowiązek alimentacyjny wobec rodziców, którzy nie mają z czego żyć. Od kilku lat liczba pozwów w takich sprawach systematycznie rośnie. Jeszcze w 2010 r. było ich nieco ponad 700, dwa lata później już prawie dwukrotnie więcej. Eksperci są zgodni, że roszczeń będzie przybywać, bo społeczeństwo się starzeje. Często roszczenia są słuszne, bo bywa, że dzieci uchylają się od pomocy, chociaż nie mają ku temu żadnych powodów. Są jednak i tacy rodzice, którzy przypominają sobie o dzieciach, dopiero gdy potrzebują wsparcia. Zdarza się, że wezwania do sądu otrzymują wychowankowie domów dziecka albo osoby wspominające dzieciństwo jako koszmar. Czy mogą odmówić utrzymywania rodzica? O tym w najnowszym WPROST. Na łamach WPROST także wojnie między państwem a bankami o pieniądze, które leżą na kontach zmarłych Polaków. Banki po śmierci klienta nie mają obowiązku informowania rodziny, że zmarły krewny trzymał u nich pieniądze. Jeśli spadkobiercy sami się nie zgłoszą po spadek, banki po jakimś czasie zamykają konta, a oszczędności zmarłego trafiają do bankowej kasy. Bez wiedzy i zgody prawowitych spadkobierców. Senat chce to zmienić. Powstał projekt nowelizacji prawa bankowego, tak żeby każdy spadkobierca miał dostęp do informacji, na jakim koncie zmarły trzymał pieniądze. Senatorzy chcą też kolejnej zmiany, która budzi jeszcze większy sprzeciw bankowców: odebrać im to, co już zdążyli zgromadzić po zmarłych Polakach. Pytanie, czy położenie państwowej ręki na oszczędnościach zmarłych Polaków to pomoc dla spadkobierców, czy kolejny pomysł rządu na łatanie dziury budżetowej. Szczegóły – w nowym WPROST. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 16 marca 2015 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne w niedzielę o godz. 20.00. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 15 marca ?Do Rzeczy?: Tusk został sekretarzem kanclerz Niemiec i prezydenta Francji (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    „Prezydent Europy” siedzi cicho. Nikt nie wie, co „nasz człowiek w Brukseli” sądzi o porozumieniach mińskich ani o pomyśle Brytyjczyków, by eksportować broń na Ukrainę – pisze na łamach najnowszego wydania „Do Rzeczy” Piotr Semka. W tygodniku o tym, jak Donald Tusk porzucił urząd premiera Rzeczypospolitej Polskiej dla posady sekretarza kanclerz Niemiec i prezydenta Francji. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: dlaczego Unia nie może mieć wspólnej polityki zagranicznej, kogo podsłuchiwali kelnerzy – „Do Rzeczy” publikuje listę ok. 60 nazwisk, dlaczego w Polsce dynamit tylko rozbryzguje błoto, kto podsyca antypolskie nastroje na Śląsku Cieszyńskim i czemu władze to lekceważą, dlaczego środowisko dziennikarskie broniło Kamila Durczoka i jak zarabiają celebryci. Nawet najbardziej zakochane w Donaldzie Tusku tytuły prasowe nie potrafiły się zachwycić „studniówką” urzędowania swego pupila na stanowisku szefa Rady Europejskiej. Tym razem twarz liberała z Gdańska nie uśmiechała się do czytelników ani z okładki „Polityki”, ani z pierwszej strony „Newsweeka” – pisze w nowym „Do Rzeczy” Piotr Semka. I zwraca uwagę, że po wyjeździe do Brukseli były premier zrobił się dziwnie milczący. Nawet jego tweety są spóźnione w stosunku do najważniejszych wydarzeń i w dodatku tak błahe, że nic nie wnoszą do rzeczywistości. Dziennikarze nie mają szansy o to zapytać, bo nowy szef Rady Europejskiej unika mediów jak diabeł święconej wody – zauważa publicysta tygodnika Lisickiego. Kryzys na Ukrainie w pełni pokazał, że funkcje przewodniczącego rady i szefa unijnej dyplomacji niewiele znaczą. Tymczasem Donald Tusk chętnie przyjął tę funkcję. Ewakuację do Brukseli uznał za świetne wyjście z ówczesnych politycznych tarapatów swojej partii i wypalenia zbyt długim premierowaniem. Najwyraźniej chciał pokazać kolegom, że gra w wyższej, europejskiej lidze politycznej, że osiągnął coś, czego nie udało się Aleksandrowi Kwaśniewskiemu – ocenia Semka. I dodaje - Gdyby Tusk nie chciał uciekać z Polski, miałby dziś w Europie znacznie mocniejszą pozycję. Dzisiaj musi się starać, by Berlin i Paryż przedłużyły mu kadencję na kolejne dwa i pół roku. Więcej o obecnej roli byłego premiera – w nowym „Do Rzeczy”. Jeżeli Unia nie jest w stanie prowadzić skutecznej wspólnej polityki zagranicznej, to może trzeba po prostu przestać tracić na nią czas i energię  - komentuje sytuację Marek Magierowski. Przypomina, że to właśnie wspólna polityka zagraniczna była brakującym ogniwem, bez którego Unia Europejska nie mogła się stać globalną potęgą z prawdziwego zdarzenia. Tak przynajmniej twierdzili zwolennicy traktatu lizbońskiego, dzięki któremu spójna unijna dyplomacja miała się urzeczywistnić. Unijni liderzy zapomnieli jednak lub nie chcieli pamiętać, iż siła tradycyjnych potęg nie opierała się wyłącznie na wysokim PKB per capita, stabilnej walucie czy zaawansowaniu technologicznym. Gdyby tak było, hierarchia wyglądałaby zupełnie inaczej, a w czołówce światowych mocarstw znalazłyby się Kanada, Norwegia, Szwajcaria czy Singapur – pisze Magierowski. Dlaczego wspólna polityka zagraniczna UE nie odniosła spektakularnego sukcesu – o tym w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także „lista Gmyza”, czyli nazwiska osób, które zostały podsłuchane przez kelnerów w warszawskich restauracjach. Obejmuje ona najważniejszych ludzi w państwie i jest znacznie szersza, niż do tej pory informowały media. Według informacji tygodnika „Do Rzeczy”, w sumie nagrano około stu osób. Nam udało się ustalić nazwiska około 60 z nich. Publikujemy tylko tych, którzy piastowali w chwili tworzenia nagrań eksponowane stanowiska. Pomijamy natomiast osoby prywatne, nieznane szerzej opinii publicznej – pisze Cezary Gmyz. Większość tych osób zgodziła się przyjąć od prokuratury status osób poszkodowanych. Ma to duże znaczenie, ponieważ przestępstwo nielegalnego nagrywania i rozpowszechniania może być ścigane przez prokuraturę wyłącznie na wniosek pokrzywdzonych. Na liście są ministrowie, parlamentarzyści, lobbyści oraz członkowie zarządów największych polskich firm, w przewadze ich prezesi. Większość tych ludzi to osoby związane z rządzącym obecnie układem. Jedynym wyjątkiem jest europarlamentarzysta PiS Janusz Wojciechowski - pisze Gmyz. Z niektórymi osobami, które znalazły się na liście, udało mu się skontaktować. Ich wypowiedzi i komentarze również można znaleźć na łamach „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również komentarz Rafała Ziemkiewicza do ostatnich doniesień związanych z aferą taśmową. Każda z publikacji na temat wojny i bałaganu w służbach, które się ostatnio ukazały, w normalnym kraju miałaby siłę dynamitu wysadzającego podstawy władzy. U nas dynamit ten wybucha głęboko w bagnie, a błotnista powierzchnia szybko wraca do stanu poprzedniego - pisze publicysta. I dodaje, że trudno sobie wyobrazić głębszy kryzys władzy niż utrata kontroli nad służbami specjalnymi. To tak, jakby do tajnego schronu przygotowanego na wypadek sytuacji ostatecznej, w którym znajduje się guzik umożliwiający wysadzenie państwa w powietrze, zgubił się klucz, a wartownicy urządzili imprezę i pierwsi się urżnęli, tracąc panowanie nad tym, kto wchodzi, kto wychodzi i kto się z kim bije. Tylko patrzeć, jak rzecz cała skończy się tragicznie - ocenia Ziemkiewicz. Cały komentarz - na łamach nowego „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także o tym że od dwóch miesięcy ktoś podsyca antypolskie nastroje po czeskiej stronie Śląska Cieszyńskiego. Na portalach i w mediach pojawiają się wezwania do usunięcia stamtąd Polaków, Czesi są straszeni, że Polska chce odzyskać Zaolzie. Akcji towarzyszy prorosyjska propaganda. Tymczasem czeski portal Stalo se, coraz bardziej popularny wśród czeskiej młodzieży i środowisk narodowych po czeskiej stronie Śląska Cieszyńskiego zamieszcza grafikę przedstawiającą polską flagę z hitlerowską swastyką. A na forum pojawia się sporo komentarzy nawołujących, by zrobić porządek z Polakami. Wezwania do eksterminacji Polaków, przyłączenia polskiego Śląska do Czech pojawiają się w publikacjach, na blogach, a przede wszystkim w komentarzach. Niemal zawsze towarzyszą im rosyjskie symbole czy pochwały rosyjskich władz. Problem stał się na tyle poważny, że działacze organizacji polonijnych powiadomili o nim polskie władze. Ale MSZ problem lekceważy. O szczegółach – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”.  W najnowszym „Do Rzeczy” również wywiad z redaktorem naczelnym miesięcznika „Press” Andrzejem Skworzem, który nie kryje, że jest zaskoczony zakończeniem współpracy TVN z Kamilem Durczokiem. Był pewien, że sprawa rozejdzie się po kościach. Wskazywała na to pierwsza reakcja dziennikarzy. Wszyscy albo nabrali wody w usta, albo – co jeszcze gorsze – nie wykorzystali dobrej okazji, by milczeć, i wspierali Kamila Durczoka – mówi Skworz. I dodaje, że nie tylko dziennikarze-celebryci stanęli w obronie byłego szefa „Faktów”. I jest to dla mnie niemiłe zaskoczenie. Dlaczego większość środowiska nie stanęła po stronie „Wprost”? Ponieważ go nie cierpi, bo nie lubi jego redaktora naczelnego (…) Ale też dlatego, że w wielu mediach mieliśmy, mamy i mieć będziemy przypadki molestowania seksualnego – podkreśla Skworz. Cała rozmowa – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, jak celebryci zarabiają na sławie. O tym, że osoba znana z ekranów ma łatwiejszy start w roli przedsiębiorcy, wiedzą ci, którzy tłumnie zgłaszają się do telewizyjnych show. Jeśli bowiem nawet nie uda się zostać gwiazdą serialu, filmu czy estrady, to być może po drodze pojawi się szansa na nawiązanie odpowiednich znajomości, a co za tym idzie – na ciekawe propozycje. Każdy produkt musi mieć twarz: kosmetyk, sprzęt AGD, żywność, samochód. Do tego potrzebny jest celebryta. Przedsiębiorcami najnowszej generacji, a zarazem wziętymi celebrytami są blogerzy. Ile i na czym zarabiają polscy celebryci – w nowym „Do Rzeczy” pisze Joanna Bojańczyk. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 16 marca 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Jan Pospieszalski i Jadwiga Staniszkis. dostarczył infoWire.pl
  • sobota, 14 marca PŁYTA Z PIOSENKAMI Z FILMU ?DISCO POLO? W SPRZEDAŻY JUŻ OD 13 MARCA (Aktualności) (by prasa.org.pl)
  • piątek, 13 marca Deflacja trwa w najlepsze (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    W Polsce wciąż mamy do czynienia z deflacją. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, luty był ósmym z rzędu miesiącem spadających cen. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych spadły w lutym o 1,6% w ujęciu rocznym – poinformował dziś GUS. To największy spadek w najnowszej historii. Deflacja cenowa nad Wisłą utrzymuje się już od lipca. Głównym czynnikiem napędzającym deflację ponownie okazały się spadające ceny paliw. W kategorii transport statystycy odnotowali ceny o 11,6% niższe niż przed rokiem. Znaczące przeceny miały miejsce również w kategorii odzież i obuwie (o 5,3%) oraz żywność (o 2,6%). - Wciąż utrzymująca się deflacja, to dobra wiadomość dla większości konsumentów, bo w teorii mogą nabywać taniej niektóre towary. Głównym czynnikiem deflacyjnym są stosunkowo niskie ceny paliw. Szacuje się, że spadek cen ropy na rynkach światowych, to pakiet stymulacyjny dla światowej gospodarki, o wartości ponad 1 bln dolarów - komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Ceny w styczniu spadały jeszcze mocniej Statystycy z GUS-u zrewidowali jednocześnie odczyty dotyczące stycznia. Miesiąc temu sugerowano, że deflacja w styczniu w ujęciu rocznym wyniosła 1,3%. Najnowszy raport pokazuje jednak, że ceny w styczniu spadały jeszcze mocniej, deflacja sięgnęła bowiem wówczas 1,4%. Rewizja ta miała związek z coroczną aktualizacją składu koszyka dóbr, na podstawie którego GUS wylicza wskaźniki CPI. Zmiany te mają odzwierciedlać trendy w strukturze wydatków konsumenckich. - Deflacja ma swoje dobre i złe strony. Przyjmuje się, że dla przedsiębiorstw nie jest to najlepsza sytuacja, bo nagle okazuje się, że bardziej opłaca się trzymać pieniądze w portfelu, niż przeznaczać na inwestycje, które wiążą się z ryzykiem ich utraty. W przypadku, gdy czynnikiem deflacyjnym są spadające ceny paliw, ten argument raczej się nie sprawdzi, bo gdy spojrzymy na cały koszyk, to okazuje się, że w sektorach "technologicznych", np. łączności, to raczej odnotowujemy wzrost cen - dodaje Piechowiak. Więcej na ten temat: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Deflacja-w-Polsce-poglebia-sie-Kolejny-rekord-7241099.html   dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 13 marca Jakie prawa mają w pracy osoby wychowujące dzieci? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Kobieta, która niedługo po porodzie wraca do pracy, musi mieć zapewnioną możliwość opieki nad dzieckiem. Na szczęście polskie przepisy prawne nie są oderwane od rzeczywistości i zapewniają matkom szereg przywilejów. To, czy zawsze są one respektowane, zależy od nastawienia i woli pracodawcy. Kobieta wracająca do pracy po urlopie macierzyńskim musi zostać przyjęta na to samo stanowisko, które zajmowała przed urodzeniem dziecka, lub równorzędne i ma otrzymywać wynagrodzenie nie mniejsze niż przed porodem. Ponadto osoba taka nie może (chyba że wyraziła zgodę) zostać delegowana poza stałe miejsce zatrudnienia ani pracować w godzinach nadliczbowych, nocnych oraz systemie przerywanego czasu pracy. Prawa te przysługują do ukończenia przez dziecko czterech lat. Matki (podobnie jak inni pracownicy) po uzyskaniu zgody osoby zatrudniającej mogą również wykonywać pracę w elastycznych godzinach – w ich przypadku jest to szczególnie uzasadnione. Kobietom mającym małe dzieci przysługują także przerwy na karmienie: „Karmiąca matka ma prawo do dwóch półgodzinnych przerw, które mogą być udzielone łącznie albo odrębnie, w zależności od woli kobiety. Jeżeli pracownica urodziła więcej niż jedno dziecko, przerwy te mogą wynosić po 45 minut” – mówi serwisowi infoWire.pl Rafał Wyziński z kancelarii Rączkowski, Kwieciński Adwokaci. Przedsiębiorca zatrudniający pracującą matkę jest zobligowany do respektowania tego uprawnienia. „Jeżeli pracodawca uchyla się od spełnienia takich obowiązków i odmawia udzielenia przerw na karmienie, jest to kwalifikowane jako wykroczenie przeciwko prawom pracowniczym i grozi za to kara grzywny od 1000 do 30 tys. zł” – dodaje rozmówca. Pewne przywileje wynikające z faktu posiadania małego dziecka mają również ojcowie. Są one pochodnymi uprawnień przysługujących matkom. „Mężczyźni mogą wziąć urlop macierzyński, dodatkowy urlop macierzyński czy urlop rodzicielski lub skorzystać z przewidzianego tylko dla nich urlopu ojcowskiego” – informuje ekspert. Czasami pojawiają się jednak trudności. Np. samotni ojcowie nie mogą skorzystać z uprawnień przewidzianych dla ojców wychowujących dziecko wspólnie z matką. Ustawodawca zauważył ten problem – Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przygotowuje zmiany, które poprawią sytuację mężczyzn mających małe dzieci i wyjdą naprzeciw problemom praktycznym przez nich zgłaszanym. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 12 marca Round Table Mixer: Media nie są agencją PR rządu. Żadnego rządu. Za wszelką cenę trzeba chronić wolność prasy (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    „Dla społeczeństwa najlepiej jest, kiedy władza i media pozostają w kontradyktoryjności, prowadząc ze sobą spór. (…) Media nie mogą być agencją PR rządu. Żadnego rządu” – mówił podczas swojego wystąpienia prof. Piotr Przytuła, medioznawca z St. Cloud State University Minnesota, gość specjalny II spotkania Round Table Mixer. Drugie spotkanie młodych liderów, ludzi biznesu, polityki i mediów odbyło się w czwartek w Warszawie. Prof. Przytuła krytykował też brak solidarności w polskich mediach, kiedy niektóre z nich dotykają represje ze strony władzy. „Media powinny nawzajem występować w swojej obronie, bo następnym razem represja może być wymierzona w kogoś innego” – mówił. W swoim wystąpieniu poświęconym wolności słowa i funkcjonowaniu mediów w Polsce i w Stanach Zjednoczonych zdecydowanie opowiedział się za prymatem wolności słowa przed innymi zobowiązaniami mediów. O wolności słowa mówił także współtwórca RTMix, Matthew Tyrmand. „Badania pokazuja, że społeczeństwa, które stoją wysoko pod względem regulacji chroniących wolność prasy i swobodę wypowiedzi, mają również najwyższe oceny w rankingach biznesowych i zasobności. Im bardziej chroniona jest wolność słowa i im więcej idei dochodzi do głosu, tym bardziej zamożne tworzą społeczeństwo” - dowodził. Podkreślał, że prawo do swobody wypowiedzi jest solą demokracji. Dlatego tak bardzo trzeba je chronić. „Dziennikarstwo jest jedną z podstawowych ludzkich aktywności. Bez dziennikarstwa zniknie presja na władzę i wszyscy będziemy mieli przerąbane” – cytował z kolei pisarza i dziennikarza Davida Remnicka organizator spotkania, Michał M. Lisiecki, prezes PMPG Polskie Media SA. On również wskazywał na fakt, że media w Polsce stają wobec coraz większych wyzwań, jeżeli chcą realizować zadania, do jakich zostały powołane. Znaczna część spotkania była jednak poświęcona warunkom prowadzenia działalności gospodarczej i wyzwaniom, które stoją przed Polską.  „Wolność gospodarcza nie jest pustym hasłem, ale realnym instrumentem kreowania rynku” - przekonywał Paweł Budrewicz, ekspert Centrum im. Adama Smitha. Dodał jednak, że obecny system niewiele ma wspólnego z wolnością gospodarczą, którą wprowadzała choćby tzw. ustawa Wilczka (ustawa o działalności gospodarczej) z 1988 r. Zapowiedział podjęcie działań na rzecz wprowadzenia ustawy o zbliżonym do charakterze. O warunkach podejmowania działalności gospodarczej i jej ograniczeniach mówiła także Anna Hejka, prezes Heyka Capital Markets Group. Podkreślała, że w USA nowe firmy tworzą miejsca pracy w tempie 20 proc. rocznie. W Polsce nowe firmy nie tworzą miejsc pracy, a ludzie, którzy chcą rozwijać swoją działalność, wyjeżdżają z Polski. „Jeżeli nie zdamy sobie sprawy, że potrzebujemy ludzi, którzy działają w obszarze technologii, jeżeli im nie pomożemy - będziemy folwarkiem Europy. Technologiczne imperia w USA tworzyli imigranci z Europy Środkowo-Wschodniej i ich dzieci” -  mówiła. Zwracała uwagę, że drenaż mózgów to ogromna strata dla każdej gospodarki. Na prawdopodobną przyczynę takiego stanu rzeczy wskazywał z kolei publicysta Rafał A. Ziemkiewicz. W jego opinii, Polska jest państwem postkolonialnym, które nie służy obywatelom, a ich „obejmuje” i zmusza do posłuszeństwa. „Kiedy Polak patrzy na rodaka, który stoi wyżej w hierarchii społecznej, widzi świnię, która się sprzedała. Sukces jest podejrzany” – mówił Ziemkiewicz. I dodawał, że Polska zaprzepaściła szansę, jaką dawała powszechna prywatyzacja.  „Nic, co nie uwzględnia postkolonialnej rzeczywistości i pańszczyźnianej specyfiki, nie ma prawa się tutaj udać” – podkreślał. Z kolei Paweł Kowal mówił o tym, że żyjemy w czasach, kiedy upadają wszystkie mity, jakimi nas karmiono przy Okrągłym Stole. Właśnie jesteśmy świadkami upadku ostatniego z nich – mitu nowej żelaznej kurtyny i mitu bezpieczeństwa gwarantowanego przez Zachód. „Trzeba zacząć poważną rozmowę o tym, ile tych śmigłowców czy okrętów kupić. Jeżeli ziści się ten gorszy scenariusz, przez lata będziemy żyć w cieniu zagrożenia” – podkreślał były eurodeputowany. II Round Table Mixer przebiegał pod dyktando myśli przewodniej zaczerpniętej ze Stefana Kisielewskiego:  „Zmiany przyjdą na pewno, lecz nie wtedy, kiedy się na nie czeka”. „Dlatego nie czekając na zmiany, sami chcemy zmieniać Polskę” – mówił Michał M. Lisiecki. Zapowiedział, że jedno z kolejnych spotkań będzie poświęcone wyłącznie tematyce mediów. Round Table Mixer to spotkanie pokolenia, które w dorosłe życie wchodziło po Okrągłym Stole, a które dzisiaj bierze na siebie odpowiedzialność za to, by zmieniać polską debatę publiczną, by mówić pragmatycznym językiem współpracy  i tworzyć nową jakość w polskim życiu politycznym i gospodarczym. Pokolenie, które stara się znaleźć złoty środek, aby rozwijać Polskę jako nowoczesną demokrację. Inicjatorami i organizatorami spotkań RTMix są: Michał M. Lisiecki, przedsiębiorca, wydawca dwóch tygodników opinii, oraz Matthew Tyrmand – amerykański ekonomista, finansista, autor książki „Jestem Tyrmand, syn Leopolda”. Więcej na: FB - https://www.facebook.com/RTMixer Twitter - https://twitter.com/RTMxr YouTube - https://www.youtube.com/channel/UCyzMqMz7kMYWH3xX_XINDBA dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 12 marca Sądy zbyt łagodne wobec pijanych kierowców (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Pozbawienie wolności w zawieszeniu oraz grzywna to kary wymierzane wobec nietrzeźwych kierowców najczęściej. Sądy zbyt rzadko reagują adekwatnie do sytuacji, powinny utożsamiać się z ofiarami – zaznaczają eksperci. Według statystyk połowa Polaków, którzy wsiedli po alkoholu za kierownicę, nie wiedziała, jak wpływa on na ich organizm. 30% nietrzeźwych uważało, że skoro mieszka niedaleko i pojedzie bocznymi ścieżkami, to nie zostanie zatrzymanych przez policję. „Zmiana myślenia i zachowania polega na uświadomieniu sobie, że jeżeli oczekuję szacunku ze strony innych uczestników ruchu drogowego, to muszę przestrzegać określonych zasad, które będą sprzyjały wspólnemu bezpieczeństwu” – mówi serwisowi infoWire.pl psycholog dr Andrzej Markowski. Za jazdę pod wpływem alkoholu – bez wyrządzenia szkody – przewiduje się karę pozbawienia wolności do lat dwóch, ograniczenia wolności do 12 miesięcy lub grzywnę. W razie spowodowania wypadku można trafić do więzienia nawet na 10 lat. „Większość z orzekanych wyroków przeciwko nietrzeźwym kierowcom to kary pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywny. Niewykorzystywanie w pełni narzędzi służących karaniu pijanych kierowców nie skłania społeczeństwa do przestrzegania przepisów ruchu drogowego” – mówi serwisowi infoWire.pl Mariusz Wasiak z Biura Prewencji i Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Eksperci zgodnie zaznaczają, że zbyt łagodne wyroki demotywują społeczeństwo. Ludzie zauważają, że pełnej odpowiedzialności można uniknąć. Rozwiązaniem jest nie zaostrzanie przepisów, ale ich prawidłowe stosowanie. „Sądy powinny bardzo wnikliwie przyglądać się problemowi. Co więcej, istotna jest edukacja, ale nie tylko uczestników ruchu drogowego, lecz przede wszystkim także organów orzekających” – podkreśla Mariusz Wasiak. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 10 marca Ruszył ogólnopolski program edukacyjny „ABC Zdrowego Żywienia” (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Ruszył ogólnopolski program edukacyjny „ABC Zdrowego Żywienia” Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie i Carrefour Polska uruchomili projekt „ABC Zdrowego Żywienia” skierowany do dzieci i młodzieży oraz osób powyżej 65. roku życia. Celem projektu jest podniesienie świadomości żywieniowej, a w konsekwencji wyeliminowanie popełnianych błędów żywieniowych, poprzez zmianę nawyków żywieniowych w ww. grupach populacyjnych oraz ich rodzin. Uczestnicy programu edukacyjnego zrealizują cykl interaktywnych zajęć edukacyjnych – wykładów i warsztatów w ośmiu miastach Polski, podczas których nauczą się jak dokonywać racjonalnych wyborów żywieniowych, jak komponować i przygotowywać prawidłowe potrawy i posiłki, zwracając uwagę zarówno na ich wartość odżywczą, jak i bezpieczeństwo zdrowotne (zasady higieny). Ta inicjatywa edukacyjna jest elementem kampanii „Z miłości do Zdrowia” prowadzonej w Carrefour Polska. Brak świadomości na temat prawidłowego odżywiania jest poważnym problemem społecznym w Polsce. Skutkiem nadmiernej konsumpcji jest powszechne występowanie nadwagi i otyłości we wszystkich grupach populacji. Badania wykazują, że ok. 25% chłopców i ok. 18% dziewcząt poniżej 15. roku życia w Polsce ma nadwagę. Liczba młodzieży oraz osób dorosłych z nadwagą i otyłością w Polsce rośnie szybciej niż w innych krajach. Stąd konieczne jest prowadzenie działań edukacyjnych z wykorzystaniem różnych metod i środków oraz oceny zwyczajów żywieniowych, celem ograniczenia tych niekorzystnych zjawisk. Program „ABC Zdrowego Żywienia” przygotowany przez Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW, finansowany jest ze środków Fundacji Carrefour. Organizacja przeznaczyła na ten cel grant w wysokości 135 874 euro. Zajęcia edukacyjne w ramach programu odbędą się w Krakowie, Lublinie, Olsztynie, Poznaniu, Przasnyszu, Trójmieście, Warszawie i we Wrocławiu. Poprowadzą je eksperci z zakresu żywienia człowieka i żywności z siedmiu polskich ośrodków naukowych. Wśród ekspertów programu „ABC Zdrowego Żywienia” znajdują się specjaliści ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, a także z Akademii Morskiej w Gdyni i Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Program „ABC Zdrowego Żywienia” opracowany został w odpowiedzi na zwiększone występowanie chorób dietozależnych i ogólną niską świadomość żywieniową, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży oraz wśród osób starszych w Polsce. Zajęcia edukacyjne w ramach projektu przyczynią się do trwałej zmiany ich stylu życia, w szczególności nawyków żywieniowych, co w konsekwencji pozwoli ograniczyć skalę nadwagi i otyłości oraz innych chorób dietozależnych, a także zapewnić lepszą jakość życia – mówi prof. dr hab. Krystyna Gutkowska, Dziekan Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW, koordynator projektu „ABC Zdrowego Żywienia”. W zajęciach edukacyjnych w ramach programu „ABC Zdrowego Żywienia” weźmie udział blisko 800 osób. W wykładach i warsztatach, które rozpoczną się na przełomie maja i czerwca 2015 roku udział wezmą dzieci i młodzież w wieku 7-14 lat. Jesienią 2015 roku podobny cykl zajęć przejdą osoby w wieku 65+. Realizatorom projektu zależy również na dotarciu do osób ze środowisk o trudnej sytuacji społeczno-ekonomicznej. Zajęcia zaplanowane są w taki sposób, aby ich uczestnicy mogli jak najpełniej skorzystać ze zdobytej wiedzy. Będą zgłębiać tajniki zdrowego odżywiania w ramach pięciu bloków tematycznych. Pierwszy z nich odpowie na pytania, jak jeść zdrowo, smacznie i tanio, drugi blok dotyczyć będzie wpływu żywienia na rozwój fizyczny i umysłowy oraz na zdrowie, trzeci blok wyjaśni kwestie bezpieczeństwa żywności i mikroorganizmów obecnych w żywności. W ramach czwartego bloku uczestnicy poznają rolę zmysłów w wyborze produktów spożywczych i nauczą się czytać etykiety produktów. Ostatni blok – kulinarny, będzie okazją do poznania przepisów na zdrowe, smaczne i tanie potrawy i posiłki, które następnie uczestnicy samodzielnie przygotują.  Produkty do przygotowania potraw w czasie warsztatów kulinarnych dostarczą hipermarkety Carrefour. Będą to m.in. produkty „Jakość z Natury Carrefour”, tworzone we współpracy z polskimi dostawcami, które są identyfikowalne na każdym etapie produkcji, „od pola do talerza”.  „ABC Zdrowego Żywienia” to projekt będący realizacją polityki biznesu odpowiedzialnego społecznie w Carrefour Polska. Od wielu lat za pośrednictwem Fundacji Carrefour wspieramy wartościowe projekty i inicjatywy ukierunkowane na edukację w zakresie żywności i żywienia. Dlatego też zaangażowaliśmy się w realizację inicjatywy edukacyjnej, opracowanej przez SGGW, dedykowanej dzieciom i młodzieży oraz osobom starszym. Od 2014 roku prowadzimy w Carrefour Polska kampanię „Z miłości do Zdrowia”, w ramach której pomagamy naszym klientom i pracownikom we wdrożeniu zdrowego stylu życia, wspieramy też ogólnopolskie imprezy sportowe. Działania w projekcie „ABC Zdrowego Żywienia” wpisują się w tę kampanię – mówi Guillaume de Colonges, Prezes Carrefour Polska. Wykłady i warsztaty edukacyjne w 8 miastach Polski to jeden z filarów projektu „ABC Zdrowego Żywienia”. Drugim z nich jest opracowanie platformy e-learningowej oraz materiałów edukacyjnych dostępnych on-line na stronie projektu – www.abczywienia.pl, z których będą mogli korzystać wszyscy zainteresowani zbilansowaną dietą czy też osoby o zdiagnozowanych chorobach dietozależnych.   dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 8 marca Cezary Żak w ?Do Rzeczy?: PiS proponował mi start (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Wielomilionowa publiczność „Rancza” dowodzi, że normalność wciąż jest w cenie. Jak dowiedziało się „Do Rzeczy” – w planach jest 10. sezon, który ma być nadany wiosną 2016 r. Ponadto w najnowszym „Do Rzeczy”: Gmyz o 11 nowych taśmach władzy, Baranowska o doradcy Komorowskiego, Semka o pozornym realizmie i trzeźwym idealizmie wobec Ukrainy, a Ziemkiewicz o „Ukrainopoprawności”; prof. Andrzej Nowak o drodze Moskwy z Mińska-2 do Jałty-2 oraz kandydat PSL na prezydenta o Rosjanach, którzy „od dawna uważają nas za – delikatnie mówiąc – pachołków”. Kolejny sezon „Rancza” w przyszłym roku, a już w tym numerze tygodnika rozmowa z odtwórcą obu głównych ról – wójta i plebana – Cezarym Żakiem. Aktor w wywiadzie przywołuje słowa Artura Barcisia, odtwórcy roli Czerepacha, który ocenił, że „wójt strasznie zmądrzał w tej serii, bo nagle ten burak-prostak zrozumiał, co to znaczy polityka i jakimi narzędziami – abstrahując od tego, czy są dobre czy złe – należy się w niej posługiwać. Umiejętnie zaczyna wykorzystywać pewne mechanizmy właśnie przeciwko Czerepachowi.” Żak opowiada także o propozycji startu w wyborach, którą otrzymał z PiS. Ciągle trzymam kciuki, żeby się Polsce udało. I zastanawiam się, co będzie z nami po 2020 r., gdy skończą się dotacje Unii Europejskiej i staniemy na własnych nogach. Wtedy będzie czas dla rządzących na udowodnienie swojej wartości: czy sobie poradzą z budżetem i jak się odnajdą w nowych czasach – podkreśla. I dodaje - Jeśli pójdziemy i zagłosujemy na daną opcję, to mamy jakiś wpływ na to, co się stanie. Czy to będzie promil czy 20 proc. – nieważne. Tak samo chodzę i oddaję krew, bo jestem honorowym krwiodawcą, choć nie wiem, do kogo ona trafia, czy komuś ratuje życie. Po oddaniu krwi czuję się świetnie, podobnie po oddaniu głosu – mówi „Do Rzeczy” Żak. Aktor przyznaje, że wywiadów udziela niechętnie, bo to media ponoszą odpowiedzialność za ogłupienie ludzi. Po prostu ludzie przestają myśleć, bo tak jest wygodniej, co według mnie znaczy głupiej. Sam zresztą łapię się na tym, że wszystko mam podane na tacy i nie muszę samodzielnie wyciągać wniosków – przyznaje. W najnowszym „Do Rzeczy” Cezary Gmyz pisze o 11 nowych nagraniach związanych z aferą podsłuchową, które przekazał Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Paweł Wojtunik. Wśród nagranych mają być Lech Wałęsa oraz lobbysta Piotra Wawrzynowicz z wiceministrem skarbu Rafałem Baniakiem, nadzorującym proces zbycia pakietu akcji Ciech SA, który dawał kontrolę nad spółką firmie Jana Kluczyka KI Chemistry. Z informacji, które uzyskało „Do Rzeczy”, wynika, że mogą one pochodzić z wrocławskiej delegatury biura, z którym współpracował biznesmen Marek Falenta (o czym pisaliśmy też jako pierwsi). O kuriozalnym, więcej-niż-ściśle-tajnym posiedzeniu sejmowej spec-komisji ds. służb, w najnowszym „Do Rzeczy”. „A więc Niemcow, Politkowska, Litwinienko, Magnicki – już zabici – ale także żyjący obrońcy ich pamięci, maszerujący w jej obronie w liczbie 20 tys. w Moskwie 1 marca – czy to oni reprezentują Rosję? Czy raczej miliony „prostych ludzi”, do których odwołuje się Władimir Władimirowicz Putin, stanowią tę Rosję, z którą musimy się realnie liczyć?” – zdaniem prof. Andrzeja Nowaka to jest pierwsze pytanie, jakie musimy sobie postawić. Historyk i sowietolog, członek PAN, laureat nagrody Strażnik Pamięci, wychwytuje też cechy prezydenta Rosji, które zauważyli twórcy trzeciej serii „House of Cards”, a pomijali znakomici analitycy „Foreign Affairs”. Jedna diagnoza jest wspólna – Waszyngton stoi w obliczu próby wypracowania jakiegoś wynegocjowanego, ogólnoświatowego układu terytorialnego. Czyli Jałty-2. PSL między innymi w kwestiach polityki wschodniej prezentowało zdanie nieco odmienne od tego, jakie miała Platforma Obywatelska. Mam nadzieję, że Polacy to zauważyli – twierdzi Adam Jarubas. Marszałek Województwa Świętokrzyskiego i kandydat PSL na prezydenta opowiada Mariuszowi Staniszewskiemu o swojej wizji polityki zagranicznej. I obrazowo diagnozuje stosunek młodych Rosjan do Polaków: – Od dawna uważają nas za – delikatnie mówiąc – pachołków. Znam relacje starszego pokolenia i ono takie nie jest, ale także ono może się zmienić po tym, jak Polacy jednoznacznie opowiedzieli się po stronie Ukrainy – przestrzega Jarubas. „W 1940 r. ci Francuzi, którzy nie chcieli umierać za Gdańsk, uchylili się od umierania za Paryż i zaakceptowali status satelitów III Rzeszy. Czy nad Wisłą nie kwitnie podobny realizm?” – rozważa z kolei Piotr Semka. Piętnuje zwolenników ideologii „moja chata z kraja”, którzy zwykli ubierać swoje argumenty w kostium realizmu i chłodnej analizy politycznej, a adwersarzy – w kostium idealistów lub ludzi powodowanych obsesjami. „Niedawno błysnął tym stylem Leszek Miller, cytując zdanie z Romana Dmowskiego: „Są Polacy, którzy bardziej nienawidzą Rosji, niż kochają Polskę”. Nie tylko Miller, ale także cytujący wcześniej to zdanie inny realpolityk Janusz Korwin-Mikke nie wyjaśniają, że słowa te pochodzą z czasów, gdy państwo polskie nie istniało, a Dmowski prowadził batalię o akceptację swojej taktycznej – a nie strategicznej – opcji na Rosję, która okupowała większość polskich ziem przedrozbiorowych.” „Pozorny realizm i trzeźwy idealizm wobec Ukrainy” w najnowszym „Do Rzeczy”.  Z kolei Rafał A. Ziemkiewicz piętnuje „Ukrainopoprawność”, na którą zachorował mainstream, choć jeszcze nie dawno „na matactwa i niszczenie dowodów w sprawie śmierci polskiego prezydenta oraz prawie stu wybitnych obywateli rządowa propaganda reagowała: „Przecież wojny Rosji nie wypowiemy”. Tymczasem teraz „złymi Polakami stają się dla niej ci, którzy wzdragają się przed wypowiedzeniem Kremlowi wojny w obronie Ukrainy”. Głos w sprawie Ukrainy zabiera w tym wydaniu także Krzysztof Czabański. – Zdradził wszystkie partie, do których należał, zmieniał poglądy w zależności od tego, co dostawał, wiele razy kłamał. Jedyna formacja, w której nie był, to Formacja Nieżywych Schabuff. Mogę tak długo wyliczać – mówi o prof. Tomaszu Nałęczu Włodzimierz Czarzasty z SLD. Z kolei politolog, dr Błażej Poboży uważa, że Bronisław Komorowski powinien nawet schować swego doradcę. – Większość jego medialnych występów ma charakter autopromocyjny i nie jest do końca przemyślana. Chociaż wypływa to z chęci pomocy prezydentowi, efekt jest odwrotny do zamierzonego – podkreśla politolog. Co ciekawe, podobnie mówią… współpracownicy Bronisława Komorowskiego. Karierę prof. Nałęcza – od PZPR do Kancelarii Prezydenta – prezentuje Kamila Baranowska. W najnowszym wydaniu Tygodnika kmdr. ppor. rez. Artur Bilski odpowiada na pytanie: Kto rządzi polską armią? „Wojna na Ukrainie obnaża zaniedbania w polskiej armii, która z powodu braku nowoczesnego uzbrojenia i fatalnie przygotowanej reformy struktur dowódczych jest w opłakanym stanie. Nie mniej dramatyczne są: erozja cywilnej kontroli nad armią i chaotyczny proces podejmowania decyzji dotyczących użycia wojsk” – pisze w analizie były oficer Naczelnego Dowództwa Sojuszniczych Sił NATO w Europie. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 9 marca 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Jan Pospieszalski i Jadwiga Staniszkis.  dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 6 marca ?Świat bez równości jest obraźliwy dla obu płci? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Coraz więcej kobiet domaga się większych praw – widać to po licznych manifestacjach, kongresach i akcjach społecznych. Co istotne, działania prowadzące do równouprawnienia wspierają też mężczyźni. Badania opinii publicznej wyraźnie pokazują, że według kobiet mężczyznom jest w Polsce lepiej. Zdaniem panów obu płciom żyje się podobnie. Kobiety zauważają jednak, że muszą dołożyć wszelkich starań, aby konkretnymi problemami zainteresować mężczyzn i aby ci w konsekwencji poddali je publicznej debacie. Doskonałym przykładem jest walka z przemocą, która dotyka obie płcie. Obecność kobiet na różnych szczeblach życia politycznego jest niezbędna, aby ich perspektywy i doświadczenia mogły zostać uwzględnione w rozwiązaniach prawnych i na innych płaszczyznach, które wyznaczają zarówno standard życia, jak i możliwości rozwoju obywatelek i obywateli. Należy pamiętać, że głos kobiet to rzecznictwo połowy społeczeństwa. „Kobiety szczególnie dbają o sferę socjalną, tzn. żłobki, przedszkola, doposażenie świetlic wiejskich, utrzymanie szpitali i punktów opieki medycznej. Zabiegają również o rozwój transportu publicznego, ponieważ niestety pomimo posiadania prawa jazdy nadal rzadziej dysponują autem w rodzinie. To są obszary, które niekoniecznie zajmują mężczyzn, a które są szczególnie ważne z punktu widzenia kobiet” – mówi serwisowi infoWire.pl Małgorzata Fuszara, Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania. Kobiety spotykają się z różnymi problemami, jak np. bezrobocie czy przemoc. Należy pamiętać, że możliwe rozwiązania często mogą być bardzo zróżnicowane, w zależności od miejsca zamieszkania – inne w dużych miastach, inne w miasteczkach, a jeszcze inne we wsiach. Aby równouprawnienie kobiet i mężczyzn stało się faktem, potrzeba złożonych działań prowadzących do wyedukowania społeczeństwa. Szczególną rolę odgrywają tutaj media, mające wpływ na kształtowanie światopoglądu odbiorców. Ważne jest też to, w jaki sposób w przypadku naruszania praw kobiet będą reagowały organy ścigania. „Bardzo dobrze, że rozpoczęliśmy proces wyrównywania szans kobiet i mężczyzn. Mamy jeszcze dużo do zrobienia, ponieważ rozwiązywanie podstawowych problemów jest zaspokajaniem tylko największych potrzeb. Brakuje nam sprawdzonych schematów działania” – podkreśla minister. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 5 marca PMPG Polskie Media SA: skonsolidowana EBITDA będzie ok. 20 proc. wyższa. Korekta prognozy 2014 (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    O 21 proc. wyższa od prognozowanej będzie skonsolidowana EBITDA Grupy Kapitałowej PMPG Polskie Media S.A. (GPW: PMPG) za ubiegły rok. Spółka opublikowała w czwartek korektę prognozy. Wyniki roczne PMPG SA za 2014 r. zostaną opublikowane 19 marca.     Korekta w górę prognozy GK PMPG w zakresie wskaźnika EBITDA wynika z faktu uzyskania w czwartym kwartale 2014 roku wyników lepszych od oczekiwanych. Wpływ na to miał wyższy od założonego poziom przychodów gotówkowych oraz optymalizacja kosztów. Według oszacowań, w 4 Q 2014 roku EBITDA Grupy Kapitałowej wzrosła o 1,5 mln zł, z czego wzrost o 2,1 mln zł wynikał z bieżącej działalności operacyjnej, zaś spadek o 0,6 mln zł - z dodatkowych kosztów związanych z obsługą prawną. Prognozowane skonsolidowane wyniki po dokonaniu korekty prezentuje poniższa tabela:    Korekta prognozy na rok 2014 (dane w tys. zł) Prognoza na rok 2014 przekazana w dniu 14 marca 2014 roku (dane w tys. zł)   Zmiana %   Przychody     ze sprzedaży 58 392 64 063 - 9 EBITDA 9 700 8 008 + 21   Niewielki spadek przychodów wynika z obniżenia wynagrodzenia z tytułu transakcji barterowych zawieranych przez spółki wchodzące w skład Grupy Kapitałowej. Transakcje barterowe nie mają wpływu na wynik finansowy i nie wpływają na zmiany prognoz w pozostałym zakresie. Sprawozdanie finansowe i sprawozdanie Zarządu z działalności GK PMPG Polskie Media SA zostaną opublikowane zgodnie z przyjętym kalendarium 19 marca 2015 r. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 5 marca Goście specjalni Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach bohaterami kampanii zapowiadającej wydarzenie (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    O skali Europejskiego Kongresu Gospodarczego  w Katowicach świadczą ranga gości, merytoryczny program i jakość debat oraz liczby: ponad sześć tysięcy uczestników, kilkuset prelegentów, 100 sesji tematycznych. Tegoroczna kampania promocyjna największej imprezy biznesowej Europy Centralnej oparta została o jej najważniejsze wartości: ekspertów i tematykę. W kampanii promocyjnej siódmego Europejskiego Kongresu Gospodarczego (European Economic Congress – EEC), który odbędzie się w Katowicach między 20. a 22. kwietnia br., główne tematy zapowiadają goście specjalni wydarzenia – politycy i reprezentanci biznesu. W spotach telewizyjnych zobaczyć można m.in.: wicepremiera i ministra gospodarki RP Janusza Piechocińskiego, posła do Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka, prezesa PKP Jakuba Karnowskiego, prezes ING Banku Śląskiego Małgorzatę Kołakowską, prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości Bożenę Lublińską-Kasprzak, prezesa Grupy Lotos Pawła Olechnowicza, prezesa KGHM Polska Miedź Herberta Wirtha i prezesa Polskiej Grupy Energetycznej Marka Woszczyka. Spoty Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2015 emitowane są na antenach TVN 24, TVN Biznes i Świat, Polsat News, Polsat News 2, TVP Info oraz TVP Katowice oraz TVS. Reklamy radiowe obejmują m.in. Polskie Radio Katowice i Radio TOK FM, reklamy prasowe realizowane są przez wszystkie tytuły patronujące wydarzeniu. Za zakup mediów, kreacje i produkcję reklam odpowiada organizator Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, Grupa PTWP SA. Komunikację z mediami, biuro prasowe oraz bieżącą współpracę z patronami medialnymi projektu prowadzi Imago PR. Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach jest największą imprezą biznesową Europy Centralnej. Wydarzenia Kongresu relacjonuje co roku kilkuset dziennikarzy. Moderatorami sesji oraz debat są eksperci swoich branż i znani publicyści gospodarczy. Patronat medialny nad Europejskim Kongresem Gospodarczym 2015 objęły m.in.: TVN24 i TVN Biznes i Świat, Polskie Radio, Polityka, Polityka Insight, natemat.pl, WP.pl, Dziennik Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Parkiet, Sukces, Bloomberg Businessweek Polska, Dziennik Zachodni, Polskie Radio Katowice, TVS, Miesięcznik Gospodarczy Nowy Przemysł, Gość Niedzielny, The Warsaw Voice, Warsaw Business Journal Observer. *** Europejski Kongres Gospodarczy (European Economic Congress – EEC) w Katowicach to trzydniowy cykl debat, spotkań i wydarzeń towarzyszących z udziałem sześciu tysięcy gości  z Polski, Europy, świata. W blisko 100 sesjach bierze co roku udział kilkuset panelistów, komisarze unijni, premierzy i przedstawiciele rządów państw europejskich, prezesi największych firm, naukowcy i praktycy, decydenci, mający realny wpływ na życie gospodarcze i społeczne. W opiniotwórczym gronie, w formie otwartej debaty publicznej, prowadzone są rozmowy  o kwestiach najistotniejszych dla rozwoju Europy. Europejski Kongres Gospodarczy został uznany za forum jednej z najbardziej reprezentatywnych dyskusji o przyszłości Europy. Tezy wystąpień najważniejszych uczestników są często cytowane i szeroko komentowane. Organizatorem Europejskiego Kongresu Gospodarczego, od pierwszej edycji w 2009 roku, jest Grupa PTWP SA. ### Więcej informacji o Europejskim Kongresie Gospodarczym – www.eecpoland.eu Więcej informacji o organizatorze – Grupa PTWP SA – www.ptwp.pl   Zapraszamy również: Facebook: facebook.com/EECKatowice Twitter: twitter.com/EECKatowice     dostarczył infoWire.pl
  • środa, 4 marca Jakie szanse mają młodzi liderzy ? drugie spotkanie Round Table Mixer już 12 marca (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    „Wolność, prawa, obowiązki i szanse, jakie w biznesie, mediach i polityce ma pokolenie młodych liderów” – to temat drugiego spotkania Round Table Mixer, które odbędzie się 12 marca w Warszawie. Na stronie rtmx.evenea.pl trwa rejestracja do udziału w wydarzeniu, informacje o nim można znaleźć również na stronie https://www.facebook.com/RTMixer.  Jako prelegenci podczas drugiej odsłony RTMix wystąpią m.in. Mar­cin Beme, twórca i prezes Audioteki, jeden z naj­bar­dziej kre­atyw­nych ludzi biz­ne­su, który od start-up’u zbudował firmę odnoszącą sukcesy również poza granicami Polski, oraz Paweł Budrewicz, prezes Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego, ekspert ds. wolności gospodarczej Centrum im. Adama Smitha. Gościem specjalnym będzie również prof. Piotr Przytuła, medioznawca z St. Cloud State University w Minnesocie. Zaproszenia do udziału w debacie prezydenckiej zostały skierowane do kandydatów na urząd prezydenta RP urodzonych po ’72. Round Table Mixer to spotkanie pokolenia, które w dorosłe życie wchodziło po Okrągłym Stole, a które dzisiaj bierze na siebie odpowiedzialność za to, by zmieniać polską debatę publiczną, by mówić językiem pragmatycznym, językiem współpracy i konsensusu, językiem tworzenia nowej jakości w polskim życiu politycznym i gospodarczym. Które stara się znaleźć złoty środek, aby rozwijać Polskę jako nowoczesną demokrację. Inicjatorami i organizatorami spotkań RTMix są: Michał M. Lisiecki, przedsiębiorca, wydawca dwóch tygodników opinii, Matthew Tyrmand – amerykański ekonomista, finansista, autor książki „Jestem Tyrmand, syn Leopolda”. Inspiratorami rozmów o Polsce są też: Leszek Jażdżewski – twórca i redaktor naczelny pisma „Liberté!”, Dariusz Żuk – prezes i współtwórca Polski Przedsiębiorczej, współtwórca Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości oraz Krzysztof Suski - właściciel i prezes Euroholdingu, zaangażowany w działalność charytatywną i społeczną. Do udziału w spotkaniach RTMx zaproszeni są młodzi liderzy, którzy odnoszą sukcesy w polityce, mediach i biznesie, a którzy w swoje dorosłe wchodzili po Okrągłym Stole. Umowną granicą wieku dla uczestników RTMx jest 1 sierpnia 1972 r. – symboliczna data z ustawy lustracyjnej.   Więcej na: FB - https://www.facebook.com/RTMixer Twitter - https://twitter.com/RTMxr YouTube - https://www.youtube.com/channel/UCyzMqMz7kMYWH3xX_XINDBA     dostarczył infoWire.pl
  • środa, 4 marca PMPG na GPW od 5.03.2015 r. pod skróconą nazwą „PMPG” (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. poinformował, że w związku ze zmianą firmy spółki PLATFORMA MEDIOWA POINT GROUP S.A. (PLPEKPL00010) na PMPG POLSKIE MEDIA S.A., począwszy od dnia 5 marca 2015 roku akcje spółki będą notowane pod nazwą skróconą „PMPG”. Do tej pory spółka na GPW posługiwała się skróconą nazwą "POINTGROUP".    dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 3 marca Kserowanie dowodów osobistych ? czy to konieczne? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Wypożyczasz sprzęt lub wynajmujesz pokój w hotelu? Pamiętaj, nie masz obowiązku pozostawiania dokumentów tożsamości u usługodawcy lub oddawania ich do kserowania. Niestety, niektóre osoby wykorzystują społeczne niedoinformowanie. „Szczególną obawę budzi bezmyślne pozostawianie dokumentów w ośrodkach rekreacyjnych, np. w siłowniach, na basenach, na lodowiskach. Obsługa nie ma prawa żądać od nas dowodu w zamian za możliwość skorzystania z usługi, którą oferuje. Powinniśmy pamiętać o niebezpieczeństwie, jakim jest kradzież tożsamości” – mówi serwisowi infoWire.pl Andrzej Lewiński, z-ca Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO). Na podstawie zdobytych danych osobowych złodziej może – bez naszej wiedzy – np. założyć konto w banku, wziąć kredyt online czy podpisać różne umowy. W sytuacji kiedy przy zakupie usługi jesteśmy proszeni np. o dowód, prawo jazdy czy legitymację, najlepiej sprawdzić uprawnienia instytucji do kserowania czy przechowywania dokumentów tożsamości oraz dokładnie zapoznać się z regulaminem umowy – twierdzi ekspert. Coraz częściej spotykamy się z żądaniem okazania karty kredytowej jako drugiego dokumentu potwierdzającego naszą tożsamość. Powinniśmy dawać kserować wyłącznie jedną stronę plastiku, zawierającą nasze dane. Kopia obu stron pozwoli pozyskać informacje wrażliwe: numer karty, datę jej ważności oraz kod CVC – zaznacza Andrzej Lewiński. Zgodnie z wyrokiem wydanym w 2001 r. przez Naczelny Sąd Administracyjny nie ma potrzeby, by usługodawca kopiował dokumenty w całości – bez zasłonięcia np. zdjęcia czy informacji o wzroście i kolorze oczu. Do tego wymagana jest nasza zgoda, której wyrażenie bywa wymuszane w regulaminie umowy. Jeśli to wypożyczalnia czy hotel żądają od nas dokumentu tożsamości w zamian za sprzęt lub pokój, możemy złożyć skargę do GIODO. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 2 marca WPROST: Stop molestowaniu ? mówią Ewa Wanat, Olga Kozierowska, Magdalena Środa (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Mam nadzieję, że wasze artykuły o molestowaniu staną się początkiem większej dyskusji. Siedzieliśmy w smrodzie i nawet tego nie czuliśmy. I nagle „Wprost” powiedział, że coś śmierdzi – mówi Ewa Wanat, redaktor naczelna Polskiego Radia RDC. Na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST – komentarze ws. problemu molestowania nie tylko w mediach. Ponadto we WPROST: czy polski kontrwywiad przegapił atak hakerski na pocztę elektroniczną pracowników MON i Sztabu Generalnego, jak wyglądają kulisy kampanii urzędującego prezydenta, przegląd nieznanych kandydatów na prezydenta, komu przeszkadzają rodzice ciężko chorych dzieci i kim jest najmłodszy polski milioner – dziś już z zarzutem prokuratorskim.  Najtrudniejsze jest wystawienie się na publiczny osąd i mechanizm przerzucania winy na ofiarę. Nawet jeśli później otoczenie nas wspiera, bardzo się boimy – mówi w rozmowie z WPROST Ewa Wanat, redaktor naczelna Polskiego Radia RDC. W dzieciństwie była molestowana przez przyszywanego dziadka, swoją historię opowiedziała kilka lat temu „Gazecie Wyborczej”. - Dlatego w ogóle się nie dziwię bohaterce waszego tekstu, że nie wystąpiła pod nazwiskiem. Powiem więcej: zdziwię się, jak ktoś zechce opowiedzieć pod nazwiskiem. O bohaterkach publikacji WPROST mówi, że zadarły z kimś, kto ma władzę, wpływy, przyjaciół, pieniądze i wynajął najlepszego prawnika w Polsce. Tym bardziej te dziewczyny nie mogą zostać same – podkreśla. Zwraca też uwagę, że kiedy media piszą o molestujących księżach, wierzą anonimowym źródłom. Wobec kolegi zachowujemy się inaczej – mówi. I dodaje – Mam nadzieję, że wasze artykuły o molestowaniu w „Faktach” staną się początkiem środowiskowej dyskusji, że ten moment wymuszonej refleksji wreszcie nadszedł. Rozmowa z Ewą Wanat – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. Na łamach WPROST także rozmowa z Olgą Kozierowską, dziennikarką, promotorką przedsiębiorczości kobiet, która doświadczyła molestowania na początku swojej drogi zawodowej. Tamten mężczyzna podczas spotkania służbowego najpierw raczył mnie niewybrednymi komentarzami o podtekście seksualnym, obrażając i poniżając mnie przy wszystkich. A w nocy próbował się dostać do mojego pokoju, próbując wyłamać drzwi – opowiada. I dodaje, że na szczęście spotkało ją to w zagranicznej firmie. Dlatego mężczyzna poniósł konsekwencje. Gdyby się to wydarzyło w Polsce, w mniejszej firmie, w której nie ma procedur opracowanych na wypadek takich sytuacji, to pewnie byłoby mi trudniej. A nawet gdybym ujawniła sprawę, próbowano by ją wyciszyć, a mnie obarczyć odpowiedzialnością – mówi Kozierowska. Cała rozmowa – w tygodniku WPROST. We WPROST również komentarz prof. Magdaleny Środy. Najwyższa pora zacząć mówić o molestowaniu. To nie jest nowy problem. Pojawił się wtedy, gdy kobiety zaczęły pracować, a mężczyźni nie potrafili wyzbyć się w pracy prywatnych nawyków traktowania ich jako obiektów seksualnych. Molestowanie było więc naturalizowane: kobiety myślały, że nachalność mężczyzn jest czymś normalnym, mężczyźni myśleli, że kobiety lubią cieszyć się ich zainteresowaniem. Tyle że praca oparta jest nie na technikach uwodzenia, ale na relacjach władzy. A tę najczęściej mają mężczyźni i uległość kobiet nie wynika z akceptacji „zalotów”, ale z lęku przed utratą pracy – pisze prof. Środa w najnowszym wydaniu tygodnika. We WPROST także o tym, że polski kontrwywiad wojskowy nie wyłapał szpiegowania kont pocztowych osób zatrudnionych w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego i Ministerstwie Obrony. Według  jednej z najbardziej wpływowych postaci w środowisku polskich służb specjalnych atak hakerski sprzed kilku miesięcy skierowany był głównie na prywatną pocztę elektroniczną osób pracujących w MON i Sztabie Generalnym. Przejętych zostało co najmniej tysiąc e-maili. Za atakiem stali Rosjanie. Atak rzeczywiście miał miejsce. Nie dotyczył tylko polskiego systemu – twierdzi z kolei rozmówca z resortu obrony narodowej. Według niego, zaatakowane zostały również instytucje związane z wojskiem w innych krajach. Na przykład w Niemczech. Wiele wskazuje na to, że dokonali go Rosjanie, jednak bezspornie nie udało się tego dowieść. Czy ta historia była jednym z powodów zdymisjonowania we wrześniu 2013 r. gen. Janusza Noska, szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego? Czy dlatego odszedł Krzysztof Bondaryk, szef Narodowego Centrum Kryptologii MON? Więcej na ten temat w nowym WPROST piszą Michał Majewski i Agnieszka Burzyńska. Na łamach tygodnika również o rozkręcającej się kampanii wyborczej. Gdzie nie staniesz, wszędzie sukces – jeszcze rok temu tymi słowy prezydent zwracał się ironicznie do Donalda Tuska. Rząd miał wtedy kolejne problemy, ale Bronisławowi Komorowskiemu poparcie wciąż rosło. Jego współpracownicy żartowali nawet, że niedługo przekroczy 100 proc. W Pałacu Prezydenckim panował więc spokój absolutny. I przekonanie, że współpracownikom Komorowskiego udało się odkryć Świętego Graala polskiej polityki, a druga kadencja (w pierwszej turze) miała być zwykłą formalnością. Zgrzytać zaczęło przed radą krajową Platformy, która miała oficjalnie poprzeć kandydata na prezydenta. Obie strony szybko zdały sobie sprawę, że mają zupełnie inny pomysł na kampanię Komorowskiego. Po konwencji Andrzeja Dudy okazało się, że jest jeszcze gorzej. O kulisach kampanii urzędującego prezydenta na łamach WPROST pisze Anna Gielewska. Z kolei Cezary Łazarewicz podejmuje temat mniej znanych kandydatów na prezydenta. Bo nie każdy może być prezydentem, ale każdy może wystartować w wyborach. Wystarczy zebrać tysiąc podpisów do 16 marca i zarejestrować swój komitet wyborczy w Państwowej Komisji Wyborczej. A potem dostarczyć 100 tys. podpisów do 26 marca. Po zarejestrowaniu każdy kandydat dostaje czas antenowy w publicznych mediach i może tam mówić, co tylko zechce. W 1995 r. z tego przywileju skorzystał Kazimierz Piotrowicz, by zachęcić wyborców do kupowania leczniczych wkładek do butów. Pięć lat później jego sukces marketingowy próbował powtórzyć Bogdan Pawłowski z Szamotuł. W 2005 r. też pojawili się kandydaci widmo: biznesmen Liwiusz Ilasz, popierany przez Zjednoczony Ruch Szlachecko-Monarchistyczny, i lekarz Jan Pyszko z Organizacji Narodu Polskiego, słabo jednak mówiący po Polsku. Tym razem znów kilka osób próbuje dzięki wyborom prezydenckim zdobyć rozgłos. Czy są w stanie powtórzyć sukces Stana Tymińskiego? WPROST pisze także o wyzwaniach, z którymi muszą się mierzyć rodzice ciężko chorych dzieci. Takich dzieci są tysiące, a każde z nich ma rodziców, którzy staną na głowie, aby zebrać potrzebne na leczenie pieniądze. Wrzucają więc na blogi, strony i portale społecznościowe zdjęcia swoich chorych dzieci. Są jednak i tacy, którym to się nie podoba i  przeszkadzają zupełnie bezinteresownie. Nazywają rodziców oszustami. Albo piszą, że są bardziej chore dzieci. Na początku lutego jedna z finalistek konkursu Blog Roku nazwała blogi o chorych dzieciach żebroblogami. Zachęcając swoich czytelników do głosowania, napisała bez ogródek: „Żeby dostać się do finału, muszę wygrać z całą masą »żebroblogów« pt. »mój synek jest śmiertelnie chory, a ja piszę o tym bloga«”. Jak wygląda rzeczywistość rodziców, którzy zbierają fundusze na leczenie dzieci swoich dzieci – w najnowszym wydaniu WPROST. Na łamach WPROST także o karierze najmłodszego polskiego milionera. Potrafił porywać tłumy. Wszystko, co mówił, brzmiało wiarygodnie. Rozmawiając z nim, czułam się jak na szkoleniu. Kazał wierzyć we własne marzenia. Obiecał, że razem wdrapiemy się na szczyt – mówi pierwsza rozmówczyni dziennikarza WPROST.  Emocji uczył się z książek. Nie potrafił ich odczuwać. Przepraszał mnie wiele razy, ale nie dlatego, że tak czuł, tylko gdzieś wyczytał, że tak trzeba. Wszystko, co mówił, musiało przynosić mu korzyść. Nawet w przeprosinach czuł interes – opowiada były współpracownik. Fenomen Piotra zaczął się kilka lat temu. Został okrzyknięty przez media złotym dzieckiem polskiego biznesu. Właścicielem jednej z najlepszych klinik medycyny estetycznej w kraju. Wypłynął nagle, nie wiadomo skąd. Dzisiaj poszkodowani przez młodego przedsiębiorcę zarzucają mu liczne oszustwa, stalking, groźby karalne, nakłanianie do samobójstwa. Kilka tygodni temu prokuratura sformułowała pierwszy zarzut: nieprawidłowy obrót kosmetykami. Odebrano mu paszport. Czy to koniec jego  błyskotliwej kariery? Więcej – w nowym WPROST. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 2 marca 2015 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne w poniedziałek o godz. 6.00. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 27 lutego Zachowania i preferencje wyborcze Polaków w lutym 2015 (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Warszawa, 27 lutego 2015 r. – Gdyby wybory parlamentarne miały odbyć się w lutym, to wzięłaby w nich udział ponad połowa dorosłych Polaków (66 proc.). Najwięcej głosów otrzymałaby Platforma Obywatelska (39 proc.) oraz Prawo i Sprawiedliwość (38 proc.) – wyniki lutowej fali badania* GfK Polonia na temat preferencji partyjnych Polaków.W porównaniu ze styczniową falą badania zarówno notowania PO, ja i notowania PiS+SP+PR pozostały na niemal niezmienionym poziomie. Notowania PO wzrosły o 0,4 punktu proc. do 38,9 proc., a notowania PiS+SP+PR wzrosły o 0,2 punktu proc. do 38 proc. Do Sejmu dostałyby się jeszcze: Polskie Stronnictwo Ludowe (8,9 proc.) oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej (6,5 proc.).Poza parlamentem znalazłyby się: Korwin (1,7 proc., pierwszy raz ujęta w sondażu), Twój Ruch (1,3 proc.), Prawica Rzeczpospolitej (0,5 proc.), Samoobrona (0,5 proc.), Kongres Nowej Prawicy (0,5 proc.), Partia Kobiet (0,4 proc.), Stronnictwo Demokratyczne (0,3 proc.), Unia Pracy (0,2 proc.), Liga polskich Rodzin (0,2 proc.), Zieloni (0,2 proc.). Powyższy procentowy rozkład głosów uwzględnia także kategorię „inna partia”, na którą wskazało 1,9 proc. respondentów. Prezentowane wyniki preferencji wyborczych obliczono na podstawie połączonych dwóch kategorii respondentów, którzy zadeklarowali swój udział w wyborach – tych, którzy wskazali jakąś partię oraz tych, którzy jeszcze się wahają, na jakie ugrupowanie głosować (wynik imputowany**).FrekwencjaW lutym 66 proc. respondentów deklaruje, że wzięłoby udział w wyborach (23 proc. zdecydowanie tak; 43 proc. raczej tak). W wyborach nie wzięłoby udziału 28 proc. respondentów (21 proc. zdecydowanie nie; 7 proc. raczej nie). 10 proc. Polaków nie jest pewnych udziału w wyborach.Wyborcy niezdecydowaniWśród respondentów, którzy deklarują chęć udziału w wyborach, 16 proc. jest niezdecydowanych, na którą partię głosować. W porównaniu z badaniem styczniowym odsetek wyborców wahających się wzrósł w lutym o niemal 2 punkty proc. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 27 lutego Sprawdź, o ile wzrosną emerytury i renty (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Wysokość pobieranej przez ciebie emerytury lub renty wynosi nie więcej niż 3 333,33 zł? Od 1 marca zostanie ona podniesiona o 36 zł. Wyższe świadczenia wzrosną o 1,08%. „Emerytury i renty są co roku waloryzowane według ściśle określonego wskaźnika. W tym roku, po raz pierwszy, będzie to wskaźnik mieszany, ustalany na podstawie składnika procentowego i kwotowego” – mówi serwisowi infoWire.pl Radosław Milczarski z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Przelicznik procentowy (1,08%) posłuży do przemnożenia podstawy wymiaru wszystkich świadczeń i obliczenia wysokości podwyżki. Ustalono jednak, że minimalnie będzie ona mogła wynosić 36 zł. Taką podwyżkę dostaną osoby pobierające świadczenia w wysokości maksymalnie 3 333,33 zł (1,08% od tej kwoty to właśnie 36 zł). Gdyby zastosowano tylko przelicznik procentowy, osoby z najniższą emeryturą mogłyby liczyć na niecałe 9 zł podwyżki. Wskaźnik waloryzacji jest równy średniorocznemu wzrostowi cen towarów i usług konsumpcyjnych (ogólnemu lub – jeśli jest to korzystniejsze – dla gospodarstw domowych emerytów i rencistów) zwiększonemu o co najmniej 20% realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w ubiegłym roku. Zwaloryzowane zostaną wszystkie emerytury i renty pobierane od 28 lutego 2015 r. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 27 lutego Ponad 7 mln przychodów zakłada plan rozwoju drukarni PMPG. Be Colour to nowa oficjalna nazwa spółki (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Ponad 7 mln zł przychodów zakłada plan rozwoju należącej do GK PMPG Polskie Media SA drukarni Media Works Print. Budżet spółki na 2015 rok został przyjęty przez walne zgromadzenie wspólników. Jednocześnie WZW zdecydowało o zmianie nazwy spółki na Be Colour sp. z o.o. Drukarnia PMPG od grudnia 2014 roku oferuje swoje usługi pod marką „Be Colour”. Teraz nowa nazwa będzie używana również w działalności biznesowej. Nazwa „Be Colour” służy podkreśleniu kompetencji drukarni w zakresie oferowanych usług poligraficznych oraz ich jakości. Ma też ułatwić spółce wyjście z ofertą poza polski rynek. Zarząd MW Print podkreśla, że język barw i poligrafii jest językiem międzynarodowym, a park maszynowy, którym dysponuje drukarnia, pozwala jej zrealizować zlecenia w wysokim standardzie. W portfolio drukarni są m.in. druki ozdobne, opakowania, materiały POS, druki personalizowane oraz druki specjalne. Media Works Print, która po rejestracji zmian będzie nosiła nazwę Be Colour, jest częścią Grupy Kapitałowej PMPG (GPW: POINTGROUP, PGM). Zajmuje się działalnością poligraficzną, świadczy usługi druku mało- i średnioformatowego oraz specjalnego. W 2014 r. MW Print połączyła się  z prowadzącą działalność w zakresie poligrafii i reklamy spółką Global Business Solution. Dzięki połączeniu, spółka odnotowała wzrost przychodów o 31 proc. w okresie II-IV kwartał 2014 w stosunku do analogicznego okres ub.r. Wzrost przychodów jest rezultatem szerszego zakresu oferowanych usług (kreacja, dtp, druk, druk cyfrowy, prace introligatorskie, magazynowanie i dystrybucja). Kontakt z drukarnią: Media Works Print sp. z o. o. 05-500 Piaseczno ul. Puławska 34 +48 (22) 750 45 93 e-mail: [email protected] FB: www.facebook.com/BeColour.eu Twitter: www.twitter.com/BeColour_eu www: www.be-colour.eu       dostarczył infoWire.pl
  • środa, 25 lutego Ważne zmiany dla obywateli (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Od 1 marca w dowolnej gminie będzie można wyrobić dowód osobisty oraz odebrać akta stanu cywilnego. Wszystko dzięki uruchomieniu Systemu Rejestrów Państwowych (SRP) – centralnej bazy, która zintegruje rejestry lokalne. A to niejedyne zmiany czekające Polaków. Z punktu widzenia obywateli najważniejsze jest wprowadzenie nowego wzoru dowodu osobistego. „Na dokumencie nie zobaczymy danych o naszym wzroście ani kolorze oczu. Znikną też skan podpisu i adres zameldowania. Dzięki temu nie trzeba będzie wymieniać dowodu przy każdej zmianie meldunku” – mówi serwisowi infoWire.pl Karolina Grenda, dyrektor Departamentu Spraw Obywatelskich w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych (MSW). Rozmówczyni zaznacza ponadto, że brak informacji o adresie nie powinien być problemem przy odbieraniu przesyłki na poczcie, zaciąganiu kredytu czy otwieraniu konta osobistego. Na dokumencie pojawią się z kolei informacja o obywatelstwie i szereg zabezpieczeń, między innymi powtórzone zdjęcie, tłoczenia i mikrodruki. Dowodu osobistego nie trzeba wymieniać przed utratą ważności. Jeśli jednak musimy, możemy to zrobić w dowolnym urzędzie na terenie całego kraju. W sposób odmiejscowiony będzie można także uzyskać pewne zaświadczenia i odpisy aktów stanu cywilnego, odtworzyć zagraniczny dokument oraz wpisać go do rejestru stanu cywilnego. Ułatwione zostaną również procedury, np. sprostowanie aktu stanu cywilnego. Do tej pory odbywało się ono w postępowaniu sądowym. Teraz sprostowania będzie można dokonać bezpośrednio przez kierownika urzędu stanu cywilnego. Mercedes i John? Dzięki zmianom w prawie możliwe stanie się nadawanie dzieciom imion obcego pochodzenia. Rodzice nadal będą mogli wybrać maksymalnie dwa imiona – niezdrobniałe, nieuwłaczające ani nieośmieszające. Z trzymiesięcznym opóźnieniem zostanie uruchomiony System Rejestrów Państwowych. Przez ten czas udoskonalano go i szkolono urzędników, bo to oni odegrają kluczową rolę w jego wdrażaniu. „To od urzędników, mających bezpośredni kontakt z obywatelem, zależy jakość wdrożenia Systemu w życie. Mam nadzieję, że już w kwietniu wszyscy zapomną o niedogodnościach” – zaznacza Tomasz Szubiela, podsekretarz stanu w MSW. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 23 lutego 10 pomysłów na sprawdzone prezenty na Dzień Kobiet (Prezenty) (by prasa.org.pl)
  • poniedziałek, 23 lutego Aukcje charytatywne – internetowa pomoc dla Krzysztofa Globisza (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    „Nasz Anioł w Krakowie” był siódmym koncertem charytatywnym zorganizowanym przez Fundację Anny Dymnej „Mimo Wszystko” i Filharmonię Krakowską. Ubiegłotygodniowa edycja poświęcona była Krzysztofowi Globiszowi. Ten znany i ceniony aktor jest w trakcie rehabilitacji po przebytym kilka miesięcy temu udarze. Koncert połączony był z aukcjami charytatywnymi, a dochód ze sprzedaży bilsko siedemdziesięciu wiecznych piór i zegarków przeznaczony zostanie na leczenie aktora. Wciąż można pomóc biorąc udział w aukcjach internetowych w serwisie charytatwyni.allegro.pl. Pomóc można na dwa sposoby. Po pierwsze - kupując jeden z ponad trzystu oferowanych tam przedmiotów. Jest tam wiele książek, rękodzieła i użytecznych drobiazgów, ale również sporo pamiątek przekazanych przez znane osobistości. Warto tu wymienić m.in. pióro od premier Ewy Kopacz, pióro od Kayah, tamburyn zespołu Hey oraz piłkę z autografami drużyny polskich siatkarzy. Można również przyłączyć się do zbiórki online na inny sposób - samemu wystawiając dowolną rzecz na aukcję. Całkowity dochód ze sprzedanych przedmiotów, bez żadnych potrąceń i prowizji, trafia bezpośrednio na konto fundacji „Mimo wszystko” zasilając akcję pomocy dla Krzysztofa Globisza. Aukcje internetowe zakończą się w połowie marca. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 23 lutego Wielka latynoska impreza charytatywna (Aktualności, Koncerty) (by prasa.org.pl)
  • poniedziałek, 23 lutego E-wydanie WPROST na tablety już w pełnej wersji (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Dostępna już jest aktualizacja, która umożliwia dostęp do wszystkich artykułów bieżącego wydania tygodnika WPROST w aplikacji na tablety i smartfony. Aplikacja powinna się zaktualizować automatycznie, a do osób, które pobrały aktualne wydanie WPROST zostanie wysłana notyfikacja w trybie „push” z aktualizacją wydania. Wszystkie osoby, które zgłosiły problem na adres [email protected] otrzymają również informację o aktualizacji.  E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne na stronie tygodnika (http://ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). Jest również dostępne w App Store i Google Play. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) W tym tygodniu do wszystkich cyfrowych wydań tygodnika dołączono wydanie specjalne, w którym znalazły się najlepsze teksty opublikowane na łamach WPROST w 2014 r., w tym m.in. teksty poświęcone „aferze taśmowej” oraz materiały związane ze sprawą prof. Chazana.  dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 23 lutego WPROST: molestowanie, mobbing, zmowa milczenia (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    W pewnym momencie zaczęłam mieć lęki. Nie wiedziałam, z której strony dostanę. Przed dyżurami płakałam i wymiotowałam z nerwów – opowiada jedna z ofiar. Szefostwo stacji mogło o tych sprawach nie wiedzieć. Paradoksalnie działała zasada, że najciemniej pod latarnią – mówią byli i obecni współpracownicy. Na łamach najnowszego wydania WPROST – dalszy ciąg historii molestowania w redakcji „Faktów”.  Ponadto we WPROST: jak światowe media radzą sobie z problemem molestowania, historia partyjnej synekury Bartłomieja Sienkiewicza,  dokąd trafiają wychowankowie domów dziecka, kiedy przestają być dziećmi, jak resort zdrowia utrudnia pacjentom dostęp do skutecznych, ale drogich leków, a także o tym, jak się gra w piłkę ręczną.  Nie podamy nazwisk ofiar, bo wbrew temu, co napisał dziennikarz „Gazety Wyborczej” Wojciech Czuchnowski, nie jesteśmy bydlakami. Ujawnienie nazwisk ofiar byłoby zwykłym świństwem. W większości takich spraw osobom molestowanym zapewnia się ten minimalny komfort anonimowości. Dlaczego minimalny? Bo traumy tych ludzi nie da się zlikwidować – pisze we wstępniaku do najnowszego wydania tygodnika WPROST redaktor naczelny Sylwester Latkowski. I dodaje, że rozmówcy WPROST obawiają się dużego koncernu medialnego, wynajętych firm PR-owskich, agencji detektywistycznych i solidarności środowiska, a raczej kumpelskich układów Kamila Durczoka i osób go chroniących. Z nimi się nie wygra – słyszymy. A jednak wciąż zgłaszają się do nas kolejne poszkodowane osoby. Niektóre są zastraszone do tego stopnia, że nawet po latach nie mają odwagi, aby ich relacje ujrzały światło dzienne – pisze Latkowski. To, co dzieje się od kilku tygodni, pokazuje, że ludzie mediów uważają się za nietykalnych – skoro mają sympatię opinii publicznej, to znaczy, że mogą więcej i łatwiej się im wybacza (…) – konkluduje.  Dlaczego redakcje mimo wszystko podjęła temat? Bo według ekspertów, w Polsce co dziesiąta kobieta w wieku do 34 lat przyznaje się, że była obiektem niepożądanego zachowania o podłożu seksualnym. Ponad jednej piątej współpracownicy robią nieodpowiednie uwagi o podtekście erotycznym. Ale był też inny ważny powód. Wiedzieliśmy, że ofiar jest więcej. I liczyliśmy, że – podobnie jak to miało miejsce w przypadku analogicznych afer na Zachodzie – nazwanie i opisanie problemu przerwie zmowę milczenia wokół sprawy. Że ofiary poczują, iż nie są same, nabiorą odwagi, żeby mówić. I że przestaną czuć, że sprawcy takich zachowań są bezkarni – piszą dziennikarze WPROST.  A na łamach tygodnika historia jednej z ofiar. Jej koszmar zaczął w lutym 2010 r. podczas wyjazdu służbowego do Zakopanego. O trzeciej w nocy dostałam od Kamila Durczoka SMS-a: „Wpadniesz?”. Nie odpisałam – opowiada. Potem pojawiły się kolejne SMS-y z propozycją spotkania. Nie odpisywałam. (…) Był natarczywy. Nie wiedziałam, co z tym zrobić. Rozmawiałam z psychologiem, doradził spokój i jasny przekaz: „nie”. Bez emocji i histerii. Kiedy przychodził kolejny SMS od niego, płakałam. Ryczałam w prywatny telefon, ale na wiadomość odpisywałam rzeczowo i spokojnie – mówi. Kiedyś, już w 2012 r., odmówiła powrotu z imprezy wspólną taksówką. Od tego dnia zaczął się dla mnie koszmar. Nagle pojawiły się problemy w redakcji. Wszystko, co robiłam, było złe, klasyczny mobbing. Mówiłam coś do niego, a on – jeśli to było przy kolegach z redakcji – udawał, że nie słyszy. Ustalałam z nim coś, co dotyczyło programu, a on potem twierdził, że nic nie ustalaliśmy i że wszystkie moje propozycje są złe (…) – wspomina. - W pewnym momencie zaczęłam mieć lęki. Nie wiedziałam, z której strony dostanę. Przed dyżurami płakałam i wymiotowałam z nerwów. Cała historia – na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST. W tygodniku też rozmowy z pracownikami TVN. Redakcje „Faktów” i TVN24 są obok siebie. Żartowaliśmy, że na pierwszy rzut oka można było poznać, kto gdzie pracuje. „Rysie” z TVN24 to głównie faceci. Ubrani normalnie, raczej na sportowo, jak większość dziennikarzy, którzy nie pokazują się na antenie. W „Faktach” jest inaczej. Po pierwsze, od czasu, kiedy przyszedł Durczok, prawie wszyscy researcherzy to dziewczyny. Przez jego zachowanie wytworzył się specyficzny dress code: obowiązkowe szpilki, spódniczki mini, krzykliwy makijaż. Takie dziewczyny były wyraźnie faworyzowane – opowiada jeden z pracowników. W opinii pracowników, szefostwo stacji mogło o tych sprawach nie wiedzieć. Paradoksalnie działała zasada, że najciemniej pod latarnią. Skoro szef „Faktów” tak się zachowywał, to wszyscy na dole zakładali, że ma na to przyzwolenie z góry. A wcale nie musiał mieć. Na ogół wiedział, na ile i przy kim może sobie pozwolić. Na przykład na imprezach integracyjnych z udziałem kierownictwa potrafił się hamować – mówią współpracownicy. Więcej – w nowym wydaniu tygodnika WPROST. We WPROST także o tym, że na Zachodzie molestowanie seksualne w mediach dopiero niedawno przestało być tematem tabu. Choć przez dziesięciolecia gwiazdy dziennikarstwa korzystały z nieformalnej ochrony, dziś odpowiadają za swoje czyny. Czasem - po kilkudziesięciu latach. Dave Lee Travis był przed laty ulubieńcem brytyjskiej publiczności. W latach 70. i 80. Prowadził popularny program „Top of the Pops” na antenie BBC 1. Kłopoty prezentera zaczęły się w 2012 r., gdy dwie jego byłe współpracowniczki po prawie 30 latach zdecydowały się przerwać milczenie. Prezenter zaprzeczył zarzutom, ale kilka miesięcy później został aresztowany we własnym domu. Winę udało mu się udowodnić dopiero za trzecim razem. Więcej historii ze światowych mediów – w najnowszym wydaniu WPROST. We WPROST także o tym, że Bartłomiej Sienkiewicz został właśnie szefem Instytutu Obywatelskiego. Instytut to partyjny think tank, który wymyślił kilka lat temu szef klubu PO Rafał Grupiński. Decyzję o powołaniu Sienkiewicza na szefa think tanku podjęła premier Ewa Kopacz. Sienkiewicz jako nowy dyrektor ma partyjną pensję niewiele niższą niż jako minister i roczny budżetem około 1 mln zł na funkcjonowanie instytutu – zatrudnianie ludzi, zlecanie analiz. Dodatkowe pieniądze może zarabiać przy kampaniach wyborczych. Ten instytut to dla niego teraz idealne miejsce, analizy są jego żywiołem. Na dodatek uwielbia siebie w telewizji, a takie stanowisko pozwala mu często bywać w mediach – podsumowuje doświadczony polityk Platformy. O nowym stanowisku Bartłomieja Sienkiewicza i o tym co robił, kiedy przestał być ministrem – na łamach najnowszego wydania WPROST. Na łamach WPROST również o problemie z wychowankami placówek wychowawczych, które przestają być dziećmi. Zaczyna  się od listu. Przysyła go sąd. Informuje w nim, że skończyłeś właśnie 18 lat, jesteś pełnoletni, a więc w każdej chwili możesz opuścić placówkę pieczy zastępczej. Dla nastolatka to bardzo kusząca perspektywa. Ale pytania, co dalej, nikt już sobie nie zadaje – mówi Agnieszka Nowakowska z Fundacji Razem w Dojrzałość. To „dalej” dla wychowanków rodzin zastępczych, domów dziecka, a tym bardziej dla nastolatków z poprawczaków, wygląda nieciekawie. Dla większości nastolatków próba usamodzielnienia kończy się źle. Ponad połowa byłych wychowanków jedną formę pomocy zamienia na inną, zasilając kolejki bezrobotnych. 14 proc. dzieci popada w nałogi, wraca do środowisk patologicznych. Kolejne 14 proc. decyduje się przerwać tę przygodę i wraca do rodzin zastępczych czy domów dziecka, gdzie mogą pozostać do 25 roku życia. Więcej na ten temat – w nowym WPROST. We WPROST też o tym, że resort zdrowia ogranicza dostęp do skutecznych, ale drogich leków, które mogłyby uratować życie dziesiątkom tysięcy pacjentów rocznie. Nierówny dostęp do programów lekowych, czyli terapii dla chorych, u których standardowe leczenie nie przyniosło rezultatów, krytykował już grudniowy raport Najwyższej Izby Kontroli „Programy terapeutyczne i lekowe finansowane ze środków publicznych”. Inspektorzy NIK wykazali, że dostęp do leczenia zależy od regionu Polski, a prezesi wojewódzkich oddziałów Narodowego Funduszu Zdrowia odmawiają przyznania programów osobom zakwalifikowanym do nich przez konsultantów wojewódzkich. Naprawdę nielicznych stać na samodzielne sfinansowanie terapii, wartej od kilkudziesięciu tysięcy do nawet kilku milionów złotych. Część osób korzysta z pomocy fundacji, inni, szczególnie ci biedni i samotni, po prostu umierają. Szczegóły – w nowym WPROST.  We WPROST także o… piłce ręcznej. Polscy szczypiorniści przywieźli z Kataru brązowy medal Mistrzostw Świata. Ile ich to kosztowało? Trzyosobowa ekipa medyczna – lekarz i fizjoterapeuci – uwijała się jak w ukropie. Piotrek Chrapkowski skręcił sobie staw skokowy. Normalnie odpoczywałby po czymś takim ze dwa tygodnie. Ale jak odpoczywać, skoro kolejny mecz za niecałe 48 godzin? Przyszedł i sam rzucił: „Dwa ketonale, voltaren i jedziemy!” – zdradza Rafał Markowski, lekarz kadry. Bartosz Jurecki, obrotowy reprezentacji, już po powrocie do kraju mówił, że lekarze mieli pełne ręce roboty, aby Polacy mogli zagrać z Hiszpanią o brąz. Piłka ręczna jest jednym z najbardziej urazowych sportów. W ręcznej zaangażowane jest całe ciało. Najczęstsze są kontuzje stawu skokowego, więzadeł krzyżowych, ale też barku, urazy głowy – opowiada Markowski. Kto gra w piłkę ręczną i jak trenują szczypiorniści – w najnowszym WPROST.   Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 23 lutego 2015 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne w poniedziałek o godz. 6.00. Do wszystkich cyfrowych wydań tygodnika dołączono wydanie specjalne, w którym znalazły się najlepsze teksty opublikowane na łamach WPROST w 2014 r., w tym m.in. teksty poświęcone „aferze taśmowej” oraz materiały związane ze sprawą prof. Chazana.  Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 22 lutego ?Do Rzeczy?: wyklęte dzieci żołnierzy wyklętych (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Za heroiczne wybory żołnierzy wyklętych płaciły także ich rodziny, w tym ich niewinne dzieci. Komuniści skutecznie zatruli im życie. Niektórzy do dziś nie chcą rozmawiać o tym, co ich spotkało. Wciąż się boją. Na łamach najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy” – wyklęte dzieci żołnierzy wyklętych. Ponadto w „Do Rzeczy”: rozmowa z najmłodszym więźniem politycznym PRL, czy Grzegorz Schetyna przejmie ster rządów w Platformie Obywatelskiej, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość powinno wspierać szefa polskiej dyplomacji, czy Jarosław Kaczyński włączy się z kampanię prezydencką Andrzeja Dudy, jak dzieci mogą pomóc rodzicom w kampanii oraz ile zarabiają prezesi państwowych spółek. Niektóre dzieci wyklętych wciąż czują na sobie oddech chorego systemu panującego w Polsce przez kilka dekad. I pewnie przykre jest to, że państwo do dziś nie potrafi dać potomkom bohaterów poczucia bezpieczeństwa – pisze na łamach „Do Rzeczy” Kajetan Rajski, autor książki „Wilczęta. Rozmowy z dziećmi Żołnierzy Wyklętych”. I dodaje - Niektórzy moi rozmówcy zaznali swoistego szczęścia, ponieważ mieli szansę zapamiętać swoich ojców. Czasem tylko dlatego, że urodzili się wystarczająco wcześnie, tak jak Andrzej Pilecki – syn rtm. Witolda Pileckiego. Jego najnowsza publikacja zawiera 12 wywiadów, ale jak sam pisze - dotarł do znacznie szerszego grona potomków bohaterskich żołnierzy. Niestety, wielu z nich odmówiło rozmowy o swoich przeżyciach. Niektórzy zrobili to z powodu niechęci do dziennikarzy. Inni przyznawali wprost, że nadal się boją. Chociaż ubek mordujący czy torturujący ich ojca już nie żyje, wciąż żyją jego dzieci i wnuki, często piastujące wpływowe stanowiska  – pisze Rajski. Podkreśla, że ich losy są nie mniej wstrząsające niż historie osób przedstawione w pierwszym tomie rozmów, który ukazał się rok temu. Dwoje rozmówców urodziło się w więzieniu. Inny z kolei jako 13-latek został aresztowany i katowany przez ubeków kastetem… Wiele rodzin bohaterskich żołnierzy przez długi czas borykało się z biedą. Dzieci były szykanowane przez komunistycznych funkcjonariuszy, nauczycieli, a częstokroć – co najbardziej smuci – także przez lokalną społeczność – pisze na łamach „Do Rzeczy” autor „Wilcząt…” Więcej historii dzieci żołnierzy wyklętych – w najnowszym wydaniu tygodnika. W tygodniku także rozmowa z Januszem Niemcem, synem majora Antoniego Żubryda, najmłodszym więźniem politycznym PRL. Mam legitymację kombatancką, która wzbudza zainteresowanie wśród konduktorów sprawdzających uprawnienie do zniżek: urodzenie – rok 1941, uwięzienie polityczne – rok 1946 – mówi w rozmowie z Jakubem Kowalskim. Został zatrzymany w odwecie za ucieczkę ojca z UB. Oficjalna przyczyna aresztowania to „współpraca z bandą Żubryda NSZ”. Po latach miałem satysfakcję ze spotkań z więźniami z Rzeszowa, którzy w wieku 90 lat doskonale pamiętają, jak po zezwoleniu od komendanta na opuszczenie celi biegałem po korytarzu, kopałem w łydki strażników i uciekałem do babci – opowiada. Cała rozmowa – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” również o tym, że Grzegorz Schetyna po politycznym come backu może utorować sobie drogę do przejęcia sterów w PO. Od czasu, gdy obejmując tekę szefa dyplomacji, wrócił do gry w Platformie Obywatelskiej, wciąż jest uśmiechnięty. Co jednak kryje się za tym uśmiechem? Pewność schedy po Ewie Kopacz i status samca alfa w PO – odpowiadają przychylni mu platformersi. Niepewność, kryjąca fakt, że Grzesiu ciągle gra o polityczne życie – wskazują inni. Jedni i drudzy nie chcą mówić o Schetynie pod nazwiskiem. Ci pierwsi – bo nie chcą zbyt wcześnie ujawniać się jako jego stronnicy, ci drudzy – bo nie wypada im z otwartą przyłbicą okazywać, jak bardzo boją się powrotu „Grzegorza Zniszczę Cię”. O „człowieku, który przeżył własny pogrzeb” w nowym „Do Rzeczy” pisze Piotr Semka. A Rafał A. Ziemkiewicz komentuje ostatnie wystąpienia szefa polskiej dyplomacji i …stosunek do nich Prawa i Sprawiedliwości. Kiedy walka polityczna zamienia się w wojnę plemion, zdrowy rozum odsyłany jest w kąt. Politycy PiS przyłączyli się do szyderstw ze Schetyny, które pobrzmiewają jak kpiny ze śp. Lecha Kaczyńskiego – pisze. Ziemkiewicz podkreśla, że zwycięstwo Rosji nad Hitlerem to oś polityki historycznej Kremla, nieustannie przypominana podstawa roszczeń do przywrócenia stref wpływów wyznaczonych krwią rosyjskich „wyzwolicieli” i jałtańskim atramentem. Zanegowanie tych pretensji, ignorujących oczywiste historyczne fakty, jest jak najbardziej w polskim interesie. Owszem, można mieć zastrzeżenia do realizacji tego pomysłu – wchodząc w taki konflikt, minister Schetyna mógł przygotować się lepiej (…) Zdrowy rozum jednak podpowiada, że sam fakt odstąpienia od zbankrutowanej doktryny przymilania się żądającym od Polski „przyjaznych stosunków z Rosją” mocarstwom unijnym poprzez podlizywanie się Kremlowi kto jak kto, ale politycy Prawa i Sprawiedliwości powinni przyjąć z satysfakcją i zaaprobować – podkreśla Ziemkiewicz. Cały komentarz – na łamach „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także rozmowa o kampanii prezydenckiej. Dlaczego Jarosław Kaczyński nie włączył się w kampanię wyborczą Andrzeja Dudy? – pyta Mariusz Staniszewski. Premier Kaczyński nie startuje w tych wyborach, więc nie jest na pierwszym planie. Od momentu wystawienia kandydata w wyborach prezydenckich mówił, że teraz numerem jeden jest Andrzej Duda. I tego się trzymamy – odpowiada Marcin Mastalerek, rzecznik Prawa i Sprawiedliwości. I dodaje, że dzisiaj najważniejsza jest dla nas kampania prezydencka, potem będzie parlamentarna. W niej Jarosław Kaczyński będzie naturalnym kandydatem zjednoczonej prawicy na urząd premiera. Mastalerek podkreśla, że Andrzej Duda ma pełne wsparcie prezesa PiS. Równie dobrze możemy zapytać, dlaczego Ewa Kopacz nie prowadzi kampanii razem z Bronisławem Komorowskim – mówi. I dodaje, że Prawo i Sprawiedliwość to silna marka, dobry symbol zbliżającej się zmiany. Cała rozmowa – w nowym numerze tygodnika „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o …dzieciach kandydatów. Bo wybierając głowę państwa, stawiamy też na pierwsze damy, a także pierwszych synów i pierwsze córki. Kinga Duda została ogłoszona drugą – mimo wszystko! – gwiazdą konwencji wyborczej PiS. Młoda dziewczyna z blond włosami i w błękitnym żakiecie siedząca na widowni razem z mamą skupiła uwagę mediów, nie tylko tych kolorowych. Kandydat chwalił córkę, że jest studentką, która nie uległa pokusie emigracji, choć „w zeszłym roku opublikowano sondaż, że 80 proc. maturzystów nie widzi dla siebie perspektywy w tym kraju”. Córka Andrzeja Dudy studiuje prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Wcześniej była uczennicą I LO im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie. I właściwie tyle o niej wiadomo, bo potrafi być dyskretna. Podobnie jak dzieci urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jest ich aż pięcioro, wszystkie uczyły się w szkołach Przymierza Rodzin, gdzie hołduje się katolickim i konserwatywnym wartościom. Nie lgną więc do świata mody, premier kinowych czy telewizyjnych występów. Jak ognia unikają rozgłosu. Więcej o „pierwszych dzieciach” – w „Do Rzeczy”.  Na łamach „Do Rzeczy” również o tym, że posady w spółkach Skarbu Państwa to eldorado dla biznesowego zaplecza władzy. Wynagrodzenia prezesów i członków zarządów sięgają setek tysięcy. Coraz częściej ich wysokość jest utajniana przed społeczeństwem. Prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej złożył dymisję. Tak dopełnił się jeden z głównych postulatów strajkujących górników. Jerzy Zagórowski, którego odejścia się domagali, nie odejdzie z pracy z pustymi rękami. Dostanie około 150 tys. zł, bo dzięki zapisowi o odszkodowaniu z tytułu zakazu konkurencji przez cztery miesiące będzie pobierał po około 36 tys. zł. Dużo? To połowa miesięcznego wynagrodzenia, które otrzymywał przez ostatni rok. Gdyby sam nie złożył dymisji, ale został zwolniony przez radę nadzorczą, na odejście otrzymałby jeszcze większe kwoty. Wysokie pensje i premie w JSW to nie jest wyjątek, jeśli chodzi o spółki węglowe czy w ogóle o spółki Skarbu Państwa lub z udziałem Skarbu Państwa. O tym, ile zarabiają i na jakie odprawy mogą liczyć ich prezesi w „Do Rzeczy” pisze Wojciech Wybranowski. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 23 lutego 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 20 lutego Pakiet onkologiczny do trybunału (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Środowisko medyczne od samego początku krytycznie ocenia pakiet onkologiczny. Uważa, że jego wprowadzenie doprowadzi do dużej dezorganizacji służby zdrowia i dzielenia pacjentów na lepszych i gorszych. Stąd decyzja Naczelnej Rady Lekarskiej o złożeniu do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o sprawdzenie zgodności zapisów pakietu z konstytucją. Pakiet onkologiczny ma przyspieszyć diagnostykę oraz zapewnić chorym na raka łatwiejszy dostęp do specjalistów i skuteczniejsze leczenie. Wprowadzono tzw. zieloną kartę, którą otrzyma każda osoba z podejrzeniem nowotworu. Dzięki niej pacjent dostanie się na wszystkie wymagane badania bez konieczności czekania w kolejkach i – jeśli choroba się potwierdzi – będzie leczony szybciej. W teorii wszystko brzmi pięknie. Wprowadzenie ułatwień dla chorych na raka spotkało się jednak ze sporą krytyką ze strony lekarzy: „stworzy to na pewno wielki chaos we wszystkich tych miejscach, w których pacjenci onkologiczni będą konkurowali z nieonkologicznymi, już wcześniej zapisanymi w kolejce i oczekującymi na badania” – mówi serwisowi infoWire.pl sekretarz Naczelnej Izby Lekarskiej dr n. med. Konstanty Radziwiłł. „Jeśli w tę kolejkę zaczną wchodzić osoby z podejrzeniem choroby onkologicznej, to właściwie trudno sobie wyobrazić administrowanie taką kolejką i sytuację pozostałych chorych, którzy przecież – nie dla własnej przyjemności, tylko z potrzeby zdrowotnej – czekają na badania czy konsultacje” – kontynuuje lekarz. Jak zaznacza rozmówca, środowisko medyczne nie protestuje przeciwko temu, żeby jakość i bezpieczeństwo leczenia chorych na raka uległy poprawie. Zauważa jednak, że osoby te są przyjmowane i leczone stosunkowo szybko, a problem kolejek dotyczy przede wszystkim pacjentów nieonkologicznych. „Z perspektywy lekarskiej to wszystko nie wygląda zbyt dobrze również od strony etycznej. Lekarz ma obowiązek zajmowania się każdym pacjentem […] w sposób dla niego najlepszy. Trudno sobie wyobrazić, żebyśmy – jak w jakichś wojennych warunkach – selekcjonowali pacjentów na lepszych i gorszych” – dodaje ekspert. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 19 lutego Większa przejrzystość ? więcej zaufania (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    W otwartym społeczeństwie nie ma odwrotu od pełnej przejrzystości. Transparentność pozwala także zbudować zaufanie w relacjach między pacjentem a lekarzem oraz obiektywnie ocenić wartość współpracy między branżą farmaceutyczną i środowiskiem medycznym. Taki wniosek płynie po konferencji, którą w siedzibie Fundacji im. Stefana Batorego wspólnie zorganizowały Związek Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA oraz Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie. Punkt wyjścia do debaty stanowiło zaprezentowanie szerszego, europejskiego spojrzenia na kwestie przejrzystości we współpracy biznesu z zawodami zaufania publicznego. W swojej prezentacji Grzegorz Makowski, z Fundacji im. Stefana Batorego wskazywał na zmiany w świadomości społecznej jako główny motyw wprowadzania przejrzystości w życiu publicznym. Przykładem implementacji tego typu rozwiązań jest Kodeks Przejrzystości, który został podpisany przez 32 farmaceutyczne firmy innowacyjne. Zdaniem Pawła Sztwiertni ta inicjatywa jest najdalej idącą samoregulacją branży farmaceutycznej oraz ważnym elementem budowy społeczeństwa otwartego – „Kodeks jest istotnym krokiem na drodze branży farmaceutycznej do pełnej transparentności. Jest to kierunek, który obraliśmy kilka lat temu i w którym konsekwentnie zmierzamy. Dostęp do informacji, które upublicznimy w roku 2016 jest istotnym elementem przede wszystkim w perspektywie budowy zaufania między lekarzem i pacjentem. Znaczący jest także fakt, że upublicznione dane na temat współpracy między przemysłem farmaceutycznym a przedstawicielami zawodów medycznych pozwalają także pokazać jej prawdziwy wymiar.” Na istotny aspekt korzyści, jakie dla wszystkich uczestników systemu ochrony zdrowia generuje współpraca środowiska medycznego z przemysłem farmaceutycznym, uwagę zwracali przede wszystkim lekarze. W ich opinii ciężar rozwoju medycyny spoczywa dziś w dużej mierze na przemysłu. Jak wskazywała prof. Janina Stępińska, były Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, „Kooperacja ta ma dwa wymiary – naukowy i edukacyjny. Pozwala lekarzom prowadzić badania, które inaczej byłby niemożliwe. Z kolei granty naukowe to szansa na dzielenie się wiedzą w ramach środowiska medycznego”. Również prof. Jacek Jassem, podkreślał, że „większość nowych technologii w medycynie pochodzi od firm farmaceutycznych. Około 30-40% osiągnięć naukowych to efekt współpracy z przemysłem i nie ma w tym nic złego”. Pozytywny wpływ współpracy przemysłu z lekarzami na skuteczność i jakość terapii nie oznacza jednak, że jest ona wolna od konfliktu interesów. Jak zauważyła Grażyna Kopińska z Fundacji im Stefana Batorego, dotyczy on nie tylko przedstawicieli zawodów medycznych, lecz każdego z nas. Jej zdaniem odpowiedzią na wyzwania związane z występowaniem potencjalnego konfliktu interesów nie jest jego całkowita eliminacja, lecz ujawnienie - zwłaszcza w przypadku osób pełniących funkcje publiczne. „Otwartość leży przede wszystkim w interesie pacjenta – to on jest największym beneficjentem przejrzystości, choć nie zawsze jest tego w pełni świadomy a czasem - jak zauważyła prof. Stępińska - również nie jest na tę wiedzę przygotowany”. W opinii prof. Doroty Karkowskiej z Instytutu Praw Pacjenta, często brakuje nam wiedzy, by zrozumieć czym jest transparentność. Jak zauważył dr Grzegorz Makowski w dążeniu do przejrzystości „nie chodzi o to by wytępić i wykorzenić współpracę firm farmaceutycznych z lekarzami lecz przejrzyście ją przedstawić”. Zdaniem prof. Jacka Jassema „bez względu na to czy pacjenci faktycznie korzystać będą z udostępnionych informacji, czy nie, ważne jest to, że będą oni mieli szanse je uzyskać. (…) Lekarze muszą pokazać, że pacjent jest zawsze na pierwszym miejscu, a do tego niezbędna jest przejrzystość”. Wtórował mu dr Andrzej Sawoni, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, podkreślając, że również z perspektywy lekarza transparentność poprawia komfort i skuteczność leczenia. Istotnym pytaniem jakie padło w dyskusji był wybór skutecznych metod wprowadzenia standardów transparentności. Wszyscy zgromadzeni paneliści byli zgodni, iż najlepszym możliwym wyjściem są zdecydowane rozwiązania, które wypływać będą z chęci samoregulacji środowiska medycznego i branży farmaceutycznej. Prof. Romuald Krajewski reprezentujący Naczelną Izbę Lekarską, podkreślał duże poparcie środowiska lekarzy dla idei pełnej jawności. Zwrócił jednak uwagę, iż „regulacje prawne i przepisy poprawiają co prawda sprawozdawczość, nie pogłębiają jednak transparentności”. Podobną opinię wygłosił dr Sawoni, który podkreślał, że „bardzo restrykcyjne przepisy nie są drogą w dobrym kierunku – powodują, że gubi się sens przejrzystości”. Komentując wnioski płynące z debaty wszyscy eksperci zgodnie podkreślili, że w otwartym społeczeństwie nie ma alternatywy dla przejrzystości. „Transparentność jest nieunikniona, a środowisko medyczne ma niepowtarzalną szansę stanowić awangardę przejrzystości zarówno przez własne regulacje jak i rozwiązania przemysłu farmaceutycznego” – komentował prof. Jacek Jassem. Reprezentujący INFARMĘ Ewa Grenda - Prezes Zarządu i Dyrektor Generalny Paweł Sztwiertnia podkreślali, iż zwiększenie transparentności pozwoli na budowę zaufania między wszystkimi uczestnikami systemu ochrony zdrowia, a także na rzetelną i obiektywną ocenę wartości tej współpracy. Panelistami podczas konferencji byli prof. Janina Stępińska – konsultant krajowy w dziedzinie intensywnej terapii, prof. Dorota Karkowska z Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, Grażyna Kopińska oraz dr Grzegorz Makowski z Fundacji im. Stefana Batorego, prof. Jacek Jassem - Gdański Uniwersytet Medyczny, dr Andrzej Sawoni Prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, prof. Romuald Krajewski z Naczelnej Izby Lekarskiej oraz Paweł Sztwiertnia – Dyrektor Generalny INFARMY. Na konferencję przybyli także liczni przedstawiciele środowiska lekarzy, pacjentów oraz organizacji pozarządowych. Kodeks Przejrzystości powstał z inicjatywy Europejskiej Federacji Przemysłu i Stowarzyszeń Farmaceutycznych (EFPIA) i określa zasady udostępniania informacji na temat zakresu i wartości współpracy firm farmaceutycznych ze środowiskiem medycznym. Dokument podpisany został w grudniu 2013 roku a jego postanowienia weszły w życie 1 stycznia 2015 roku. Kodeks przewiduje, że od 2016 roku wszystkie firmy członkowskie, za wiedzą i zgodą przedstawicieli zawodów medycznych, upublicznią wysokość świadczeń związanych ze współpracą, przekazanych w wielu kategoriach, takich jak: wyjazdy na kongresy, udział w wydarzeniach promocyjnych czy wynagrodzenia za wykłady i opinie eksperckie. Dane te publikowane będą na stronach internetowych firm sygnatariuszy. Meteriały z debaty można obejrzeć na kanale INARMY w serwisie youtube: https://www.youtube.com/channel/UCYoRozgVAGOfyG_FnZCLpYw Informacje o Kodeksie Przejrzystośc: https://www.youtube.com/embed/OsBqEzyMV18 dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 17 lutego Gdzie są leki, których brakuje w Polsce? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Wskutek niekontrolowanego wywozu leków z Polski pacjenci nie mogą kupić w aptekach potrzebnych im leków. Bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia chorych spowodowane jest działaniami niektórych aptek i hurtowni farmaceutycznych, które sprzedają leki z zyskiem za granicę. Szacunkowa wartość tego eksportu wynosi ok. 2,5 miliarda złotych rocznie*. Trudności, z jakimi spotykają się pacjenci próbując nabyć niektóre leki ratujące życie i zdrowie, spowodowane są nasilającym się w ostatnich latach problemem niekontrolowanego ich wywozu z Polski. Tego typu działania, realizowane przez niektóre apteki i hurtownie farmaceutyczne, spowodowane są wyłącznie chęcią zysku. Sprzedaż leków zagranicznym kontrahentom – zamiast pacjentom czy aptekom w Polsce – generuje przychody wielokrotnie przewyższające zyski, jakie można osiągnąć na naszym rynku. Czynnikami stymulującymi niekontrolowany wywóz farmaceutyków z Polski są: • bardzo niskie ceny leków refundowanych w Polsce,• możliwość łatwego pozyskania dużych zapasów leków z uwagi na wielkość kraju,• możliwość łatwego uzyskania przez hurtownika znacząco wyższej marży z eksportu leków do innego państwa unijnego niż mógłby uzyskać z handlu tymi lekami w Polsce (marża hurtowa jest ustawowo ograniczona do 5%; szacujemy, że w skrajnych przypadkach hurtownicy eksportujący leki uzyskują nawet 20-40% marży). Farmaceutyki są wywożone z Polski trzema drogami – bezpośrednio z niektórych hurtowni, bezpośrednio z niektórych aptek lub z aptek pośrednio przez hurtownie (tzw. odwrócony łańcuch dystrybucji). Pierwsza forma, czyli tzw. handel równoległy, jest w świetle prawa legalna i realizuje jedną z podstawowych zasad Unii Europejskiej, jaką jest swobodny przepływ towarów. Dwie ostanie formy wywozu leków są nielegalne. Skutki niekontrolowanego wywozu leków odczuwają na co dzień przede wszystkim pacjenci, mimo że firmy farmaceutyczne dostarczają na polski rynek leki w ilości przekraczającej zapotrzebowanie polskich pacjentów. Skalę problemu widać wyraźnie patrząc na szacunkową wartość niekontrolowanego wywozu leków z Polski – według danych IMS Health w 2012 roku sięgnęła ona ok. 2,5 mld zł – ok. 2/3 tej kwoty stanowi eksport prowadzony przez hurtownie, natomiast nielegalny eksport prowadzony z poziomu aptek sięga 0,8 mld zł rocznie. Jednocześnie warto podkreślić, że – jak zauważają producenci oraz sami farmaceuci – w ciągu ostatnich dwóch lat utrudnienia w dostępie pacjentów do refundowanych leków uległy nasileniu. Szansą na zagwarantowanie bezpieczeństwa pacjentów może być jedynie kompleksowe uregulowanie eksportu leków z Polski. Podstawą tworzenia takiej legislacji jest zgłoszony w Sejmie poselski projekt nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne – powiedział Paweł Sztwiertnia dyrektor generalny Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych. Projekt zakłada wykorzystanie rozwiązań sprawdzonych w innych krajach członkowskich Unii Europejskiej, polegających na bardziej szczegółowej kontroli wywozu leków – przede wszystkim wprowadzenie obowiązku uprzedniego zgłoszenia przez hurtownię zamiaru wywozu leku, którego dostępność dla polskiego pacjenta jest zagrożona**. Główny Inspektor Farmaceutyczny może wyrazić sprzeciw wobec zamiaru wywozu, jeżeli na podstawie ustawowych przesłanek uzna, że wywóz takiego leku spowodowałby zagrożenie dla zdrowia polskich pacjentów. Taki sposób uregulowania jest jedynym skutecznym rozwiązaniem, które jednocześnie nie narusza prawa europejskiego w zakresie swobód gospodarczych. * według danych IMS Health za 2012 r.** lek znajduje się w obwieszczeniu ministra zdrowia zawierającym wykaz leków zagrożonych brakiem dostępności na terytorium RP dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 16 lutego WPROST: ciemna strona Kamila Durczoka (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Szef „Faktów” został przyłapany przez policję, jak ucieka z mieszkania, w którym znaleziono biały proszek. Policja sprawdza, czy to narkotyki. Wcześniej dziennikarz zabarykadował się w lokalu i nie chciał wpuścić właściciela. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – ciemna strona Kamila Durczoka. Ponadto we WPROST: czy Andrzej Duda będzie lepszą wersja Marcinkiewicza, czego Sławomir Izdebski nauczył się od Andrzeja Leppera, jak polscy kierowcy znikają w białoruskich więzieniach i łagrach, dlaczego polskim szpitalom grozi paraliż oraz czym są i komu pomagają hospicja perinatalne. We WPROST także – fenomen „50 twarzy Greya” i rozmowa ze Zbigniewem Izdebskim.  Nie interesuje nas, kto ma z kim romans, kto z kim sypia i czy przypina się do łóżka kajdankami. To prywatne sprawy. Jeśli jednak w grę wchodzą biały proszek i interwencje policji, zaczyna się inna rozmowa. Nie mówimy o rockmanie, tylko o człowieku, który niemal codziennie z telewizora mówi, jak żyć (…) Rozmawia z najważniejszymi ludźmi w państwie. Ocenia i piętnuje dwulicowość, wydaje werdykty dotyczące innych osób, komentuje najważniejsze wydarzenia. Przez lata stał się autorytetem dla wielu młodych dziennikarzy. Obowiązują go nieco inne standardy niż gwiazdy rocka – pisze we wstępniaku do najnowszego wydania tygodnika WPROST redaktor naczelny Sylwester Latkowski. A na łamach tygodnika – zdjęcia z mieszkania na warszawskim Mokotowie. Na stole w sypialni talerz z resztkami białego proszku i akcesoria, jakich używa się do brania narkotyków: kartka zwinięta w rulon, służąca do wciągania do nosa, oraz karta kredytowa, także ze śladami proszku. W salonie torebka z opalonymi szklanymi fifkami. Tuż obok zakazany w Polsce lek zawierający pochodną amfetaminy. Obok nieprawdopodobna ilość pornografii i gadżetów erotycznych. W kącie płócienna torba, w niej roztrzaskana w drobny mak kamera i zgniecione, rozbite telefony komórkowe. Obok połamane karty SIM. W całym mieszkaniu w różnych miejscach walają się rzeczy osobiste Kamila Durczoka. Nieotwarte pismo z urzędu skarbowego. Pendrive z wyjazdu narciarskiego, na którym są zdjęcia dziennikarza i jego przyjaciół-celebrytów. Wszystko składa się na dość przerażający obraz. Nie chodzi bowiem o gwiazdę rocka, lecz o szefa jednego z najważniejszych programów informacyjnych. O człowieka, który rozmawia z prezydentami, premierami, ministrami – piszą we WPROST Sylwester Latkowski, Michał Majewski i Olga Wasilewska. Więcej o tej sprawie i zdjęcia z Mokotowa – w najnowszym wydaniu tygodnika. W nowym WPROST także o zapleczu kampanii kandydata Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta. Krótko po ogłoszeniu, że to Duda jest kandydatem prawicy, pisaliśmy, że sztabowcy PiS będą budować jego wizerunek jako „ulepszoną wersję wczesnego Marcinkiewicza”. Część prawicowych komentatorów była wówczas oburzona. Jednak po kilku miesiącach, obserwując „brawurową akcję Dudy” na nartach (…) czy kolejne sceny z podróży Dudabusa, widać coraz wyraźniejsze analogie. Zresztą nie tylko do chwytów a la Marcinkiewicz czy Donald Tusk – pisze Anna Gielewska. W tej syntezie stylów i w nowym, prezydenckim wizerunku Dudy, rodzina odgrywa rolę ważną, o ile nie kluczową. Zwłaszcza że to rodzina na wskroś inteligencka, krakowska, z tradycjami. Agata Kornhauser-Duda żona twardo stąpa po ziemi – twierdzą znajomi Dudów. Po czym powtarzają opisywaną wielokrotnie anegdotę o śmieciach. Szczegóły – we WPROST. We WPROST również o tym, kim jest chłopski lider, który chce śladami swego mistrza, twórcy Samoobrony, poprowadzić rolników na barykady. Jest jak paskuda z Zalewu Zegrzyńskiego, atak sinic na Bałtyk, rój meteorytów, który ma zniszczyć Ziemię, i jak świńska górka. Jak wiosenne burze, jesienne przymrozki, zimowe zadymki. Występuje okresowo, zwykle w pierwszym kwartale roku, na międzynarodowej drodze A2 z Berlina do Moskwy w Zdanach (gmina Zbuczyn, powiat siedlecki). Choć czasami pojawia się też w Warszawie przed Sejmem lub Ministerstwem Rolnictwa – pisze Cezary Łazarewicz. Jak świnie drgną lekko w górę, już go nie będzie – wróży Sławomirowi Izdebskiemu szef Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych Władysław Serafin. Izdebski wie, jak wzbudzić zainteresowanie dziennikarzy swoją osobą. Tego nauczyłem się od Leppera. On, jak chciał coś ważnego powiedzieć, wyzywał ministrów od złodziei i bandytów i wszystkie telewizje to pokazywały – tłumaczył kiedyś dziennikarzowi WPROST. Więcej o politycznej karierze chłopskiego lidera – w poniedziałek we WPROST. We WPROST także reportaż z Białorusi - trójkąta bermudzkiego, w którym na długie lata giną polscy kierowcy.  Piekło Andrzej zaczęło się podczas powrotu z Moskwy. Na śliskiej drodze wyprzedzała go białoruska ciężarówka, ale tak nieszczęśliwie, że ciężarówki wpadły siebie. W wypadku ucierpiał jeszcze dostawczy mercedes, trzy osoby zostały ranne. Milicja aresztował tylko Andrzeja, bo jest obcokrajowcem. Kierowca wylądował jednym z najgorszych więzień, w celi z kryminalistami. Był oskarżony o spowodowanie wypadku, w którym ciężkich obrażeń doznało trzech pasażerów mercedesa. Po białorusku: statia (artykuł) 317 część 2. W żargonie więziennym DTD, czyli drogowe przestępstwo transportowe. DTD dzielą się na te z ofiarami śmiertelnymi i bez śmiertelnych ofiar. W przypadku ofiar śmiertelnych koszty są znacznie niższe. Wysyła się umyślnych z pieniędzmi, przekupuje białoruską rodzinę, która podpisuje dokument o zrzeczeniu się roszczeń. Sprawę można wtedy wyciszyć. Z rannymi jest gorzej, bo domagają się większych pieniędzy. Białorusini zresztą od początku domagają się od rodziny Andrzeja pieniędzy. Tylko że wpłata niczego nie gwarantuje. Reportaż z Białorusi – w najnowszym WPROST. Na łamach WPROST również o tym, że polskim szpitalom grozi paraliż. Jak mówią pielęgniarki, niewiele gorszy niż obecny. Już dziś często na 30 chorych przypada jedna siostra, zarabiająca 1550 zł brutto. Na razie Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych rozesłał informację o strajku do zakładowych organizacji związkowych. Mam grafiki pielęgniarek, które pracują nawet 400 godzin w miesiącu, podczas gdy norma bezpieczeństwa to 160 godzin. W wielu przypadkach jedna pielęgniarka obsługuje 30 łóżek, biega między chorymi a dyżurką z dokumentacją. A od przyszłego roku zgodnie z pakietem onkologicznym będzie jeszcze musiała wypisywać recepty, czyli dojdzie jej kolejna wielka odpowiedzialność – mówi Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca pielęgniarskich związków. Środowisko jest tym bardziej zdeterminowane, że minister Bartosz Arłukowicz konsekwentnie unika rozmów z białym personelem. W trakcie prac nad obowiązującym od stycznia pakietem onkologicznym siostry zostały zupełnie zlekceważone. Więcej – w nowym WPROST. We WPROST także o hospicjach perinatalnych, które opiekują się kobietami czekającymi na poród śmiertelnie chorego dziecka. Większość kobiet o chorobie dziecka dowiaduje się w piątym miesiącu ciąży. W czasie tzw. badania połówkowego. Zazwyczaj na takie badania się idzie, żeby poznać płeć dziecka, móc wybrać imię. Nikt nie spodziewa się informacji o tym, że dziecko umrze tuż po narodzinach albo jeszcze w łonie matki – mówi prezes Fundacji Gajusz, która od 17 lat prowadzi hospicjum dla dzieci. A od niedawna – także hospicjum perinatalne. Do takiego hospicjum najczęściej trafiają matki, które muszą podjąć decyzję: urodzić czy nie. Jednej z naszych mam lekarz powiedział, że decyzja o urodzeniu dziecka jest egoizmem, bo będzie ono przez nią cierpiało. My uważamy, że ostateczna decyzja powinna należeć do matki – mówi prezeska Gajusza. Więcej – na łamach WPROST. Na łamach WPROST również „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Powieści E.L.James to jeden z największych fenomenów współczesnej popkultury. Filmowej adaptacji prasa towarzyszyła na każdym kroku, kompletowanie obsady stało się medialnym serialem.  W Internecie krążyły plotki, mówiło się o 20 minutach ostrych momentów na ekranie, w mediach rozgorzały dyskusje o seksie sado-maso, ulubionej formie aktywności fizycznej bohatera. Niezależnie od jakości filmu i „pewnej takiej nieśmiałości” w kluczowych scenach, debaty wokół „Pięćdziesięciu twarzy Greya” zmienią seksualną wyobraźnię masowego widza – pisze we WPROST Krzysztof Kwiatkowski. A fenomen Greya na łamach tygodnika komentuje też seksuolog Zbigniew Izdebski. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 16 lutego 2015 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne w poniedziałek o godz. 6.00. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 15 lutego ?Do Rzeczy?: pierwszy w Polsce wywiad z Marine Le Pen (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Uważa, że powinniśmy uznać aneksję Krymu, że Rosja jest naturalnym sojusznikiem Europy, że euro jest sztucznie podtrzymywane przy życiu, a USA to typowy przykład strażaka piromana. Na łamach najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy” - kobieta, której boi się cała Europa, Marine Le Pen, w kontrowersyjnym wywiadzie – pierwszym na łamach polskiej prasy. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: czy Marine Le Pen zostanie prezydentem Francji, jak profesjonalizują się polskie związki zawodowe, dlaczego Paweł Kukiz stanął do wyborów, czy islam naprawdę jest religią pokoju, historia wzlotu i upadku Arkadiusa oraz historia wielkiego Ajaksu. Od początku tego konfliktu popełniliśmy masę błędów. Gdy negocjowano układ stowarzyszeniowy z Kijowem, trzeba było od razu zaprosić do stołu negocjacji Rosję. Wykluczenie Moskwy z tych rozmów oznaczało zanegowanie historii, zanegowanie korzeni narodu ukraińskiego. Mówiąc krótko – to była głupota – tak Marine Le Pen komentuje w rozmowie z „Do Rzeczy” konflikt na Ukrainie. I zgadza się, że rząd francuski powinien uznać aneksję Krymu. Sądzę, że nie ma innego wyjścia. Tym bardziej że to wszystko działo się  w momencie, gdy władze w Kijowie były nielegalne. Mieliśmy do czynienia z puczem: legalny rząd – którego posunięcia skądinąd także budziły wiele wątpliwości – został odsunięty w wyniku rewolucji – podkreśla. Zwraca uwagę, że z wielu europejskich stolic płynie propaganda przepełniona hipokryzją. Pozwalamy na przykład, żeby ukraińskie siły rządowe strzelały do własnych obywateli, ale oburzamy się, gdy Baszar al-Asad strzela do Syryjczyków – mówi Marine Le Pen. Dodaje, że Rosja jest naturalnym sojusznikiem Europy. A Zachód traktuje ją dzisiaj gorzej, niż kiedyś traktował Związek Sowiecki. Nie uważa też Władimira Putina za dyktatora. Kiedy widzę francuskich przywódców, którzy płaszczą się przed królem Arabii Saudyjskiej, a potem nazywają Putina „dyktatorem”, dostrzegam pewną niekonsekwencję – dodaje. Pierwszy w polskiej prasie wywiad z Marine Le Pen, liderką francuskiego Frontu Narodowego, na łamach najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy”. Francuska eurodeputowana jest populistka,  ale populistką bardzo profesjonalną. Na każdy temat ma wyrobione zdanie, każda odpowiedź na pytanie dziennikarzy ma wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Marine Le Pen jest spójna, a jej słowa na początku brzmią logicznie. Dopiero po ułamku sekundy człowiek dochodzi do wniosku: „Przecież to jakieś niestworzone bajki!” - pisze w „Do Rzeczy” Marek Magierowski, współautor wywiadu z Le Pen. Czy liderka francuskiego Frontu Narodowego zostanie prezydentem Francji? Po zamachu na redakcję „Charlie Hebdo” i ataku na żydowski sklep w Paryżu wydawało się, że politycznie najbardziej skorzysta na tych wydarzeniach właśnie FN, który zawsze przestrzegał przed konsekwencjami zbyt pobłażliwego traktowania islamskich ekstremistów. Ale we Francji nic nie jest oczywiste. Skok w sondażach stał się udziałem Françoisa Hollande’a, który wreszcie odbił się od dna. Ale jeśli w najbliższych wyborach prezydenckich nad Sekwaną do drugiej tury wyborów trafi Le Pen i właśnie Hollande, to może być różnie. Więcej – w najnowszym „Do Rzeczy”.  Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, jak zmieniają się polskie związki zawodowe. Do niedawna przaśne i  obumierające, zaczęły działać jak korporacje. Na wzór francuskich i hiszpańskich central skupiły się na poszerzaniu swojej działalności i walce o zmiany prawa. Palonym oponom, starciom z policją i marszom rolników na Warszawę obok żądań branżowych towarzyszą roszczenia systemowe. Miałyby one upodobnić Polskę do socjalistycznych demokracji – Francji, Hiszpanii, Grecji czy Portugalii. Były szef amerykańskiego banku centralnego Alan Greenspan nazywał to kiedyś francuskim wirusem. To system, w którym mechanizmy rynkowe infekowane są przywilejami coraz to nowych grup społecznych. Aż wreszcie „wirus” przejmuje władzę nad całym organizmem gospodarczym i stopniowo pogrąża społeczeństwo w stagnacji. Czy Polska będzie kolejną ofiarą francuskiej choroby? „Do Rzeczy” prezentuje także kolejnego kandydata na prezydenta. Na łamach najnowszego wydania tygodnika – wywiad z Pawłem Kukizem, muzykiem rockowym, radnym sejmiku dolnośląskiego, felietonistą tygodnika „Do Rzeczy”. Trzeba zmienić ordynację wyborczą - o podział na dobro i zło. O wyrazistość tych pojęć. O rozróżnienie tego, co jest kłamstwem, a co prawdą - mówi Kukiz w rozmowie z Mariuszem Staniszewskim. I dodaje, że kandyduje w trosce o młodych ludzi w Polsce. Mogłem przecież mieć w nosie młodych, żyć sobie wygodnie i swoim córkom kupować domy w Kanadzie czy Stanach, by uciekały póki czas z kraju, który się sypie - dodaje. Czy nie obawia się, że bez partyjnej machiny jest skazany na klęskę? Ta machina nie może być skonstruowana na takiej samej zasadzie jak ta, z którą walczysz. W przeciwnym razie stajesz się jej trybem. Walczyłbyś więc sam ze sobą – twierdzi z żelazną logiką muzyk. Rozmowa z Pawłem Kukizem – w poniedziałek w „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również rozmowa z Anjemem Choudarym, radykalnym brytyjskim imamem pochodzenia pakistańskiego, m.in. o ataku na „Charlie Hebdo”. Byłem szczęśliwy, że ci ludzie nie będą już obrażali proroka Mahometa. Myślę, że wszyscy muzułmanie byli szczęśliwi z tego powodu – mówi Choudary. I zwraca uwagę, że muzułmanie, którzy potępili atak na „Charlie Hebdo”, twierdzą, że islam to religia pokoju. Tymczasem utożsamianie islamu z pokojem to błąd. Muzułmanin to człowiek, który w każdej sytuacji poddaje się woli swojego Pana. Jeżeli chodziłoby tu o pokój, to jak w takim razie rozumieć wszystkie wersy i objawienia proroka, które dotyczą dżihadu czy kodeksu karnego: obcinanie rąk złodziejom czy kamienowanie cudzołożników? Islam z całą pewnością nie oznacza pokoju – podkreśla imam, który urodził się w Wielkiej Brytanii. On sam z chęcią wyjechałby do Państwa Islamskiego, ale we wrześniu odebrano mu paszport. Wszystkie te prawa obywatelskie, dla których rzekomo wasze kraje zabijają muzułmanów w Iraku i Afganistanie, nie są nawet gwarantowane waszym własnym obywatelom – twierdzi. Cała rozmowa – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach tygodnika także o historii, która jest czymś więcej niż tylko burzliwym następstwem błyskotliwych poczynań, lekkomyślnych kroków i nieodpowiednich znajomości. Jest pouczającą przypowieścią o sile rażenia mediów i o tym, jak rynek sprowadza do parteru medialne mity. Jest także o tym, jak bardzo Polacy są głodni każdego zagranicznego sukcesu rodaka, nawet jeśli do końca nie wiadomo, na czym ten sukces polega. O tym, jak łatwo w Polsce zostaje się „ikoną” i jak łatwo przestaje się nią być. I o tym, że talent to nie wszystko. Czy Arkadius, dziś 46-letni Arkadiusz Weremczuk, szykuje swój wielki powrót? Z czym wraca? Więcej w „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o rywalu Legii Warszawa w 1/32 finału Ligi Europejskiej. Bo Legia zmierzy się z klubem, obok którego nie da się przejść obojętnie. Mało kto go nienawidzi, większość zaś go kocha, bo z tą nazwą wiąże się dużo historii i pięknych chwil europejskiego futbolu. Na początku lat 70. nie było drużyny grającej piękniej, efektowniej i nowocześniej niż Ajax Amsterdam. Nie było klubu, który mógłby się w tamtym czasie równać z nim sukcesami, a dwa nazwiska z tamtych lat – Rinus Michels i Johan Cruyff – są do dziś wymieniane w panteonie największych sław piłki nożnej. Historia wielkiego Ajaksu – na łamach „Do Rzeczy”. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 16 lutego 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 13 lutego PKB w górę tylko o 3%. Powinniśmy się obawiać? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    W czwartym kwartale ubiegłego roku produkt krajowy brutto Polski był o 3% wyższy niż rok wcześniej – podał Główny Urząd Statystyczny. Chociaż na tle Europy nasza gospodarka nie wypada najgorzej, to pewne przesłanki wskazywane przez Bankier.pl dają powody do obaw. Dzisiejszy odczyt przedstawiony przez GUS był nieco niższy od oczekiwań analityków (3,1%). Po raz ostatni polska gospodarka rozwijała się tak wolno w IV kw. 2013 r. Ostatnie hamowanie przez dwa kwartały z rzędu przydarzyło się pod koniec 2012 r. – Dlaczego ten w sumie niewielki spadek dynamiki (przecież wciąż oznaczający całkiem przyzwoity, jak na europejskie standardy, wzrost gospodarczy) tak mnie niepokoi?  Bo w ciągu ostatnich 18 lat dwa kwartały z rzędu spadku rocznej dynamiki PKB zawsze kończyły się silnym spowolnieniem wzrostu gospodarczego w Polsce. Istnieje zagrożenie, że scenariusz się powtórzy, ale to wcale nie jest pewne – tłumaczy Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl. Opublikowane dziś dane GUS to tzw. „szybki szacunek". Szacunek wstępny wzrostu PKB w III kwartale 2014 r. poznamy za dwa tygodnie, 27 lutego. Dopiero wówczas poznamy wartości składowych PKB, takich jak konsumpcja, inwestycje czy bilans handlu zagranicznego. – Spadek dynamiki PKB w IV kw. to prawdopodobnie korekta lepszych od oczekiwanych wyników za III kw. Wówczas odczyt wskazywał na 3,3% wzrost rdr i było to duże zaskoczenie dla analityków, którzy patrząc wtedy na dane o PMI raczej spodziewali się niższej dynamiki. IV kw. jest gorszy od oczekiwań, ale to nie musi oznaczać pogorszenia koniunktury w 2015 roku. Zwłaszcza w sytuacji planowanego uruchomienia środków UE dla Polski, które już w drugiej połowie roku powinny dać nam silny impuls do znacznych wzrostów – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Pod względem wzrostu PKB nasz kraj dobrze wypada na tle europejskiej stawki. Według dzisiejszej publikacji Eurostatu, który porównywał wyrównane sezonowo wskaźniki wzrostu, Polska (3,1%) zajęła drugie miejsce, tuż za Węgrami (3,4%), a przed Wielką Brytanią (2,7%). Pozbawić drugiej lokaty Polskę mogłaby Irlandia, jednak „Szmaragdowa Wyspa” znalazła się w gronie tych krajów, dla których Eurostat nie podał dziś szczegółowych danych. Więcej na ten temat w artykule: http://www.bankier.pl/wiadomosc/GUS-PKB-w-gore-o-3-7237297.html Analizy Bankier.pl dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 13 lutego Bez miłości do? walentynek (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Aż 81% Polaków uważa, że walentynki to bardziej żniwa dla producentów i handlowców niż święto zakochanych. Nic dziwnego, że z roku na rok tracą swoją magię. A może to nie komercjalizacja, tylko my sami mamy problem z okazywaniem uczuć? 66% z nas twierdzi, że robimy to sporadycznie. Jak wynika z badań instytutu GfK Polonia, tylko 14% Polaków uważa, że walentynki to wyjątkowy dzień, który ma służyć łączeniu ludzi oraz celebrowaniu miłości i bliskości. Według reszty 14 lutego to przede wszystkim doskonała okazja do zwiększenia sprzedaży przez producentów i handlowców. Mimo że dostrzegamy marketingowy wymiar walentynek, większość z nas będzie obchodzić dzień zakochanych. „Zamiar podarowania bliskiej osobie symbolicznego upominku mają przede wszystkim osoby będące w związkach partnerskich, tzw. wolnych (74%)” – mówi serwisowi infoWire.pl Maciej Siejewicz z GfK Polonia. Odsetek ten spada wśród małżonków (do 53%). Co ciekawe, chęć obdarowania ukochanej osoby jest tym większa, im krótszy jest czas trwania związku. Badania instytutu GfK Polonia pokazują również, że zmieniliśmy swój stosunek do instytucji małżeństwa. „Od roku 2011 do 2014 o 3% zmniejszył się odsetek Polaków uważających, że małżeństwo ma i będzie mieć duże znaczenie. W ubiegłym roku takie zdanie wyrażało 76% społeczeństwa” – wyjaśnia ekspert. Tylko dla 29% Polaków impulsem do wzięcia ślubu jest miłość. Inne ważne powody zawierania związku małżeńskiego to ciąża lub dzieci (26%), przekonania religijne (12%), poczucie bezpieczeństwa (11%) i presja rodziny (10%). dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 13 lutego Jak oryginalnie spędzić Walentynki? Inspiracje i wyniki sondy (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Wyniki sondy zrealizowanej przez serwis PrezentMarzeń.com pokazują, iż coraz częściej zamiast materialnych upominków, podarowujemy bliskiej osobie w prezencie emocje. Chęć wyjątkowego spędzenia Dnia Zakochanych sprawia, iż jesteśmy otwarci na niespodzianki w formie przeżyć. Jak oryginalnie świętować Walentynki podpowiada serwis PrezentMarzeń.com: Lot awionetką dla dwojga – piękne widoki i mocne wrażenia W trakcie lotu awionetką zakochani mają okazję, aby z kilkuset metrów nad ziemią podziwiać rozpościerające się w dole przepiękne widoki. Wspólny lot, pełny niesamowitych panoram z możliwością ich uwiecznienia oraz dreszczyk emocji związany z wzbiciem się w powietrze gwarantują, iż te Walentynki nie przejdą bez echa. Masaż czekoladowy dla dwojga – odrobina słodkiego relaksu Dla par, które preferują spokojniejsze doznania niż sporty ekstremalne miłym prezentem może okazać się masaż czekoladowy. Wykonany przy użyciu prawdziwej czekolady jest wyjątkową ucztą dla ciała i zmysłów. Sprawia, że skóra pięknie pachnie i jest wspaniale nawilżona. Masaż ten, dzięki zawartej w czekoladzie teobrominie, która uwalnia w mózgu endorfiny zwane „hormonami szczęścia”, daje zastrzyk pozytywnej energii. Skóra korzysta z dobroczynnych cech czekolady i staje się aksamitnie gładka, odżywiona i nawilżona. Upajający zmysły słodki zapach unosi się w całym pomieszczeniu, gdzie wykonywany jest masaż. Sesja zdjęciowa dla dwojga – uchwycenie magicznych chwil Każda kobieta chce czuć się niepowtarzalna i piękna, szczególnie u boku swojego partnera, dlatego zaaranżowanie wspólnej sesji zdjęciowej może okazać się wspaniałym upominkiem walentynkowym. Fachowy wizaż, wskazówki stylisty i realizacja sesji przez profesjonalnego fotografa czynią z tego prezentu niezapomniane przeżycie dla obojga. Wspólna sesja fotograficzna to bardzo osobista pamiątka, doskonały pomysł na rocznicę i jednocześnie wspaniała przygoda. Lekcja tańca dla dwojga – zmysłowo i aktywnie Dla par ceniących ruch i aktywność niestandardowym pomysłem na spędzenie Walentynek może okazać się: lekcja tańca dla dwojga – na przykład zmysłowej salsy lub ognistego tanga. W czasie indywidualnych zajęć tanecznych partnerzy pod czujnym okiem instruktora uczą się jak prowadzić w tańcu i jak być prowadzoną oraz jak odczytywać i podążać za sygnałami partnera. Nowo zdobyte umiejętności pozwolą odczuć zakochanym komfort tańczenia i pozwolą poczuć się pewniej na parkiecie. Zajęcia taneczne są znakomitą formą relaksu i sposobem na lepsze poznanie siebie oraz swojego partnera lub partnerki. Kurs sushi dla dwojga - nauka i degustacja w jednym To doskonała okazja, aby wzbogacić własną kuchnię o nowe potrawy i nauczyć się samodzielnie przygotowywać sushi. Kurs sushi może być miłą, kulinarną niespodzianką połączoną ze smaczną degustacją dla wielbicieli japońskiej kuchni. Podczas warsztatów szef kuchni opowie zakochanym o historii sushi, rodzajach, zasadach łączenia składników, pokaże jak przygotować ryż i zalewę, jak skręcić doskonałe maki i nigiri. Prowadzący sushi masterzy nauczą, jak dokonać prawidłowego filetowania i krojenia. Nauka przygotowywania sushi pod okiem mistrza może zaowocować niespodzianką dla rodziny czy przyjaciół i wyjątkowym pokazem kulinarnych umiejętności. Wyniki sondy zrealizowanej przez serwis PrezentMarzeń.com pokazują, iż pomysłodawczyniami oryginalnych i niezapomnianych podarunków są głównie kobiety (62%). Chcą one podarować swojemu partnerowi ekstremalne doznania w powietrzu, na przykład: lot paralotnią lub motolotnią czy skok ze spadochronem. Równie chętnie decydują się zafundować ukochanemu niezapomniane przeżycia za kierownicą jak: przejażdżkę Ferrari, Porsche czy jazdę Off Road. Panie są zdecydowanie odważniejsze w wyborze walentynkowych prezentów dla swoich partnerów. Chcą im podarować niezapomnianą przygodę, dlatego przy decyzji o zakupie prezentu stawiają na element zaskoczenia i oryginalność W przypadku mężczyzn (38%), realizujących podarunki z myślą o kobietach wybierane są te bardziej nastawione na magię chwili oraz przyjemności dla ciała. Oprócz romantycznej kolacji we dwoje, która jest dobrym, ale przewidywalnym i dość standardowym prezentem dla ukochanej, panowie mogą skorzystać również z ciekawych pomysłów proponowanych między innymi przez serwis PrezentMarzeń.com. Są wśród nich: buduarowa sesja zdjęciowa, dzień ze stylistką, nauka makijażu, weekendowy kurs fotografii czy lekcja wybranego tańca. Popularną również kategorią upominków dla kobiet jest relaks i uroda, czyli masaże i zabiegi pielęgnacyjne. Święto zakochanych to przede wszystkim dzień, który chcemy spędzić miło z partnerką lub partnerem, celebrując swoje uczucia. Możemy więc zaplanować wspaniałą atrakcję dla dwojga, która zostanie na długo w pamięci. Przekonujemy się do upominków w formie przeżyć jak potwierdza 39% respondentów sondy zrealizowanej przez PrezentMarzeń.com. Ponad 27% z nich deklaruje, że to ciągle nowość, ale z roku na rok chętnych na podarowanie emocji w prezencie przybywa. Walentynki, mimo iż niektórzy sceptycznie podchodzą do tego święta są okazją dla zakochanych, aby pięknie i niepowtarzalnie spędzić czas. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 11 lutego Zmienił się Kodeks pracy (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Zwiększenie wysokości płacy minimalnej, wprowadzenie ułatwień związanych z dostarczaniem wstępnych badań lekarskich oraz oskładkowanie wynagrodzeń członków rad nadzorczych – to zmiany w prawie pracy, które obowiązują od tego roku. Z punktu widzenia dużej liczby pracowników najważniejszą zmianą jest wzrost minimalnego wynagrodzenia za pracę. Zwiększyło się ono o 70 zł i teraz wynosi 1750 zł brutto. Wraz ze wzrostem płacy minimalnej zmieniło się kilka kwot wykorzystywanych w rozliczeniach kadrowych, np. dodatek za pracę w nocy, najniższa podstawa wymiaru świadczeń chorobowych czy maksymalna wysokość odprawy. Zarówno pracownicy, jak i pracodawcy powinni być zadowoleni ze zmian dotyczących wykonywania wstępnych badań lekarskich. Od tego roku osoba, która zmienia pracę, nie musi być na nie kierowana, jeśli tylko przedstawi aktualne zaświadczenie lekarskie z byłego miejsca zatrudnienia, będzie pracować w takich samych lub podobnych warunkach jak dotychczas i między wygaśnięciem poprzedniej umowy a podpisaniem nowej nie minie więcej niż 30 dni. „Wyjątek stanowią pracownicy, którzy wykonują pracę w warunkach szczególnie niebezpiecznych. O tych osobach traktuje odrębne rozporządzenie” – mówi serwisowi infoWire.pl Rafał Wyziński z kancelarii Rączkowski, Kwieciński Adwokaci. Ostatnią zmianą jest oskładkowanie wynagrodzeń członków rad nadzorczych. Do tej pory byli oni zgłaszani do ubezpieczenia zdrowotnego. Od tego roku ich wynagrodzenia otrzymywane za pełnienie funkcji członka rady będą podlegały również obowiązkowemu ubezpieczeniu emerytalnemu i rentowemu. „Ta zmiana ma wyjątkowo charakter profiskalny. ZUS szacuje, że oskładkowanie tych wynagrodzeń przyniesie zyski wysokości kilkuset milionów złotych” – informuje ekspert. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 9 lutego Lokata Wysokich Lotów w Banku BGŻ (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    W ofercie Banku BGŻ skierowanej do klientów firmowych pojawiła się nowa 3-miesięczna Lokata Wysokich Lotów. Jej oprocentowanie, niezależnie od zdeponowanej kwoty, wynosi 2,5 proc. w skali roku. Lokatę można otworzyć do 31 marca 2015 r. 3-miesięczna Lokata Wysokich Lotów skierowana jest do klientów instytucjonalnych, w tym rolników i organizacji non – profit, którzy chcieliby korzystnie ulokować i szybko powiększyć nadwyżki finansowe. – Nowa lokata Banku BGŻ to odpowiedź na zapotrzebowanie klientów, którzy chcieliby przede wszystkim bezpiecznie ulokować swoje oszczędności bez ponoszenia ryzyka. Z oferty mogą skorzystać nowi oraz obecni klienci Banku, którzy wniosą nowe środki, czyli takie które stanowią przyrost salda w stosunku do stanu środków zgromadzonych na koncie klienta na 8 lutego 2015 r. Minimalna kwota wymagana do jej otwarcia to tylko 2000 zł – powiedział Maciej Piskorski, dyrektor Departamentu Produktów Agro w Banku BGŻ. Po zakończeniu okresu lokacyjnego, w przypadku braku innej dyspozycji odsetki dopisywane są do lokaty. Lokata dostępna jest w blisko 400 oddziałach Banku. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 9 lutego BITWY TYTANÓW ? pierwszy numer edycji specjalnej ?Do Rzeczy? już w środę (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    „Bitwy Tytanów” – to tytuł specjalnej serii wydawniczej firmowanej przez tygodnik „Do Rzeczy” i miesięcznik „Historia Do Rzeczy”. Pierwszy numer pojawi się na rynku już w najbliższą środę, 11 lutego. Jest poświęcony operacji Barbarossa, czyli agresji III Rzeszy na Związek Sowiecki. Magazyn będzie w sprzedaży przez dwa miesiące. Kolejne numery będą prezentować największe bitwy II wojny światowej, batalie, które ze względu na ogromny potencjał ludzi i uzbrojenia, a także na znaczenie dla dalszego biegu historii, można nazwać właśnie bitwami tytanów. Piszemy o nich z myślą o czytelnikach, którzy chcą się dowiedzieć rzeczy nowych lub skonfrontować swą wiedzę z rzetelną i przejrzystą relacją o dramatycznych faktach, które kilkadziesiąt lat temu wstrząsały światem. Mamy nadzieję, że przygotowane przez nas ilustrowane teksty naprawdę będą nie tylko uczyć, ale i fascynować – zapowiadają redaktorzy „Do Rzeczy”. Na łamach pierwszego numeru znalazły się m.in. obszerne zestawienie i prezentacja potencjałów i broni, jaką dysponowały Wermacht i Armia Czerwona, rozmowa z Wiktorem Suworowem, który twierdzi, że Hitler uprzedził sowiecki atak na III Rzeszę zaledwie o dwa tygodnie oraz analiza błędów, jakie popełniły obie strony.    Magazyn „Bitwy tytanów” liczy 76 stron. Cena wynosi 7,95 zł.   dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 9 lutego Mężczyźni chętniej korzystają z urlopu ojcowskiego (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    129 tys. świeżo upieczonych ojców postanowiło skorzystać w 2014 r. z prawa do dwutygodniowego urlopu ojcowskiego. Warto wiedzieć, że przysługuje on również mężczyznom wychowującym dzieci adoptowane. Zainteresowanie urlopem ojcowskim od momentu jego wprowadzenia (2011 r.) systematycznie rośnie. Liczba chętnych przybywa zwłaszcza, od kiedy czas urlopu został wydłużony, czyli od dwóch lat. „Ojcowie mają prawo do dwóch tygodni płatnego urlopu ojcowskiego, niezależnie od tego, czy matka jest w tym czasie na urlopie macierzyńskim, dodatkowym czy rodzicielskim” – wyjaśnia w wywiadzie dla serwisu infoWire.pl Radosław Milczarski z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. „Urlopu ojcowskiego nie wolno mylić z tacierzyńskim” – dodaje. Z urlopu ojcowskiego można skorzystać do momentu ukończenia przez dziecko roku. Nie ma żadnego znaczenia, czy ojciec jest w związku formalnym, czy nie. Świadczenie przysługuje też mężczyźnie, który adoptował dziecko, pod warunkiem że nie ukończyło ono siódmego lub – gdy podjęto wobec niego decyzję o odroczeniu obowiązku szkolnego – dziesiątego roku życia. Aby pójść na urlop ojcowski, mężczyzna musi nie później niż siedem dni przed planowanym wolnym złożyć do pracodawcy wniosek urlopowy wraz ze skróconym aktem urodzenia dziecka – informuje Radosław Milczarski. Podczas urlopu ojciec otrzymuje 100% swojego wynagrodzenia. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 8 lutego WPROST: zatrzymać szefa oprawcę (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Kierownictwo większości polskich firm wie, że w sprawach o molestowanie poszkodowane zwykle milczą. Dlatego bezkarnie zamiata się problem pod dywan. (…) Środowiska polityków, dziennikarzy czy naukowców często nie zachowują się pod tym względem lepiej niż na przykład pracownicy fizyczni – mówi w rozmowie z WPROST wiceprezeska Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego. W najnowszym wydaniu tygodnika – czy da się powstrzymać szefa oprawcę. Ponadto w nowym WPROST: mobbing po polsku, Watykan za zamkniętymi drzwiami, ukryty przepis, który chroni banki, straszny dwór, czyli o nowych ludziach w Kancelarii Premiera, kim jest kandydat PSL na prezydenta, a także Rafał Sonik odpowiada na pytania czytelników.     Wszyscy nosimy w sobie stereotypy. (…)  Facet, który ma wiele kobiet, jest flirciarzem albo playboyem. A kobieta, która zmienia mężczyzn, dostaje etykietkę, że się źle prowadzi – mówi w najnowszym WPROST Karolina Kędziora, radczyni prawna, wiceprezeska Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego. Podkreśla, że różnica między flirtem czy nawet romansem w pracy a molestowaniem jest oczywista: w przypadku molestowania ofiara sobie tego nie życzy. Dlaczego kobiety nie zgłaszają spraw molestowania w prokuraturze? Dlaczego rzadko o tym mówią i – najczęściej – anonimowo? Nie możemy zagwarantować, jak zareagują przyjaciele, współpracownicy, czy dana osoba nie straci pracy albo że jak straci, znajdzie nową – mówi  rozmówczyni WPROST. Do sądu czy mediów idą zwykle osoby najbardziej zdeterminowane, które chcą walczyć o swoją godność bez względu na okoliczności. A nasz wymiar sprawiedliwości nie do końca jest przygotowany na rozwiązywanie tego typu spraw. O tym, jak mogą się bronić ofiary molestowania – na łamach tygodnika WPROST. We WPROST również o mobbingu. Z tą formą przemocy w miejscu pracy też niełatwo walczyć. W Polsce tylko 4 proc. spraw o mobbing kończy się wyrokiem przychylnym dla ofiary. Szacuje się, że do sądu trafia nie więcej niż dwa procent przypadków mobbingu. Mamy martwe przepisy, które nie chronią ofiary, za to zwalniają z odpowiedzialności mobbera – zżyma się Anna Makowska, prezes Krajowego Stowarzyszenia Antymobbingowego. Według prawa ten, kto na skutek mobbingu doznał rozstroju zdrowia, może dochodzić od pracodawcy zadośćuczynienia. Tyle, że ciężar dowodu, czyli konieczność wykazania, że do mobbingu doszło, leży po stronie ofiary. Ta, jako słabsza strona stosunku pracy, na ogół nie dysponuje mocnymi dowodami – dokumentami, zeznaniami świadków. Zwłaszcza że mobbing często dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Więcej – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. Na łamach WPROST także rozmowa z watykanistą Johnem Thavisem, autorem „Dziennika watykańskiego”. Moje książki o Watykanie to fakty. Nic, co pani w nich przeczytała, nie jest wymyślone. Same prawdziwe sytuacje, same prawdziwe nazwiska i osobowości, które stoją za Watykanem – mówi Thavis w rozmowie z Magdaleną Rigamonti. Mówi też, że poprzedni dwaj papieże tolerowali nadużycia hierarchów bądź o nich nie wiedzieli. Stanisława Dziwisza Thavis nazywa „drugim papieżem” i „cerberem”. Również w kontekście skandali seksualnych i pedofilskich w Kościele. On był oddanym sługą papieża. Ale tak – ks. Dziwisz, nazywany Don Stanislao, chronił Jana Pawła II, decydował, kto go ujrzy, jakie raporty spłyną na papieskie biurko. W miarę jak choroba papieża postępowała, grono osób podejmujących decyzje bardzo się zawężało – opowiada. Dodaje, że Jan Paweł II nie potrafił też uporać się ze skandalami seksualnymi w Kościele. Więcej – w rozmowie Magdaleny Rigamonti w najnowszym WPROST. WPROST kontynuuje również temat relacji między bankami a ich klientami. Bo, jak się okazuje, od 25 lat banki w Polsce są świętymi krowami. Wszystko przez jeden głęboko ukryty przepis, który czyni je bezkarnymi w udzielaniu kredytów. Sąd może zmienić wysokość lub sposób spłaty świadczenia, jeżeli dojdzie do istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza  – tak w skrócie brzmi mała klauzula rebus sic stantibus. Jeden z filarów Kodeksu cywilnego. W opinii wielu prawników – wybawienie dla frankowiczów. Powołując się na art. 3581 § 3 k.c. przed sądem, - mieliby szansę na obniżenie wartości kredytu. Mieliby, bo rzeczywistość jest inna. Zapomniany artykuł jest schowany nie w samym kodeksie, lecz w ustawie go nowelizującej – z 28 lipca 1990 r. Jej art. 13 stanowi, że mała klauzula rebus sic stantibus nie ma zastosowania m.in. do kredytów bankowych. O istnieniu tego przepisu nie wiedzą nawet niektórzy prawnicy. Zdaniem wielu,  przepis nie jest zgodny z konstytucją. Ale przez 25 lat żaden z rządzących nie odważył się cokolwiek z nim zrobić. Więcej – w nowym WPROST. W nowym WPROST także o tym, że awans byłego spin doktora PiS zszokował większość polityków Platformy. Jednak nominacja Kamińskiego to nie jedyna decyzja kadrowa, która rozsierdziła członków partii. Nowa drużyna Ewy Kopacz rzeczywiście jest skonfliktowana wewnętrznie. Oficjalnie wszyscy deklarują chęć współpracy, ale nieoficjalnie nie wygląda to tak różowo. Warszawscy politycy PO doskonale pamiętają, że podczas wyborów w partii Marcin Kierwiński  - nowy szef gabinetu premier - chciał wystartować przeciwko Małgorzacie Kidawie-Błońskiej – dzisiaj rzecznik rządu - i objąć fotel szefa warszawskich struktur. Marcin nie lubi się z Małgosią, Misiek nie znosi się z Nitrasem, za Rostowskim nie przepada nikt, Kierwiński będzie rywalizował z Kamińskim, Ewa nie przepada za Małgosią, zresztą z wzajemnością – wylicza jeden z posłów związanych z szefową rządu. – Jeśli będą z sobą rywalizować, zamiast współpracować, to wysadzą szefową. „Straszny dwór” – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. We WPROST również sylwetka kolejnego kandydata na prezydenta. Złośliwi nazywają województwo świętokrzyskie „Jarubasowo”. Politycy z regionu jednak niechętnie wypowiadają się o marszałku pod swoim nazwiskiem. Adam Jarubas to złote dziecko PSL, typowy działacz partyjnego aparatu. Karierę zaczynał jako asystent niewidomego posła Tadeusza Madzi. W ten sposób w 1996 r. trafił na Wiejską. Chwilę później był już radnym Buska-Zdroju, dostał posadę wicedyrektora w kieleckim KRUS. W 2004 r. zamienił ją na stanowisko wicedyrektora Powiatowego Centrum Usług Medycznych w Kielcach. Po wyborach samorządowych w 2006 r. został najmłodszym marszałkiem województwa w Polsce. Ambicje młodego działacza tonował Waldemar Pawlak. Po tym, jak stery w partii przejął Janusz Piechociński, pozycja Jarubasa znacznie wzrosła. W sondażach co prawda kandydat PSL notuje wyniki na poziomie błędu statystycznego, ale już ruszyła machina, która ma zbudować jego rozpoznawalność. A co potem? Więcej – w nowym WPROST. We WPROST także Rafał Sonik odpowiada na pytania czytelników. M.in. o to, jakimi funduszami trzeba dysponować, aby wystartować w Rajdzie Dakar. Motocyklista musi być przygotowany na kwotę około 350-400 tys. zł. Quadowiec na kwotę półtora raza większą. Ale to tylko niezbędne minimum. By się ścigać w czołówce, sprzęt musi przygotować profesjonalny zespół. Mam własny warsztat i swoich mechaników – mówi. Nie ukrywa też, że na jednym zwycięstwie nie zamierza poprzestać. A gdyby został premierem, natychmiast zmieniłby system podatkowym w Polsce. Wprowadziłbym zasadę: trzy razy 15. (…) 15 proc. to próg podatkowy, przy którym podatków nie opłaca się nie płacić – wyjaśnia. Jak sukces w Dakarze przekłada się na sukces w biznesie i więcej odpowiedzi na pytania czytelników – w nowym WPROST. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 9 lutego 2015 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne już w niedzielę o godz. 20.00. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) WPROST w Audiotece: www.audioteka.pl/wprost,podkategoria.html (cena wydania - 4 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 8 lutego Hołowczyc dla ?Do Rzeczy?: Jeśli trzeba stanąć i walczyć za swój kraj, to ja to zrobię (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Ja jeżdżę w zespole niemieckim, a za cały mój start płacą Amerykanie. (…) Polska nie widzi potrzeby, żeby mnie wspierać. A jednak zawsze udaje mi się, i to w niemieckim zespole, wywalczyć biało-czerwoną flagę, teraz była nawet dość wysoko – mówi w najnowszym „Do Rzeczy” Krzysztof Hołowczyc. Ze zdobywcą trzeciego miejsca w rajdzie Dakar rozmawia Tomasz P. Terlikowski. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: brytyjskie eskapady Radosława Sikorskiego, Michała Kamińskiego powrót do polityki, kulisy nominacji Adama Jarubasa, kim jest żona Andrzeja Dudy, czyli wyścig pierwszych dam, czy fiskus będzie kontrolował Polaków na akord i jak się czuje brązowy medalista z Kataru – rozmowa z Michałem Jureckim. Jestem szczęśliwy, że mogę reprezentować Polskę, i jest mi miło, gdy ktoś z podziwem mówi o mnie: „To Polak!” – mówi w rozmowie z „Do Rzeczy” Krzysztof Hołowczyc. - Tak mnie wychowano, że wiem, iż dla swojej ojczyzny trzeba poświęcić wiele. I tego żadna moda ze mnie nie wygodni. Jeśli trzeba stanąć i walczyć za swój kraj, to ja to zrobię. Dodaje, że patriotyzm – choć to obecnie niemodne, wstydliwe dla niektórych słowo – dla niego jest ważny. Czy czasami nie czuje, że igra ze śmiercią? Pewnie, że tak, ale jako osoba wierząca wiem, co będzie po śmierci, spokojnie się do tego przygotowuję i grzecznie czekam. I nawet, gdy czasem któryś z moich kolegów odchodzi po ludzku za wcześnie, wiem, że Pan Bóg go potrzebował, bo zbiera sobie tę grupę rycerzy – mówi. - I ja też chciałbym być w tej grupie, by tam Bogu służyć jako rycerz. Rozmowa z Krzysztofem Hołowczycem w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o brytyjskich eskapadach byłego szefa polskiej dyplomacji. Radosław Sikorski w ciągu pięciu lat pełnienia funkcji ministra spraw zagranicznych 24 razy udawał się do Wielkiej Brytanii. Z zestawienia za lata 2009–2014 wynika, że bywał w Londynie średnio co 2,5 miesiąca. Trudno powiedzieć, ile to dokładnie kosztowało, bo MSZ ukryło tę informację, łącząc koszty wizyt ministra w podobnym czasie w innych krajach. Łączny koszt podróży zagranicznych, w trakcie których zahaczał o stolicę Wielkiej Brytanii, to około 260 tys zł. Część londyńskich wizyt Sikorskiego określano enigmatycznie jako „konsultacje” lub „spotkanie robocze”, a to oznacza, jego zdaniem, że formalnie nie miały większego znaczenia. W PO twierdzą, że Sikorski ma po prostu do tego kraju słabość. Politycy PiS sugerują, że wizyty mogły być pretekstem do spotkań z uczącymi się w brytyjskiej szkole synami. Ranga większości tych spotkań Sikorskiego w Anglii jest tak niska, że rzeczywiście sprawiają one wrażenie podkładek – mówi poseł niezrzeszony Przemysław Wipler. Więcej o brytyjskich sympatiach byłego szefa polskiej dyplomacji – w nowym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, jak Michał Kamiński zabiegał o powrót do polskiej polityki. To, że Kamińskiego ciągnie z powrotem do polityki, dla wszystkich od dawna było dość oczywiste. Chodził,  negocjował, rozmawiał, z kim mógł. O swojej przydatności nieustannie przekonywał, występując w telewizyjnych programach, gdzie bezkrytycznie bronił rządu. Ewa Kopacz nie chciała jednak słyszeć o nim w kancelarii premiera. Jednak w  ubiegłym tygodniu powołała go na szefa Centrum Informacyjnego Rządu w randze sekretarza stanu. Dlatego zaskakująco może brzmieć to, co opowiadają politycy PSL – że równolegle trwały rozmowy Kamińskiego z ludowcami. I to owocne. Z informacji „Do Rzeczy” wynika, że plan zakładał ulokowanie go w MSZ w roli wiceministra z ramienia PSL. W najbliższych wyborach parlamentarnych miał zaś dostać miejsce na listach ludowców do Senatu. Cóż, zostaliśmy przelicytowani. Wybrał lepszą ofertę i trudno mu się dziwić – kwituje rozmówca „Do Rzeczy” z PSL. Sam Kamiński rozmowom o stanowisku w MSZ zaprzecza. O powrocie Michała Kamińskiego – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także kolejny kandydat na prezydenta. Wystawienie Adama Jarubasa to sukces Janusza Piechocińskiego. Tak mówią w PSL i ci, którzy popierają, i ci, którzy zwalczają obecnego prezesa Stronnictwa. To jednak sukces ryzykowny. Słaby wynik Jarubasa obciąży Piechocińskiego, zwłaszcza że prezes przeforsował jego kandydaturę wbrew dużej części partii. Dlaczego Jarubas? Bo sam mocno chciał kandydować. Uznał, że jego ambicje sięgają wyżej niż funkcja marszałka małego województwa. Traktuje on wybory prezydenckie jako szansę na wejście do politycznej pierwszej ligi. Ale w samym PSL ta nominacja wzbudziła spore emocje. Dlaczego i kto był przeciwko kandydaturze Adama Jarubasa – więcej w nowym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, że jeśli w wyścig do fotela prezydenckiego włączą się żony dwóch najważniejszych kandydatów, to zyskiwać może Andrzej Duda. Wizerunek żony kandydata może przesądzić o wyniku głosowania. W niektórych przypadkach żona potrafi zwiększyć szanse polityka nawet o 50 proc. – mówi „Do Rzeczy” dr Wojciech Jabłoński, politolog i ekspert od marketingu politycznego. Polityk, który pokazuje się z żoną, nabiera wymiaru zwykłego człowieka. Żona może więcej powiedzieć o kandydacie niż setki deklaracji politycznych. Właśnie z tej perspektywy należy spojrzeć na pierwszą damę – Annę Komorowską oraz główną kontrkandydatkę do tej roli – Agatę Kornhauser-Dudę – pisze w „Do Rzeczy” Mariusz Staniszewski. I podkreśla, że obie panie różni wszystko: rodowód, wiek, kariera zawodowa, prezencja, relacje z mężem. Łączy je zawód nauczycielki oraz – być może – niechęć do obecności w życiu publicznym. Więcej o tym, kim jest i czym na co dzień zajmuje się Agata Kornhauser-Duda – w „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, że Ministerstwo Finansów będzie premiować urzędników skarbowych za ich wyniki. Oznacza to, że na prześwietlaniu obywateli będą mogli zarobić o jedną trzecią więcej. Zapisy projektu ustawy o administracji podatkowej który wskazuje, że miesięczna premia dla kontrolera może wynosić do 50 proc. jego wynagrodzenia, a jej wysokość będzie zależała od liczby i efektu przeprowadzonych kontroli, budzi wątpliwości m.in. Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Pojawia się pytanie, czy rolą urzędników skarbowych jest strzeżenie prawa czy osiąganie jak najwyższych wpływów do budżetu państwa z pieniędzy podatników – mówi Adam Bodnar, wiceprezes Fundacji. I alarmuje, że każdy pracownik urzędu skarbowego, który usłyszy o premii, może celowo przeprowadzać więcej wnikliwych kontroli. Dodatkowo kary wynikające z tych kontroli mogą opiewać na zawyżone kwoty. Taki zapis może także prowadzić do patologii, na przykład szukania za wszelką cenę błędów w zeznaniach i rozpatrywania wątpliwości na niekorzyść podatnika. Szczegóły – w nowym „Do Rzeczy”. W nowym „Do Rzeczy” również rozmowa z Michałem Jureckim, brązowym medalistą mistrzostw świata w piłce ręcznej . Za każdym razem, kiedy zabrzmiał ostatni gwizdek, czekał nas kolejny mecz i karuzela zaczynała się kręcić od początku. Mistrzostwa świata to wielka impreza i wszystko toczy się bardzo szybko. Kiedy się udało wejść do czołowej ósemki, mogliśmy sobie powiedzieć, że plan minimum został wykonany – mówi Jurecki. O sędziowaniu w półfinale nie chce się wypowiadać. Ale przyznaje, że były drużyny, które z reprezentacją Kataru wygrały. Co sądzi o sukcesie polskiej drużyny i czym zawodnicy okupili sukces – w rozmowie na łamach „Do Rzeczy”. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 9 lutego 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein.   dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 6 lutego WPROST z zastrzeżonymi prawami (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Tygodnik WPROST dołączył do wydawców, którzy przyjęli regulamin Izby Wydawców Prasy dotyczący ochrony artykułów prasowych. Od najbliższego poniedziałku wybrane materiały w tygodniku będą opatrzone znakami © i ℗, oznaczającymi zastrzeżenie praw oraz odpłatność za wykorzystanie treści. Wkrótce także znaczki © i ℗ pojawią się przy materiałach autorskich w serwisie Wprost.pl. Stosowna informacja i cennik wykorzystania treści z tygodnika i serwisu Wprost.pl są już dostępne na stronie http://www.wprost.pl/regulamin. Informacja o objęciu ochroną materiałów tygodnika znajdzie się również w stopce. To efekt przyjęcia przez WPROST „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” zaproponowanego w styczniu przez Izbę Wydawców Prasy. Regulamin ma chronić interesy wydawców, którzy finansują twórczość dziennikarską, z której następnie korzystają podmioty opierające swoje modele biznesowe na dystrybucji cudzych treści. Te zjawiska destrukcyjnie wpływają na przebieg procesu wydawniczego, ograniczając w ten sposób jego efektywność i profesjonalność oraz innowacyjność działania wydawców prasy i wydawców internetowych – napisali w komentarzu do regulaminu przedstawiciele Izby Wydawców Prasy. Także AWR WPROST wielokrotnie podnosiła problem zbyt obszernego cytowania przez inne media autorskich materiałów tygodnika. „Dochodzi do sytuacji absurdalnych, w których w serwisie Wprost.pl wisi krótka zapowiedź najciekawszych tekstów z najnowszego numeru, a w innych serwisach można przeczytać streszczenia i omówienia całego tekstu z najciekawszymi fragmentami” – mówi redaktor naczelny WPROST Sylwester Latkowski. –„To powoduje, że w poniedziałek czytelnik nie ma potrzeby iść do kiosku, bo wydaje mu się, że wszystkie najciekawsze rzeczy już przeczytał – w ogólnodostępnych serwisach”. AWR już w ubiegłym roku zaczęła dokładniej monitorować inne media, w tym przede wszystkim serwisy internetowe, pod kątem nadużycia przez nie prawa cytatu, a także udostępniania w sieci całych wydań tygodnika. Do serwisów nagminnie naruszających prawa AWR WPROST były wysyłane stosowne pisma prawne. „Oznaczenie artykułów w tygodniku i w serwisie spowoduje, że nie będzie wątpliwości co do tego, które materiały podlegają ochronie. Dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją, w której niektóre serwisy czerpią wcale niemałe korzyści z przepisywania cudzych publikacji. W świecie materialnym nazywa się to kradzieżą” – mówi prezes AWR WPROST, Michał M. Lisiecki. Podkreśla, że pasożytnicza działalność niektórych mediów jest podcinaniem gałęzi, na której znajdują się wszyscy wydawcy. Solidarność środowiskowa jest niezbędna, żeby skutecznie walczyć z tym procederem. „Dlatego zdecydowaliśmy się dołączyć do wydawców, którzy przyjęli regulamin IWP” – mówi Lisiecki.    dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 6 lutego ING Życie i PARS wykonało podczas Karnawału Zdrowia ponad 700 badań (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    ING Życie wspólnie ze Stowarzyszeniem Polskie Amazonki Ruch Społeczny 4 lutego – z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Rakiem – wykonało ponad 700 badań. Wszystko odbyło się w ramach tanecznej akcji „Karnawał Zdrowia” w rytmach Zumby w centrum Warszawy. Celem przedsięwzięcia było zwrócenie uwagi na fakt, jak ważna w dbaniu o zdrowie jest profilaktyka oraz aktywny tryb życia. Z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Rakiem na terenie Pasażu Wiecha odbyła się akcja pod nazwą „Karnawał Zdrowia” zachęcająca do zdrowego trybu życia i profilaktyki. Z radością wspieramy akcje, które zachęcają do dbania o zdrowie. Od lat wspólnie ze Stowarzyszeniem Polskie Amazonki Ruch Społeczny działamy na rzecz wzrostu świadomości Polaków w zakresie minimalizowania ryzyka zachorowania na raka. Zależy nam, aby o rzeczach ważnych, takich jak zdrowie i diagnostyka przypominać poprzez zabawę. Stąd pomysł Karnawału Zdrowia, w ramach którego mówimy o kilku prostych zasadach profilaktyki, m.in. regularne badania, zdrowa dieta czy aktywność fizyczna – mówi Marta Maszewska-Danielewicz, Dyrektor ds. Komunikacji z Klientem w ING Życie, które było partnerem strategicznym akcji. Każda zainteresowana osoba podczas „Karnawału Zdrowia” mogła skorzystać z bezpłatnych badań profilaktycznych takich jak morfologia krwi, test na obecność wirusa HCV, konsultacji znamion na skórze z lekarzem dermatologiem, a także mammografii. Ponadto w Kinie Atlantic można było skorzystać również z konsultacji z lekarzem onkologiem oraz nauczyć się samobadania piersi. W przeciągu kilku godzin wykonano ponad 700 badań. Imprezę zwieńczyła wspólna nauka Zumby oraz taneczny przemarsz uczestników zabawy ul. Chmielną w Warszawie. Międzynarodowy Dzień Walki z Rakiem to szczególne wydarzenie, które co roku jest impulsem do zwrócenia większej uwagi na profilaktykę nowotworową. Akcje takie jak Karnawał Zdrowia, prowadzone w przestrzenie miejskiej oraz zainteresowanie, którym cieszą się darmowe badania pokazują nam, jak ważne jest dbanie o poprawę dostępu do badań profilaktycznych. Z tego powodu prowadzimy specjalną poradnię, która odpowiada na taką potrzebę przez cały rok – podkreśla Elżbieta Kozik, Prezes Stowarzyszenia Polskie Amazonki Ruch Społeczny – organizatora akcji. Zapraszamy do obejrzenia relacji filmowej z „Karnawału Zdrowia”, która dostępna jest pod poniższym linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=1IYACfega9I dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 5 lutego Nie zmieniłeś opon i miałeś kolizję? Możesz nie otrzymać odszkodowania (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Ubezpieczyciel może odmówić nam wypłaty odszkodowania z tytułu ubezpieczenia AC, jeśli jednoznacznie wynika, że do wypadku doszło z powodu złego stanu naszego ogumienia lub używania przez nas opon letnich w sezonie zimowym. „90% polskich kierowców twierdzi, że zmienia opony przed zimą. W praktyce nie wygląda to jednak tak dobrze […]. Jeśli zrewidowalibyśmy kilka parkingów, okazałoby się, że nie wszyscy dostrzegają niebezpieczeństwo wiążące się z jazdą w zimie na nieodpowiednich oponach” – mówi serwisowi infoWire.pl Rafał Mrozowski z Mondial Assistance. Niezmienienie ogumienia na zimowe może być odebrane jako rażące niedbalstwo i – jeśli doszło do wypadku – przyczynić się do odmowy wypłacenia odszkodowania przez ubezpieczyciela. Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku wykupienia dodatkowych pakietów ubezpieczeniowych, takich jak assistance. „Ich posiadaczom jest udzielana natychmiastowa pomoc […]. Jeżeli zdarzył się wypadek i niezbędna jest interwencja, kierowcy przysługują wszystkie świadczenia, nawet jeśli nie zmienił opon” – podkreśla ekspert. Zgodnie z polskim prawem nie mamy obowiązku wymiany ogumienia na zimowe. Trwają jednak prace legislacyjne i możemy się spodziewać takiego zapisu w przyszłości. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 3 lutego Śmiech sposobem na raka (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Czy śmiech może przyspieszyć proces zdrowienia? Eksperci twierdzą, że tak. Chorzy, szczególnie ci zmagający się z nowotworem, przez cały czas powinni dbać o dobry humor. Warto o tym pamiętać nie tylko w Światowy Dzień Walki z Rakiem. Nowotwór oprócz ciała atakuje psychikę. Dlatego tak ważne są konsultacje z psychoonkologiem. „Wyjaśni on proces leczenia, a jednocześnie zadba o nasze dobre samopoczucie i pozytywne myślenie. Pomoże też zrozumieć i zaakceptować emocje, z którymi się zmagamy, oraz nauczy, jak nad nimi pracować” – mówi serwisowi infoWire.pl Małgorzata Haisig z Fundacji Psychoonkologii i Promocji Zdrowia „Ogród Nadziei”.  Wsparcie specjalisty obejmuje również pracę nad relacjami z bliskimi. Metodą wspomagającą proces leczenia jest terapia śmiechem. „Rak jest trudnym i poważnym tematem. Można jednak podejść do niego z poczuciem humoru i »zaśmiać« go. Warto nabrać do choroby trochę dystansu. Dzięki śmiechowi nie tylko mamy dobry humor, lecz także dotleniamy organizm i wzmacniamy układ odpornościowy” – wyjaśnia ekspertka. Stąd akcja „Zaśmiejmy raka”, która ma zachęcać ludzi chorych do aktywności i cieszenia się każdym dniem. „Chcemy odczarować społeczny wizerunek choroby i pokazać, że rak nie oznacza najgorszego” – zaznacza rozmówczyni. W końcu nie od dziś wiadomo, że dobry humor i energia wspierają leczenie. Terapia śmiechem sprawdza się w przypadku dzieci, które zmagają się z chorobą. Są one bardzo wyczulone na negatywne emocje ludzi przebywających w ich otoczeniu, dlatego nie należy ukrywać przed nimi prawdy. „Rodzice powinni w przystępny sposób rozmawiać o chorobie i każdej sytuacji, która dziecko spotyka” – mówi Małgorzata Haisig. W ten sposób dają mu poczucie bezpieczeństwa i dziecko nie obwiniania siebie, że „zachorowało za karę”. Najlepiej śmiać się w grupie: nie tylko dobrze się wtedy bawimy, lecz także uświadamiamy sobie, że nie jesteśmy sami. Co więcej, uczymy się pozytywnych zachowań i wzmacniamy wolę walki o zdrowie. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 1 lutego WPROST: ukryta prawda o przemocy seksualnej (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Moje kłopoty z nim zaczęły się od tego, jak powiedziałam mu „nie”. (…) Od tej pory stałam się dla niego gównem. Wiem, że inne dziennikarki miały z nim podobne przejścia. Niektóre robią dziś zaskakujące kariery – opowiada na łamach WPROST znana dziennikarka. Ona musiała odejść ze stacji. Jej szef nadal jest szefem. W najnowszym WPROST – ukryta prawda o przemocy seksualnej w polskich firmach. Ponadto w nowym WPROST: niepokojące sygnały z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, komisarz Bieńkowska kontra unijny czołg, Sławomir Nitras jak Uma Thurman z „Kill Bill”, dlaczego kobiety zabijają własne dzieci oraz coparenting, czyli rodzicielstwo bez związku. Sprawa dotyczy mojego byłego szefa, bardzo popularnej twarzy telewizyjnej, szefa zespołu w jednej ze stacji. (…) Poszłam z tym do szefostwa. Wysłuchali, ale nic nie zrobili. Usłyszałam: „Jesteś dorosła, rób z tym, co chcesz” – mówi znana dziennikarka. Nie jest wyjątkiem. W Polsce co dziesiąta kobieta pracująca w wieku do 34 lat przyznaje, że była obiektem nieakceptowanego zachowania o podłożu seksualnym ze strony przełożonego. Ponad jednej piątej współpracownicy lub koledzy robią nieodpowiednie, naruszające godność uwagi o podtekście seksualnym. Raport sekretarza generalnego ONZ stwierdza, że w Europie jakiejś formy molestowania seksualnego w pracy doświadcza nawet połowa kobiet. A oficjalne statystyki to jedynie wierzchołek góry lodowej. Bo problem molestowania przez szefów i współpracowników to w Polsce problem ukryty. Kobiety boją się o nim mówić. Często obawiają się utraty pracy. Polskie prawo teoretycznie chroni ofiary molestowania. Ale czy naprawdę ofiary molestowania mogą walczyć o swoje prawa - o tym w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. Na łamach WPROST także o niepokojących sygnałach na temat sytuacji w największej polskiej służbie specjalnej. Dostaliśmy list od doświadczonego funkcjonariusza Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Dlaczego zdecydował się nawiązać z nami kontakt? Jest rozgoryczony tym, co dzieje się wewnątrz agencji. Pisze, że państwo zasługuje na lepszą ochronę, niż ma ją ze strony tej służby specjalnej – piszą Sylwester Latkowski i Michał Majewski. Funkcjonariusz sam nie chce iść do prokuratury z opisywanymi sprawami, ponieważ boi się o rodzinę. A pisze m.in. o tym, że jeden z szefów warszawskiej delegatury ABW nadzorował działania przeciw bliskiemu krewnemu własnej żony. Na miejscu policjanci nic nie znaleźli, wyczyszczone były nawet… album fotograficzne. Inny informator przypomina o sprawie byłego naczelnik, który ma postawione zarzuty karne o nakłanianie swojej podwładnej do usunięcia ciąży, w lutym przechodzi na „zasłużoną” emeryturę. Przez cały proces unika badań genetycznych oraz nie stawia się na rozprawy. Dwie kolejne sprawy dotyczą śmierci funkcjonariuszy, inne – wydatków Agencji. Co się dzieje w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego? We WPROST również o tym, że zetknięcie z unijnymi urzędnikami okazało się dla Elżbiety Bieńkowskiej  zderzeniem z czołgiem. Mijają właśnie trzy miesiące jej urzędowania w Komisji Europejskiej. Po tym „okresie próbnym” sytuacja nie wygląda dobrze: komisarz jest sfrustrowana i skłócona z własnymi urzędnikami. Ona przyznaje po cichu, że gdyby jeszcze raz miała podjąć decyzję, toby tu nie przyjeżdżała. Ale oczywiście wie, że nie może już tego cofnąć, bo przecież byłby skandal. Dlatego usiłuje się jakoś odnaleźć – mówi polityk z zaplecza PO.  Ona ma siłę sprawczą, co pokazała przy wydawaniu funduszy. Dlatego liczę, że się przeprosi z tym miejscem pracy i zapanuje nad sytuacją, bo to jest w interesie Polski – ocenia z kolei Janusz Lewandowski, dziś szef Rady Gospodarczej przy premierze. Co w Brukseli irytuje polską komisarz i dlaczego zaraz na początku urzędowania naraziła się brukselskim urzędnikom – więcej na łamach nowego wydania WPROST. W nowym WPROST także o odrodzeniu Sławomira Nitrasa. W Szczecinie od jakiegoś czasu był już tylko cieniem dawnej potęgi. Nie bywał, nie pokazywał się, nie brał udziału w partyjnych dyskusjach. Ostatni przyczółek, czyli poselskie biuro, zamknął w czerwcu, gdy wygasł mu mandat europarlamentarzysty. W majowych wyborach do europarlamentu nie wystartował. I nagle pojawił się w Warszawie, a gazety zaczęły pisać, że zostanie  najbliższym doradcą premier Ewy Kopacz. Jestem jak Uma Thurman z filmu „Kill Bill” – mówił po wskrzeszeniu znajomym. W „Kill Bill” Thurman gra mścicielkę, która wybudzona po latach ze śpiączki chce się zemścić na swoich prześladowcach. Sławek dostał tlenu i odżył. Zobaczymy, kiedy zacznie się mścić – mówi jeden z dawnych kolegów Nitrasa. Dlaczego premier sięgnęła po polityka, który wydawał się skończony? Szczegóły we WPROST. We WPROST również o kobietach, które zabijają swoje dzieci. W Babilonie dzieciobójczyni odcinano pierś. W starożytnym Egipcie przez trzy dni zmuszano ją do przytulania zwłok noworodka. W XVII-wiecznej Polsce dzieciobójczynie topiono. Współcześnie przestępstwo z art. 149 kk sądzone jest łagodniej niż to z art. 148, czyli morderstwo. Dzieciobójczynie mają z reguły 20-26 lat, są słabo wykształcone, zwykle są pannami lub żyją w konkubinatach. Partnerzy skazanych kobiet, a także ich rodzice i rodzina, zeznają na ogół, że nie wiedzieli o ciąży i porodzie oraz okolicznościach z tym związanych. Ale w wielu przypadkach to właśnie zachowanie partnerów spowodowało zachwianie stanu emocjonalnego dzieciobójczyń. Dlaczego kobiety mordują własne dzieci – na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST. Na łamach WPROST także o zjawisku zwanym coparenting. Jest bardzo popularne wśród robiących karierę biznesmenów na Zachodzie, głównie w Stanach Zjednoczonych, wkracza do Europy. W Polsce powstały już wyspecjalizowane portale bądź fora kojarzące mężczyzn z paniami, które urodzą im dziecko i pozwolą je wspólnie wychowywać w „luźnym związku”. Znakomita większość mężczyzn decydujących się na takie rozwiązanie ma wyższe wykształcenie i niezłą sytuację materialną. Niektórzy są po nieudanych, bezdzietnych małżeństwach. Układ od początku jest jasny, odpada więc obawa, że kobieta zacznie mężczyźnie „robić problemy”. Czy ludzie, którzy nie są w stanie budować związku z drugim dorosłym człowiekiem, mogą zbudować relacje z dzieckiem? Czy raczej, jak mówi w rozmowie z WPROST psychoterapeuta ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, powinni sobie kupić tamagotchi? Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 2 lutego 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne już w niedzielę o godz. 20.00. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) WPROST w Audiotece: www.audioteka.pl/wprost,podkategoria.html (cena wydania - 4 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 1 lutego ?Do Rzeczy?: zamach na rotmistrza Pileckiego (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Witold Pilecki, zamordowany przez komunistów strzałem w potylicę i wycięty przez nich z historii, wraca w chwale do świadomości Polaków. Wraca jako narodowy bohater na pomnikach, w książkach, piosenkach, komiksach i oprawach kibicowskich. Niektórym, nadal wpływowym środowiskom bardzo to nie w smak – pisze na łamach najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy” Tadeusz Płużański. W numerze - o kolejnej próbie wymazania rotmistrza z najnowszej historii Polski. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: jak Polacy ratowali Żydów, Jan Pospieszalski o tym, czy Polska właściwie ocenia wydarzenia w Donbasie, Leszek Miller o tym, skąd się wzięła kandydatura Magdaleny Ogórek, Grzegorz Braun o restytucji Korony Polskiej, Tomasz Wróblewski o rozchwianiu i chaosie w polskiej gospodarce, Tomasz Terlikowski o papieżu i transseksualistach, a Joanna Bojańczyk – o garniturach. Przecież jego szczątki miały na zawsze zostać w bezimiennym dole śmierci, a jego postać na śmietniku historii - pisze o tragicznych losach rotmistrza Witolda Pileckiego Tadeusz Płużański. I dodaje, że w tę politykę strącania Pileckiego z piedestału wpisali się ostatnio organizatorzy obchodów 70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz, nie zapraszając dzieci rotmistrza. Z legendą rotmistrza rozprawia się też Ewa Cuber-Strutyńska, autorka tekstu „Witold Pilecki. Konfrontacja z legendą o »ochotniku do Auschwitz«”. Jej zdaniem, ci, którzy po 1989 r. opisywali Pileckiego, mieli dopuścić się „elementów idealizujących” i „uproszczeń”, które były powielane w kolejnych biografiach Pileckiego. O najbardziej heroicznym rozdziale życia Pileckiego, związanym z Auschwitz, pisze: „Wynika z tego, że Pilecki nie był – jak się przyjęło powszechnie uważać – inicjatorem przedostania się do obozu. Dlatego też właściwsze jest traktowanie misji »Witolda« w kategoriach realizowania rozkazu przełożonych niż uznanie jej za dobrowolne poświęcenie”. Sowiecka propaganda niszcząca polską świadomość trwa bowiem do dziś, a ludzie, którzy służyli czerwonemu okupantowi, wciąż – niestety skutecznie – blokują wydobycie szczątków rtm. Witolda Pileckiego z komunistycznego dołu śmierci na warszawskiej „Łączce” – konkluduje Płużański. Więcej o losach rotmistrza, którego próbowano wymazać z kart historii i pozbawić bohaterstwa – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, że to Polacy podczas drugiej wojny światowej nieśli pomoc Żydom. Oto fragment wpisu do Księgi Pamiątkowej w klasztorze jasnogórskim: „Ja, Abraham Izaak Jabłoński, w latach 1943–1945 pod nazwiskiem Bogdan Bloch służyłem m.in. jako ministrant na Jasnej Górze, świętym miejscu dla Polaków i katolików na całym świecie ze względu na Święty Obraz Czarnej Madonny (…) Dzięki temu ocalałem od straszliwej zagłady (Shoah), w której zginęli moi rodzice, dziadkowie, ciotki i wujkowie oraz pozostali członkowie rodziny, bliscy i znajomi (…)”. Świadectwo - złożone w Archiwum Akt Nowych – jest jednym z wielu, jakie zebrał Komitet dla Upamiętnienia Polaków Ratujących Żydów. 65 takich świadectw znajdziemy w wydawnictwie „Polacy ratujący Żydów”, które właśnie opublikował komitet. Jak wyglądała ta pomoc – więcej w nowym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, że wojna w Donbasie została uznana przez najważniejsze osoby w państwie za poręczne narzędzie do walenia w opozycję. Przez ostatnie siedem lat zachęta do grillowania i beztroskiej konsumpcji szła w parze z rezygnacją z tego, by Polska odgrywała ważną rolę w naszym regionie. Teraz mamy wielki popis tchórzostwa. Obserwujemy paraliż polskich władz w sprawie Ukrainy, widzimy jakąś dziwną niemoc. Czy prezydent, premier, służby dyplomatyczne wiedzą, co się dzieje za naszą wschodnią granicą? – pyta na łamach tygodnika Jan Pospieszalski. I podkreśla, że wojna na Ukrainie trwa od wielu miesięcy, a kilka dni temu weszła w nową fazę. Walki się nasilają, giną cywile, a nasze władze przecierają oczy ze zdumienia. Można odnieść wrażenie, że osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa trzęsą portkami – ocenia publicysta. Jego zdaniem, w Polsce rządzą ludzie, dla których zagrożenie ze strony agresywnego, potężnego sąsiada nie jest przedmiotem głębszej refleksji. Jest natomiast znakomitą okazją do wewnątrzpolskich porachunków. Więcej – na łamach najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także rozmowa z Leszkiem Millerem. Przede wszystkim o kandydaturze Magdaleny Ogórek w wyborach prezydenckich. Liczymy na zwycięstwo w tych wyborach. Pierwsze sondaże są bardzo zachęcające. Zaczynać od 5,6 proc., w niektórych badaniach nawet od 7 proc., to wysoki rezultat – ocenia Miller. Milczenie kandydatki i jej nieobecność w mediach nazywa oznaką powagi i rozwagi. A skąd w ogóle pomysł wystawiania kandydatki? To wynik wielu rozmów i analiz. Bardzo zależało nam na tym, by pokazać nową jakość lewicy. I właśnie to robimy. Popieramy kobietę, do tego dobrze wykształconą, reprezentantkę młodszego pokolenia Polek i Polaków, pokolenia europejskiej Polski. Magdalena Ogórek jest reprezentantką młodego pokolenia, które dziś ma wiele powodów do frustracji. (…) Mam nadzieję, że pani Magdalena przekaże sygnał, iż tak nie jest – mówi Miller. – Kandydatura pani Ogórek jest wyjściem naprzeciw temu właśnie elektoratowi. Rozmowa Kamili Baranowskiej z Leszkiem Millerem – w nowym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także rozmowa z Grzegorzem Braunem, reżyserem, scenarzystą, publicystą i… kandydatem na prezydenta. Na jakie poparcie liczy monarchista startujący w wyborach prezydenckich? Jestem państwowcem, liczę więc na poparcie tych wszystkich, którzy chcą, żeby państwo polskie istniało. A to w aktualnej sytuacji geopolitycznej i układzie na wewnętrznej scence postpeerelowskiej wcale nie jest takie oczywiste – mówi Braun. Podkreśla, że nie jest demokratą. Jestem zwolennikiem wolności w jej polskich, szczególnie pięknych tradycjach. Trzeba bronić wolności, która jest specjalnością narodową Polaków. I właśnie z tego względu jestem przekonany o pilnej potrzebie podniesienia Korony Polskiej. Inaczej będziemy tu mieli zwykły zamordyzm – mówi. Cała rozmowa – w nowym „Do Rzeczy”.   Na łamach „Do Rzeczy” również o tym, że żadna siła nie jest w stanie powstrzymać polityka, który postanowił wpędzić swój kraj w kryzys. Nie pomogą dobra koniunktura i coraz lepsze wyniki naszych największych partnerów gospodarczych. W życiu każdej nastolatki przychodzi taki dzień, kiedy postanawia oznajmić światu, jaką to jest kobietą. Zwykle są to mocne, czasem szokujące, ale dość trywialne konstatacje. Mądrzy rodzice udają, że nie dostrzegają sprzeczności między deklaracjami a późniejszymi czynami córki. Co jednak mamy robić, kiedy przez okres nastoletniej egzaltacji przechodzi premier, i do tego kobieta w wieku babcinym? – pyta na łamach „Do Rzeczy Tomasz Wróblewski. I dodaje, że rząd dryfuje i nie można poważnie traktować niczego, co mówi czy obiecuje. Chaos decyzyjny, niedojrzałość i nieprzewidywalność to dziś najpoważniejszy problem polskiej gospodarki. (…) Bierny obserwator doniesień medialnych odnosi wrażenie, że kraj staje w ogniu. Wszystko powoli się wali, protesty obejmują coraz więcej grup społecznych – podkreśla publicysta „Do Rzeczy”. Czy ogromna organizacja biznesowo-polityczna, jaką jest PO, pozwoli człowiekowi z mentalnością nastolatki prowadzić się do wyborów – więcej w nowym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także o kolejnej aferze z udziałem papieża. Media entuzjazmują się kolejnym przełomem w Kościele. Ma nim być rzekoma akceptacja dla transseksualizmu, której dowodem jest podobno to, że Franciszek spotkał się z transseksualistką i jej narzeczoną – pisze Tomasz P. Terlikowski. I podkreśla, że ta historia nie jest jednak dowodem na zmianę nauczania, lecz jedynie kolejnym spotkaniem, z których słynie Ojciec Święty. Nie zmienia to niczego w papieskim nauczaniu. Trudno ustalić, co rzeczywiście wydarzyło się w czasie prywatnej audiencji. Jedno nie ulega wątpliwości – nie było w jej trakcie mowy o zmianie podejścia Kościoła do transseksualizmu. (…) Można uznać, że jest to raczej mocne przypomnienie zasady, iż Kościół zawsze potępia grzech, a nie grzesznika – pisze w „Do Rzeczy” Tomasz Terlikowski. Więcej – na łamach tygodnika. Na łamach „Do Rzeczy” również o tym, czy mężczyźni lubią jeszcze chodzić w garniturze. Jeśli rozejrzeć się wokół, chyba nie bardzo. Ci od dżinsów wkładają go wtedy, kiedy muszą. Z kolei panowie, którzy muszą nosić garnitur na co dzień, traktują go jak zło konieczne. Ale garnitur broni nie składa. Stał się co prawda mniej formalny, ale marynarkę najmłodsze pokolenie traktuje już jako coś normalnego, nie odświętnego. Widać jednak powrót męskości w modzie. O historii i współczesności garniturów pisze w „Do Rzeczy” Joanna Bojańczyk. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 2 lutego 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 30 stycznia ING Życie partnerem ?Karnawału Zdrowia? PARS (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    ING Życie zostało partnerem strategicznym Karnawału Zdrowia, który odbędzie się 4 lutego br. w centrum Warszawy, z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Rakiem. Akcja jest częścią kampanii „Apetyt na życie”, prowadzonej przez Stowarzyszenia Polskie Amazonki Ruch Społeczny.  Celem akcji jest zwrócenie uwagi na fakt, jak ważna w dbaniu o zdrowie jest profilaktyka oraz aktywny tryb życia. ING Życie od dwóch lat konsekwentnie angażuje się w działania promujące profilaktykę zdrowotną  w sposób pozytywny, nie budzący strachu i niestandardowy. Liczymy na to, że ta taneczna inicjatywa, podobnie jak poprzednie aktywności podejmowane wspólnie ze Stowarzyszeniem Polskie Amazonki Ruch Społeczny, pomoże nam przekonać Polaków, że o zdrowie warto się troszczyć przez cały rok i nie należy szukać w tym przypadku żadnych wymówek – mówi Marta Maszewska-Danielewicz, Dyrektor ds. Komunikacji z Klientem ING Życie. Impreza rozpocznie się o godz. 17.00 w Pasażu Wiecha za Domami Towarowymi Wars Sawa Junior w Warszawie. Choreografię ułoży oraz poprowadzi instruktor Zumby w Egurrola Dance Studio, które to jest partnerem artystycznym wydarzenia. W dzień akcji na terenie Pasażu Wiecha, od godziny 15.00 do 20.00, działać będzie także strefa medyczna. Każda zainteresowana osoba będzie mogła skorzystać z bezpłatnych badań profilaktycznych takich jak morfologia krwi, test na obecność wirusa HCV, konsultacji znamion na skórze z lekarzem dermatologiem, a także mammografii. Ponadto w Kinie Atlantic będzie można skorzystać z konsultacji z lekarzem onkologiem oraz nauczyć się  samobadania piersi. Spoglądając na rezultaty poprzednich akcji profilaktycznych oraz entuzjazm warszawiaków, postanowiliśmy kontynuować ideę kampanii „Apetyt na życie”. W tym roku po raz trzeci zachęcamy więc do zadbania o to, co w życiu najważniejsze – nasze zdrowie – w ten szczególny Międzynarodowy Dzień Walki z Rakiem – zaprasza Elżbieta Kozik, Prezes Stowarzyszenia Polskie Amazonki Ruch Społeczny. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 30 stycznia Kontrowersyjne zmiany dla pacjentów (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Pakiet onkologiczny i obowiązkowe skierowania do dermatologów oraz okulistów – to jedne z nowości dla pacjentów, które zostały wprowadzone od tego roku. Środowisko medyczne jest ustosunkowane do zmian krytycznie – uważa, że rozwiązania zaproponowane przez Ministerstwo Zdrowia nie będą działać dobrze. Celem zmian jest skrócenie kolejek do lekarzy i podniesienie jakości leczenia. Ma się do tego przyczynić wprowadzenie obowiązkowych skierowań do dermatologów i okulistów. „Dotychczas były do tych lekarzy bardzo długie kolejki, bo pacjenci zapisywali się bez ograniczeń. Prawdopodobnie teraz się skrócą, ale czy nie kosztem stania w kolejkach po skierowania od lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej?” – zastanawia się dr n. med. Konstanty Radziwiłł, sekretarz Naczelnej Izby Lekarskiej. Podobnie wątpliwości budzi pomysł, aby pielęgniarki, położne oraz lekarze mogli wystawiać recepty aż na rok. „Brak spotkania – nawet krótkiego – osoby przewlekle chorej z doktorem, które umożliwia komunikację i przypomnienie o zasadach postępowania oraz konieczności wykonywania badań, może zmniejszyć jakość opieki” – mówi serwisowi infoWire.pl Konstanty Radziwiłł. Obawę eksperta budzi też to, że Narodowy Fundusz Zdrowia może żądać od lekarzy wyjaśnień, dlaczego często przyjmują osoby przewlekle chore i oczekują wynagrodzenia, skoro mogą spotkać się z nimi raz na rok. Nowym założeniem jest również wprowadzenie zasady, że pacjenci z podejrzeniem choroby onkologicznej mają być przyjmowani bez oczekiwania, aby możliwe były ich natychmiastowa diagnostyka i szybkie leczenie. Zdaniem eksperta istnieje jednak ryzyko, że przyjmowanie bez kolejki pacjentów z podejrzeniem nowotworu lub chorych na raka doprowadzi do ogromnych perturbacji w zapisach pacjentów nieonkologicznych. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 28 stycznia Czy Piechociński obiecuje kredytobiorcom Inflanty? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Wakacje kredytowe na okres nawet 3 lat, możliwość bezprowizyjnego przewalutowania kredytu po kursie średnim NBP oraz ograniczenie ryzyka kursowego dla kredytobiorcy – to tylko niektóre z propozycji wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego dla frankowców. W połowie stycznia SNB podjął zaskakującą decyzję o wycofaniu się z polityki obrony kursu franka względem euro. Jej skutki były katastrofalne dla polskich kredytobiorców zadłużonych w helweckiej walucie – kurs względem euro podskoczył z ok. 3,5 zł do ponad 4,2 zł. Nawet uwzględniając ujemną stawkę LIBOR dla zadłużonych w CHF, oznacza to wzrost rat o ok. 20% w stosunku do grudnia 2014 roku. Z tego powodu blisko 100 tys. na ponad 500 tys. kredytobiorców walutowych może wpaść w poważne problemy finansowe. W związku z tym zagrożeniem Ministerstwo Gospodarki chce wprowadzenia zmian dla frankowców, które złagodzą skutki wzmocnienia franka i jednocześnie nie zaszkodzą sektorowi bankowemu. Propozycje resortu gospodarki to m.in.: umożliwienie bezprowizyjnego przewalutowania kredytu po kursie średnim NBP, wprowadzenie wakacji kredytowych na okres nawet 3 lat, odstąpienie od żądania dodatkowego zabezpieczenia kredytu z tytułu zmian kursowych, zaprzestanie traktowania umorzenia części kredytu jako opodatkowanego przychodu po stronie kredytobiorcy, wprowadzenie dla nowo zawartych umów limitu roszczeń z tytułu kredytu hipotecznego (udzielonego do 100% wartości nieruchomości) w wysokości wartości nieruchomości. wprowadzenie rozwiązań na wypadek nadzwyczajnie trudnej sytuacji życiowej kredytobiorcy (złotowego i w walutach obcych) – Propozycje wicepremiera są bardzo hojne dla kredytobiorców. Istotne jest to, że nie przewidują one bezpośrednich transferów z budżetu państwa dla wszystkich kredytobiorców, którzy twierdzą, że mają kłopoty finansowe. Ewentualna pomoc miałaby dotyczyć tylko tych, którzy mają problemy ze spłatą z powodów losowych, wywołanych nie z winy kredytobiorcy. Z analizy Bankier.pl wynika, że rzeczywiste problemy ze spłatą kredytów w CHF może mieć najwyżej 10% kredytobiorców, ale to wciąż ok. 50 tys. rodzin – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Zagrożenie ze strony spekulantów Wicepremier zaproponował także wprowadzenie „węża stabilizacyjnego”, czyli dywersyfikację ryzyka kursowego w taki sposób, by w razie umocnienia franka względem złotego bank partycypował w koszcie zwiększenia raty kredytu. Równocześnie nadmierne umocnienie złotego miałoby osłabiać korzyści z tego tytułu dla kredytobiorców. – Przedstawiony zbiór propozycji dla kredytobiorców okazał się zbiorem pobożnych życzeń. Niestety, niektóre z nich, np. korytarz walutowy i opcja ochrony przed „pikiem walutowym Piechocińskiego”, w pewnych warunkach mogłyby wręcz okazać się fatalne dla frankowiczów i stabilności kursu złotego. Kredytobiorcy usłyszeli dzisiaj, że ktoś chciałby im pomóc, ale do końca nie wie jak i tak naprawdę nie jest to jego kompetencja. Powiedzenie - liczysz na kogoś, to przede wszystkim licz na siebie - jest w tym miejscu najlepszym komentarzem. Kredytobiorco, jeśli masz rzeczywiście problem ze spłatą, jak najszybciej składaj na piśmie prośbę o rozłożenie rat na dłuższy okres lub wakacje kredytowe. Daj sobie przede wszystkim więcej czasu na stabilizacje kursu złotego. Drogi frank nie jest w interesie nikogo, w tym przede wszystkim samych Szwajcarów, więc szanse na osłabienie franka rosną z dnia na dzień Czy Piechociński obiecuje kredytobiorcom Inflanty? – komentuje dr hab. Bogusław Półtorak, redaktor naczelny Bankier.pl. – Niestety, istnieje realna obawa, że propozycja ograniczenia kursowego dla kredytobiorców zostanie odczytana przez rynki, głównie zagraniczne, jako próba usztywnienia kursu franka względem złotego. To prawdopodobnie wywoła ataki spekulantów na naszą walutę, co w efekcie może przynieść dla nas same szkody. Co z tego, że frankowiec będzie miał stabilną ratę, skoro na skutek zmian kursowych jego firma straci kontrakt, a on w konsekwencji pracę? Ta propozycja wydaje się niemożliwa do realizacji – komentuje Łukasz Piechowiak. Więcej na ten temat: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Rzad-pomoze-frankowcom-Minister-gospodarki-zaprezentowal-szczegoly-planu-7233695.html Analizy Bankier.pl dostarczył infoWire.pl
  • środa, 28 stycznia Preferencje w wyborach prezydenckich ? styczeń 2015 (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Preferencje w wyborach prezydenckich – styczeń 2015Gdyby wybory prezydenckie miały odbyć się w styczniu, to wzięłaby w nich udział ponad połowa dorosłych Polaków (65 proc.). Najwięcej głosów otrzymałby obecny prezydent Bronisław Komorowski (55 proc.) – wyniki styczniowej fali badania GfK Polonia na temat preferencji Polaków w wyborach prezydenckich.Tym samym obecny prezydent zapewniłby sobie wygraną już w pierwszej turze wyborów. Kandydat PiS Andrzej Duda otrzymałby 14 proc. głosów (wynik bez zmian w stosunku do poprzedniego miesiąca), Janusz Korwin-Mikke 3 proc. (także bez zmian), Janusz Palikot 2 proc. (+1 punkt procentowy w stosunku do grudniowego pomiaru), kandydatka SLD Magdalena Ogórek – 4 proc. (po raz pierwszy uwzględniona w sondażu).Od grudnia odsetek wyborców niezdecydowanych, na którego z kandydatów zagłosować, wzrósł o 2 punkty proc. i wynosi obecnie 20 proc. Na niezmienionym poziomie pozostaje odsetek osób, które nie chcą ujawnić swoich zamiarów wyborczych (2 proc.). Dodatkowe informacje o badaniu Styczniowa fala badania została przeprowadzona w dniach 15-18 stycznia 2015 r. na podstawie reprezentatywnej imiennej próby pełnoletnich Polaków wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 26 stycznia Sprawdź, co możesz odliczyć w nowym roku (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Zbliża się gorący okres rozliczeniowy. Chcesz zapłacić mniej? Zobacz, jakie są ulgi i komu przysługują. Jedną z nich jest ulga internetowa. Traktuje się ją jako zanikającą. Bardzo zmniejszyła się liczba osób, które mają do niej prawo. Wynika to z faktu, że można z niej korzystać tylko przez dwa lata kolejno następujące po sobie i przysługuje ona jedynie tym, którzy wcześniej jej nie stosowali – mówi serwisowi infoWire.pl Małgorzata Sator z Urzędu Skarbowego Warszawa-Wola. Podatnik w ramach tej ulgi ma prawo odliczyć w roku podatkowym kwotę nieprzekraczającą 760 zł. Z ulgi o charakterze budowlanym i mieszkaniowym mogą skorzystać wyłącznie osoby, które mają tzw. prawa nabyte, a nie dokonały odliczeń w latach wcześniejszych, ponieważ nie wystarczyło na ten cel dochodu lub podatku. Formą darowizny, która funkcjonuje od lat i z której podatnicy chętnie korzystają, jest ulga z tytułu wydatków ponoszonych na cele rehabilitacyjne. Skierowana jest zarówno do niepełnosprawnych, jak i osób, na których utrzymaniu pozostają chorzy. „Najbardziej powszechne ulgi z tytułu wydatków rehabilitacyjnych dotyczą zakupu leków, użytkowania samochodu osobowego, pobytu w sanatorium oraz zakupu indywidualnych narzędzi i sprzętu niezbędnego w wykonywaniu codziennych czynności życiowych” – wyjaśnia ekspertka. Warto pamiętać, że wybór sposobu opodatkowania (indywidualne czy małżeńskie) w żaden sposób nie ogranicza naszego prawa do ulgi ani jej kwoty. „Zasady te związane są ściśle z nami i naszymi dochodami, a nie z tym, w jakiej formie się rozliczamy. Oczywiście istnieją odliczenia, które nie przysługują osobom korzystającym z opodatkowania w pewnych formach zryczałtowanych, np. karta podatkowa, ryczałt od przychodów ewidencjonowanych czy podatek liniowy, ale to dotyczy działalności gospodarczej” – podkreśla Małgorzata Sator. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 25 stycznia WPROST: SLD i ?operacja? Ogórek (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    „Operacja” ma być dwustopniowa. Najpierw „atak” na męża, potem samą Ogórek. W obu przypadkach ma chodzić o sprawy obyczajowe, uwiecznione na rzekomo „krążących po mieście zdjęciach”. Politycy nawet nie sugerują, tylko są pewni, że ktoś już te zdjęcia kupił. Kto? Nie wiedzą. Ale pytają. Szukają informacji na ten temat. Na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST – „operacja Ogórek”. Ponadto w nowym WPROST: czy wietrzenie gabinetu osłabi premier Kopacz, dlaczego islamizacja jest groźna dla kobiet w Europie, jak w Izraelu uczono o Holocauście, przed czym uciekają Polacy oraz jak…wyłudzić kredyt. Mamy informację, że wobec naszej kandydatki szykowana jest operacja, która ma ją oczernić, zmusić do rezygnacji ze startu. (…) Informacja jest pewna, zweryfikowaliśmy ją w służbach – przekonują dziennikarzy WPROST prominentni działacze SLD. Operację maja podobno szykować ludzie z zaplecza Janusza Palikota i Platformy. Wszystko dlatego, że, zdaniem polityków Sojuszu, obu kandydatom Magdalena Ogórek może podebrać wyborców. Z samą kandydatką skomunikować się trudno. Od czasu konferencji, na której wygłosiła swoje przemówienie i nie odpowiedziała na żadne pytanie. Gdzie jest? Według działaczy – w domu. Przygotowuje się do kampanii. Kiedy zacznie się odzywać? Strategia obliczona jest na cztery-pięć miesięcy. Nie można się spalić, mieć falstartu. Na razie ona trenuje. A na konferencji od początku miało być tylko oświadczenie, bez pytań. Po pierwsze dla suspensu. Po drugie, żeby się od razu nie wyłożyła – przyznaje rozmówca WPROST. Na 14 lutego SLD zapowiada konwencję prezydencką „w amerykańskim stylu”. Czy zamieszanie wokół kandydatki na prezydenta to sposób SLD na kłopoty partii? Więcej – w nowym WPROST. W nowym WPROST także o wietrzeniu w gabinecie Ewy Kopacz. Po tym, jak premier wyrzuciła z rządu swoją najbliższą przyjaciółkę, politycy PO świętują. W kuluarach trudno znaleźć choć jednego, któremu byłoby żal wyczyszczonego właśnie zaplecza szefowej rządu. Szkolenie posła Wiplera przelało tylko czarę goryczy. Decyzja o zmianach dojrzewała od kilku tygodni. Zwłaszcza, że do szefowej rządu docierało coraz więcej sygnałów, że właśnie jej otoczenie jest jej głównym problemem, a wpadek i momentów kryzysowych nie brakowało. Gorzej już nie będzie. Wszyscy w PO odetchnęli. Jakoś się to teraz ogarnie. To jest szansa dla Kopacz. Pokazała, że umie przeciąć nawet tak zażyłe relacje – przekonuje polityk z kierownictwa partii. Jednak nawet wśród polityków Platformy dotąd wspierających Kopacz pojawiają się głosy, że to może być początek jazdy w dół. W partii od kilku dni huczy od spiskowych scenariuszy. Kto teraz przejmie stery na zapleczu kancelarii premiera – w nowym WPROST. Na łamach WPROST również rozmowa z Sally Armstrong, autorką książki „Wojna kobiet”, dziennikarką i działaczką na rzecz praw człowieka. W jej książce dominują historie kobiet z Afryki czy Bliskiego Wschodu. Tam w Afryce czy w Afganistanie kobiety się podnoszą, zaczynają walczyć o swoje prawa, buntują się. Czy pani wie, że na przykład w Kenii do niedawna gwałt był na porządku dziennym? (…)  Aż do 2011 r., kiedy to 160 dziewczyn pozwało rząd za to, że nie zdołał ochronić ich przed gwałtem. I wygrało. Rozumie pani, wygrały! – opowiada w rozmowie z Magdalena Rigamonti. Komentując wydarzenia w redakcji „Charlie Hebdo”, ocenia, że wszystko przez polityczną poprawność, przez takie wartości jak tolerancja. Europejczycy kiedyś uznali, że nie należy rozmawiać o religii, o islamie, bo to przecież prywatna sprawa każdego człowieka. Okazało się, że już dawno to nie jest prywatna sprawa. (…) Teraz już wiadomo, że islam to jest wielkie zagrożenie, również dla kobiet w Europie i Ameryce – podkreśla. Dlaczego i jak się czuje osoba, której zdjęcie znalazło się na liście „osób do likwidacji” po 11 września 2001 r. – w rozmowie Rigamonti w nowym WPROST. We WPROST także o tym, że wyzwolenie Auschwitz okazało się nie lada kłopotem dla Agencji Żydowskiej w Palestynie. Ocalone ofiary III Rzeszy psuły budowany z mozołem wizerunek niezłomnych pionierów syjonizmu, ujarzmiającego arabską pustynię. Kraj, którego powstanie miało być zadośćuczynieniem za eksterminację Żydów w Europie, potrzebował opowieści o walecznych bohaterach, a nie o Zagładzie. Ocaleni z Holocaustu nie byli idealnymi kandydatami. Według rozpowszechnionej wśród syjonistów wykładni, europejscy Żydzi zginęli właśnie dlatego, że odrzucali syjonizm i budowę państwa Izrael. Nie skorzystali z okazji ucieczki, gdy była ona możliwa. Kierująca osadnictwem żydowskim w Palestynie Agencja Żydowska też traktowała ten temat po macoszemu. O tym, co stało się z Żydami w Europie, zaczęto mówić w izraelskich szkołach dopiero osiem lat po wojnie. Program przewidywał na Holocaust dwie lekcje w semestrze. Więcej – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. W nowym WPROST również o tym, że coraz częściej w niewyjaśnionych okolicznościach giną młodzi dorośli. Prowadzą zwykłe, stabilne życie. Mają rodziny, dzieci, na pozór wszystko jest w porządku. Ale niekiedy mają też niepłacony kredyt, problemy w małżeństwie, ukrywają jakieś rodzinne tajemnice albo stracili pracę – tłumaczy detektyw zajmujący się poszukiwaniami zaginionych. Według policyjnych statystyk, w zeszłym roku zgłoszono w Polsce prawie 21 tys. osób zaginionych. To jak dotąd niechlubny rekord. Wciąż największą grupę zaginionych stanowią nieletni (14-17 lat), ale odnotowano już ponad 4 tys. zaginięć osób w wieku 26-40 lat. Według policji, najczęstszą przyczyną zaginięć, oprócz ucieczek osób małoletnich, są nieporozumienia rodzinne, choroby psychiczne, samobójstwa oraz – coraz częściej – świadome zerwanie kontaktu ze środowiskiem. Rośnie odsetek osób zaginionych za granicą. Przed czym uciekamy – o tym w najnowszym wydaniu WPROST. Na łamach WPROST także o profesjonalistach w fachu… wyłudzania kredytów. Fałszywy dowód odbierzemy w tydzień. Zaświadczenie o zarobkach można podrobić na biurowej drukarce. To wystarczy, żeby dostać kilka tysięcy złotych pożyczki. Miliony wyłudza się zresztą równie łatwo. Według raportu infoDOK, przygotowywanego przez Związek Banków Polskich, co kwartał w Polsce udaremnia się ponad dwa tysiące prób wyłudzenia kredytu. W pierwszym półroczu ubiegłego roku próbowano wyłudzić kredyty na 250 mln zł. I to tylko na podstawie skradzionych dokumentów. A to nie jedyna metoda. Jak działają profesjonalni wyłudzacze kredytów – o tym w nowym WPROST. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 26 stycznia 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne już w niedzielę o godz. 20.00. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) WPROST w Audiotece: www.audioteka.pl/wprost,podkategoria.html (cena wydania - 4 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 25 stycznia ?Do Rzeczy?: bajki nie dla dzieci (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    W naszych księgarniach przybywa tytułów, które mają oswoić dzieci nie tylko z widokiem siusiaka, ale także z homoseksualizmem, masturbacją i tęczowymi rodzinami. To pranie mózgu – uważają eksperci. W najnowszym wydaniu „Do Rzeczy” – bajki nie dla dzieci. Ponadto w „Do Rzeczy”: Jarosław Kaczyński o patologiach w górnictwie i kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy, jak Magdalena Ogórek może zmienić polską scenę polityczną, kim jest kandydat narodowców na prezydenta, anatomia porażki premier Kopacz w starciu z górnikami oraz kłopotliwe bon moty papieża Franciszka. Cipka i siusiak w bajce dla dzieci – rozpisywały się niedawno polskie media. Chodzi o teledysk z piosenką ze szwedzkiego programu dla dzieci w wieku od trzech do sześciu lat emitowanego w telewizji SVT. Animowane narządy płciowe tańczą w nim i śpiewają. Piosenkę w ciągu niespełna dwóch tygodni obejrzało w serwisie YouTube ponad 4 mln osób. Na rynku jest sporo tytułów, które mają oswoić dzieci nie tylko z widokiem siusiaka, ale także z homoseksualizmem, masturbacją, rozwodami, zjawiskiem rodzin tęczowych czy patchworkowych. Zachęcają chłopców do zabawy lalkami i przebierania się za księżniczki, gloryfikują mamy wykonujące postrzegane jako niezbyt kobiece zawody, lansując przy tym żeńskie końcówki fleksyjne. W poprawnej politycznie tematyce przodują u nas autorzy zagraniczni. Ale rodzice, którzy swoim pociechom towarzyszą w czytaniu, odkryli m.in., że popularna wśród najmłodszych seria kryminalna nie stroni od wątków homoseksualnych. Więcej o tym, co kryją pozornie niewinne książeczki – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach tygodnika także rozmowa z Zofią Stanecką, pisarką, autorką książek dla dzieci. Dzieci lubią różne historie, bo każda z nich odpowiada na inne ich potrzeby. (…) Dzisiaj dzieci potrzebują szybszej narracji niż wtedy, kiedy ja byłam dzieckiem. Chcą od razu „wejść” w akcję – ocenia pisarka. Jej zdaniem, nie ma tematów zakazanych w książkach dla dzieci, ale ważne jest, jak się pisze o sprawach trudnych. Trzeba być odpowiedzialnym za słowa, które się kieruje do najmłodszych. Cała rozmowa – w nowym „Do Rzeczy”.  W nowym „Do Rzeczy” również rozmowa z prezesem Prawa i Sprawiedliwości. M.in. o sytuacji w górnictwie. Jego zdaniem, kłopoty finansowe kopalń wynikają m.in. z patologii, jaką tworzą ich otoczki, pośrednicy handlujący węglem itp. To cecha charakterystyczna dla spółek Skarbu Państwa pod rządami PO-PSL. Tworzą się spółki córki, spółki wnuczki, w niektórych miejscach dochodzi do ich „ośmiu pokoleń”, a tego, co się dzieje w tych spółkach, już nikt nie kontroluje. (…) To jest niewątpliwie dodatkowe, wielkie obciążenie kopalni – podkreśla Jarosław Kaczyński. Mówi też o szansach na prezydenturę kandydata PiS, Andrzeja Dudy. Liczymy, że będzie druga tura, w której Andrzej Duda wygra. Realizuje bardzo ambitny plan. Chce być we wszystkich powiatach w Polsce, rozmawiać z Polakami – to wielki wysiłek, ale konieczny, by Polacy mogli go poznać – mówi. I dodaje, że trzy miesiące kampanii mogą ostro zweryfikować w dół wyniki Bronisława Komorowskiego. Więcej o kampanii prezydenckiej i sytuacji w górnictwie – w rozmowie Joanny Lichockiej z Jarosławem Kaczyńskim na łamach tygodnika „Do Rzeczy”.  W „Do Rzeczy” także o tym, że drwiny z Magdaleny Ogórek są przedwczesne. Nie jest ona bowiem skazana na widowiskową katastrofę, a jej obecność może przynieść daleko idące konsekwencje dla całej polskiej polityki. Pojawienie się Ogórek, jedynej kobiety kandydującej w wyborach prezydenckich, na dodatek o dość nietypowej w tym „konkursie” aparycji, może wywołać nieoczekiwane procesy – pisze Piotr Gursztyn. I zaznacza, że pierwszy sondaż dał jej sześć punktów poparcia. I to mimo bardzo niskiej początkowej rozpoznawalności. Na dodatek ten sam sondaż odnotował zwyżkę poparcia dla całej partii. Nic dziwnego, że wywołało to entuzjazm w Sojuszu. Zadowolona jest nawet partyjna malkontentka Katarzyna Piekarska, która zauważyła, że o Ogórek rozmawiają jej fryzjerka i hydraulik, czyli wszyscy. Sondażowa pozycja Ogórek może mieć wpływ na ogólny przebieg wyborów. Jeśli nie spadnie trwale poniżej 5 proc., to będzie to znaczyło, że raczej nie da się zakończyć wyborów jedną turą. Wystawienie Magdaleny Ogórek będzie z pewnością katalizatorem zmian na lewicy. W którą stronę one pójdą? Więcej na ten temat – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” również sylwetka kolejnego kandydata w wyborach prezydenckich. Marian Kowalski z Ruchu Narodowego wygląda bardziej jak stadionowy chuligan niż kandydat na prezydenta. Kandydatem zresztą został trochę przypadkiem. Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego, i Krzysztof Bosak, najbardziej znany działacz, nie ukończyli 35 lat, więc kandydować nie mogą. Byłego posła Artura Zawiszę odrzucono już na starcie. Nie udało się też namówić do kandydowania publicysty „Do Rzeczy” Rafała Ziemkiewicza. Wybrano zatem Mariana Kowalskiego, wiceprezesa Ruchu, aktywnego i lubianego działacza. Rozpoznawalny jest co prawda wyłącznie w wąskim gronie sympatyków idei narodowej, ale uznano, że na początek to wystarczy. Kim jest Marian Kowalski, kandydat na prezydenta narodowców – w nowym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także o tym, że postępowanie rządu i pani premier wobec górników straciło ostatnie pozory racjonalności. Zdaniem „Gazety Polskiej Codziennie” premier została celowo wprowadzona na minę przez swoją zaufaną współpracowniczkę Iwonę Sulik, której za skompromitowanie Ewy Kopacz prezydent miał obiecać prezesostwo TVP. A prominentny działacz lewicy oznajmia publicznie, że premier wdała się w to wszystko, „bo głupia jest” – pisze w tygodniku Rafał A. Ziemkiewicz. I dodaje, że spierać się można tylko o przyczyny katastrofy. Sam jej fakt wydaje się natomiast poza dyskusją. Wyjąwszy polityków i urzędników, którzy oficjalną propagandę powtarzać po prostu muszą, nikt nie traktuje poważnie zapewnień, że podpisane porozumienie jest „sukcesem obu stron”, i to „sukcesem historycznym”, omalże na miarę porozumień sierpniowych, zapewniającym „znakomitą przyszłość” polskiemu górnictwu. Nie kupili tej propagandy nawet najbardziej prorządowi dziennikarze, którzy poczuli się tymi politycznymi zygzakami pani premier zwyczajnie wystrychnięci na dudka – ocenia publicysta „Do Rzeczy”. Cały komentarz o kapitulacji Ewy Kopacz – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach najnowszego „Do Rzeczy” również o metodach komunikacji papieża Franciszka. Wbrew zachwytom mediów, komunikacja ta nie tylko nie jest skuteczna, ale także wprowadza informacyjny zamęt – ocenia publicysta „Do Rzeczy” Tomasz Terlikowski. Jego zdaniem, kolejne wywiady i konferencje są nieodmiennie źródłem cytatów, bon motów czy powiedzonek, którymi liberalne media, niekiedy lekko wyrywając je z kontekstu, przykrywają nauczanie Kościoła, a także treść homilii czy wystąpień samego papieża. I to właśnie owe bon moty, powiedzonka czy historyjki funkcjonują jako główna treść nauczania Franciszka, siejąc przy tym zamęt – pisze Terlikowski. O bon motach, które przesłaniają prawdziwe treści przekazywane przez papieża – w nowym „Do Rzeczy”. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 26 stycznia 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 23 stycznia Oświadczenie woli ? czy jest wiążące? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    26 stycznia przypada Dzień Transplantacji. Często powraca wtedy pytanie, czy wypełnione oświadczanie woli, w którym wyrażamy zgodę, by po śmierci nasze narządy i tkanki były wykorzystane do przeszczepów, ma moc prawną. Oświadczenie woli to niewielki dokument, który zazwyczaj nosi się w portfelu. Jak się okazuje, jest on niewiążący prawnie i może jedynie ułatwić rodzinie podjęcie decyzji w sytuacji, gdy nie wie, czy zmarły chciał zostać dawcą. „W Polsce można do przeszczepów pobrać komórki, tkanki lub narządy od zmarłego, jeśli osoba taka za życia nie wyraziła sprzeciwu. Jeżeli ktoś nie wyraża zgody, by po śmierci zostać dawcą, powinien to zgłosić w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów” – mówi serwisowi infoWire.pl prof. Roman Danielewicz, dyrektor Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji „Poltransplant”. Równoważne znaczenie mają oświadczenie podpisane przez daną osobę oraz deklaracja ustna potwierdzona przez co najmniej dwóch świadków. „W każdym przypadku musimy sprawdzić, czy dana osoba nie wyrażała sprzeciwu, i wykluczyć wszystkie trzy możliwości jego zgłoszenia” – zaznacza profesor. Inaczej – z prawnego punktu widzenia – wygląda pobieranie narządów od osób żywych. W takich przypadkach zgoda musi zostać wyrażona wprost. Dodatkowo trzeba zadeklarować, której konkretnej osobie zostanie przeszczepiony dany narząd. „W Polsce prawnie przyjęto, że dawcą żywym może zostać osoba spokrewniona z biorcą narządu lub taka, która ma szczególne względy osobiste wobec biorcy” – wyjaśnia ekspert. Chodzi tu np. o przyjaciół. W Polsce rzadko wykonuje się przeszczepy od osób żywych, mimo że mają one dużo większą szansę na przyjęcie. „Takie przeszczepy dłużej przeżywają i funkcjonują lepiej” – mówi prof. Roman Danielewicz. To, że nie są jeszcze tak rozpowszechnione, wynika z braku wiedzy osób, które mogłyby być dawcami. Dlatego organizowane są liczne akcje edukacyjne mające doprowadzić do poprawy tej sytuacji. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 22 stycznia Masz kredyt we frankach? Bank pomoże ci w jego spłacie (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Nie będzie zamrożenia kursu franka szwajcarskiego. Na spotkaniu Komitetu Stabilności Finansowej ustalono za to kilka innych ważnych rozwiązań, które ok. 550 tys. Polaków pozwolą bez problemów spłacić zaciągnięte kredyty. Ubiegłotygodniowe nieoczekiwane uwolnienie kursu franka przez szwajcarski bank centralny miało ogromny wpływ na wahania kursów walutowych, ale też na rynek akcji. Mimo obaw nie ma zagrożenia dla stabilności polskiego sektora bankowego, który według ekspertów przygotowany jest na różne szoki zewnętrzne. Niestety informacja o wzroście ceny franka szwajcarskiego o 70 gr w stosunku do złotówki w ciągu jednego dnia dla wielu kredytobiorców jest katastrofalna. Wyższe raty oznaczają problemy ze spłatą zobowiązań, dlatego we wtorek (20.01.), podczas narady Komitetu Stabilności Finansowej zapadły pewne decyzje mające na celu pomoc „frankowiczom”. „Najważniejsze rozwiązanie dotyczy uwzględniania ujemnej stawki LIBOR (London Interbank Offer Rate), która najbardziej ulży kredytobiorcom” – mówi serwisowi infoWire.pl Kamila Wincenciak z Alior Banku. To stopa procentowa stanowiąca podstawę oprocentowania kredytów walutowych, do której banki doliczają marżę. Im niższy LIBOR, tym niższe oprocentowanie kredytu. „Ponadto banki zadeklarowały, że nie będą żądały dodatkowych zabezpieczeń, np. gotówki, oraz że zmniejszą spread walutowy” – dodaje ekspertka. To oznacza, że klienci mogą kupować waluty na rynku, by regulować swoje zadłużenie. Już wiadomo, że banki wyjdą naprzeciw klientom mającym zaciągnięte kredyty we frankach szwajcarskich. Jak radzi Kamila Wincenciak, z bankiem należy rozmawiać i szukać indywidualnego rozwiązania problemów ze spłatą zobowiązań. Kredyty walutowe straciły na popularności. Wzrost kursu franka na przestrzeni kilku ostatnich lat sprawił, że Polacy są bardziej świadomi ryzyka walutowego. Ponadto decyzja Komisji Nadzoru Finansowego ze stycznia 2014 r. o wprowadzeniu rekomendacji S bardzo mocno ograniczyła możliwość oferowania kredytów walutowych przez banki osobom, które nie uzyskują przychodów w danej walucie. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 20 stycznia ?Senior-WIGOR? ? nowy pomysł na aktywizację osób starszych (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Połączenie domu pomocy społecznej z uniwersytetem trzeciego wieku oraz gabinetem rehabilitacyjnym – tak mają wyglądać placówki utworzone w ramach programu „Senior-WIGOR”. I choć pomysł wspierania osób starszych jest dobry, to sam program może nie cieszyć się popularnością. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej planuje, że w samym 2015 r. powstanie 100 centrów „Senior-WIGOR”. Koszt wyniesie, bagatela, 20 mln zł. „Celem jest aktywizacja i wsparcie osób starszych, nie tylko tych z problemami zdrowotnymi i wymagających opieki, lecz także dobrze funkcjonujących na co dzień” – wyjaśnia w rozmowie z serwisem infoWire.pl Przemysław Wiśniewski z Fundacji Zaczyn. O dofinansowanie na utworzenie dziennych domów lub klubów „Senior-WIGOR” będą mogły starać się wszystkie samorządy, w szczególności te wiejskie. Pomoc wyniesie maksymalnie 100 tys. zł i będzie musiała stanowić 80% całkowitej sumy przeznaczonej na realizację przedsięwzięcia. Później będzie można się starać o przyznanie dotacji na utrzymanie placówek – niestety tylko 1/3 kosztów zostanie pokryta przez rząd, pozostałe 2/3 będą zmuszeni wziąć na siebie samorządy i sami seniorowie. „»Senior-WIGOR«” byłby naprawdę dobrym rozwiązaniem, gdyby domy i kluby miały powstać w każdej gminie, a ich finansowanie przebiegałoby na zasadzie 80% od państwa, 20% – wkład własny” – zaznacza Przemysław Wiśniewski. Z programu zapewne skorzystają te samorządy, w których miejsca dla seniorów już funkcjonują bądź włodarzy stać na uruchomienie takich domów i klubów. Biedniejsze gminy mogą finansowo nie podołać. Program ma zostać wdrożony w życie w II kwartale tego roku. Wiadomo już, że do konkursu o dotację na utworzenie placówek nie będą mogły przystąpić organizacje pozarządowe. Na powstanie dziennych domów i klubów „Senior-WIGOR” rząd chce przeznaczyć do 2020 r. 360 mln zł. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 18 stycznia WPROST: jak się uratować przed frankiem (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Chociaż w szwajcarskiej walucie jest zadłużonych 562 tys. osób, to dramat franka dotknął w rzeczywistości ponad 2 mln Polaków. Kredytem obarczone są przecież małżeństwa, dzieci, czasem nawet dziadkowie. W tym dramacie nie pomaga im nikt. Ministerstwo Finansów milczy. Banki odpowiadają, że klienci mogli czytać umowy. Komisja Nadzoru Finansowego nie widzi problemu. Całe państwo udaje, że problemu nie ma. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – jak się uratować przed frankiem. Ponadto w nowym WPROST: kulisy kryzysu Kompanii Węglowej, czy polska ambasada w Berlinie przestanie w końcu straszyć, polska awantura o pigułkę, jak wygląda życie z teściami i czy nad Wisłę nadciągnęła rewolucja seksualna.  Takiego szoku nie spodziewał się nikt. Przez ostatnie lata szwajcarski bank centralny dawał spać spokojnie frankowym kredytobiorcom. Nagle błogi sen zmienił się w koszmar. Mit Szwajcarii jako bezpiecznej przystani w niebezpiecznych czasach runął jednego poranka. Jeszcze przed gwałtownym skokiem szwajcarskiej waluty aż 200 tys. frankowców miało do spłaty sumy przewyższające wartość nieruchomości, które są zabezpieczeniem ich kredytu. 35 tys. frankowych zobowiązań nie było spłacanych w terminie. Teraz ten odsetek może się kilkukrotnie zwiększyć, co grozi bankructwem wielu rodzin. Zdaniem prof. Andrzeja Bienia z SGH, to państwo powinno wziąć odpowiedzialność za tę sytuację, bo ktoś przecież wydał wiele lat temu zgodę na udzielanie tak ryzykownych kredytów. Banki żadnego kredytu we frankach szwajcarskich nie udzielały. Dawały tak naprawdę w złotówkach, ale zobowiązywały do spłaty po nieznanym w przyszłości kursie (…) Banki w Polsce i Europie uprawiały zwyczajną spekulację – ocenia na łamach WPROST były wiceminister finansów prof. Witold Modzelewski. Czy frankowi kredytobiorcy mogą skutecznie przeciwstawić się bankom – o tym w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. Na łamach WPROST także o jednym z banków, który wypowiada umowy swoim kredytobiorcom. Ich problemy zaczęły się, kiedy zabrakło pieniędzy na pokrycie pełnych rat. Płacili, ile mogli, licząc, że dogadają się z bankiem w sprawie chwilowej obniżki zobowiązań. Tymczasem bank, nie dając możliwości sprawiedliwej restrukturyzacji, wypowiadał umowę i nakładał wysokie odsetki karne i umowne. Później klientom pozostawało jedno: płacić tyle, ile bank każe, albo sprzedać własne mieszkanie. Zdaniem eksperta kredytowego Krzysztofa Oppenheima, taki wypowiadanie umów przy małych zaległościach to działanie na granicy prawa. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego wypowiedzenie umowy kredytu hipotecznego przez bank z powodu niewielkich zaległości nie może mieć miejsca – mówi Oppenheim. Są już pierwsze osoby, które chcą pozwać banki za tzw. hodowanie odsetek. Więcej – w nowym WPROST. We WPROST również o tym, że górnicy nie wierzą w czarny scenariusz dla kopalń. Jeszcze nigdy się nie ziścił. Tymczasem premier Ewa Kopacz w ubiegły wtorek na posiedzeniu zarządu Platformy w warszawskiej siedzibie partii tłumaczyła, że nawet gdyby chciała, to nie może ustąpić. Nie ma takich pieniędzy. Już w listopadzie ubiegłego roku zarząd Kompanii Węglowej informował, że nie ma pieniędzy na wypłaty dla górników. Wtedy udało się załatać dziurę, wymuszając na firmach energetycznych zaliczki za węgiel. W styczniu takiego manewru nie da się powtórzyć. Pole negocjacyjne jest bardzo niewielkie, a granice kompromisu ze strony rządu już zostały osiągnięte. Oficjalnie nikt z polityków PO tego nie powie, ale nieoficjalnie przyznają, że obecne problemy to rachunek za „ciepłą wodę Donalda”. Były premier jak ognia unikał podejmowania trudnych decyzji, a ulubioną taktyką było odwlekanie. Więcej – w nowym WPROST. We WPROST też o tym, skąd się wziął problem z górnikami. Między innymi stad, że w Polsce od lat mamy większą produkcję węgla niż jego zużycie. I ten stan w najbliższych latach będzie się tylko pogłębiał. Coraz trudniejsze i coraz bardziej kosztowne jest także samo wydobycie. Jego koszty przez ostatnią dekadę wzrosły o 100 proc. Wzrosły też koszty pracy, bo związki zawodowe nawet w ciężkich dla górnictwa latach nie chciały się zgodzić na niepodwyższanie płac. Fakty i liczby dotyczące kryzysu Kompanii Węglowej – na łamach WPROST. We WPROST także o tym, że stara enerdowska ambasada Polski w Berlinie straszy już ponad 20 lat. Budynek typu Lipsk, z powodzeniem mógłby posłużyć za plan filmowy do mrocznego i krwawego horroru. Odrapane okna, labirynt opuszczonych i zdemolowanych pomieszczeń, podziemny parking, w piwnicach ciemne korytarze pełne rur i dawno nieczynnych urządzeń niewiadomego przeznaczenia. Dawna polska ambasada nie jest już używana nawet jako magazyn. Stoi przy reprezentacyjnej głównej ulicy Berlina, alei Unter den Linden, kilkaset metrów od Bramy Brandenburskiej i straszy. Rzecznik placówki w Berlinie zapewnia, że w tym roku rozpoczną się wreszcie prace budowlane na terenie gmachu. Najwyższa pora, bo już dwa lata temu MSZ rozstrzygnął konkurs na projekt nowej ambasady. Prace miały się rozpocząć w 2013 r. Więcej o tym, jak Polska prezentuje się w Berlinie – w nowym WPROST. Na łamach tygodnika również o polskiej awanturze o pigułkę. O tym, że środek ellaOne ma być dostępny w krajach Unii Europejskiej bez recepty, zadecydowała w pierwszym tygodniu stycznia Komisja Europejska. Ostateczna decyzja miała jednak należeć do władz poszczególnych krajów członkowskich. Z początku polskie Ministerstwo Zdrowia było oporne, ale w końcu zapewniło, że ellaOne będzie w Polsce dostępna bez recepty. Lewica odetchnęła z ulgą. Na prawicy zawrzało. Pojawiły się głosy, że pigułka łamie ustawę antyaborcyjną z 1993 r. Zanim ktoś zacznie wypowiadać się o aspektach prawnych antykoncepcji awaryjnej, powinien poznać mechanizm jej działania – mówi prof. Romuald Dębski, mazowiecki konsultant wojewódzki w dziedzinie endokrynologii ginekologicznej i rozrodu. O tym, jak działa „pigułka dzień po” i co faktycznie oznacza jej dostępność bez recepty – w nowym WPROST. We WPROST także o życiu z …teściową.  Kryzys finansowy, problemy na rynku pracy, horrendalne ceny mieszkań sprawiły, że młodzi ludzie coraz częściej korzystają z pomocy rodziców. Wiele młodych małżeństw mieszka z rodzicami i teściami. Nawet jeśli są na swoim, często korzystają z pomocy finansowej lub fizycznej, np. przy opiece nad wnuczętami. Dlatego pod wspólne strzechy wraca dylemat stary jak świat: jak dogadać się z teściami. Bo konflikt na linii zięć-teściowa, albo częściej synowa-świekra, pojawiał się zawsze. Jednak dziś jesteśmy świadkami gwałtownego nasilenia krytyki relacji rodzinnych. I właśnie o tych relacjach – na łamach najnowszego wydania WPROST.   Na łamach WPROST również o tym, że Polki kupują coraz więcej gadżetów erotycznych i nie wahają się ich używać. Powstają sex shopy specjalnie dla pań, a producenci zabawek prześcigają się w pomysłach, jak zwiększyć łóżkowe doznania kobiet. Czy nad Wisłą mamy do czynienia z rewolucją seksualną? Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 19 stycznia 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne już w niedzielę o godz. 20.00. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) WPROST w Audiotece: www.audioteka.pl/wprost,podkategoria.html (cena wydania - 4 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 18 stycznia ?Do Rzeczy?: o co walczy mecenas władzy (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Roman Giertych rozpaczliwie zabiega o zaufanie ludzi związanych z PO. Ściera się w sądach z tymi, którzy zadrą z najważniejszymi politykami tej partii. Ich wdzięczność może być ostatnią szansa na jego powrót do wielkiej polityki. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” – jak Roman Giertych został mecenasem władzy. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: czy walka o kopalnie jest próbą sił w PO, dlaczego Platforma nie przygotowała planu ratowania kopalń, jak Ewa Kopacz może rozegrać sytuację na Śląsku, jak działa pigułka „dzień po”, czy Ministerstwo Finansów jest ojcem chrzestnym współczesnej przestępczości zorganizowanej i wreszcie o tym, czy Rzym 2024 odnowi ideę igrzysk olimpijskich. Deklaracje Romana Giertycha, że do polityki wracać nie chce i że bycie adwokatem w zupełności mu wystarcza można włożyć między bajki. Giertych od paru lat robi wszystko, by do polityki wrócić, kosztów nie ponosząc. Pomysł ma dość prosty. Stać się na tyle użytecznym dla ludzi Platformy Obywatelskiej, by zapomnieli o jego politycznej przeszłości i wciągnęli go na swój pokład. W ich interesie walczy zarówno w mediach, jak i z mediami. Robi to bardzo konsekwentnie i nader zręcznie. Wysyłając pozwy na prawo i lewo w ważnych politycznie sprawach, Giertych piecze dwie pieczenie na jednym ogniu. Po pierwsze, wkupuje się w łaski swoich mocodawców, zyskuje ich zaufanie, a także dostęp do mniejszych lub większych sekretów. Po drugie, kreuje się na człowieka bezwzględnego i skutecznego, z którym nie warto zadzierać. Rzeczy, które prawniczo nie są żadnym zwycięstwem (są po prostu stosowaną przez sąd procedurą), Giertych sprzedaje jako swoje sukcesy. Dziennikarze, którzy nie mają o tym pojęcia, zwykle to łykają – opowiada znany prawnik. O co gra mecenas Giertych? Niezależny kandydat do Senatu z poparciem PO to plan minimum. Chętnie widziałby się w PO – twierdzą jego znajomi. Więcej – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, że szeregowi politycy PO są przerażeni awanturą wokół sytuacji w kopalniach. Usatysfakcjonowany może być Grzegorz Schetyna, bo spór z górnikami pogrąża Ewę Kopacz. Górnicy mogą dużo zmienić w partii rządzącej. Fraza „test dla premier Kopacz” jest zdaniem całkowicie wytartym i zużytym, ale w istocie nie ma lepszego dla tego, co się dzieje teraz w relacji między panią premier a jej partią w kwestii protestów górniczych. I jeżeli Władimir Putin nie zbombarduje Kijowa albo jeśli kurs franka nie zrujnuje tysięcy polskich gospodarstw domowych, to rzeczywiście Brzeszcze, Bytom, Zabrze będą sprawdzianem siły przywództwa Ewy Kopacz – pisze Piotr Gursztyn. Obserwatorzy tworzą teorie, które mają wyjaśnić, dlaczego w roku podwójnie wyborczym rząd rozwścieczył górników i wspierających ich mieszkańców Śląska. Popularna jest ta, według której Ewa Kopacz chce być polską Margaret Thatcher i celowo dąży do konfliktu. Jaka jest prawda i jak wygląda walka o przywództwo za kulisami Platformy Obywatelskiej – o tym w „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także rozmowa, m.in. o górnikach, z kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta, Andrzejem Dudą. Duda podkreśla, że ostatni program dla górnictwa był przygotowany przez rząd PiS w 2006 r. Uzyskaliśmy wtedy zgodę Komisji Europejskiej na pomoc publiczną dla tej branży. W tym okresie były przygotowane plany naprawcze, ale przyszedł rząd Platformy i wszystko się skończyło. Donald Tusk przez siedem lat nic w tej sprawie nie zrobił. To w oczywisty sposób prowadzi do pogorszenia sytuacji kopalń  – podkreśla Duda. I dodaje, że z ramienia PO i PSL górnictwem zarządzali ludzie, którzy z tą branżą nie mieli nic wspólnego. Trudno się więc dziwić, że żadne działania naprawcze w górnictwie nie były podejmowane. Rząd PO pomocy nie chciał kontynuować, bo nigdy nie miał uczciwych zamiarów wobec polskiego górnictwa – mówi Andrzej Duda. Cała rozmowa – w nowym „Do Rzeczy”. O górnikach pisze też Rafał A. Ziemkiewicz. Kiedy wyszło na jaw, że mimo zbliżających się wyborów rząd zamierza rozpocząć zamykanie kopalń, wielu komentatorów orzekło, że to manewr polityczny, a nie gospodarczy. Diagnozy takie szły w dwóch kierunkach. Pierwszy: Ewa Kopacz potrzebuje nowych argumentów do wsparcia narracji – jedynej, jaka jej została – że ratuje Polskę przed „podpalaczami”. Nieco inny scenariusz prezentował między innymi dr Rafał Chwedoruk: jego zdaniem rząd zamierza wykorzystać nie emocje konfrontacji, ale mechanizm „kozy rabina”. Mówiąc o konieczności zamknięcia kopalń, Ewa Kopacz „zapunktuje” u twardego elektoratu PO, odegra „polską Thatcher” i ustawi się na pozycji obrońcy „reform”, a potem ustąpi w negocjacjach, pozyskując z kolei sympatię „miękkiego centrum”, które najbardziej chce od polityków świętego spokoju, pozorów zgody i „wspólnego rozwiązywania problemów w drodze rozmowy” – pisze Ziemkiewicz. I dodaje, że na razie jednak wydarzenia wskazują raczej „pułapkę na PiS”. Więcej – w nowym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, że zgodnie z zaleceniem Komisji Europejskiej Ministerstwo Zdrowia chce dopuścić do sprzedaży bez recepty pigułki „dzień po”. Pytanie, czy kobiety i młode dziewczyny, które je kupią, na pewno wiedzą, jak działają. Producent napisał w ulotce, że główny mechanizm działania tego środka polega na zablokowaniu owulacji. Milczy jednak o tym, jakie są inne, te „niegłówne” mechanizmy – mówi prof. Bogdan Chazan, ginekolog położnik. Nie są znane skutki oddziaływania substancji zawartych w tabletce na płód, jeśli po jej zażyciu dojdzie jednak do implantacji zarodka. Udowodniono wpływ uszkadzający zarodek u zwierząt. Wpływ tabletki na bezpieczeństwo zarodków ludzkich nie jest znany. To dziwne, że skoro tego nie ustalono, dopuszczono preparat do obrotu – mówi prof. Chazan. Więcej o dostępności tabletek „dzień po” – na łamach „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także o tym, jak nieracjonalna polityka akcyzowa państwa uszczupla wpływy do budżetu. Co gorsza, Ministerstwo Finansów staje się ojcem chrzestnym zorganizowanej przestępczości w Polsce. Senator Pat Harrison przeszedł do historii amerykańskiego Kongresu jako jeden z najgenialniejszych mówców. On sam chciał, żeby go pamiętać za ustawę, która ostatecznie położyła kres mafii alkoholowej. Ni mniej, ni więcej, tylko doprowadził do zniesienia prohibicji  – pisze w „Do Rzeczy” Tomasz Wróblewski. I dodaje, że rok po ostatniej podwyżce akcyzy na alkohol urzędnicy Ministerstwa Finansów się zżymają, że 2 mld zł umknęło budżetowi Skarbu Państwa. To jednak nie Polacy mniej wypili alkoholu, tylko o 2 mld zł więcej zarobiły organizacje przestępcze. Kreatywna polityka podatkowa, wyśrubowane akcyzy na alkohol i papierosy oraz źle skonstruowany system opłat za olej napędowy stały się paliwem dla gangów. Więcej o „Lepszych czasach dla gangsterów” – w „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” też o tym, że Włochy zgłosiły kandydaturę Rzymu do organizacji igrzysk olimpijskich w 2024 r. Proponują igrzyska rewolucyjne: tanie, skromne i organizowane na terenie całej Italii, a nawet Watykanu. Premier Włoch Matteo Renzi nie kryje, że perspektywa organizacji igrzysk może dać dodatkowy, tak potrzebny impuls jego krajowi, pogrążonemu w głębokim kryzysie gospodarczym i finansowym. Choć kandyduje Rzym, premier mówi o igrzyskach w całej Italii. Włoskie media, powołując się na anonimowe źródła we włoskim komitecie olimpijskim, spekulują, że lekka atletyka, pływanie, tenis, boks i szermierka trafiłyby do Rzymu, ale na przykład koszykarze zagraliby w Wenecji, Bolonii i Mediolanie, piłkarki wodne na Sycylii, a siatkarze i siatkarki między innymi we Florencji i w Turynie. Natomiast kajakarze i kajakarki mają się ścigać na jeziorze Nepi pod papieskim pałacem w Castel Gandolfo. Co więcej, padła sensacyjna propozycja rozegrania zawodów łuczniczych w Ogrodach Watykańskich. Ale ta propozycja jest rewolucyjna nie tylko z powodu wątku watykańskiego. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 19 stycznia 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 16 stycznia Kto ma szansę na pracę w 2015 roku? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Bezrobocie na poziomie 11%, wyższe wynagrodzenie i więcej pracy w sektorach związanych z produkcją, nowymi technologiami, IT, energetyką, medycyną czy motoryzacją – tak ma wyglądać rok 2015 na rynku pracy w Polsce. Polska jest gigantem, jeśli chodzi o rynek usług, dlatego ogromne szanse na lepszą pracę będą miały osoby, które mówią w językach obcych, dwóch lub trzech – mówi serwisowi infoWire.pl Tomasz Misiak z Work Service. W ofertach mogą przebierać również pracownicy z branży technicznej i technologicznej. W północnej i zachodniej części Polski potrzebni będą spawacze, ślusarze, mechanicy i elektrycy. Warszawa i okolice zapewnią zatrudnienie pracownikom produkcji, operatorom wózków widłowych, rzeźnikom, drukarzom oraz elektrykom. W Katowicach najwięcej nowych ofert będzie dla spawaczy, ślusarzy, mechaników, elektryków i tokarzy. Rzeszów potrzebuje spawaczy, operatorów wózków widłowych, ślusarzy, tokarzy, elektryków i mechaników. We Wrocławiu zatrudnienie znajdą zaś pracownicy logistyki, copackingu, monterzy, spawacze, ślusarze, mechanicy, elektrycy, a także osoby z uprawnieniami do pracy na suwnicach i żurawiach. Tak wynika z badań przeprowadzonych przez Work Service. Na rynku trudniej będzie wykonującym prace proste. Jest to spowodowane tym, że obywatelom Ukrainy umożliwiono podjęcie pracy na okres pół roku bez konieczności posiadania karty stałego pobytu. Ponadto nadal problemem będzie słabszy rynek pracy na wschodzie kraju. „Rząd przeznaczył pieniądze na zwiększenie mobilności. Jeśli osoba znajdzie zatrudnienie poza miejscem zamieszkania, otrzyma finansowe wsparcie na zakwaterowanie i urządzenie lub dojazdy” – wyjaśnia Tomasz Misiak. Znaczną kwotę wydano też na aktywizację osób permanentnie bezrobotnych, których przekwalifikowaniem zajmą się prywatne firmy. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 16 stycznia Tylko co czwarte polskie dziecko wyjedzie na ferie (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Zaczynają się 19 stycznia, a kończą 1 marca – mowa o feriach zimowych. Niewątpliwie dla uczniów jest to czas odpoczynku i zabawy. Niestety nie wszyscy będą mieli okazję wyjechać na zimowiska. Aż 70% dzieci dwa tygodnie zimowej przerwy od nauki spędzi w swojej miejscowości, z czego 10% będzie uczestniczyć w zajęciach organizowanych przez różne instytucje, a 37% zostanie w domu – najczęściej są to osoby mające rodzeństwo. „Ferie poza domem spędzi ponad 20% dzieci: 6% wyjedzie samemu na zorganizowane zimowiska, a 15% z rodzicami” – mówi serwisowi infoWire.pl Przemysław Kasza z Provident Polska. Na wysłanie dziecka samego decydują się przede wszystkim rodzice jedynaków. Wynika to z faktu, że koszty wyjazdu jednego dziecka są niższe niż w przypadku rodzeństwa. Ponadto większość rodziców nie zamierza brać urlopu w czasie ferii, ponieważ wypadają one w mało atrakcyjnym czasie roku. A co za tym idzie na zimowy wypoczynek 40% respondentów nie zamierza przeznaczyć więcej niż 500 zł. To trzy razy mniej niż na wypoczynek latem. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 16 stycznia KIDULTS ? dorosłe dzieci (Wychowawca) (by prasa.org.pl)
  • piątek, 16 stycznia Niekiedy nikt nie puka do drzwi (Wychowawca) (by prasa.org.pl)
  • wtorek, 13 stycznia Straciłeś kartę płatniczą? Nie czekaj, zadzwoń (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    W Polsce średnio co 24 sekundy ktoś zastrzega kartę bankomatową. W 84% przypadków przyczyną jest zgubienie – pozostałe to wynik kradzieży. W skutecznym i szybkim blokowaniu kart pomaga specjalna infolinia. System Zastrzegania Kart umożliwia natychmiastowe zablokowanie karty do bankomatu, nawet jeśli nie znamy numeru do swojego banku. „Dzwonimy na ogólnopolską infolinię, pod numer 828 828 828, podajemy nazwę wydawcy karty, a portal automatycznie przekierowuje nas do właściwego banku w celu zastrzeżenia karty” – mówi serwisowi infoWire.pl Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich. Od tego momentu odpowiedzialność za wszelkie transakcje wykonane kartą ponosi bank. Jeden numer telefonu jest pomocny dla wszystkich posiadaczy kart płatniczych i kredytowych, bez względu na rodzaj banku. Zautomatyzowana infolinia wykorzystuje technologię rozpoznawania mowy. Jeśli znamy tylko obiegową nazwę banku, a nie pełną, system natychmiast przełączy nas do właściwego oddziału. „Program jest nieustannie rozbudowywany, tzn. »uczy się« – stosowanych przez klientów – potocznych nazw banków. Co istotne, infolinia obsługuje także język angielski, działa siedem dni w tygodniu, 365 dni w roku i można z niej korzystać za granicą” – wyjaśnia ekspert. System nie daje możliwości zastrzegania dowodów osobistych. Ich kradzież lub zgubienie powinniśmy w pierwszej kolejności zgłosić policji, a następnie w oddziale lub placówce swojego banku. Wówczas numer dowodu osobistego zostaje wprowadzony do specjalnej bazy dokumentów zastrzeżonych i jest widoczny dla wszystkich banków w Polsce. Dzięki temu na dany dokument nie można założyć konta, wyłudzić kredytu i wynająć mieszkania czy samochodu. „Jest to bardzo ważne, ponieważ nasza tożsamość jest cennym łupem dla złodziei. Dlatego powinniśmy chronić nie tylko nasze dowody, lecz także paszporty, prawa jazdy i wszystkie inne dokumenty, które nas identyfikują” – zaznacza Przemysław Barbrich. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 12 stycznia Urzędnicy wypełnią nasze PIT-y (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Od 2015 r. podatnicy nie muszą wypełniać zaznania PIT-37. Zrobi to za nich urząd skarbowy, a następnie drogą elektroniczną prześle im deklarację do zatwierdzenia. Ci, którzy chcą, dalej mogą rozliczać się w sposób tradycyjny. Podatnik mający ochotę skorzystać z nowego rozwiązania musi zostać pozytywnie zautoryzowany na podstawie imienia i nazwiska, numeru PESEL oraz kwoty przychodu z rozliczanego roku. Jeśli dane te zostaną potwierdzone, urząd skarbowy zajmie się wypełnieniem PIT-u. Przygotowaną deklarację podatnik zobaczy na swoim koncie utworzonym w portalu podatkowym Ministerstwa Finansów. Można ją zaakceptować od razu i odesłać lub wprowadzić zmiany, np. uzupełnić formularz o przysługujące ulgi, rozliczyć się wspólnie z małżonkiem czy wskazać instytucję pożytku publicznego, na którą przekaże 1% swojego podatku. Po uzupełnieniu deklaracji wystarczy kliknąć odpowiedni przycisk i zostanie ona odesłana drogą elektroniczną z powrotem do urzędu skarbowego, a podatnik otrzyma potwierdzenie odbioru. Wprowadzone zmiany mają na celu usprawnienie pracy administracji podatkowej i wyeliminowanie błędów popełnianych przez podatników przy składaniu PIT-ów. Oczywiście będzie to również duże ułatwienie dla samych rozliczających się. Nowe prawo nie uwolni jednak większości z nich od – przynajmniej częściowego – wypełniania deklaracji podatkowych. Jak mówi serwisowi infoWire.pl Marek Siudaj z Tax Care: „Część podatników nie będzie musiała zaglądać do swoich rozliczeń. Ale ci, którzy stosują ulgi, mają dzieci albo prowadzą działalność gospodarczą, będą te rozliczenia robić na własną rękę”. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 11 stycznia WPROST: czy Polsce też grozi islamski terroryzm? Moda na późne ojcostwo (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Kiedy zapytano mnie, czy w geście solidarności opublikujemy rysunki z „Charlie Hebdo”, odpowiedziałem, że nie wszystkie nadają się do druku. Nie jestem zwolennikiem takiej formy dziennikarstwa, są wartości, z których nie należy kpić. Choć szef działu Świat przekonuje: „We Francji tak radykalny przekaz ma swoje stałe, pełnoprawne miejsce w debacie publicznej”  - pisze we wstępniaku do najnowszego wydania tygodnika WPROST redaktor naczelny Sylwester Latkowski. We WPROST m.in. o tym, czy zamach może zdarzyć się Polsce. Ponadto w najnowszym wydaniu tygodnika: polityczna i medialna kariera Magdaleny Ogórek, kulisy wojny ministra zdrowia z lekarzami, czy polscy lekarze rodzinni wyemigrują do Wielkiej Brytanii, pięć asów kampanii Bronisława Komorowskiego, jak starzeją się młodzi ojcowie oraz „Narkotykowa opera” z Pomorza.  Zamach w paryskiej redakcji satyrycznego tygodnika „Charlie Hebdo” był inny od wszystkich dotychczasowych. Islamscy terroryści zazwyczaj zabijają przypadkowych ludzi. Odpalają bombę w tłumie albo walą na oślep z karabinów. Teraz przyszli zlikwidować konkretnych wrogów. Wywoływali ich po imieniu i oddawali w ich stronę celne serie. To była egzekucja. Uderzające jest tempo akcji i sprawna ewakuacja. Nie przyszli, żeby zginąć, przyszli, żeby zabić. Na łamach tygodnika WPROST – kalendarium ubiegłotygodniowych wydarzeń we Francji. I opinie ekspertów. To był zamach na wolność. Nie tylko na wolność słowa, ale też na wolność od religii i od religijnej opresji. Na prawo do pokazania Bogu środkowego palca – pisze we WPROST Maciej Jarkowiec, szef działu Świat.  Czy w Polsce również możemy się obawiać ataków? Arabista Marek Kubicki ocenia, że prawdopodobieństwo jest bardzo małe. Społeczność islamska w Polsce jest silnie zintegrowana. Większość to nie są biedni imigranci, którzy przyjechali za pracą. Krzysztof Liedel, ekspert od terroryzmu z prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, twierdzi, że Polska przez cały czas pozostaje mało atrakcyjna dla terrorystów pod względem strategicznym. Z kolei były oficer wywiadu zwraca uwagę, że ataków nie dokonują statystyczni imigranci. Nie decyduje ilość, lecz determinacja poszczególnych ludzi – podkreśla. Więcej – w nowym WPROST. Na łamach WPROST także sylwetka kandydatki Sojuszu Lewicy Demokratycznej na prezydenta. W ciągu kilku godzin od ogłoszenia decyzji SLD pojawiło się sporo informacji o jej politycznych osiągnięciach. Jednak wcześniej znana była przede wszystkim jako specjalistka od Kościoła, zwłaszcza w pasmach śniadaniowych. I aktorka, chociaż bez kierunkowego wykształcenia i sukcesów. Ogórek potrafi powiedzieć właściwie wszystko na każdy temat, i to tak, żeby nie było w tym nic konkretnego ani kontrowersyjnego. Czasami w studio potrafi zręcznie o 180 stopni zmienić zdanie, jeśli wyczuje, że prowadzący tego od niej oczekuje – mówi jedna z osób, która występowała z nią na antenie. O tym, że Ogórek postanowiła stanąć w szranki prezydenckiego wyścigu, jej koledzy z redakcji i szefowie dowiedzieli się w piątek z Twittera. Więcej – w nowym WPROST.    We WPROST również o kulisach rozmów ministra zdrowia z lekarzami z Porozumienia Zielonogórskiego. PZ znane jest z ostrej, zdaniem niektórych wręcz brutalnej, walki o interesy lekarzy. Do konfrontacji z lekarzami Bartosz Arłukowicz szykował się przynajmniej od kilku tygodni. Już w listopadzie jego współpracownicy zbierali  szczegółowe informacje dotyczące władz Porozumienia Zielonogórskiego, ich praktyk lekarskich i zawiązanej przez nie spółki Medical Concept. Te dokumenty miały się przydać w twardych negocjacjach z lekarzami rodzinnymi i w kampanii PR. Zagrał va banque i na razie ocalił głowę – podsumowuje działania ministra zdrowia jeden z członków rządu. Choć nie było to przesądzone. Więcej – na łamach WPROST. W tygodniku też o tych, którzy stali po drugiej stronie barykady. Wszystkich lekarzy rodzinnych jest w Polsce 11,5 tys. Blisko sześć razy mniej niż w Wielkiej Brytanii, która krzyczy, że ma ich za mało i niedawno zaprosiła polskich lekarzy tej specjalności. Brytyjczycy płacą osiem razy tyle co NFZ i nie nazywają lekarzy szantażystami. W Polsce lekarze rodzinni dziennie przyjmują od 50 do 70 osób, a w okresie największych zachorowań na grypę dziesięciogodzinny dzień pracy wydłuża im się nawet do 14 godzin. Ile zarabiają i jak pracują lekarze rodzinni w Polsce – na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST. WPROST pisze również o kampanii prezydenckiej urzędującego prezydenta. Bo otoczenie Bronisława Komorowskiego tylko z pozoru nie przygotowuje się do kampanii. Tak naprawdę wszystko jest już przygotowane. (..) Im później to szaleństwo się zacznie, tym lepiej. Właściwie to wystarczy, że będziemy robić to, co do tej pory. Kampania zrobi się właściwie sama – tłumaczy jeden ze współpracowników głowy państwa. Ale to pozory. Prezydent i jego otoczenie skrupulatnie realizują plan obmyślony wiele miesięcy wcześniej. Prezydent ma pozostać poza bieżącymi konfliktami. Będzie kimś w rodzaju króla Salomona. Osobą, która wkracza do akcji tam, gdzie toczy się spór. Osobą, która te spory zamyka, znajdując drogę porozumienia. To jednak nie wszystko. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST - pięć asów, którymi zagra w najbliższym czasie otoczenie prezydenta. Na łamach WPRROST także o późnym ojcostwie, które w ostatnich dniach nabrało wymiaru politycznego. Janusz Korwin-Mikke wywołał nim polityczną sensację i kryzys w swojej partii. Ale nie jest wyjątkiem – średni wiek polskiego ojca systematycznie rośnie. Korwin-Mikke ma 73 lata. I w sumie ośmioro dzieci. Najstarszy syn polityka, Ryszard, ma 47 lat, najmłodszy Karol – półtora roku. Z danych GUS wynika, że w 2013 r. dzieci ojców w wieku 45+ urodziło się w Polsce ponad 8 tysięcy, czyli ponad dwa procent. Dojrzali panowie coraz śmielej podejmują rodzicielskie wyzwanie. Najbardziej znany wśród tato-dziadków to ostatnio Ryszard Kalisz. 57-letni dziś polityk po raz pierwszy został ojcem w październiku 2013 r. Czy dojrzali ojcowie lepiej dorośli do swojej roli – w nowym WPROST.  We WPROST również o tym, jak dwóch wielkich polskich bossów narkotykowych pokłóciło się o pół miliona euro. Jeden został porwany. Zwłoki drugiego znaleziono w walizce dryfującej po amsterdamskim kanale. Ten pierwszy trafił w końcu do polskiego więzienia. Tam spadł z pryczy. Lekarze stwierdzili potężny obrzęk mózgu, liczne krwiaki. Tydzień po upadku – zmarł w Szpitalu Uniwersyteckim w Bydgoszczy. Sprawa jego porwania ruszyła dopiero po jego śmierci. Nagle byli współpracownicy zaczęli mówić. Na współpracę z prokuraturą zgodziła się również była partnerka gangstera, która wcześniej konsekwentnie odmawiała składania zeznań. Więcej – w poniedziałek we WPROST. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 12 stycznia 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne już w niedzielę o godz. 20.00. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) WPROST w Audiotece: www.audioteka.pl/wprost,podkategoria.html (cena wydania - 4 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 11 stycznia ?Do Rzeczy?: Robert Biedroń, mistrz politycznego bajeru (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Robert Biedroń ma teraz ze swoją tęczową rewolucją ten sam problem co marksizm z rewolucją bolszewicką. Wygrała ona nie tam, gdzie wedle doktryny powinna – zamiast w „lemingowskim” Miasteczku Wilanów na PGR- -owskiej prowincji – pisze w najnowszym „Do Rzeczy” Rafał A. Ziemkiewicz. Na łamach tygodnika – Biedroń, czyli mistrz politycznego bajeru. Czy prezydentura Słupska okaże początkiem jego końca? Ponadto w nowym „Do Rzeczy” o tym, czyją rację stanu wspiera w Brukseli Donald Tusk, jak wygląda sytuacja Polski w godzinie prawdy dla rynków wschodzących oraz czy mężczyźni zachowują się bardziej idiotycznie niż kobiety. W życiorysie Roberta Biedronia nie sposób znaleźć niczego, co przeciętny Polak uznałby za „normalną” pracę. Na swojej stronie internetowej przedstawia się wprawdzie jako doktorant Akademii Humanistycznej w Pułtusku, ale to wszystko, czego można się dowiedzieć o jego działalności naukowej. (…) Z konkretnego zawodu, jaki dawało mu Technikum Hotelarskie w Ustrzykach Dolnych, Robert Biedroń nigdy nie skorzystał – pisze w nowym „Do Rzeczy” Rafał A. Ziemkiewicz. I przypomina, że jeszcze na studiach Biedroń związał się z główną działającą w kraju organizacją LGTB – Stowarzyszeniem Lambda. Jednak członkostwo w organizacji skupionej na „budowaniu tożsamości gejowskiej” i „akceptacji społecznej” dla homoseksualizmu, na dodatek zdominowanej przez aktywistów starszego pokolenia, nie spełniło jego ambicji. Dlatego w 2001 r. 25-letni wówczas działacz gejowski stworzył własne zaplecze polityczne – Kampanię przeciwko Homofobii. Do dziś zasiada w jej zarządzie, a przez lata zrobił z niej skuteczne narzędzie walki politycznej. Ale jego zwycięstwo w wyborach na prezydenta Słupska było dość nieoczekiwane. I może też być początkiem końca polityka. Jako prezydent Słupska nie obroni się już bowiem gadaniem o dyskryminacji czy stawianiem w mieście tęcz – pisze Ziemkiewicz. Więcej – w nowym „Do Rzeczy”.  Z kolei Wojciech Wybranowski zauważa, że Biedroń miał być szansą na nowe otwarcie w mieście. „Biedroń jest dla mieszkańców Słupska zapowiedzią sukcesu” – grzmiał wpływowy niemiecki dziennik „Süddeutsche Zeitung”, nazywając polityka człowiekiem sukcesu i sprawnym menedżerem. W podobny ton uderzyły inne media. Dla wielu mieszkańców Słupska zmęczonych 12-letnimi rządami SLD-owskiego prezydenta Macieja Kobylińskiego wybór młodego polityka-celebryty rzeczywiście był szansą na zmiany. Jednak miesiąc po zaprzysiężeniu Roberta Biedronia tego entuzjazmu wśród słupszczan jest już znacznie mniej – zauważa publicysta „Do Rzeczy”. I dodaje, że choć kredyt zaufania dla nowego włodarza jeszcze się całkiem nie wyczerpał, coraz bardziej staje się widoczne, że jego pomysły na miasto sprowadzają się głównie do tworzenia zgrabnych haseł i planowania posunięć przegrywających konfrontację z samorządową rzeczywistością. Czy słupszczanom starczy cierpliwości, aby doczekać efektów pracy nowego prezydenta – w najnowszym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, że gdyby polscy politycy wspierali naszą rację stanu, wielokrotnie musieliby wchodzić w konflikt z dominującymi potęgami unijnymi, gdyż interesy tak bardzo różniących się państw nie mogą być ze sobą zawsze zbieżne. Przyjęcie przez Donalda Tuska stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej, a więc rezygnacja z funkcji premiera Polski, która pozwala kształtować politykę kraju, było policzkiem wymierzonym rodakom. Urzędujący premier zadeklarował tym samym, że nie interesują go wspólne losy i przedkłada intratną, acz niewiele znaczącą pozycję w strukturach UE nad tę najważniejszą w Polsce – pisze w „Do Rzeczy” Bronisław Wildstein. I zwraca uwagę, że podczas ostatniego szczytu UE, pierwszego przygotowanego przez polskiego przewodniczącego, jeden z dwóch głównych tematów – czyli kluczowa, również dla Polski, sprawa Ukrainy – został potraktowany po macoszemu. Polski polityk nie wykorzystał nawet szansy, by zaprosić na szczyt prezydenta Ukrainy Petra Poroszenkę, jakkolwiek leżało to w jego gestii. Tusk w nowej roli zachował się jak wykonawca poleceń kanclerz Merkel – pisze Wildstein. I dodaje, że wydarzenie to każe się zastanowić nie tyle nad ewentualnymi zyskami płynącymi z pełnienia przez byłego premiera roli przewodniczącego, ile nad realnymi niebezpieczeństwami, jakie generuje dla nas ten stan rzeczy. Więcej – w „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy”  również o tym, że właśnie wybija godzina prawdy dla rynków wznoszących. Polska nie tylko dzieli los innych państw w naszym koszyku, ale także może zostać dodatkowo ukarana za brak dawno opóźnianych reform. Gwałtowna plajta złotego w końcówce roku przypisywana była turbulencjom w Rosji i rosnącemu ryzyku walutowemu rynków wschodzących. Koniec z drukowaniem pieniędzy w Stanach Zjednoczonych i większy apetyt na dolara miały wypłoszyć inwestorów – pisze Tomasz Wróblewski. Ostatecznie polska waluta częściowo odrobiła straty. Ale globalne zawirowania wyeksponowały zamiecione pod dywan felery systemowe: słabości polityki monetarnej, błędy w strukturze finansów publicznych czy brak perspektyw rozwoju. Przez ostatnie lata kryzysu Polska cieszyła się umiarkowanym wzrostem gospodarczym i zbudowała wizerunek zielonej wyspy. Makroekonomiczne fundamenty polskiej gospodarki wciąż wyglądają lepiej od podstaw wielu państw Unii. Zadłużenie w relacji do PKB plasuje nas powyżej średniej europejskiej i większości państw w naszym sąsiedztwie. Kiedy jednak zsumujemy jawny i ukryty dług, doliczając także zobowiązania rentowo-emerytalne, nasze zadłużenie niebezpiecznie zbliża się do europejskiej czołówki (184 proc.) – pisze Wróblewski. Więcej – w nowym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” też o tym, dlaczego mężczyźni są…inni. Tę inność można definiować na wiele sposobów. Jedną z ciekawszych prób jej opisania podjęto niedawno na łamach „British Medical Journal” w pracy zatytułowanej „Nagrody Darwina: różnice płci w idiotycznych zachowaniach”  – pisze w „Do Rzeczy” Anna Piotrowska. Podstawą analizy były przypadki „zdobywców” tego wyróżnienia. Nagroda Darwina przyznawana jest poprzez internetowe głosowanie osobnikom, którzy własnoręcznie, będąc przy zdrowych zmysłach, wyeliminowali się z puli genetycznej. Czyli po prostu w wyjątkowo idiotyczny sposób doprowadzili do własnej śmierci. W ramach badań autorzy pracy przyjrzeli się 413 nominacjom do nagrody. Nie brano pod uwagę par, w związku z czym do analizy pozostało 318 przypadków. Bohaterami prawie 89 proc. (282 historii) byli mężczyźni. Statystyki te jasno dowodzą, że panowie mają większą skłonność do idiotycznych zachowań niż kobiety – pisze publicystka „Do Rzeczy”. Więcej – w najnowszym wydaniu tygodnika. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 12 stycznia 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 9 stycznia Kopacz ozłoci zwolnionych górników (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Górnicy zatrudnieni w Kompanii Węglowej są zdeterminowani do tego, by walczyć o swoje miejsca pracy. Kłopot w tym, że to nie jest walka o miejsce pracy, tylko o pieniądze z budżetu państwa. Rządowa propozycja dla górników nie jest może tak hojna, jak oczekiwaliby tego strajkujący, ale żadna inna grupa zawodowa nie mogłaby liczyć na podobne przywileje. Restrukturyzacja Kompanii Węglowej najprawdopodobniej będzie kosztować budżet państwa ponad 2 mld zł. Ok. 400 górników otrzyma dwuletnie odprawy, w wysokości co najmniej 120 tysięcy. Pracownicy przeróbki mechanicznej (ok. 1100 osób) mogą liczyć na odprawy w wysokości 10miesięcznychpensji. Pozostali zatrudnieni (1600 osób) za odejście dostanie od3 do 6-krotnościmiesięcznej pensji. Do tego dochodzą 4-letnie urlopy górnicze (dla 2100 osób) z gwarancją miesięcznej wypłaty, wynoszącą 75% uposażenia i prawem do podjęcia pracy do momentu osiągnięcia wieku emerytalnego, czyli możliwości uzyskania emerytury z ZUS w średniej wysokości 3,3 tys. zł brutto. Wyższe zarobki w sektorze górniczym są zachętą do pracy w niebezpiecznych i ciężkich warunkach. Kłopot w tym, że dodatkowo do emerytur górniczych (średnio ok. 3,3 tys. zł brutto) musimy dopłacać ok. 8 mld zł rocznie – jest to koszt podatnika. – Od lat rząd nie robi nic z tym, by w końcu skończyć z przerzucaniem części kosztów płacowych firmy na podatników. Za wysokie uposażenia górników płacimy trzy razy – jest ono zawarte w cenie węgla, w składkach do ZUS-u oraz w tej części podatków, która przeznaczana jest na dofinansowywanie nierentownych kopalń – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Przeciętne wynagrodzenie brutto w górnictwie i wydobywaniu to blisko 7 tys. zł brutto. Z analizy Bankier.pl wynika, że mediana zarobków w tym zawodzie wynosi 5,2 tys. zł brutto, czyli 3,7 tys. zł netto (górnicy dostają łącznie 14 pensji, których mediana to 2,7 tys. zł netto). Przeciętna pensja w sektorze przedsiębiorstw w Polsce w grudniu wyniosła 4 tys. zł brutto, czyli 2,8 tys. zł netto. Innymi słowy, mediana płac w górnictwie jest o 30% wyższa od średniej krajowej. – Pakiet osłonowy ma chronić górników przed następstwem bezrobocia i pauperyzacji w regionie. W mojej opinii tak szczodra oferta to rozwiązanie zniechęcające do podjęcia działań przez samych zainteresowanych. Na Śląsku mamy poważny problem niedowartościowania wynagrodzeń w branżach niezwiązanych z górnictwem właśnie z powodu przywilejów emerytalnych i podobnych „osłon socjalnych” – dodaje Piechowiak. Więcej na ten temat:http://www.bankier.pl/wiadomosc/Rzad-ozloci-zwolnionych-gornikow-7230784.html Analizy Bankier.pl dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 9 stycznia Nie wszystkie bociany odleciały na zimę (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Każdego roku kilkadziesiąt bocianów pozostaje w Polsce na zimę. Głównie są to ptaki słabe i chore, które nie mogły udać się w długą podróż do Afryki. Często wymagają one naszej opieki. „Bociany, jeśli są zdrowe i najedzone, w ogóle nie potrzebują ingerencji człowieka. Powinniśmy zimą zostawić je w spokoju” – mówi serwisowi infoWire.pl Krzysztof Konieczny z Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Przyrody „pro Natura” (PTPP „pro Natura”). Co innego, kiedy widzimy, że ptak ma chore skrzydło czy utyka na nogę. Taki bocian za zgodą odpowiednich władz (np. regionalnej dyrekcji ochrony środowiska) powinien zostać odłowiony i przeniesiony do azylu dla ptaków zajmującego się ochroną dzikich zwierząt – informuje ekspert. Jeśli znaleźliśmy rannego lub chorego bociana, najlepiej zadzwonić na infolinię 0 801 BOCIAN (tel. 0 801-26-24-26). Jest to punkt informacyjny powołany przez PTPP „pro Natura. Dowiemy się tam, w jaki sposób pomóc znalezionemu ptakowi, gdzie znajduje się najbliższy azyl, do którego będzie mógł on zostać przewieziony, a także – uzyskamy odpowiedzi na interesujące nas kwestie związane z ochroną bocianów i ich gniazd. Infolinia działa na terenie całej Polski od poniedziałku do piątku w godzinach 10:00-17:00. Przydatne informacje na temat opieki nad bocianami odnajdziemy również w portalu Bociany.pl. A czy Polacy chętnie udzielają pomocy wspomnianym ptakom? Zdaniem Krzysztofa Koniecznego zdecydowanie tak: „Bocian jest drugim po orle ptakiem narodowym Polski. Wszyscy się z nim utożsamiają i wszystko, co się dzieje złego bocianom, ludzie odbierają. Chęć pomocy jest więc ogromna”. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 8 stycznia Znaczek Poczty Polskiej na finał Orkiestry (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Poczta Polska wprowadza do obiegu znaczek z okazji 23 finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tegoroczne hasło finału brzmi: Dla podtrzymania wysokich standardów leczenia dzieci na oddziałach pediatrycznych i onkologicznych oraz godnej opieki medycznej seniorów. W najbliższą niedzielę, 11 stycznia 2015 roku, startuje 23. finał akcji. Na kilka dni przed wydarzeniem, 7 stycznia, Poczta Polska wydała znaczek w nakładzie ponad pół miliona sztuk. Autorami projektu są Magdalena Jabłońska, Katarzyna Sasin, Gaweł Andrzejewski i Jerzy Owsiak. Walor filatelistyczny pojedyńczo i w 9-znaczkowych arkuszach jest dostępny w placówkach pocztowych w całej Polsce oraz na stronie filatelistyka.poczta-polska.pl. Znaczki pocztowe i kartki Poczty Polskiej dedykowane Finałom Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w eleganckiej oprawie, wyjątkowe publikacje książkowe o historii pocztowej, księgi znaczków oraz wydawnictwa filatelistyczne – to wszystko będzie można wylicytować na tradycyjnych, orkiestrowych aukcjach. Zyski z licytacji zostaną przeznaczone na zakup specjalistycznego sprzętu na leczenie dzieci przebywających na oddziałach pediatrycznych i onkologicznych oraz na opiekę medyczną dla seniorów. Znaczki na WOŚP Poczta Polska od wielu lat wspiera działalność fundacji Jurka Owsiaka, uczestnicząc w kolejnych Finałach WOŚP. Firma przekazuje darowiznę i wydawnictwa pocztowe na licytację w studiu TVP, jednocześnie bierze aktywny udział w imprezach organizowanych w dniu finału. Walory filatelistyczne są wydawane na finały WOŚP, a także z okazji przystanku Woodstock. Orkiestrowi darczyńcy mogą odwiedzić stoiska pocztowo - filatelistyczne m.in. pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie i lokalnie na terenie całego kraju, na których prowadzona jest sprzedaż walorów filatelistycznych Poczty Polskiej.   dostarczył infoWire.pl
  • środa, 7 stycznia 23. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – wesprzyj Orkiestrę kartą płatniczą u wolontariusza (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Dzięki współpracy WOŚP, MasterCard oraz Verifone, podczas 23. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy kilkuset wolontariuszy zostanie wyposażonych w przenośne, zbliżeniowe terminale płatnicze. Dzięki temu po raz pierwszy w historii WOŚP wolontariusze będą mogli przyjmować datki w postaci płatności kartowych i zbliżeniowych oraz wykonywane za pomocą smartfonów. 23 Finał WOŚP odbędzie się pod hasłem „Dla podtrzymania wysokich standardów leczenia dzieci na oddziałach pediatrycznych i onkologicznych oraz godnej opieki medycznej seniorów”. W niedzielę, 11 stycznia 2015 roku, 120 tysięcy wolontariuszy będzie kwestowało na rzecz WOŚP na ulicach tysięcy miast w Polsce i na świecie. Finałowi tradycyjnie będą towarzyszyły liczne koncerty, imprezy, happeningi i wiele innych, organizowanych oddolnie, wydarzeń. Całość relacjonowana będzie przez cały dzień na antenie TVP 2. Zwieńczeniem Finału będzie tradycyjny pokaz sztucznych ogni "Światełko do nieba", który rozpocznie się punktualnie o godzinie 20. Każdy kolejny Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy bije rekordy w datkach przekazanych przez  darczyńców. Fundacja podąża za trendami i wprowadzając nowe metody przekazywania pieniędzy na jej konto, ułatwia Polakom dobroczynność. W związku z rosnącą popularnością kart płatniczych, którymi w drugim kwartale 2014 roku przeprowadzono 436 mln transakcji bezgotówkowych[1], coraz mniej Polaków nosi ze sobą gotówkę. Dlatego podczas 23. Finału, po raz pierwszy w historii Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, wolontariusze będą przyjmowali datki za pomocą zbliżeniowych terminali płatniczych. 11 stycznia 2015 roku na ulicach 19 polskich miast pojawi się 300 wolontariuszy wyposażonych w przenośne terminale. Dzięki temu Polacy będą mogli szybko i bezpiecznie przekazać pieniądze na konto Fundacji, zbliżając kartę lub smartfon do czytnika i, jeśli kwota, którą będą chcieli podarować, będzie wyższa niż 50 złotych, zatwierdzić transakcję PIN-em. Terminale będą również umożliwiały przyjmowanie wpłat w tradycyjny sposób, czyli poprzez włożenie karty do czytnika. „Chciałoby się przypomnieć hasło jednego z finałów kilka lat temu – ale kosmos!!! Kiedy Orkiestra zaczynała grać, wolontariusze zbierali pieniądze do pudełek po butach czy workach po jabłkach. W tym roku będzie można przekazać darowiznę Orkiestrze za pomocą karty płatniczej bezpośrednio u wolontariusza. Nowoczesność, wygoda, fantastyczna możliwość i ukłon wielki w stronę naszych partnerów, dzięki którym skarbonki wolontariuszy przyjmą formę terminali płatniczych” – podkreśla Krzysztof Dobies, rzecznik prasowy Fundacji WOŚP. Wolontariusze zostaną wyposażeni w przenośne terminale Verifone VX 680, które mogą przyjmować wszelkie formy płatności elektronicznych, w tym zbliżeniowe i wykonywane za pomocą smartfonów. „Model Verifone VX 680 to wytrzymały, niezawodny i bezpieczny terminal, który świetnie sprawdzi się podczas Wielkiego Finału WOŚP” – powiedział Tomasz Wejcman, Country Manager Verifone w Polsce. – „Jesteśmy dumni, że możemy wesprzeć Orkiestrę i że wolontariusze będą korzystali z naszych terminali. Mamy nadzieję, że dzięki udostępnieniu tej formy płatności, 23. Finał pobije kolejny rekord finansowy”. W projekcie nie mogło zabraknąć firmy MasterCard, która od lat wspiera Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. „Możliwość przekazania dowolnej kwoty poprzez płatność kartą czy telefonem na tak szczytny cel, jakim jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, to przełom w historii Fundacji. Cieszymy się, że możemy uczestniczyć w tym nadzwyczajnym przedsięwzięciu, tym bardziej, że płatności bezgotówkowe cieszą się wśród Polaków coraz większą popularnością, w wielu przypadkach zastępując gotówkę. Obecnie już co trzecia transakcja kartami MasterCard w Polsce to płatność zbliżeniowa, dlatego jestem przekonany, że dzięki udostepnieniu terminali wolontariuszom, również WOŚP i jej podopieczni odczują korzyści, jakie daje ta metoda płatności” – powiedział Bartosz Ciołkowski, Dyrektor Generalny polskiego oddziału MasterCard Europe. Wolontariusze wyposażeni w terminale płatnicze będą wyraźnie oznaczeni: każdy z nich otrzyma specjalną kamizelkę informującą, że dana osoba przyjmuje datki wykonywane kartami płatniczymi. W trosce o bezpieczeństwo transakcji każdy terminal będzie oznaczony naklejką z hologramem WOŚP. Logo orkiestry będzie także wyświetlane na ekranie urządzenia w trakcie transakcji. Wolontariusze z terminalami będą zbierali datki przez cały dzień – od rana do północy.       [1] Źródło: Raport NBP „Informacja o kartach płatniczych II kwartał 2014 r.” dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 5 stycznia Nowe, kontrowersyjne zasady egzaminów na prawo jazdy (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Egzamin teoretyczny ważny bezterminowo, jawna baza pytań, do tego możliwość zdawania egzaminu praktycznego własnym samochodem – to najważniejsze ze zmian, które weszły w życie 1 stycznia. Największe kontrowersje wywołują jednak dwie nowości na teście praktycznym – właściwe zmienianie biegów i hamowanie silnikiem. Jazda z wykorzystaniem tych umiejętności określana jest mianem eco-drivingu. „Sprawdzanie, czy kierowca potrafi jeździć ekonomicznie, jest ryzykownym pomysłem, bo żeby prowadzić w ten sposób auto, zdający musi zmieniać biegi na podstawie wskazań obrotomierza” – mówi serwisowi infoWire.pl Jakub Bielak z Akademii Bezpiecznej Jazdy. Jeśli podczas egzaminu kursant będzie chciał uniknąć niebezpiecznej sytuacji i nieekonomicznie przyspieszy, egzaminator może uznać, że jeździ on nieekologicznie, i go oblać – przestrzega ekspert. Warto pamiętać, że czynnikiem wpływającym na ekonomiczną jazdę są nie tylko obroty silnika – ważne jest także chociażby odpowiednie ciśnienie w oponach. Poza tym „nie można jednoznacznie określić jednego zakresu obrotów najodpowiedniejszego do zmiany biegów dla wszystkich samochodów” – zaznacza Jakub Bielak. Niestety szkoły nauki jazdy mogą nie być zainteresowane nauczaniem z eco-drivingu, bo sami instruktorzy musieliby przejść szkolenia, a to wiąże się z dodatkowymi kosztami. To jednak nie koniec zmian – kolejne czekają nas już w 2016 r. Mowa między innymi o wprowadzeniu dla świeżo upieczonych kierowców obowiązku jeżdżenia autem z naklejonym zielonym listkiem. W obszarze zabudowanym – nawet gdy jest taka możliwość – nie będą oni mogli poruszać się szybciej niż 50 km/h, a poza obszarem zabudowanym będą musieli ograniczyć prędkość do 80 km/h. Ponadto przyszli kierowcy będą musieli zdać egzamin z udzielania pierwszej pomocy. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 4 stycznia WPROST. Premier idzie na wojnę. 100 dni Ewy Kopacz. (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Co teraz? A więc wojna! Czas na poważne zmiany w górnictwie – odpowiada jeden ze współpracowników Ewy Kopacz na pytanie o najbliższe plany szefowej rządu. Wkrótce rząd ma przyjąć kontrowersyjny dokument dotyczący przynoszących straty spółek węglowych. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – podsumowanie stu dni pani premier. Ponadto w nowym WPROST o tym, dlaczego ewakuacja Polaków z Donbasu zakończyła się wstydliwą wpadką, jak w Warszawie funkcjonują męskie burdele, dlaczego Barbara Nowacka nie zostanie marionetką chłopaków z SLD oraz jak młodzi polscy naukowcy chcą współpracować z biznesem. A także seksting, czyli jakie mogą być konsekwencje wysyłania nagich fotek oraz jak nowe media utrudniają rozstanie. Początek urzędowania pani premier był niefortunny. Końcówka pierwszych stu dni Ewy Kopacz na stanowisku szefa rządu również do najłatwiejszych nie należy. Zamieszanie z lekarzami rodzinnymi, kłopoty z ewakuacją Polaków z Donbasu, a do tego wpadki wizerunkowe, które zamiast ocieplać wizerunek – powodują kolejne kłopoty. Mimo to Ewa Kopacz nie zamierza się poddawać. Wszystko wskazuje na to, że w na najbliższym posiedzeniu rząd przyjmie kontrowersyjny dokument dotyczący przynoszących straty spółek węglowych. Zakłada on likwidację części kopalń. W kancelarii premiera wszyscy liczą się z protestami. Równocześnie próbują nawiązać dialog ze związkowcami. Przed świętami szefowa rządu spotkała się z Piotrem Dudą, przewodniczącym „Solidarności”. Ewa próbuje odbudować mosty, które spalił Donald – tłumaczy krótko współpracownik premier. Podsumowanie i pierwsze oceny stu dni premier Kopacz – na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST. We WPROST także o tym, że ewakuacja Polaków z Donbasu miała być gestem solidarności ze strony Polski i pokazem dobrej organizacji państwa. Zakończyła się wizerunkową porażką i ogromnym stresem dla czekających na wyjazd. O ewakuację poprosili sami Polacy z Ukrainy. Sytuacja jest dramatyczna. Ludzie nie mają środków na podstawowe rzeczy, przymierają głodem. Rozmówcy WPROST przekonują, że wyjazd z Donbasu zablokowali urzędnicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Przeważyć miał strach przed napływem uchodźców z Ukrainy, i to nie tylko tych o polskich korzeniach. Zresztą, od miesięcy podlegający MSW Urząd ds. Cudzoziemców konsekwentnie odmawia udzielenia jakiejkolwiek ochrony uciekinierom z Donbasu i Krymu. Teraz będzie musiał się tłumaczyć. Dlaczego ewakuacja kilkuset osób, którą wspólnie planowały dwa polskie ministerstwa, zakończyła się tak wstydliwą wpadką – więcej w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. Na łamach najnowszego wydania WPROST także o tym, jak wygląda świat warszawskich domów publicznych dla gejów. Chłopców do warszawskich burdeli ściąga się z prowincji. Dla nich przyjazd do stolicy często jest jak złapanie Pana Boga za nogi. Łatwo ich kontrolować. Nie znają miasta, pierwszy raz widzą świat drogich lokali, alkoholi, ubrań. I otrzymują, jak im się wydaje, wysokie zarobki. O świecie męskiej prostytucji w Polsce mówi się niechętnie. Opisywanie seksualnego niewolnictwa kobiet jest częstsze. Męska prostytucja wzbudza u większości osób obrzydzenie, niechęć – piszą na łamach WPROST Sylwester Latkowski i Michał Majewski. Męska dziwka stoi w hierarchii półświatka niżej niż kobieta uprawiająca ten proceder – wyjaśnia Łukasz, który wyszedł z tego światka. Policjanci niechętnie wchodzą w ten świat. Za te sprawy nie dostaje się awansów, więc nikogo to tak naprawdę nie interesuje. Bardziej niż gwałt w światku gejów interesuje ich zwykła kradzież roweru. Nieznany świat męskiej prostytucji – w nowym WPROST. We WPROST także rozmowa z Barbarą Nowacką. Mam swoje poglądy, nie nazywam się Jaruga-Nowacka, tylko Nowacka, i od 1993 r. działam w polityce.(…) Nie chcę być postrzegana jako córka swojej matki, tylko jako odrębny byt, który miał to szczęście, że miał fajną matkę – mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti. Jej zdaniem, obecnie w polskiej polityce wybiera się mistera i miss polityków, a nie kogoś, kto ma realne poglądy. Ona sama nie zamierza kandydować w wyborach prezydenckich. Czuję, że panowie z SLD szukają kogoś, komu powiedzą: będziemy cię popierać, będziesz naszą marionetką. A ja za bycie marionetką w ramionach chłopaków z SLD dziękuję bardzo. (…) Dopóki za nimi nie stoi żadna myśl, żadna chęć zmian społecznych, napraw, dopóty nam nie po drodze – mówi. Rozmowa Magdaleny Rigamonti z Barbarą Nowacką – w nowym WPROST. We WPROST również o pokoleniu 30-latków, którzy próbują wybić dziurę w murze oddzielającym naukę od biznesu. Odrzucają oferty światowych uczelni lub po zagranicznych stażach wracają do kraju, aby tutaj kontynuować karierę. Są zdolni, inteligentni, pewni swoich sił, ambitni, gotowi rywalizować z resztą świata. Tak jak Olga Malinkiewicz, która kilka miesięcy temu wróciła do kraju już jako naukowiec światowej klasy. Szukając tematu do pracy doktorskiej, trafiła na perowskity, minerał fotowoltaiczny. Teoretycznie perowskity mogłyby dokonać przewrotu w energetyce, ale metoda, którą dotychczas stosowano do ich produkcji wymagała wypalania w temperaturze 500 st. C. Olga wpadła na pomysł, jak wytwarzać ogniwa w temperaturze zaledwie 30 st. C. Wynalazek Dawida Nidzworskiego może znacznie zmniejszyć zapotrzebowanie na antybiotyki. Dawid pracuje nad pierwszym na świecie czujnikiem, który będzie szybko wykrywać białka charakterystyczne dla wirusów grypy. Więcej o młodych polskich naukowcach, o których już się mówi na świecie – w najnowszym WPROST. Na łamach WPROST także o zjawisku zwanym seksting. Okazuje się, że co dziewiątemu nastolatkowi zdarzyło się wysłać swoje rozbierane lub na wpół rozbierane fotki. Może to być jednak jedynie wierzchołek góry lodowej, ponieważ ponad 40 proc. badanych przyznało, że spotkali się z takim zachowaniem wśród rówieśników. Skalę zjawiska potwierdzają też badania przeprowadzone przez NASK. Według nich ponad 25 proc. uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych otrzymało tego rodzaju zdjęcia, blisko osiem procent wysyłało je swojemu partnerowi lub partnerce, a ponad cztery procent innym osobom. Badania pokazują też, że młode osoby, przesyłając swoje erotyczne fotki lub filmiki, nie zdają sobie sprawy z konsekwencji i nie myślą, że mogą one trafić w niepowołane ręce. Fundacja Dzieci Niczyje właśnie ruszyła z kampanią pod hasłem „Myślę, więc nie ślę”. Więcej – w nowym WPROST. We WPROST również o tym, że w dobie wszechobecnego dostępu do nowych mediów zakończenie związku bywa nie lada wyzwaniem. Kiedyś śledzenie byłej ukochanej osoby wymagało wysiłku. Trzeba było stać pod jej oknami, chodzić za nią. Dziś sprawa jest o wiele prostsza. Z badań przeprowadzonych przez jeden z brytyjskich portali wynika, że 22 proc. kobiet kontroluje poczynania swoich byłych za pomocą cudzego lub fałszywego profilu w portalu społecznościowym. W Polsce ten problem także jest coraz bardziej zauważalny. Facebook jest narzędziem, które świetnie pomaga dokopać sobie emocjonalnie – mówi psycholog. Jak sobie z tym radzić – w nowym WPROST. Noworoczny numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 5 stycznia 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne już w niedzielę o godz. 20.00. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) WPROST w Audiotece: www.audioteka.pl/wprost,podkategoria.html (cena wydania - 4 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 4 stycznia ?Do Rzeczy?: Komorowski znowu poluje? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Najpierw pojawia się helikopter z biało-czerwoną szachownicą, potem słychać ujadanie psów i strzały z broni myśliwskiej. Dziennikarskie śledztwo „Do Rzeczy” wykazało, że prezydent nie zrezygnował z łowiectwa. Szczegóły – w najnowszym wydaniu tygodnika. Ponadto w „Do Rzeczy”: czy prezydent ma kłopoty z pamięcią, dlaczego kandydat Prawa i Sprawiedliwości zmarnował już prawie dwa miesiące kampanii wyborczej, dlaczego Rada Polityki Pieniężnej straciła decyzyjność oraz czy kobiety przestaną się malować.     Podczas poprzedniej kampanii prezydenckiej Bronisław Komorowski publicznie mówił, że dostał od dzieci i wnuków aparat fotograficzny wraz z prośbą, aby przestał polować. Obiecywał, że spróbuje się do tej prośby zastosować. Wszystko jednak wskazuje na to, że prezydent wrócił do swojej pasji. Jak ustalił tygodnik „Do Rzeczy”, prezydent nadal bierze udział w polowaniach. Organizuje je dla prezydenta firma Biuro Polowań Niwa Jerzy Golbiak z Kreska. Chociaż właściciel firmy zaprzecza. Ale mieszkańcy okolicy swoje wiedzą. Komorowski do Krzeska zaczął przyjeżdżać, zanim jeszcze został prezydentem. Tylko wówczas nie robiono z tego tajemnicy. O samych polowaniach wiadomo niewiele. Ochrona prezydencka podczas pobytu głowy państwa w okolicy jest bardzo dyskretna, właściwie niewidoczna. Zapowiedzią wizyty prezydenta jest zazwyczaj sygnał, jaki z Biura Ochrony Rządu otrzymują pobliskie szpitale - o zabezpieczenie na czas wizyty dwóch jednostek krwi grupy, jaką ma właśnie głowa państwa. Więcej o polowaniach głowy państwa w najnowszym „Do Rzeczy” pisze Cezary Gmyz. Bronisław Komorowski wiele razy mijał się z prawdą w sprawach poważnych i błahych – pisze z kolei Wojciech Wybranowski. I przypomina, że sytuacje, w których prezydentowi mieszały się fakty i zdarzenia, w jego politycznej karierze zdarzały się często. Niepamięcią zasłaniał się nie tylko podczas przesłuchania przed sądem w procesie Wojciecha Sumlińskiego, ale także w sprawach związanych z katastrofą smoleńską. Już po katastrofie smoleńskiej w rozmowie z „Rzeczpospolitą” sugerował współodpowiedzialność współpracowników Lecha Kaczyńskiego za tragedię, mówiąc, że doszło do niej w wyniku „wyścigu o prestiż” między Kancelarią Prezydenta Lecha Kaczyńskiego a kancelarią premiera Donalda Tuska – wspomina publicysta „Do Rzeczy”. I dodaje, że chociaż dzisiaj nad publicznymi wystąpieniami i wywiadami Bronisława Komorowskiego czuwa sztab ludzi, nadal urzędującemu prezydentowi nie udaje się uniknąć sytuacji, które budzą spore zastrzeżenia do jego wiarygodności. Więcej – w najnowszym wydaniu tygodnika. Na łamach „Do Rzeczy” również o tym, że coraz dłuższa lista faktów ukazuje Bronisława Komorowskiego jako „kelnera” Wojskowych Służb Informacyjnych. Prezydent został przesłuchany w procesie Wojciecha Sumlińskiego, oskarżonego przez prokuraturę o płatną protekcję przy weryfikacji żołnierza WSI. Wbrew opinii większości niezależnych komentatorów, którzy drwili z niepamięci Komorowskiego bądź uderzającego braku logiki w jego wypowiedziach, zaprezentowany sposób składania zeznań był przemyślany i powinien stać się nieocenioną lekcją profesjonalizmu dla tych wszystkich, których III RP ciąga po prokuraturach oraz sądach w sprawach de facto politycznych – pisze w „Do Rzeczy” Sławomir Cenckiewicz. I dodaje, że strategia „niepamięci” umiejętnie zastosowana przez Komorowskiego w stosunku do wydarzeń z jesieni 2007 r. nie tylko wiele mówi o prezydencie, ale także każe spojrzeć na niego jako na wciąż groźnego politycznego gracza i rywala kandydata zjednoczonej prawicy w wyborach prezydenckich. O szczegółach tej sprawy – na łamach najnowszego wydania „Do Rzeczy”. A o wyborach prezydenckich na łamach „Do Rzeczy” pisze m.in. Piotr Semka, który ocenia, że kandydat PiS dostał od losu niepowtarzalną szansę. Plan minimum to przejście do drugiej tury. Plan maksimum to pokonanie urzędującego prezydenta. Jeśli plan wejścia do drugiej tury się nie powiedzie, to atmosfera przed jesiennymi wyborami do Sejmu będzie mało optymistyczna. W sekwencji czterobiegu wyborczego PiS na razie dwa razy faktycznie zremisował z Platformą. Dlatego teraz godny wynik w drugiej turze jest dla Jarosława Kaczyńskiego na wagę złota. I na odwrót: wygrana Bronisława Komorowskiego w pierwszej turze doda skrzydeł Ewie Kopacz – pisze publicysta „Do Rzeczy”. Zauważa przy tym, że kampania Andrzeja Dudy dopiero raczkuje. Zmarnowano półtora miesiąca po ogłoszeniu jego kandydatury. Weterani PiS zwracają uwagę, że w wyborach w 2005 r. kampania Lecha Kaczyńskiego zaczęła się 10 miesięcy przed głosowaniem. Teraz do wyborów jest pięć i pół miesiąca. Więcej o kampanii kandydata PiS – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, że członkowie Rady Polityki Pieniężnej nie chcą być postrzegani jako ludzie zgadzający się z prezesem NBP. RPP dryfuje. Od dwóch lat nie potrafi wstrzelić się w wyznaczony sobie cel inflacyjny. Polska wchodzi w piąty miesiąc deflacji, a Rada nie może nawet uzgodnić między sobą, czy gospodarka się rozgrzewa, czy stygnie. Wewnętrzne podziały nie są czymś nowym w RPP, ale obecny brak lidera i zaufania do prezesa NBP to już nie kwestia chwilowego klinczu, ale najwyższa cena, jaką cała gospodarka – a my wraz z nią – płaci za aferę podsłuchową. A dokładniej – za rozpaczliwe próby ocalenia twarzy Marka Belki. Brak pomysłu na wyjście z deflacji nie czyni z RPP pariasa wśród banków centralnych. Te również miotają się od ściany do ściany. Rzecz jednak w tym, że na bezradność RPP nakłada się dodatkowo kryzys przywództwa. I tego pewnie nic nie zmieni aż do dnia, i tak mocno już spóźnionej, dymisji szefa NBP. Więcej w „Do Rzeczy” pisze Tomasz Wróblewski.  W „Do Rzeczy” też o tym, czy kobiety malują się dla przyjemności, dla poprawienia urody czy z powodu presji społecznej.  Wszystko zaczęło się rok temu. 47-letnia australijska dziennikarka Tracey Spicer wstała o godz. 6.30. Po obowiązkowym joggingu, ćwiczeniach i prysznicu przyszła pora na peeling, balsam do ciała, sprej samoopalający. Na twarz: tonik, serum, krem przeciwzmarszczkowy. Następnie makijaż: podkład, puder kryjący, cień na powieki, eye-liner, tusz do rzęs, ołówek do brwi, konturówka do ust, szminka, lakier na paznokcie... Pewnego dnia Tracey Spicer powiedziała „dość”. Nie chce być „wymakijażowaną” lalką, która poświęca godzinę swojego czasu i 200 dol. miesięcznie na maskę. Postanawia wypowiedzieć wojnę dyktatowi firm kosmetycznych i wymaganiom pracodawcy. I wyrusza ze swoją tezą w świat. Czy jej nieumalowana twarz stanie się symbolem rewolucji? O tym w nowym „Do Rzeczy” pisze Joanna Bojańczyk. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 5 stycznia 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 2 stycznia Dofinansowanie na zakup ekologicznego auta (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Zastanawiasz się nad kupnem nowego samochodu dla firmy? Zachętą do wymiany auta może być grant z Unii Europejskiej, starającej się obniżyć emisję CO2 do atmosfery. Oferta jest skierowana do małych i średnich przedsiębiorstw, które chcą wymienić służbowe auta. Bezzwrotny unijny grant wynosi 9% wartości kredytu na zakup samochodu. Jest wypłacany w gotówce. Aby go otrzymać, trzeba spełnić kilka kryteriów. Stare auto musi zostać sprzedane lub zezłomowane. Należy też wykazać, że nowy samochód będzie miał obniżoną o co najmniej 20% emisję CO2 – mówi serwisowi infoWire.pl Mirosław Sochacki z Toyoty. Znalezienie takiego auta nie jest trudne. Najłatwiej o to wśród samochodów hybrydowych. W Polsce – w przeciwieństwie do wielu innych krajów Europy, w których programy zachęcające do kupowania nowych aut i złomowania starych wprowadzono w już dawno – posiadanie ekologicznego samochodu nie daje żadnych większych profitów. Ci, którzy zdecydują się postawić na ekologiczność, mogą liczyć na wypłatę dofinansowania w ramach programu grantowego w sierpniu 2015 r. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 2 stycznia Masz zwierzę w domu ? masz również obowiązki (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    W momencie gdy zostajemy właścicielem psa, kota czy może bardziej egzotycznego zwierzęcia, bierzemy na siebie liczne obowiązki. I nie chodzi tu tylko o te związane z zapewnieniem bytu pupilowi i jego wychowaniem. Jak mówi serwisowi infoWire.pl Michał Ceregrzyn, kierownik naukowy ds. żywienia zwierząt z Mars Polska, „każdy pies co roku musi zostać zaszczepiony przeciwko wściekliźnie”. Od psa możemy również płacić podatek. Jego wysokość zależy od danej gminy. Nie jest to jednak ujednolicone i nie wszędzie się go pobiera. „Pieniądze z tego tytułu przeznaczane są między innymi na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami” – informuje ekspert. Jeśli mamy zwierzę w domu, musimy pamiętać o kilku nieformalnych zasadach, do których należy się stosować. „Powinniśmy zadbać o to, by żyło mu się dobrze w danej społeczności” – uważa weterynarz. Jesteśmy za nie odpowiedzialni, więc jako właściciele ponosimy wszystkie konsekwencje. W Polsce nie ma jednoznacznego przepisu regulującego kwestię obowiązkowego wyprowadzania psa na smyczy czy w kagańcu. Nie oznacza to, że właściciel może wypuszczać swojego czworonoga, jak mu się tylko podoba. Nad zwierzęciem trzeba zawsze mieć kontrolę. Należy również po nim sprzątać, jeśli wyprowadzamy go w miejscu publicznym. Trenerzy psów i hodowcy to najlepsze źródła informacji w zakresie tego, jak zajmować się konkretnym zwierzęciem. Kopalnią wiedzy jest oczywiście również internet, ale informacje tam dostępne często nie są weryfikowane – mówi Michał Ceregrzyn. Kiedy czytamy wpisy na forum, nie wiemy, czy ich autorami są specjaliści czy osoby takie jak my. dostarczył infoWire.pl
2014
  • środa, 31 grudnia Elementy wyposażenia samochodów pod kontrolą (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Inspekcja Handlowa skontrolowała elementy wyposażenia samochodów. Pod lupę wzięto linki holownicze, łańcuchy i pasy do mocowania ładunków oraz uchwyty rowerowe. Na 309 skontrolowanych produktów nieco więcej niż 1/3 została zakwestionowana. „Zastrzeżenia dotyczyły najczęściej nieodpowiedniego oznakowania produktów” – mówi serwisowi infoWire.pl Paweł Ratyński z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Celem kontroli było sprawdzenie, czy produkty, które użytkownicy samochodów kupują we własnym zakresie, nie stwarzają zagrożenia dla innych uczestników ruchu. „Cieszy nas fakt, że przedsiębiorcy, których produkty nie spełniały wymagań dotyczących oznakowania, dobrowolnie dokonywali korekty” – dodaje ekspert. Poważniejsze niedociągnięcia inspektorzy stwierdzili jedynie w trzech partiach linek holowniczych. „Dwie nie spełniały norm dotyczących odległości między holowanymi pojazdami, natomiast jedna była niedostatecznie wytrzymała” – wyjaśnia Paweł Ratyński. Wadliwy towar został wycofany ze sprzedaży. Pamiętajmy, że elementy wyposażenia samochodu montujemy samemu. Instrukcja obsługi musi być napisana w języku polskim i ma być zrozumiała oraz wyczerpująca. A co możemy zrobić, jeśli kupiony przez nas towar okazał się wadliwy? W przypadku transakcji internetowych przysługuje nam prawo do odstąpienia od umowy i zwrotu towaru. Od 25 grudnia mamy na to 14 dni. „Pamiętajmy, że wadliwy produkt zawsze powinniśmy reklamować u sprzedawcy. W zależności od usterki możemy zażądać wymiany, naprawy lub zwrotu pieniędzy” – przypomina ekspert. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 29 grudnia Grypa ? szczepić czy nie szczepić? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    W okresie jesienno-zimowym jesteśmy najbardziej narażeni na grypę. Choroby ta nie tylko utrudnia nam codzienne funkcjonowanie, lecz także prowadzić może do poważnych powikłań. Jednym z rozwiązań zapobiegających lub łagodzących przebieg choroby, coraz chętniej stosowanym przez Polaków, są szczepienia. Czy jednak szczepienia przeciw grypie są skuteczne? Jak działa szczepionka na grypę? Grypa jest poważną chorobą i w ciężkich przypadkach może wymagać nawet hospitalizacji. Dlatego tak popularne stały się szczepionki przeciwko grypie, która jest groźną i ciężką chorobą. Sama szczepionka złożona jest z nieczynnych oraz oczyszczonych elementów wirusa, który wywołuje infekcję. Oznacza to, że nie stanowi ona zagrożenia i nie może wywołać choroby. Jej zadaniem jest pobudzenie mechanizmów obronnych organizmu i wytworzenie przez układ odpornościowy odpowiednich przeciwciał, które zapobiegną zachorowaniu. Skład szczepionki zazwyczaj oparty jest na zaleceniach WHO i zawiera dwa najpopularniejsze w danym roku szczepy wirusów. Efektem zaszczepienia się jest znaczne zmniejszenie prawdopodobieństwa zachorowania. Dodatkowo, nawet jeśli grypa nas zainfekuje, to będzie miała o wiele łagodniejszy przebieg, a ryzyko groźnych dla organizmu powikłań będzie mniejsze. Czy zawsze warto się zaszczepić? Szczepienie ma zarówno swoje plusy, jak i minusy. Przede wszystkim podkreślić należy, że zaszczepienie się nie daje 100% ochrony przed infekcją. Istnieje przecież prawdopodobieństwo, że złapiemy wirusa innego szczepu niż ten, który znalazł się w naszej szczepionce. Dodatkowo pamiętać trzeba, że szczepionka może wywołać skutki uboczne – takie choćby jak: podwyższona temperatura ciała, czy opuchlizna w miejscu szczepienia – jest zatem rozwiązaniem mocno obciążającym organizm. W składzie szczepionki poza najpopularniejszymi szczepami wirusów znajdują się także niewielkie ilości antybiotyków, takich jak neomycyna oraz gentamycyna, które mogą dodatkowo zniszczyć szczepy „dobrych” bakterii, pracujących w naszym organizmie. Pamiętać także trzeba o przeciwwskazaniach do jej zastosowania –  nie mogą z niej skorzystać m.in. osoby uczulone na białko kurze, a także przechodzące choroby zakaźne. Rozważając zaszczepienie się, niewątpliwie należy skonsultować się z lekarzem, który oceni, czy jest to rozsądna decyzja, ewentualnie wskazując na inne, naturalne sposoby uodpornienia się przed wirusami, które wywołują grypę. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 28 grudnia WPROST: naga prawda o kilometrówkach Sikorskiego. Reportaż z Nakła (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Radek Sikorski twierdzi, że w sprawach służbowych, jako poseł, przejechał swoim autem dziesiątki tysięcy kilometrów. W jego okręgu trudno znaleźć kogoś, kto to zauważył. W noworocznym wydaniu tygodnika WPROST – reportaż Agnieszki Burzyńskiej i Michała Majewskiego z okręgu poselskiego marszałka Sejmu, który twierdzi, że 80 tys. zł kilometrówki wyjeździł wizytując właśnie swój okręg. Ponadto we WPROST: kiedy polityk trafia do seksuologa, czego prokurator szuka w redakcji WPROST, kto świętował urodziny Sławomira Nowaka, które gwiazdy będą rządzić telewizją, lekcja WF-u po polsku oraz prognozy ekonomistów dla Polski na 2015. Nakło nad Notecią. Jedno z dwóch miejsc, gdzie swoje biuro poselskie ma Radek Sikorski. Przy tej samej ulicy co biuro poselskie Sikorskiego, jest jeden z najważniejszych urzędów samorządowych. Jeden z jego szefów ochoczo zaprasza nas na kawę. (…) Pytamy, czy widział kiedyś Sikorskiego. Tak. Dwa razy. Raz w Niedźwiadach w obserwatorium astronomicznym. Spędzał tam wolny czas z synami (…) A drugi raz? Na spływie kajakowym. Też był z synami – cytują rozmowę z urzędnikiem dziennikarze WPROST. Czasem wpada senator Jan Rulewski, żeby wypytać o lokalne sprawy, ale Sikorskiego nie było od lat – słyszą w Nakle dziennikarze WPROST. W Szubinie, gminie, do której przypisany jest należący do Sikorskiego dworek Chobielin urzędniczka z trudem przypomina sobie spotkanie z Sikorskim. Z 2013 r. Reportaż Agnieszki Burzyńskiej i Michała Majewskiego z okręgu poselskiego Radosława Sikorskiego – już w poniedziałek w tygodniku WPROST. Ktoś, kto za pieniądze podatników robi sobie biuro turystyczne, zajada się ośmiorniczkami, kombinuje na kilometrówkach, a potem jeszcze kłamie, nie może być w Polsce akceptowany – mówi prof. Zbigniew Lew-Starowicz, seksuolog i psychiatra. Na łamach WPROST przyznaje, że politycy odwiedzają jego gabinet. Najczęściej po przegranych wyborach. Bo kiedy tracą władzę i popularność... Cierpią. To ma także przełożenie na ich życie seksualne. Na wszystko – zdradza. A dlaczego polityczni kombinatorzy nie mają w Polsce szans? Ludzie nie będą się przychrzaniać do tego, że polityk ma trzecią żonę, ale cwaniactwa nie zniosą – mówi prof. Lew-Starowicz. I dodaje, że większości współczesnych polskich polityków władza uderza do głowy. Jak opium i afrodyzjaki – porównuje. Rozmowa o polityce z najbardziej znanym polskim seksuologiem – w noworocznym WPROST. Na łamach WPROST także o tym, że w redakcji tygodnika w każdej chwili może dojść do rewizji. Poszukiwane będą nośniki z nagraniami kompromitującymi posła PiS Tomasza Kaczmarka. Historia lubi się powtarzać. Żeby poznać informatora, który przekazał redakcji taśmy w sprawie posła Kaczmarka, prokurator jest gotowy łamać prawo, podobnie jak sędziowie, którzy mu w tym pomagają – pisze Cezary Bielakowski. Tym razem chodzi o artykuł Anny Gielewskiej „Love według PiS”, który ukazał się we WPROST ponad rok temu, a który powstał na podstawie potajemnie nagranych rozmów posła Tomasza Kaczmarka z Arkadiuszem Sztylcem, olsztyńskim biznesmenem. Miesiąc temu, czyli rok po publikacji artykułu, Prokuratura Rejonowa w Olsztynie zażądała od redakcji WPROST wydania materiałów i nośników pamięci z nagraniami, które posłużyły do napisania tekstu. Tymczasem nośniki znajdują się w aktach sprawy rozwodowej Sztylców w Sądzie Okręgowym w Olsztynie. Czego zatem szuka prokurator z Olsztyna i na czym polega tajemnica dziennikarska – o tym w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. We WPROST też o 40. urodzinach Sławomira Nowaka, które jednocześnie były jego pożegnaniem z polityką. Od sejmowych kolegów i koleżanek Nowak dostał znak drogowy z ograniczeniem prędkości do 40 km/h oraz gadżet elektroniczny. Zrzutka wynosiła 50 zł. Czterdziestka Nowaka nie odbyły się u Sowy i Przyjaciół, czyli ulubionej niegdyś restauracji byłego ministra. Gości sproszono do prezydenckiego hotelu Belweder przy Klonowej. Biuro prasowe Kancelarii Prezydenta odmówiło jednak informacji, kto i ile zapłacił za imprezę. Nowaka żegnało dość osobliwe grono. Nie było jego politycznego ojca, czyli Donalda Tuska. Zabrakło też urzędującej pani premier. Za to jako jeden z pierwszych przybył Roman Giertych z małżonką. Była też obecna minister infrastruktury, Maria Wasiak. Szefowa jej gabinetu politycznego uwijała się na imprezie jak w ukropie. Wypatrywała gości przed wejściem, żegnała wychodzących. Kto jeszcze i jak świętował ze Sławomirem Nowakiem – o tym na łamach tygodnika WPROST. W noworocznym WPROST także o najbardziej obiecujących gwiazdach polskiego show-biznesu. Są młodzi, zdolni i znaleźli dobrych protektorów. Jeśli nie popełnią błędu, w roku 2015 będzie o nich naprawdę głośno. Barbara Kurdej-Szatan, Rafał Maślak, Agnieszka Szulim, Filip Chajzer i Paulina Sykut-Jeżyna będą w mediach rozdawać karty. Jak trafili na telewizyjne ekrany i co zdecydowało, że to właśnie oni podbijają serca widzów pisze Paulina Socha-Jakubowska.   Mimo że czas świąt i ferii nie sprzyja myśleniu o szkole, we WPROST również temat nie tyle ze szkolnej ławki, co z sali gimnastycznej. Bo źle prowadzone lekcje WF-u mogą zrazić do wysiłku fizycznego na całe życie. W polskich liceach nie ćwiczy już jedna trzecia uczniów. Uczniowie bronią się przed traumą, masowo przynosząc fikcyjne zwolnienia lekarskie. Na rynku fałszywych usprawiedliwień, podrobionych podpisów i splagiatowanych wypracowań lekarskie zwolnienie z WF-u ma najmocniejszą pozycję. Lekarze, choć nieoficjalnie, przyznają, że czasem zwolnienia wypisują, by uratować dziecko przed traumą psychiczną. Jak wygląda lekcja WF-u w polskiej szkole – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. We WPROST także ekonomiczne na 2015 r. A wśród nich m.in. obniżki w sklepach, frank tańszy o 20 gr i paliwo po 4 zł. Ale także pozostanie poza strefą euro i stagnacja na rynku pracy. Co wieszczą Polsce ekonomiści – w noworocznym wydaniu tygodnika WPROST.   Noworoczny numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 29 grudnia 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne już w niedzielę o godz. 20.00. E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne wraz z e-tygodnikiem WPROST  BIZNES, którym w tym tygodniu o projekcie nowej ustawy o swobodzie działalności gospodarczej oraz o tym, że w Polsce łatwo jest zostać debilem. To ostatnie wydanie WPROST BIZNES dostępne w systemie dystrybucji e-wydań. Od Nowego Roku poszerzone teksty naszych dziennikarzy – w dziale Biznes w tygodniku WPROST, a bieżące informacje biznesowe i gospodarcze - codziennie na www.wprost.pl/biznes/. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) WPROST w Audiotece: www.audioteka.pl/wprost,podkategoria.html (cena wydania - 4 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 28 grudnia Świat za 100 lat. Setne wydanie tygodnika ?Do Rzeczy? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Trudno mi ukryć satysfakcję. W chwili, kiedy czytają Państwo te słowa, trzymają Państwo w rękach 100. numer tygodnika „Do Rzeczy”. Pisma, które powstało wbrew wszelkim regułom sztuki marketingowej (…) „Do Rzeczy” powstało i żyje, bo jest pismem bezpartyjnym i od polityków całkiem niezależnym – pisze we wstępniaku do noworocznego wydania tygodnika „Do Rzeczy” redaktor naczelny Paweł Lisicki. Przy okazji wydania 100. numeru redakcja zwróciła się do swoich publicystów, żeby spróbowali  przewidzieć, jaki będzie świat za sto lat. Na łamach tygodnika – jaki będzie XXII wiek? Opowiadają m.in. Rafał A. Ziemkiewicz, Piotr Gociek, Krzysztof Rybiński, Cezary Gmyz, Łukasz Majchrzyk. Ponadto Piotr Semka pisze o fałszywej apolityczności niektórych publicystów, a Katarzyna Pinkosz ostrzega przed polowaniem na sklepowe okazje. Szkicować wizję Polski za sto lat – cóż za zuchwałość! A jednak pozwolę sobie podjąć wyzwanie, ośmielony drobnymi sukcesami w przewidywaniu na krótsze dystanse – pisze Rafał A. Ziemkiewicz, przypominając, że kiedy pisał książki SF, których fabuły rozgrywały się w latach 2015–2025, przewidział i „państwo islamskie”, i wojnę „domową” na Ukrainie, i kogoś w rodzaju bin Ladena… Jego zdaniem, polską politykę będą nadal determinowali najwięksi sąsiedzi. Rosja, która tak strasznie zaważyła w ostatnich stuleciach na naszym losie, niepowstrzymanie słabnie – ocenia publicysta „Do Rzeczy”. Jego zdaniem, to żywioł polski będzie stopniowo zajmować pozycję dominującą w tworzącym się sojuszu – a w perspektywie stu lat może nawet organizmie państwowym. Jeśli naszymi partnerami będą Ukraina i Białoruś (…), to siła synergii naszych krajów wytworzy masę krytyczną, która porwie europejską część Rosji. Jeśli to Rosja zwiąże się z Polską, to stopniowo wejdą do tego związku kraje leżące pomiędzy Warszawą a Moskwą. W ten sposób XXI stulecie zrealizuje marzenia XIX-wiecznych konserwatystów – pisze Ziemkiewicz. Jeśli tylko na początku XXII stulecia istnieć będzie ludzkość, to istnieć będą rządzący i rządzeni. Czy będzie jednak istnieć polityka? – pyta z kolei Piotr Gociek. Jego zdaniem, nie możemy przewidzieć przyszłości, możemy jedynie spekulować, i to w granicach doświadczenia, które determinuje nasze ekstrapolacje. Pozostajemy uwięzieni w owym doświadczeniu, tak jak ci prorocy, którzy pod koniec XIX stulecia wieszczyli, że 50 lat później poruszanie się po ulicach miast będzie niemożliwe ze względu na gigantyczną warstwę końskiego nawozu, który będzie je pokrywał. Nikt nie przewidywał nadejścia rewolucji w komunikacji, jaką miał się stać samochód, nie wspominając już o samolocie – pisze publicysta „Do Rzeczy”. I dodaje, że proroctwa stanu polityki wydają się o tyle bezpieczniejsze, że trudno wyobrazić sobie pojawienie się w tej dziedzinie zjawiska całkowicie nowego. Jeżeli demokracja przetrwa, to ewoluować będzie ku demokracji błyskawicznej i wszechogarniającej – o ile tylko pozwolą na to zasoby Ziemi – ocenia Gociek. Więcej – na łamach najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” świat za 100 lat opisuje też Krzysztof Rybiński, który w grudniu 2114 widzi pod palmą na przepięknej tropikalnej bałtyckiej plaży swojego praprawnuka. (…) Wokół krzątają się czarnoskórzy i skośnoocy kelnerzy serwujący drinki. To rarytas, na który stać tylko zamożnych ludzi, bo na gorszych plażach w innych krajach napoje przynoszą drony. (…) Rdzennych Polaków, którzy stoją na górze drabiny społecznej, jest niecałe 10 mln, poza tym mamy 8 mln Ukraińców, a pozostałe 20 mln to imigranci, głównie z Azji i Afryki Subsaharyjskiej. Rację miał prapradziadek Rybińskiego, po którym odziedziczył imię i nazwisko, ostrzegając sto lat temu przed demograficznym tsunami, które dramatycznie zmieni Polskę i świat – pisze publicysta. I podkreśla, że o tym, jak będzie wyglądał nasz kraj i świat za 100 lat, decydują nasze dzisiejsze działania. Możemy być rajem, w którym obsługują nas roboty, albo wielkim polem bitwy – twierdzi. Więcej – na łamach „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, jakie będzie dziennikarstwo XXII w. Samo w sobie będzie pewnego rodzaju anachronizmem. Słowo „dziennikarstwo” pochodzi od wyrazu „dziennik”, a ten rodzaj gazety w formie, jaką znamy na początku XXI w., odejdzie najdalej w połowie tego stulecia – pisze Cezary Gmyz. I dodaje, że w XXII stuleciu będziemy mówić nie tyle o dziennikarstwie, ile o sekundziarstwie. Informacje będą wypluwane przez generatory newsów z szybkością karabinu maszynowego. Specjalnie używam słowa „generatory”, ponieważ dziennikarstwo w formie, w jakiej je znamy dziś, zaniknie. Boty będą przeszukiwać przestrzenie czegoś, co zastąpi dzisiejszy Internet, i na podstawie słów kluczy będą generować informacje sprofilowane pod kątem przeciętego odbiorcy. (…)  Znakomita większość tych tzw. newsów będzie oparta na algorytmie, którego podstawą stanie się kilka słów kluczy, takich jak „seks”, „przemoc”, „sensacja”, „sport”, „pogoda”, „celebryci” – opisuje Gmyz. Więcej o mediach przyszłości – w nowym „Do Rzeczy”.  W „Do Rzeczy” także o sporcie przyszłości. Jeśli rewolucja techniczna w sporcie będzie postępować w takim tempie, to co nas czeka? Skoro maszyny zastępują ludzi przy coraz większej liczbie czynności, to czemu nie miałyby wyprzeć ich ze sportu? Właściciele klubów, organizatorzy imprez może by tego chcieli, w końcu robot się nie męczy, nie grymasi i nie kłóci o pieniądze – pisze Łukasz Majchrzyk. Jedno wydaje się pewne: rewolucja technologiczna jest nie do zatrzymania i będzie pędzić coraz szybciej. Już teraz często rywalizacja toczy się o setne i tysięczne części sekundy. Dzisiaj na potrzeby sportu korzysta się z technologii niemalże kosmicznej i tak będzie też za sto lat. Nie będzie jednak piłki cyfrowej ani wirtualnej, bo trofeum musi być realne. Będą piłki latające jeszcze szybciej, jeszcze trudniejsze do obronienia przez bramkarzy i wyposażone w jeszcze doskonalsze czujniki ruchu – prognozuje Majchrzyk. Jak będzie wyglądał sport przyszłości – w noworocznym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, że występowanie przeciw władzy, którą hołubi salon, zawsze było przedstawiane jako pieczeniarstwo, perfidia albo głupota. Gdy my zabieramy głos w dyskusji na temat stanu demokracji, jest to bezinteresowny głos obywatelski  – głosi lewicowo-liberalny salon medialny. Gdy czynią to publicyści prawicowi - wysługują się jedynie partii opozycyjnej i kierują nimi tylko najniższe intencje. Ta zakłamana zasada głoszona jest od 25 lat z żelazną konsekwencją. (…) Każdego uważnego obserwatora zimnej wojny między III RP a obozem IV RP, gdy czyta pełne świętego oburzenia felietony całej plejady publicystów od Jacka Żakowskiego do Tomasza Wołka na rzekome upartyjnienie dziennikarzy prawicy, musi wprost zatykać z powodu swobody w stosowaniu filozofii Kalego – pisze Piotr Semka. I przypomina, że ci sami publicyści wspierali m.in. lidera PO. A co z kongresem obrony demokracji z maja 2007 r., na którym na zaproszenie Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Wałęsy i Andrzeja Olechowskiego zebrał się kwiat autorów „Gazety Wyborczej”? Co z paradą Orzeł Może – faktycznym marszem poparcia dla patrona Platformy? – pyta publicysta „Do Rzeczy”. „Maskarada apolityczności” – w najnowszym wydaniu tygodnika. Na łamach „Do Rzeczy” także o polowaniu. Całkiem współczesnym. Nasi przodkowie polowali na dzikie zwierzęta. My polujemy na przeceny, a handlowcy posługują się metodami psychologicznymi, by ugruntować w nas przekonanie, że zakup ich produktów to niebywała okazja. Ledwie skończył się przedświąteczny szał zakupów, a już ruszają wyprzedaże. Witryny sklepów zachęcają, że jest taniej o 30, 70, 90 proc. Tylko czy na pewno? Jakie pułapki czekają na nas w sklepach – o tym w nowym „Do Rzeczy”. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 29 grudnia 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 23 grudnia Które miasto ma najpiękniejsze iluminacje świąteczne? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Rekordowa liczba ponad 220 miejscowości bierze udział w tegorocznym plebiscycie na najpiękniej rozświetlone miejscowości w Polsce. Etap wojewódzki VI edycji  ”Świeć się z Energą” wszedł właśnie w decydującą fazę. W czołówce rywalizacji o wejście do najlepszej szesnastki w kraju znajdują się obecnie m.in. Rzeszów, Szczecin, Bielsko Biała czy Żukowo. Wszystko jednak jest w rękach mieszkańców i sympatyków miast. Głosować można jeszcze do 9 stycznia 2015r. Szczegóły na SwiecSie.pl Do tegorocznej rywalizacji miast w ”Świeć się z Energą” zgłosiło się 228 miejscowości. Najwięcej przedstawicieli, bo po 29 jest z województw śląskiego i łódzkiego. Z województwa pomorskiego i zachodnio-pomorskiego, odpowiednio 24 i 20 miast. Faworytami w swoich regionach są m.in. Rzeszów, Bielsko-Biała, Gorzów Wielkopolski, Szczecin, Żukowo i Połczyn Zdrój. Pozostali uczestnicy jednak nadal walczą o wygraną dopingując swoich mieszkańców do głosowania w mediach lokalnych, stronach www czy w mediach społecznościowych. Zdjęcia wszystkich kandydatów świetlnej rywalizacji zobaczyć można na SwiecSie.pl Zwycięzców z poszczególnych województw poznamy po 9 stycznia 2015 roku, jednak będzie to tylko przedsmak finałowych emocji. Spośród laureatów szesnastu regionów Polski do 23 stycznia 2015 r. głosujący wyłonią zwycięzcę i zdobywcę tytułu najpiękniej rozświetlonego miasta w Polsce oraz nagrody głównej.  - Akcja „Świeć Się z Energą” wpisała się już na stałe do zimowego kalendarza. Z każdym rokiem formuła zabawy ewoluuje, dzięki czemu odnotowujemy coraz większe zainteresowanie, tak miast, galerii, jak i uczestników konkursu fotograficznego - mówi Jarosław Kozłowski, koordynator projektu "Świeć Się z Energą". - Ważne aby w tej całej zabawie nie zapomnieć o idei, która jej przyświeca. Premiując najpiękniejsze miejskie iluminacje, uaktywniamy lokalny patriotyzm, świąteczną, pozytywną energię oraz zachęcamy do pomagania potrzebującym - dodaje. Plebiscyt Miast, który łączy w sobie zabawę ma również szczytny cel. Na wszystkich zwycięzców etapu wojewódzkiego czekają nagrody w postaci energooszczędnego sprzętu AGD z przeznaczeniem na wybrany cel charytatywny. Zdobywca tytułu otrzymuje ponadto wartościowy zestaw urządzeń stanowiących nowoczesne wyposażenie np. dla domu.  Trwa także konkurs fotograficzny i plebiscyt galerii handlowych Przypominamy także, że równolegle do Plebiscytu Miast, można wziąć udział w konkursie fotograficznym. Tematem zdjęcia mogą być udekorowane domy, choinki, kominki, a nawet świątecznie i świetliście przystrojone zwierzaki. Na zwycięzców konkursu czekają wartościowe nagrody oraz trzydniowe warsztaty fotograficzne z ambasadorką akcji Lidią Popiel. Specjalnie dla amatorów fotografii, chcących lepiej posługiwać się swoim aparatem, czy smartfonem, przygotowany został wspólnie z Lidią Popiel wideoporadnik, z którego można dowiedzieć się jak fotografować świąteczne iluminacje pomysłowo i dobrze technicznie. Dostępny jest on na kanale www.youtube.com/grupaenerga W „Świeć się Galerio” bierze udział, aż 81 rozświetlonych galerii handlowych z całej Polski. Najwięcej zgłoszeń napłynęło z województwa pomorskiego, gdzie do zabawy zgłosiło się 14 centrów. Warto głosować na swoje ulubione miejsce zakupów - w etapie ogólnopolskim zwycięska galeria zostanie nagrodzona niepowtarzalną atrakcją dla dzieci – wizytą mobilnego centrum nauki Planety Energii. Więcej informacji na temat akcji na SwiecSie.pl, profilu facebook.com/SwiecSie oraz #SwiecSie na Instagramie. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 23 grudnia Magia świąt z TEEKANNE (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Okres Świąt Bożego Narodzenia to najbardziej magiczny czas w roku. Wyjątkowy nastrój tworzą choinki, ozdoby, kolędy i prezenty, ale najważniejszym elementem tych dni jest chęć pomocy innym, która wyzwala się u każdego z nas. W tym roku TEEKANNE wspiera chorych, pozostających na czas świąt w Centrum Onkologii w Warszawie. Redakcja miesięcznika „Razem - Poradnik Pacjenta Onkologicznego” po raz drugi postanowiła umilić pacjentom czas spędzony w szpitalu i stworzyć dla nich wyjątkową atmosferę.  W ramach świątecznej akcji każdą salę oddziałową odwiedzi Dominika Świątek, Ewa Szlachcic oraz Andrzej Hausner, czyli kolędnicy a capella. Towarzyszyć im będzie Święty Mikołaj, który obdarzy każdą osobę paczką. Wśród prezentów pacjenci znajdą opakowanie herbat TEEKANNE. Oprócz koncertów na żywo w tym roku również zostanie wydana płyta „Kolęda dookoła świata”. Inicjatywa ta opiera się na założeniu, że muzykoterapia jest skuteczną metodą na przeciwdziałanie bólu. Spokojne, krótkie utwory wywołują przyjemne emocje. Podczas słuchania muzyki podnosi się poziom endofrin, odpowidajacy za dobry nastrój. W ten szczegółny czas warto podzielić się uśmiechem i wesprzeć chorych w ich ciężkiej walce. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 23 grudnia Na wichury autocasco (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    W ostatnich dniach przez Polskę przeszły wichury, będące kontynuacją anomalii pogodowych nawiedzających w ostatnich tygodniach kolejne województwa. Silne wiatry, które w porywach osiągają prędkość do 100 km/h, oraz towarzyszące im obfite opady deszczu mogą przysporzyć wielu problemów nie tylko kierowcom, którzy nie ubezpieczyli swojego auta ale również tym, którzy ubezpieczenie posiadają. Warto zatem wiedzieć, kiedy ubezpieczenie obejmuje te zdarzenia, a kiedy nie i czym się różni określenie zakresu ochrony w formie ryzyk nazwanych od ubezpieczenia od wszystkich ryzyk. Tylko w przedświąteczny weekend strażacy interweniowali prawie 460 razy, przy czym najwięcej działań odnotowali w województwach: mazowieckim, śląskim, małopolskim, wielkopolskim, zachodniopomorskim oraz łódzkim. Powalone przez wichurę drzewa, oderwane od mocowań reklamy, świąteczne iluminacje, rynny czy też anteny satelitarne – to tylko niektóre skutki tych zjawisk, niejednokrotnie kończące się zniszczeniem zaparkowanych w pobliżu samochodów. W przypadku uszkodzeń, utraty pojazdu czy szkód wyrządzonych przez osoby trzecie, ochronę dla ubezpieczonego stanowi ubezpieczenie autocasco (AC). Dokładny zakres ochrony każdorazowo opisany jest w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU). Chcąc świadomie ubezpieczyć samochód należy przed podpisaniem umowy koniecznie się z nimi zapoznać lub poprosić o opinię swojego agenta, gdyż nie każde ubezpieczenie autocasco obejmuje swoim zakresem konsekwencje wszystkich z powyższych zagrożeń. Bardzo często możemy liczyć na wypłatę odszkodowania dopiero, gdy zajdzie jedno ze zdarzeń jasno określonych w OWU (tzw. ryzyk nazwanych), np. gradobicie lub osuwanie się ziemi a każda inna sytuacja, niemieszcząca się w ramach żadnego ze wskazanych zdarzeń, może spotkać się z odmową wypłaty odszkodowania. Również w przypadku szkód, będących następstwem zdarzeń, za które z definicji ubezpieczyciel odpowiada, często możemy spotkać się z odmową wypłaty co zazwyczaj wynika z faktu zajścia szkody w warunkach opisanych w katalogu wyłączeń - czyli w spisie sytuacji, w których zakład ubezpieczeń ma prawo nie przyjąć odpowiedzialności. Przykładowym wyłączeniem, które prawie zawsze pojawia się w umowach AC, jest sytuacja, w której kierujący spowoduje szkodę będąc po użyciu alkoholu lub innych środków odurzających. Równie często spotkamy się z wyłączeniem, dotyczącym szkód powstałych w pojeździe wskutek zalania, które nastąpiło w wyniku kontynuowania jazdy w warunkach stwarzających zagrożenie zalania lub zassania wody do silnika, np. w czasie wystąpienia deszczu nawalnego. Dobrą alternatywą jest ubezpieczenie od wszystkich ryzyk (tzw. all-risk) oferowane przez coraz większą liczbę firm ubezpieczeniowych, jak np. Proama. W przypadku tego typu polisy zakład ubezpieczeń odpowiada za nieprzyjemne następstwa większości zdarzeń, które mogą nas spotkać - nawet tych, których nie udało się wcześniej przewidzieć i zdefiniować. Oczywiście w tym przypadku również należy sprawdzić katalog wyłączeń, ale wszystko, co nie zostało w nim zawarte jest objęte ochroną. Takie ubezpieczenie może być bardziej kompleksowe przez co zaoszczędzi nam wielu rozczarowań w trakcie likwidacji ewentualnej szkody. Pomimo, że koszty naprawy pojazdu mogą zostać pokryte przez prawidłowo dobrane ubezpieczenie, nie ulega wątpliwości, że jednak najlepszym zabezpieczeniem przed przypadkowym uszkodzeniem auta jest zdrowy rozsądek jego właściciela. Stosowanie się do kilku prostych zasad może w znaczny sposób ograniczyć możliwość wystąpienia nieprzewidzianych zdarzeń a dodatkowo zaoszczędzić nam niepotrzebnego stresu. Przede wszystkim zwracajmy uwagę na otoczenie miejsca, w którym zamierzamy pozostawić swoje auto. Wielu zniszczeń wywołanych powalonym drzewem lub spadającą rynną można uniknąć o ile z rozwagą wybierzemy miejsce parkowania. W czasie silnych wiatrów nie powinniśmy pozostawiać pojazdów pod drzewami lub w bezpośredniej odległości od murów budynków. Okres świąteczny charakteryzuje się również zwiększoną liczbą kradzieży, jak też zniszczeń dokonanych w noc sylwestrową. Pamiętajmy więc o właściwym zabezpieczaniu auta. Nie pozostawiajmy niestrzeżonego pojazdu z odpalonym silnikiem w celu nagrzania jego wnętrza lub zamknięcia bramy garażowej. Wyjeżdżając na święta do bliskich lub przyjaciół powinniśmy również zadbać o możliwość pozostawienia samochodu, szczególnie na noc, na parkingu strzeżonym lub w garażu. Nie zostawiajmy w nim wartościowych przedmiotów, które mogłyby skusić ewentualnego złodzieja. Samochód nie powinien być także pozostawiany na ulicach, w sąsiedztwie których ma się odbyć zabawa sylwestrowa. Zadbajmy więc o jego przestawienie w spokojniejsze miejsce, gdyż zarysowania lakieru czy też uszkodzenia wywołane butelkami szampana lub fajerwerkami mogą się okazać niezwykle kosztowne w naprawie. Chcąc się uchronić przed finansowymi skutkami uszkodzeń samochodów w okresie świątecznym, bez względu na to czy wywołanych przez wichurę, czy rozbawionych imprezowiczów zabaw sylwestrowych, warto posiadać odpowiednie ubezpieczenie autocasco. Pamiętajmy, że mamy jeszcze czas, aby je wykupić u Agenta lub też przez stronę Internetową (np. w Proama). By uniknąć przykrych niespodzianek dobrze jest również zadbać o bezpieczne miejsce parkowania auta, szczególnie w obcym miejscu. Łukasz Kuryłowicz, kierownik ds. produktów komunikacyjnych w Proama   dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 19 grudnia Bierzesz kredyt? Uważaj na to, co podpisujesz (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    „Pożyczka bez BIK”, „nawet z komornikiem” czy „dla osób ze złą zdolnością kredytową” – to hasła szybkich, ale bardzo kosztownych pożyczek. Zawsze sprawdzaj, co podpisujesz. Kampania „Sprawdź, zanim podpiszesz” ma zwrócić uwagę społeczeństwa na negatywne skutki zawierania umów finansowych niepodlegających szczególnemu nadzorowi państwa. Zazwyczaj podpisują je konsumenci, którzy mieli w przeszłości problemy z terminową spłatą swoich zobowiązań, przez co banki odmawiają im kolejnych kredytów. Zaciągają oni tzw. szybkie pożyczki i ryzykują wpadnięciem w spiralę zadłużeń. Gdy tak się stanie, jest już za późno, by uniknąć egzekucji komorniczej. Musimy nauczyć się wzorcowych zachowań. „Przed podpisaniem jakiegokolwiek pisma sprawdźmy wiarygodność firmy, dokładnie przeczytajmy dokument, zwróćmy szczególną uwagę na wszystkie zobowiązania oraz upewnijmy się, czy za umową nie kryją się w rzeczywistości zupełnie inne zapisy, niż nam się wydaje” – mówi serwisowi infoWire.pl Małgorzata Sator z Urzędu Skarbowego Warszawa-Wola. W przypadku pożyczek sami policzmy ich całkowity koszt, a przy inwestycjach pamiętajmy, że to, co może przynieść wysoki zysk, zawsze wiąże się z dużym ryzykiem. Jeżeli nasze wątpliwości nie ustają, warto sprawdzić dokument w instytucjach publicznych, np. urzędach skarbowych czy Komisji Nadzoru Finansowego. Możemy również poprosić naszych bliskich i znajomych, którzy mają kompetencje większe od naszych, aby pomogli nam w zrozumieniu treści. Ale przede wszystkim nie bójmy się zadawać licznych pytań osobie, z którą zawieramy umowę. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 19 grudnia Provident Polska partnerem kampanii Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Niecodzienna wystawa fotografii, warsztaty i spotkania ze specjalistami to tylko niektóre zaplanowane w 2015 roku przez Provident Polska działania w ramach kampanii Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa i Zdrowia w Pracy. Kampania pod hasłem „Stres w pracy? Nie, dziękuję!” organizowana jest w 30 krajach europejskich. Jej celem jest budowanie umiejętności radzenia sobie ze stresem i zagrożeniami psychospołecznymi związanymi z pracą, a tym samym zapobieganie negatywnym skutkom, jakie ze sobą niosą. Provident Polska został oficjalnym partnerem kampanii. Jak wskazują badania stres jest w Europie drugim najczęściej wskazywanym powodem problemów zdrowotnych związanych z pracą. Dlatego też stale staramy sie poszukiwać rozwiązań, które poprawiają komfort naszych pracowników – mówi Monika Kabzińska z Biura Bezpieczeństwa i Higieny Pracy Provident Polska. W ramach kampanii Provident przez cały 2015 rok zaplanował szereg działań promocyjnych i edukacyjnych. Akcję otworzy wystawą plakatów i fotografii, na której stres i bezpieczeństwo pracy w różnych środowiskach zawodowych zostały zaprezentowane w niecodzienny, a przez to dający do myślenia sposób. Na początku nowego roku każdy pracownik otrzyma zestaw materiałów informacyjnych, wspierający radzenie sobie ze stresem. W kolejnych miesiącach zaplanowano organizację szeregu prelekcji i szkoleń prowadzonych przez zewnętrznych psychologów i trenerów. Pracownicy będą mieli także w każdym momencie dostęp do dodatkowych materiałów poprzez sieć intranet. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 16 grudnia Spóźnił się pociąg ? otrzymasz zwrot pieniędzy za bilet (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Jedziesz opóźnionym pociągiem lub z różnych powodów został on odwołany? Jako pasażerowi przysługuje ci prawo do rekompensaty. To jedna ze zmian dotyczących polskiej kolei, które weszły w życie 3 grudnia. Jeśli pociąg przyjedzie co najmniej 60 min później, niż powinien, możemy liczyć na rekompensatę w wysokości 25% opłaty uiszczonej za przejazd. Jeżeli opóźnienie wydłuży się do 120 min lub więcej, zostanie nam zwrócone 50% ceny biletu. Ale uwaga: rekompensata jest przyznawana, gdy cena zakupionego biletu nie była niższa niż równowartość co najmniej 4 euro (ok. 16 zł). W przypadku dłuższego opóźnienia pasażerom należą się nieodpłatne posiłki i napoje. A jeśli pociąg utknie na torach na całą noc, podróżujący nim zostaną zakwaterowani w hotelu na koszt kolei. Na te przepisy pasażerowie w Polsce czekali od dawna. Do tej pory o zwrot części kosztów biletu mogły się ubiegać tylko osoby korzystające z pociągów międzynarodowych (kursujących za granicę do państw UE), a także ekspresów jeżdżących na najważniejszych trasach w Polsce. „Od 3 grudnia – wraz z wejściem unijnych regulacji – pasażerowie PKP Intercity (pociągów TLK, międzynarodowych i ekspresów EIC) oraz Przewozów Regionalnych (Regioekspres i Interregio) też mają ten przywilej” – mówi serwisowi InfoWire.pl Beata Czemerajda, rzecznik prasowy PKP Intercity. Zmiany nie dotyczą połączeń regionalnych, czyli tych w obrębie województwa. Aby otrzymać rekompensatę, należy złożyć reklamację. Każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie. Należy zachować bilet i wraz z odpowiednim pismem wysłać go (mejlem lub pocztą) do przewoźnika. Na zwrot pieniędzy czeka się nie dłużej niż 30 dni. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 14 grudnia Świąteczne WPROST z rankingiem TOP 7 2014 r. i mnóstwem świątecznych rozmów. (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Przyglądamy się Polsce i Polakom w mijającym roku. Naszym sukcesom i porażkom, wzlotom i upadkom, temu, co nas ciekawiło, podniecało, martwiło lub cieszyło. Czasami, układając doroczne rankingi, sami się dziwimy, jak bardzo jesteśmy nieprzewidywalni jako ludzie, wyborcy, naród. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – podsumowanie mijającego roku w zestawieniach TOP 7. Ponadto w świątecznym wydaniu WPROST o tym, jak chrześcijaństwo podbiło Europę, dlaczego Włodzimierz Cimoszewicz definitywnie odchodzi z polityki, co z polityką ma wspólnego lider Bayer Full, Sławomir Świerzyński, co będzie robiła w Sylwestra Maryla Rodowicz, jak profesor matematyki zdawał egzamin na mistrza cukiernictwa i skąd się wziął „Pianista” i jak świętują Polacy. A także o tym, jak szef Polskiego Związku Piłki Siatkowej został Mirosławem P. z czarnym paskiem na oczach.  Prezydent Bronisław Komorowski miał poważne pretensje, że nie został uprzedzony przez odpowiednie służby, iż CBA prześwietla prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Tymczasem zaraz po zdobyciu przez naszych siatkarzy mistrzostwa świata wręczył Mirosławowi P. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski. Zastępca prezesa, Artur P., odebrał Złoty Krzyż Zasługi. Dzisiaj prezes siedzi w areszcie. Ma zarzut korupcji podczas organizacji siatkarskiego mundialu. Do aresztu trafił też jego zastępca, który miał w sumie przyjąć dwukrotnie 580 tys. zł oraz szef chorzowskiej firmy ochroniarskiej, która pilnowała porządku podczas mistrzostw. To on miał korumpować prezesów. Ale sprawa łapówki od firmy ochroniarskiej to nie wszystko. Według informacji WPROST, CBA bada też umowy sponsorskie, jakie zawierał PZPS. Ta sprawa nie skończy się tak szybko, cały czas badane są relacje między PZPS a miastami. Łapówki od firmy ochroniarskiej to była tylko spłonka. Więcej o finansach Polskiego Związku Piłki Siatkowej i karierze jego prezesa w najnowszym WPROST pisze Cezary Bielakowski. We WPROST także o tym, jak chrześcijaństwo stało się jedną z wielkich religii. Jezus był w Jerozolimie celebrytą. Jego rewolucyjne nauki były dyskutowane, a każdy ruch obserwowany przez liderów religijnych i politycznych – pisze na łamach WPROST Grzegorz Lewicki. Kontrowersyjny kaznodzieja był dla wielu niewygodny. Z jednej strony wzbudzał posłuch wśród ludzi. Z drugiej strony irytował Żydów. Dlatego możliwość pozbycia się go Rzymianie potraktowali jako dobre rozwiązanie. Mieli już serdecznie dość duchowego fermentu, jaki Jezus wzbudzał w Jerozolimie. Ukrzyżowanie Jezusa miało przywrócić spokój. Ale tak się nie stało. Mord na popularnym kaznodziei był dopiero początkiem. Jak nastrój głębokiego poruszenia, publicznego żalu i poczucia okropnej niesprawiedliwości wykorzystali współpracownicy Jezusa i jaką rolę w szerzeniu chrześcijaństwa odegrał święty Paweł – na łamach najnowszego WPROST. We WPROST także Włodzimierz Cimoszewicz, który zapowiada definitywny rozbrat z polityką. W tym roku zdrowie wysłało mi bardzo poważny sygnał ostrzegawczy. Mogłem umrzeć w każdej chwili. Jak dobrze pójdzie, mogę być aktywny jeszcze z dziesięć lat. Chcę więc posmakować życia, z polityki odchodzę definitywnie – mówi Agnieszce Burzyńskiej i Oldze Wasilewskiej. Były premier mieszka w leśniczówce w Puszczy Białowieskiej. Ale już od lat nie poluje, chyba że z aparatem fotograficznym. Po 2005 r. postanowiłem wrócić do polityki tylko dlatego, żeby PiS nie zdobył w Podlaskiem trzech mandatów, tylko dwa. Teraz odchodzę już definitywnie. Nawet jeżeli PiS wygra wybory, najprawdopodobniej nie będzie już rządził Polską. Nie będę więc musiał wynosić się z kraju – mówi Cimoszewicz. O wiele bardziej niż polska polityka interesują go zamieszkujące puszczę zwierzęta. Ale ma jeszcze jeden pomysł. Właśnie remontuje kupiony w Niemczech ambulans. Przerabiam go na camper. Pojadę w podróż po Europie. Na początek Skandynawia – opowiada. O tym, czym się dziś zajmuje były premier – w nowym WPROST.   We WPROST również rozmowa ze Sławomirem Świerzyńskim, liderem zespołu Bayer Full, który w wyborach samorządowych kandydował  do sejmiku województwa mazowieckiego. Zebrałem 4222 głosy i tysiąc głosów brakowało, żebym wszedł. (…) Jeśli zapadną decyzje, że mam kandydować do Sejmu, to trzeba troszeczkę tych pieniędzy wydać, pojawić się w różnych miejscach, w mediach się pojawić i więcej popracować – mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti. Przyznaje, że dobrze zna się z politykami z PSL, z którego list kandyduje. Z Waldkiem jestem kumplem od ponad 20 lat. Z Adamem [Struzikiem] też. A z Januszem Piechocińskim spotykaliśmy się partyjnie. Podobnie jak z Jarkiem Kalinowskim. Myślę, że po tych wyborach Janusz po mnie sięgnie znowu, żeby ten parlament wesprzeć i walczyć – ocenia. Nie kryje przy tym sympatii do byłego lidera ludowców. O wszystko można Waldka posądzać, ale nie o doła i nie o to, że nie wie, co trzeba robić. To jest mąż stanu, on wróci, więc wszyscy spokojnie czekają na jego powrót – twierdzi. Opowiada także, czym się zajmuje w Chinach. Cała rozmowa – w nowym WPROST. We WPROST także o tym, że Maryla Rodowicz nie pojawi się na żadnej telewizyjnej imprezie sylwestrowej. Ludzie się załamią. Sylwester bez Maryli to jak święta bez Kevina – bardziej stwierdzają niż pytają dziennikarki WPROST. Od lat co roku w sylwestra pracowałam. W tym roku jadę z mężem na wakacje na Karaiby. Przyjaciel zaprosił nas na jacht. Dziesięć dni wolnego dobrze mi zrobi – odpowiada piosenkarka. Czy ten sylwestrowy urlop to oznaka kłopotów ze zdrowiem? Wcześniej Rodowicz odmówiła udziału w „Tańcu z gwiazdami”. Odmówiłam, bo w „Tańcu” jest tak wysoki poziom, że żeby dobrze tańczyć, trzeba poświęcić na treningi pół roku. A ja jestem ambitna, duch sportowej rywalizacji nie jest mi obcy. Gdybym się zdecydowała na udział, musiałabym dobrze wypaść, dobrze tańczyć. Machać nogami i robić figury, na które aż boję się patrzeć. Partnerzy musieliby mną miotać po ziemi… - odpowiada piosenkarka. Nie zamierza jednak żegnać się ze sceną. Żeby potem dawać w nieskończoność pożegnalne koncerty, jak Stonesi? – pyta. Rozmowa z Marylą Rodowicz – w świątecznym WPROST. We WPROST również rozmowa z Andrzejem Blikle, profesorem matematyki i cukiernikiem, wytwórcą najsłynniejszych w Polsce pączków. Na czeladnika zdawałem jako doktor habilitowany, a mistrza robiłem już jako profesor. Na wszelki wypadek się do tego nie przyznałem (…) Na egzaminie mistrzowskim mieliśmy dość proste zadanie matematyczne z zakresu procentu składanego: masz siedem ton maku w magazynie, który wysycha 2,5 proc. miesięcznie. Ile będziesz miał maku po dziesięciu miesiącach? Dla matematyka było dość łatwe. Też mi się tak wydawało – opowiada. Jak ostatecznie zdał egzamin i dlaczego zdecydował się przejąć stery rodzinnego przedsiębiorstwa – o tym w świątecznym wydaniu tygodnika WPROST. Na łamach WPROST także rozmowa z synem Władysława Szpilmana. Andrzej Szpilman jest dentystą w Niemczech. Ale to dzięki niemu „Pianista” ujrzał światło dzienne jako książka. Chociaż początkowo nic na to nie wskazywało. Ta historia mnie, tak jak i mojego ojca, wciąż odrzucała. Nie chciałem się z nią mierzyć – mówi. A jednak zlecił jej tłumaczenie. A potem zajął się opracowaniem. Teraz widzę, że byłem jak motorniczy tramwaju, który miał go doprowadzić do celu w zupełnie obcym mieście. Mimo że jechałem po omacku, udało mi się. Wielu ludzi bezinteresownie mi pomagało – mówi syn Władysława Szpilmana. Dlaczego? Więcej – w świątecznym wydaniu tygodnika WPROST. We WPROST też o tym, że Polacy świętować w zasadzie lubią. Ale rośnie grupa tych, którzy nie cierpią Bożego Narodzenia. Z raportu sporządzonego przed kilku laty przez magazyn „Reader’s Digest” wynika, że święta cieszą 67 proc. Polaków. Jedna trzecia rodaków przyznała, że święta to dla nich duży stres. Z kolei badania TNS OBOP pokazują, że tylko 38 proc. Polaków lubi święta Bożego Narodzenia za możliwość spędzenia czasu z rodziną. Inni lubią mieć wolne od pracy (34 proc.) albo czekają na prezenty (26 proc.). Co piąty Polak lubi święta ze względu na pyszne jedzenie. Największym powodem świątecznych zmartwień są prezenty. Prawie połowa ankietowanych nie znosi zatłoczonych sklepów i wyszukiwania odpowiednich upominków. Jako kolejny ważny powód niechęci do świąt Polacy podają też kłótnie i rodzinne napięcia przy wigilijnym stole. Jak świętujemy Boże Narodzenie – na łamach świątecznego wydania WPROST. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 15 grudnia 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne już w niedzielę o godz. 20.00. E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne wraz z e-tygodnikiem WPROST  BIZNES, którym w tym tygodniu luksus po polsku, czyli czym jeżdżą, co jedzą, jakie prezenty robią sobie na Gwiazdkę najbogatsi Polacy. WPROST BIZNES  jest dostępny w systemie dystrybucji e-wydań wydawcy na stronie: ewydanie.wprostbiznes.pl oraz u wszystkich dystrybutorów prasy cyfrowej oraz w aplikacjach natywnych na urządzenia mobilne w AppStore i Google Play.   Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) WPROST w Audiotece: www.audioteka.pl/wprost,podkategoria.html (cena wydania - 4 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 14 grudnia ?Do Rzeczy? na Święta. O chrześcijaństwie, stajence i o? wyborze stroju (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Każdy badacz początków chrześcijaństwa musi zadać podstawowe pytanie: Kto pierwszy zaczął myśleć o Jezusie, jakby Ten był Bogiem, lub też zaczął Mu przypisywać cechy i atrybuty, które wiązały się z boskością (…) Nie, nie ma drogi na skróty i nie da się za pomocą prostych cytatów załatwić kwestii odpowiedzi na pytanie, jak Jezus został Bogiem. Sądzę, że są trzy możliwości – pisze redaktor naczelny Paweł Lisicki. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” – kiedy Jezus został Bogiem. W świątecznym wydaniu tygodnika także ks. Waldemar Chrostowski o tym, dlaczego obchodzimy Boże Narodzenie, Waldemar Łysiak o stajence w ikonografii chrześcijańskiej, Piotr Gursztyn o tym, czy prezydent rozgrywa mniejsze partie przed wyborami, Mariusz Staniszewski o technologiach, z których mogą być dumni Polacy, a Joanna Bojańczyk – o tym, dlaczego politycy wciąż noszą takie same ubrania. To, kiedy i gdzie zaczęto uważać Jezusa za Boga, może być ustalone przez historię. Na pierwszy rzut oka ktoś mógłby stwierdzić, że odpowiedź na tak postawione pytanie jest łatwa, wystarczy bowiem sprawdzić, kiedy ktoś nazwał Jezusa Bogiem. Jednak jak to często bywa, najprostsze odpowiedzi nie są najlepsze – pisze na łamach „Do Rzeczy” Paweł Lisicki. Podkreśla, że autorzy Nowego Testamentu wyrażali swoją wiarę inaczej niż późniejsi chrześcijanie. Dlatego nie jest ważne, a przynajmniej nie najważniejsze, kiedy ktoś pierwszy raz wprost nazwał Jezusa Bogiem. Sądzę, że są trzy możliwości. Zgodnie z pierwszą stało się tak jeszcze za życia Jezusa. To, co mówił, to, jak mówił, oraz to, co czynił, sprawiło, że już pierwsi uczniowie, odpowiadając na Jego wezwanie, zaczęli w Nim dostrzegać osobę nadludzką, kogoś równego Bogu lub samego Boga – pisze Lisicki. Po drugie, uznanie boskości mogło nastąpić nie za życia Jezusa, ale po jego śmierci. Wreszcie możliwe jest, że owa wiara w to, że Jezus był istotą boską, pojawiła się stosunkowo późno, kiedy większość lub wszyscy uczniowie z Galilei wymarli. Wiara powstała jako efekt swoistego zderzenia pamięci o Zmartwychwstałym, jaką przechowywał pierwszy, głównie żydowski Kościół, i wyobrażeń oraz schematów pogańskich, jakie wnieśli do niego później masowo nawracani Grecy, Rzymianie i inne ludy – pisze Lisicki. „Kiedy Jezus został Bogiem” – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, co świętujemy w Boże Narodzenie, skoro wcielenie wspominamy wcześniej w momencie Zwiastowania Pańskiego, a objawienie Chrystusa światu - w czasie święta Trzech Króli. Tutaj trzeba zastosować analogię do zwyczajnego życia. W naszym kręgu kulturowym obchodzimy swoje urodziny, a nie dzień poczęcia. Nie inaczej jest z Jezusem (…) Eksponujemy narodzenie w Betlejem, bo w ten sposób odwzorowujemy coś z własnego życia. Poza tym narodziny w Betlejem, tak jak znamy je z Ewangelii i tradycji, niosą ze sobą wiele ciepła, serdeczności i w naturalny sposób przywołują dobre skojarzenia, które odnosimy do kręgu osób najbliższych – mówi w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim ks. prof. Waldemar Chrostowski, teolog, konsultor Rady Episkopatu Polski ds. Dialogu Religijnego, laureat Nagrody Ratzingera nazywanej teologicznym Noblem. Podkreśla, że w losach Jezusa odzwierciedlają się niemal wszystkie ludzkie losy. Dzisiaj także nie brakuje dzieci, dla których „nie ma miejsca w gospodzie”, dziś także przychodzą na świat maluchy, które nie są przyjmowane, lecz przynoszone do „okien życia” –mówi. Cała rozmowa – na łamach świątecznego wydania „Do Rzeczy”. W świątecznym wydaniu tygodnika także nie lada gratka dla fanów Waldemara Łysiaka. Tym razem publicysta „Do Rzeczy” pisze o wizerunkach stajenki w malarstwie. Corocznie, gdy przychodzi Boże Narodzenie, myśli chrześcijan biegną ku tej Stajence, gdzie Chrystus się zjawił, by zbawić ludzkość, mówimy o niej i śpiewamy o niej kolędy. Dzięki św. Łukaszowi Ewangeliście wiemy, iż NMPanna, urodziwszy Jezusa, „położyła Go w żłóbku” stajennym. Wiemy również, że te narodziny odbyły się w „grocie” vel „jaskini” koło Betlejem. Ta Grota Narodzenia, nad którą Konstantyn Wielki zbudował później (326) Kościół Narodzenia, niezbyt pasuje do potocznych wyobrażeń o stajence, albowiem w kulturze europejskiej stajenki były zawsze drewnianymi szopami lub murowanymi budynkami, krytymi jakąś strzechą – pisze Łysiak. Podkreśla jednak, że za czasów króla Heroda grota koło Betlejem służyła okolicznym i wędrującym pasterzom jako stajenka, a wejście do niej było oblepione stajennymi przybudówkami. Ikonografia chrześcijańska zaczęła ukazywać Stajenkę Narodzin dzięki sztuce bizantyjskiej. O obrazach, które pokazują stajenkę - w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach tygodnika również o polityce i o tym, że słaby kandydat SLD w wyborach prezydenckich oznacza, że Bronisław Komorowski nie będzie musiał walczyć o reelekcję w dwóch turach. Pałac Prezydencki już teraz działa na rzecz wyeliminowania kandydatów odbierających obecnej głowie państwa nawet niewielki procent poparcia – pisze Piotr Gursztyn. I przytacza historię o Wojciechu Olejniczaku, który miał zostać kandydatem SLD na prezydenta. Rzecznik SLD Dariusz Joński opowiadał dziennikarzom, że „klepnięcie” kandydatury Olejniczaka będzie tylko formalnością. Nagle się okazało, że Olejniczak poinformował Millera, iż nie jest zainteresowany startem. Tak zaskakujący zwrot rodzi pytania o powód rezygnacji. Pierwsze wytłumaczenie, jakie słychać z SLD, jest takie, że to Aleksander Kwaśniewski namówił Olejniczaka do ustąpienia ze względu na ambicje Ryszarda Kalisza. Ale pojawiło się także podejrzenie, że Olejniczak dostał telefon z Kancelarii Prezydenta. Czy SLD znajdzie kandydata zdolnego podjąć walkę z prezydentem Komorowskim? I co zrobią inne mniejsze partie? Więcej – w nowym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także o tym, że Polacy wcale nie są skazani na składanie skonstruowanych na świecie samochodów, komputerów czy telewizorów. W wielu dziedzinach jesteśmy najlepsi i to inni uczą się od nas. Na łamach tygodnika – 10 przykładów polskiego geniuszu, a wśród nich m.in. grafen – nadzieja na rozwój elektroniki, technologia pozyskiwania helu, wydajne elektrownie wiatrowe czy wreszcie gry komputerowe – najlepsi na świecie projektanci i programiści gier chcą pracować w polskich firmach. W wielu dziedzinach praca polskich mózgów jest doceniana poza granicami kraju. Ekonomiści mówią jednak, że aby nasz kraj doczekał się boomu technologicznego, trzeba rozwiązań podatkowych promujących badania i rozwój. Pod tym względem światowa czołówka nam uciekła – pisze Mariusz Staniszewski. O tym, z czego możemy być dumni – w świątecznym wydaniu „Do Rzeczy”.  Na łamach „Do Rzeczy” również o tym, co zdradza strój. Mark Zuckerberg, którego nie widziano nigdy w innym stroju niż bluza z kapturem, szary T-shirt i sportowe buty, temat swojego ubrania poruszył niedawno na publicznym wykładzie. Chcę mieć do podejmowania jak najmniej decyzji niezwiązanych z Facebookiem  – powiedział. – Miałbym poczucie, że nie wykonuję dobrze swojej pracy, gdybym tracił energię na rzeczy nieistotne i frywolne. Słowa twórcy Facebooka mogłyby być echem wypowiedzi Baracka Obamy. W artykule w amerykańskim miesięczniku „Vanity Fair” dziennikarz magazynu Michael Lewis prosił Obamę, aby nauczył go, jak być prezydentem. Jedna z rad brzmiała następująco: „Noszę tylko garnitury granatowe i szare. Staram się ograniczyć do minimum liczbę podejmowanych decyzji. Mam ich i tak zbyt dużo, nie chcę, żeby dotyczyły także jedzenia czy ubrania”. Według licznych teorii naukowych niewielkie decyzje, takie na przykład jak wybór stroju czy tego, co się je na śniadanie, męczą mózg i ograniczają zdolność skupiania się na sprawach istotnych – pisze w „Do Rzeczy” Joanna Bojańczyk.  Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 15 grudnia 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 12 grudnia Zwierzę to nie zabawka (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Dziecko od dawna prosi cię o zwierzę? Zanim dasz je w prezencie pod choinkę, zadaj sobie pytanie, czego od niego oczekujesz i jakie życie jesteś w stanie mu zapewnić. Jak mówi serwisowi infoWire.pl Michał Ceregrzyn, kierownik naukowy ds. żywienia zwierząt z Mars Polska, „jeżeli chcemy mieć zwierzę samodzielne i mniej kłopotliwe, wybierzmy kota”. Nie wymaga on szczególnej opieki i można go zostawiać samego na dłuższy czas. „Jeśli decydujemy się na psa, godzimy się jednocześnie na konkretne obowiązki, chociażby codzienne wychodzenie na dwór” – dodaje weterynarz. Zdaniem eksperta podczas podejmowania wyboru powinniśmy wziąć więc pod uwagę nasz styl życia i to, czy z natury jesteśmy aktywni, czy raczej leniwi. Gdy mamy dzieci, należy wybrać takie zwierzę, które będzie tolerowało ich zachowanie, np. ciągnięcie za uszy. W tym przypadku odradza się zakup owczarka niemieckiego, owczarka belgijskiego czy teriera rosyjskiego. „Są to psy, które lubią gryźć i przejawiają zachowania dominujące” – przestrzega Michał Ceregrzyn. Natomiast bezpiecznym rozwiązaniem okaże się wybór labradora, setera irlandzkiego czy buldoga angielskiego. Wiele zwierząt jest notorycznie porzucanych, ponieważ znudziły się swoim właścicielom. „Dlatego jeśli mamy jakiekolwiek, nawet najmniejsze wątpliwości co do posiadania zwierzęcia, lepiej w ogóle go nie kupować” – podkreśla weterynarz. Zwierzę to nie jest rzecz. Przyzwyczaja się do właściciela, ma swoje oczekiwania oraz potrzeby i porzucenie jest dla niego przykrym doświadczeniem. Zdarzają się oczywiście wypadki losowe, w których wyniku nie możemy dalej zajmować się zwierzęciem. „Wtedy jednak należy zapewnić mu opiekę i znaleźć nowy dom” – dodaje ekspert. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 12 grudnia ZDROWY POLAK PO SZKODZIE: poszkodowani proszą o edukację i zintegrowane programy rehabilitacji (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Dwudniowy dyżur telefoniczny ekspertów ERGO Hestii w redakcji Gazety Wyborczej potwierdził: w Polsce konieczna jest edukacja w zakresie postepowania po wypadku oraz zintegrowane programy rehabilitacji. Eksperci odpowiedzieli na kilkadziesiąt telefonów dotyczących likwidacji szkód osobowych, kolejnych kroków po wypadku i odpowiedzialności ubezpieczyciela. Poszkodowani podczas rozmów najbardziej chcieli wiedzieć co zrobić zaraz po wypadku – jak zgłosić szkodę, o co mogą się ubiegać, jakie dokumenty przygotować, kto poniesie koszty leczenia. Zainteresowanie budziła również dalsza ścieżka likwidacji – czy sami powinni szukać lekarzy i rehabilitantów, czy może wskazuje ich ubezpieczyciel. Podczas rozmów duży nacisk kładłyśmy na konieczność szybkiej rehabilitacji – komentuje Maria Findysz – ekspert Centrum Pomocy Osobom Poszkodowanym ERGO Hestii. Poszkodowani często nie wiedzą, dokąd powinni się udać po pomoc i w efekcie nie robią nic bądź kierują się do kancelarii odszkodowawczych. Tym samym tracą cenny czas w kluczowym momencie dla powrotu do zdrowia. Dziś zadaniem ubezpieczycieli powinno być wyciąganie ręki do poszkodowanych zaraz po przyjęciu zgłoszenia szkody – podkreśla Maria Findysz. Likwidacja szkód osobowych z OC komunikacyjnego często trwa dłużej niż w przypadku szkód majątkowych. Rozległe obrażenia niejednokrotnie wymagają intensywnej hospitalizacji. Długotrwałe leczenie kosztuje Poszkodowanych wiele energii. Dlatego właśnie, dla osób po ciężkich wypadkach, kluczowym aspektem powrotu do zdrowia jest szybkie rozpoczęcie współpracy z lekarzami oraz rehabilitantami. Dziś jest to możliwe dzięki zintegrowanym programom rehabilitacji. Ważne jednak, aby Poszkodowani wiedzieli do kogo mogą się zwrócić o pomoc oraz od czego zacząć swoje działania. O tym informowali podczas telefonicznego dyżuru eksperci ERGO Hestii. Centrum Pomocy Osobom Poszkodowanym wypracowało ścieżkę postępowania, dzięki której Poszkodowany szybko rozpoczyna proces powrotu do zdrowia. Osoba, która po wypadku opuszcza szpital i staje się podopiecznym CPOP otrzymuje należne zadośćuczynienie oraz decyzję o wysokości renty. Jednocześnie specjaliści na podstawie wywiadów oraz badań przygotowują indywidualny Program Zintegrowanej Rehabilitacji. Jego realizacja rozpoczyna się niemal natychmiast. Poszkodowany nie czeka w kolejkach, nie szuka rehabilitantów czy psychologów samodzielnie. Dzięki kompleksowemu podejściu oszczędza czas, który może poświęcić na rehabilitację. Poszkodowani bardzo często, wskazywali ekspertom problem ze zrozumieniem pism, jakie otrzymują od ubezpieczycieli. Obecnie stosowane przez większość zakładów ubezpieczeń słownictwo oraz specjalistyczna terminologia jest dużą barierą w sprawnym przejściu przez proces likwidacji szkody oraz rozpoczęcia rehabilitacji.   Rozmówcy wskazywali, że dokumenty, które otrzymują, powinny w jasny i czytelny sposób przedstawiać jakie prawa im przysługują i jakie kroki powinni podjąć, aby jak najszybciej otrzymać środki na pokrycie bieżących kosztów leczenia oraz poddać się rehabilitacji. ERGO Hestia już wcześniej zauważyła ten problem i w ostatnim kwartale zdecydowała się na wprowadzenie rewolucyjnej zmiany w komunikacji z klientem. Stworzony został nowy szablon korespondencji, przez co wysyłane pisma będą czytelniejsze. Ostatecznie rewolucyjnym zmianom poddanych zostanie ponad 1 tys. wzorów dokumentów. Pierwsze pisma w nowym szablonie zostaną wysłane już na początku nowego roku. W skutecznym dochodzeniu swoich praw przez poszkodowanych pomocne są zarówno akcje edukacyjne, jak i zmiany w poszczególnych elementach procesu likwidacji szkody, które wpływają na jego skuteczność. Nic jednak nie zastąpi kompleksowych programów, które uwolnią poszkodowanych od konieczności samodzielnego organizowania procesu powrotu do zdrowia. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 11 grudnia Pierwsze spotkanie Round Table Mixer ? dlaczego potrzeba nam dziś rozmowy o Polsce (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Jeśli (…) polska polityka podąży za trendem widocznym w większości Europy, czyli lansowanym przez Brukselę socjalizmem, wówczas będzie to raczej stracone pokolenie (jak Japonia) i podobne to tego, co dzieje się w USA i części Unii Europejskiej. W tym przypadku nadchodząca recesja potrwa raczej dziesięć lat niż dwa lub trzy – napisał niedawno  dla Forbes.com Matthew Tyrmand. O tym, czy da się powstrzymać nadchodzący kryzys i jak powinny wyglądać relacje na styku polityki, biznesu i mediów w dopiero co okrzepłej polskiej demokracji rozmawiali w czwartek w Warszawie uczestnicy Round Table Mixer, którego inicjatorem jest Michał M. Lisiecki, wydawca tygodników WPROST i „Do Rzeczy”. Lisiecki zorganizował je po rozmowach o Polsce z wieloma ludźmi, głównie swojego pokolenia, m.in z Matthew Tyrmandem, Dariuszem Żukiem, Leszkiem Jażdżewskim, a także Krzysztofem Suskim. Do udziału w spotkaniu zaproszono reprezentantów młodego i średniego pokolenia, polityków, ludzi biznesu, mediów i kultury. Kryterium było jedno – zaproszono osoby urodzone po 1 sierpnia 1972 r. Tych, którzy nie podlegają lustracji, którzy w swoje dorosłe życie wchodzili po 1989 r.  i patrzą na Polskę jaka będzie za następnych 25 lat. Michał M. Lisiecki, rocznik 1976, od 18 lat jest związany z rynkiem medialnym, zaczynał jako wydawca magazynu studenckiego, dziś jest  właścicielem giełdowej spółki PMPG Polskie Media, wydawcą tygodników WPROST i „Do Rzeczy”.  Matthew Tyrmand,  rocznik 1981, to w Polsce przede wszystkim syn Leopolda Tyrmanda, autor książki „Jestem Tyrmand, syn Leopolda”. Jednak za oceanem jest [przede wszystkim ekonomistą, finansistą, przez lata pracował na Wall Street, obecnie doradza firmom. Leszek Jażdżewski, rocznik 1983, publicysta i działacz liberalny, twórca „LIBERTÉ!” – portalu, think tanku i liberalnego kwartalnika, którego jest redaktorem naczelnym. Po raz było nim głośno w 2005 roku, kiedy miał 23 lata i napisał list otwarty do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, w którym apelował, żeby prezydent jadąc do Moskwy na obchody 60. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej ze wspólnym stanowiskiem krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W tym roku znalazł się w gronie 25 liderów na kolejnych 25 lat wytypowanych przez „Teraz Polska”. Dariusz Żuk, rocznik 1980, prezes i współtwórca Polski Przedsiębiorczej – think tanku działającego w obszarze przedsiębiorczości. Minister Przedsiębiorczości w gabinecie cieni BCC.  Współtwórca Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, dzięki który powstało ponad 7000 firm. Polska Przedsiębiorcza posiada pierwszą systemową strategię wspierania przedsiębiorczości. Inspiratorem dla Lisieckiego był również Krzysztof Suski. Suski jest właścicielem i prezesem Euroholdingu, który grupuje spółki z branży telekomunikacyjnej, energetycznej oraz deweloperskiej. Aktywnie angażuje się w działalność charytatywną. Przez ponad rok był także prezesem Polskiego Związku Tenisowego. Prywatnie jest nie tylko zapalonym tenisistą, także miłośnikiem poezji Zbigniewa Herberta i prozy Leopolda Tyrmanda. To właśnie rozmowy o „Złym” i o Tyrmandzie doprowadziły do spotkania Lisieckiego z Matthew Tyrmandem, które ostatecznie doprowadziło do stworzenia RTMix.    Dlaczego Round Table? Bo Okrągły Stół to symbol konstruktywnego dialogu, który jest warunkiem sukcesu – napisali w zaproszeniu organizatorzy. Podkreślali, że kluczem do sukcesu jest networking, budowanie relacji i wzajemne wsparcie. Chcemy przełamać tradycyjne podziały, chcemy pokazać, że ludzie młodzi i średniego pokolenia są gotowi tworzyć ciekawą, merytoryczną i twórczą debatę o życiu publicznym – piszą Lisiecki i Tyrmand. I dodają - Po 25 latach, kiedy zrealizowaliśmy postulaty i marzenia tych, którzy przy Okrągłym Stole siedzieli, kiedy Polska stała się najpierw członkiem NATO, a potem Unii Europejskiej, kiedy nasza demokracja nieco okrzepła, ale coraz częściej widzimy jej niedoskonałości - potrzebujemy dzisiaj twórczego dyskursu, który będzie nas mobilizował i motywował do podnoszenia standardów życia publicznego i gospodarczego, będzie zwracał uwagę na to, co w istocie jest ważne dla kraju, dla nas dziś i dla naszych dzieci jutro. Wśród prelegentów pierwszego spotkania Round Table Mixer znaleźli się m.in. Ryszard Petru, Cezary Kaźmierczak, Leszek Jażdżewski i Mateusz Grzesiak. Krótkim wystąpieniom towarzyszyła dyskusja oraz właściwa dla formuły „miksera” wymiana wizytówek i zmiana miejsc. Grudniowe spotkanie RTMix było pierwszym, organizatorzy już planują kolejne. O tym, że istnieje potrzeba takich spotkań, świadczy frekwencja – w spotkaniu wzięło udział ponad 100 osób. Kilkadziesiąt kolejnych zadeklarowało chęć udziału w następnych. Relacja ze spotkania RTMix oraz wystąpienia prelegentów będą dostępne w serwisach społecznościowych oraz na specjalnym kanale YouTube.   Round Table Mixer: Facebook: https://www.facebook.com/RTMixer Twitter: https://twitter.com/RTMxr dostarczył infoWire.pl
  • środa, 10 grudnia PMPG Polskie Media SA oficjalnie nową nazwą firmy (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    PMPG Polskie Media SA  - to nowa zarejestrowana nazwa Platformy Mediowej Point Group SA. O zmianie nazwy zdecydowało w listopadzie Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie akcjonariuszy PMPG. Nowa nazwa podkreśla polskie pochodzenie i polski kapitał spółki, a jednocześnie nie odcina jej od korzeni i od historii PMPG. Skrócona nazwa (PMPG) i nowe logo spółki nawiązują do dotychczasowej identyfikacji firmy. Skrótu PMPG spółka używa od dłuższego czasu, od kilku miesięcy jest to również domena (www.pmpg.pl) używana w oficjalnym adresie strony internetowej oraz adresach poczty elektronicznej. Człon „Polskie Media” w nowej nazwie ma podkreślać polskie pochodzenie spółki oraz jej kapitału. „To ważny element w czasie, kiedy na polskim rynku mediów dominuje kapitał zagraniczny i trend ten nie ulegnie z pewnością zmianie. Po 25 latach wolności gospodarczej do świadomości indywidualnych konsumentów coraz bardziej dociera, jak ważne jest pochodzenie kapitału i wzajemne wspieranie rodzimej przedsiębiorczości. Pod tym względem media, które kształtują wiedzę i świadomość społeczną i które mogą wpływać na nastroje społeczne, są szczególnie wrażliwym segmentem rynku”  – podkreśla prezes i główny akcjonariusz spółki, Michał  M. Lisiecki. 1 grudnia PMPG wróciła do notowań na GPW po sprawnie przeprowadzonym procesie scalenia akcji. Kurs akcji kształtuje się na poziomie 2,55-2,8 PLN/szt. Zarząd spodziewa się, że po kolejnej weryfikacji spółka zostanie przeniesiona do systemu notowań ciągłych. Platforma Mediowa Point Group powstała w roku 1997. W pierwszym okresie była wydawcą magazynu studenckiego „?dlaczego”, później w portfolio spółki pojawiły się również tak uznane tytuły jak Machina i FILM. Od 2007 r. PMPG jest notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Spółka jest wydawcą dwóch opiniotwórczych tygodników – WPROST i „Do Rzeczy” oraz związanych z nimi serwisów internetowych. Bieżące informacje ze spółki na www: www.pmpg.pl. Twitter: https://twitter.com/PMPG_PL FB: https://www.facebook.com/PMPG.SA     dostarczył infoWire.pl
  • środa, 10 grudnia Złote Spinacze 2014 dla charytatywnej akcji ?MasterCard ćwierka dla WOŚP? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Warszawa, 10 grudnia 2014 r. – Firma MasterCard otrzymała dwa Złote Spinacze za kampanię „MasterCard ćwierka dla WOŚP” w kategoriach Social Media oraz Finanse. Złote Spinacze to prestiżowe nagrody przyznawane najlepszym projektom public relations podczas corocznej Gali organizowanej przez Związek Firm Public Relations. Celem nagrodzonej akcji było stworzenie alternatywy dla gromadzenia funduszy na rzecz WOŚP obok tradycyjnych puszek oraz aukcji. Wykorzystując kreatywnie Twitter firma MasterCard przeprowadziła pierwszą w Polsce charytatywną akcję w całości na tym kanale. Za każdy wpis opublikowany w dniu Finału, oznaczony hashtagiem #MasterCardgrazWOSP, firma zobowiązała się przekazać 5 zł na konto Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W trakcie 24 godzin trwania akcji wpis opublikowało 13.053 osób, co zaowocowało zgromadzeniem 65.265 złotych, które zasiliły konto WOŚP. Ogromne zaangażowanie internautów w akcję MasterCard, wspierającą Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, niezwykle nas zaskoczyło i jednocześnie ucieszyło. Dzisiaj jesteśmy dumni, że branża public relations doceniła naszą akcję, nagradzając ją dwoma Złotymi Spinaczami. Takie momenty są dla nas bezcenne! – podkreśla Luiza Derek, Dyrektor Marketingu w polskim oddziale MasterCard Europe. Ideę entuzjastycznie przyjęli również popularni blogerzy, przedstawiciele mediów oraz politycy. Akcja przekroczyła granice Polski, angażując użytkowników Twittera z całego świata. Akcja „MasterCard ćwierka dla WOŚP” w kategorii Social Media stanęła w szranki z kampanią „Można Inaczej – Pierwszy Internetowy Talent Show na Youtubie” realizowaną przez LifeTube i AccessPro oraz z #mojeklasyki stworzonym przez albo/albo dla marki Reebok. Zwycięski projekt został zrealizowany wspólnie przez MasterCard oraz zespół Headlines Porter Novelli. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 8 grudnia 2. edycja konkursu grantowego ?To dla mnie ważne? rozstrzygnięta! Dzięki grantom z Fundacji Aviva powstanie aż 9 miejsc przyjaznych dzieciom i rodzicom, a 50 inicjatyw może uzyskać dodatkowe fundusze dzięki crowdfundingowi (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Dwa miesiące internetowego głosowania, 410 zgłoszonych pomysłów, 1 240 000 oddanych głosów na stronie www.todlamniewazne.pl oraz aktywne wsparcie blogerów i lokalnych społeczności. To efekt 2. edycji konkursu grantowego „To dla mnie ważne” wspierającego oddolne inicjatywy społeczne, pod honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka. Dzięki grantom przyznanym przez Fundację Aviva w Polsce powstaną kolejne miejsca przyjazne dzieciom i ich rodzicom. 5 grudnia 2014 roku jury konkursu ogłosiło 9 laureatów z 6 różnych województw, którzy otrzymają łącznie 220 tys. zł na zrealizowanie marzeń dzieci i rodziców.   Fundacja Aviva ogłasza zwycięzców Jurorzy konkursu grantowego „To dla mnie ważne”, organizowanego przez Fundację Aviva już po raz drugi, musieli dokonać trudnego wyboru. Spośród 20 finałowych inicjatyw zgłoszonych na stronie internetowej www.todlamniewazne.pl wyłonili 8 laureatów konkursu i rozdzielili między nich pulę grantów o łącznej wartości 200 tys. zł. Członkowie jury postanowili też wyróżnić jeden z pomysłów zgłoszonych do konkursu grantem specjalnym wynoszącym 20 tys. zł.   To nie koniec. 50 inicjatyw może liczyć na wsparcie dzięki crowdfundingowi! Pomimo tego, że internetowe głosowanie w konkursie grantowym „To dla mnie ważne” już się zakończyło – jeszcze nie wszystko stracone. Wnioski wciąż mają szansę na realizację! Fundacja Aviva zaprosiła 50 autorów projektów, którzy w konkursie otrzymali największą liczbę głosów do udziału w innowacyjnym projekcie crowdfundingu. Projekt będzie prowadzony razem z polskim Kickstarterem Wspieram.to – kierującym portalem crowdfudingowym. Crowdfunding polega na finansowaniu pomysłów przez społeczność, która jest wokół nich zorganizowana (terytorialnie, mentalnie, hobbystycznie lub po prostu wspiera daną działalność czy grupę inicjatorów). To rozwiązanie niespotykane nigdy wcześniej w Polsce w działaniach fundacji korporacyjnych oraz tego typu konkursach grantowych. Autorzy inicjatyw społecznych mogą uzyskać dodatkowe fundusze od wszystkich tych, którzy zechcą wesprzeć ich pomysł. Od 5 grudnia 2014 roku na stronie internetowej www.todlamniewazne.pl przy inicjatywach TOP 50 pojawił się przycisk „dotuj”. Możliwość pieniężnego wspierania projektów trwać będzie do 31 stycznia 2015 roku. Akcja prowadzona jest pod hasłem zamień głosy na pieniądze w myśl zasady „Bierzesz ile zbierzesz”. Więcej informacji znajduje się pod adresem: todlamniewazne.pl/crowdfunding lub na wspieram.to/todlamniewazne.   Poznaj laureatów 2. Edycji konkursu grantowego „To dla mnie ważne” organizowanego przez Fundację Aviva Zmysłowy świat dziecka - Stowarzyszenie Oświatowe Na Rzecz Dzieci i Młodzieży „Równe Szanse” – 30 000 PLN, Kąkowa Wola (woj. kujawsko-pomorskie) Dzięki grantom uzyskanym w konkursie „To dla mnie ważne” powstanie Sala Doświadczania Świata - pracownia wyposażona w pomoce dydaktyczne do poznawania otoczenia za pomocą zmysłów. Będzie w niej prowadzona terapia dzieci upośledzonych i autystycznych przy użyciu bodźców świetlnych, dźwiękowych, zapachowych, kolorów i kształtów. Plac zabaw w zasięgu ręki – Stowarzyszenie „Dajmy Dzieciom Radość” – 27 500 PLN, Sułkowice (woj. małopolskie) Sułkowice to miejscowość, która nie posiada ogólnodostępnego placu zabaw. Założeniem projektu jest zagospodarowanie terenu po byłym przedszkolu, dzięki czemu dzieci otrzymają miejsce do kreatywnej i bezpiecznej zabawy na świeżym powietrzu. Mali artyści na scenę – Zespół Szkół w Mosinie – 27 500 PLN, Mosina (woj. wielkopolskie) Młodzież z Mosiny będzie mogła rozwijać swoje talenty aktorskie, muzyczne i plastyczne dzięki amfiteatrowi, który powstanie przed szkołą. Będzie to też miejsce, w którym rodzice tych dzieci będą mogli integrować się w ramach lokalnej społeczności. Jeśli chcesz być szczęśliwy graj na kontrabasie! – Nauczyciel Państwowej Szkoły Muzycznej z Dębicy – 15 000 PLN, Dębica (woj. podkarpackie) Pieniądze z Fundacji Aviva przeznaczone będą na zakup małych kontrabasów, które pozwolą na naukę gry na tych instrumentach i powstanie orkiestry dziecięcej. Sala do terapii widzenia – Stowarzyszenie na Rzecz Dzieci z Dysfunkcjami Rozwojowymi „BRUNO” – 20 000 PLN, Rzeszów (woj. Podkarpackie) Fundusze otrzymane w ramach konkursu grantowego „To dla mnie ważne” zostaną wydane na wyposażenie sali do terapii widzenia dla dzieci w wieku 3-12 lat. Grant pozwoli na zakup sprzętu, pomocy dydaktycznych oraz prowadzenie rehabilitacji dzieci niedowidzących. Nie boimy się marzeń – Katolicka Świetlica Profilaktyczno-Wychowawcza ORATORIUM – 25 000 PLN, Przemyśl (woj. podkarpackie) W planach jest zbudowanie placu zabaw oraz stworzenie miejsca, gdzie dzieci z biednych i dysfunkcyjnych rodzin będą mogły rozwijać zainteresowania, doskonalić umiejętności, ćwiczyć akrobatykę sportową i bawić się na świeżym powietrzu. Tlenowe witaminy – Łagoszów Wielki – Aktywiści Społecznej Integracji „BEZ BALASTU” – 30 000 PLN, Radwanice (woj. dolnośląskie) Na popegeerowskich terenach w Łagoszowie Wielkim nie ma ani skweru ani placu zabaw. Dzięki grantom z Fundacji Aviva dzieci i rodzice będą wspólnie spędzać czas na mini-boisku do gier zespołowych i placu integracyjno-ruchowym. Przyjazne i bezpieczne miejsce dla maluchów – Stowarzyszenia Ocalić Szansę – SOS z Wrocławia, Wrocław (woj. dolnośląskie) – 25 000 PLN Członkowie Stowarzyszenia będą mogli wyposażyć społeczne przedszkole w brakujące do jego uruchomienia meble i sprzęt AGD i RTV. Po skompletowaniu wszystkich sprrzętów kolejne roczniki przedszkolaków będą mogły bezpłatnie korzystać z opieki oraz nawiązywać pierwsze samodzielne relacje koleżeńskie. GRANT SPECJALNY: Mały Park Bezpiecznej Rozrywki – Stowarzyszenie „Czyń Dobro”, Wodzisław Śląski (woj. śląskie) – 20 000 PLN Jurorzy postanowili wyróżnić grantem specjalnym wnioskodawców, którzy chcą stworzyć plac zabaw dla dzieci z upośledzeniem umysłowym, autyzmem i niepełnosprawnością ruchową oraz kącik wymiany doświadczeń dla rodziców podopiecznych . FUNDUSZE PRZEKAZANE PRZEZ FUNDACJĘ AVIVA W IMIENIU ZWYCIĘŻCZYNI, AUTORKI BLOGA DZIECIOWO.PL, W RAMACH WYGRANEJ W KONKURSIE DLA BLOGERÓW: Mój komputer – Szkoła Filialna SOSW w Wyszkowie z siedzibą w DPS dla Dzieci „Fiszor” w Gaju (woj. mazowieckie) – 10 000 PLN Warto wspomnieć o kolejnej inicjatywie, która również otrzymała fundusze od Fundacji Aviva. Autorka bloga Dzieciowo.pl, która zmobilizowała najwięcej Internautów do głosowania w konkursie „To dla mnie ważne” i wygrała konkurs dla blogerów, przekazała inicjatywie „Mój komputer” z Gaju w województwie mazowieckim 10 tys. zł na zakup sprzętu informatycznego dla upośledzonych uczniów szkoły podstawowej. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 7 grudnia WPROST: cwaniaczki z Wiejskiej (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Radosław Sikorski ocenia uczciwość posłów, ale sam powinien się wytłumaczyć. Chodzi o dziesiątki tysięcy złotych zwrotu kosztów za używanie prywatnego auta do celów służbowych. Ale były szef dyplomacji nie jest jedynym ministrem, który mając do dyspozycji służbową limuzynę, rozliczał koszty prywatnego samochodu. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – poselskie kilometrówki, czyli cwaniaczki z Wiejskiej.  Ponadto w nowym WPROST: naukowe podłoże wojny polsko-polskiej, cud i codzienność w krakowskiej klinice, dlaczego do Polski płyną toksyczne odpady z Ameryki Południowej, jak ofiary błędów lekarskich muszą walczyć o odszkodowania i jak budowano Port Lotniczy Radom.  Amerykański naukowiec twierdzi, że odkrył tajemnicę wojny między Donaldem Tuskiem a Jarosławem Kaczyńskim. W dodatku znalazł sposób, jak ją zakończyć. Zdaniem nowojorskiego psychologa społecznego prof. Jonathana Haidta, polskie życie publiczne toczy się w dwóch politycznych matriksach. Chodzi o podział między konserwatywną prawicą a bardziej centrową ekipą rządzącą. Między jednym i drugim światem w zasadzie nie ma przejścia. W Polsce, podobnie jak w USA, w życiu publicznym obowiązuje mentalność plemienna: kto spotyka się z wrogiem, jest potencjalnym zdrajcą. W takich warunkach polityczna współpraca staje się niemożliwa. Ale wiele konfliktów można złagodzić. Jak? Okazuje się, że można z własnego matriksa wyjść, ale do tego potrzebny jest kontakt osobisty z ludźmi z innego matriksa – przekonuje prof. Haidt. Więcej o przyczynach i sposobach łagodzenia konfliktów politycznych – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST.   We WPROST także o tym, że Radosław Sikorski, który ocenia uczciwość posłów, sam powinien się wytłumaczyć. Sprawa dotyczy okresu od 2007 r. do września 2014 r., gdy Sikorski pełnił funkcję szefa polskiej dyplomacji. Ta posada wiąże się z całodobową opieką Biura Ochrony Rządu i możliwością jeżdżenia rządową limuzyną. Mimo to co najmniej od 2009 r. (od tego czasu są ujawniane oświadczenia) Sikorski wykorzystuje publiczne środki na podróże prywatnym autem. Zaczynał nieśmiało. W 2009 r. z kasy Sejmu pobrał 1245 zł, ale już rok później kwota urosła do ponad 21 tys. zł. W 2011 r. było już 26,5 tys. zł, w 2012 r. pobrał 19,1 tys. zł. W zeszłym roku wyszło skromniej, bo niecałe 10 tys. zł. Przy stawce 0,83 zł za kilometr łatwo wyliczyć, że w owym 2011 r. Radosław Sikorski przejechał swoim samochodem w celach służbowych… 32 tys. km! Wynik imponujący jak na osobę, która większość czasu spędza w Warszawie pod opieką BOR lub w delegacjach zagranicznych. Ale sprawa nie dotyczy tylko Sikorskiego. Imponujące pieniądze na służbowe przejazdy własnym autem pobiera z Sejmu minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Rekordzistą jest jednak zastępca Arłukowicza,  Sławomir Neumann. Więcej o tym, jak ministrowie rozliczają poselskie „kilometrówki” – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. We WPROST również rozmowa prof. Januszem H. Skalskim, kierownikiem krakowskiej Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej, w której uratowano dwuletniego Adasia. Lekarz nie boi się używać określenia cud. Nie wiemy, jak długo będzie dochodził do siebie, bo medycyna nie zna takiego przypadku. Zrobiliśmy najlepiej, jak mogliśmy, co do nas należało, i jestem dumny, że działo się to tak profesjonalnie – mówi. Dodaje, że zbawienny wpływ miał tu stan półsnu, w którym się chłopiec znajdował. Zwolniony metabolizm i mniejsze zużycie tlenu spowodowały, że wszystkie organy cierpiały znacznie mniej. Krakowska klinika to jedna z najlepszych w kraju. Bywa, że trafiają tu dzieci odsyłane przez zagraniczne szpitale. Ale nie omijają bolączki polskiej służby zdrowia. Urządzenie, które pomogło ratować wyziębionego Adasia, właśnie się zepsuło. O tym, jak udało się uratować chłopca i skąd wziąć fundusz na naprawę i nowy sprzęt do ratowania dzieci – na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST.  We WPROST także o niebezpiecznych odpadach, które właśnie nadpływają do Polski. Dąbrowa Górnicza, powiatowe miasteczko w województwie śląskim, na skraju Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Działa tu największa w Polsce huta stali, Koksownia Przyjaźń i huta szkła. Mieszkańcy Dąbrowy czują się tym przemysłem nieco przytłoczeni. Gdy dowiedzieli się, że ich miasto chce jeszcze przyjmować do utylizacji tony toksycznych odpadów z drugiej części świata, wyszli na ulice. Protestują od kilku miesięcy. „Był zielony gród, jest pył i smród”, „Były Strzemieszyce, są Śmieciowice” – piszą na transparentach. Skarżą się na pył, który unosi się w powietrzu i osiada na meblach. Ale ich protest nic nie zmieni, bo decyzje dotyczące toksycznego transportu już zapadły. Statek z pestycydami z Salwadoru w Ameryce Środkowej niebawem dobije do portu w Gdyni. Dlaczego Polska zgodziła się przyjąć „toksyczną niespodziankę”, jak się mówi o salwadorskich odpadach? Więcej – w najnowszym WPROST. W najnowszym WPROST również o tym, że rodziny ofiar błędów lekarskich latami walczą o odszkodowania. W tym czasie popadają w długi, głodują i uciekają przed komornikiem. A państwo nie robi nic, żeby im pomóc. Dyrekcje szpitali niechętnie i rzadko zawierają ugody i rzadko podejmują mediację na etapie przedsądowym. Ordynatorzy wolą ryzykować wieloletni proces cywilny. Po pierwsze dlatego, że będzie trwał latami, więc jest szansa, że sprawą finalnie zajmie się następca. Po drugie, mając wyrok sądu w ręku, mogą liczyć na pełen zwrot kosztów od ubezpieczyciela z polisy OC. Mają swoje racje. Obarczanie kosztami odszkodowań tylko szpitali prowadzi do sytuacji, w której pieniądze są zabierane z ogólnego budżetu, czyli z leków, igieł, łóżek i pożywienia. Jednym słowem, aby wypłacić zadośćuczynienie jednemu pacjentowi, trzeba ciąć koszty. To jednak tylko pół prawdy – twierdzi mecenas, która wspiera pacjentów i jest nazywana postrachem szpitali. Do ugody trójstronnej, czyli między pacjentem, placówką a ubezpieczycielem, wcale nie jest konieczny wyrok sądu. Czy państwo może to  zmienić i czy pokrzywdzony pacjent musi być skazany na długoletnią walkę o odszkodowanie – więcej w tygodniku WPROST. We WPROST także Port Lotniczy Radom. Do końca tego roku obsłuży 60 tys. pasażerów i zatrudni 100 osób – zapowiadały kilka miesięcy temu władze lotniska. Słowa dotrzymały, ale tylko połowicznie. Plan zatrudnienia został już zrealizowany w 90 proc., tylko z pasażerami jest na razie gorzej. To, że nie ma pasażerów, regularnych lotów, a nawet wybranej linii pasażerskiej, która by w przyszłości oferowała loty z Radomia, nie powinno rzutować na postrzeganie tego ambitnego przedsięwzięcia. Lepiej nie mówić wcale, niż mówić źle – doradzał krytykom utworzenia lotniska w Radomiu Andrzej Kosztowniak, prezydent miasta i pomysłodawca budowy portu lotniczego. Właśnie przegrał wybory na kolejną kadencję, a o radomskim lotnisku we WPROST pisze Cezary Łazarewicz.   Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 8 grudnia 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne już w niedzielę o godz. 20.00. E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne wraz z e-tygodnikiem WPROST  BIZNES, którym w tym tygodniu o tym, co zabija polskie „misie”, czyli małe i średnie przedsiębiorstwa. WPROST BIZNES  jest dostępny w systemie dystrybucji e-wydań wydawcy na stronie: ewydanie.wprostbiznes.pl oraz u wszystkich dystrybutorów prasy cyfrowej oraz w aplikacjach natywnych na urządzenia mobilne w AppStore i Google Play. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) WPROST w Audiotece: www.audioteka.pl/wprost,podkategoria.html (cena wydania - 4 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 7 grudnia ?Do Rzeczy?: kto się boi Kaczyńskiego (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Podpalanie Polski! Zamach na demokrację! Budzenie demonów! Destabilizacja kraju! Rokosz! Kryterium uliczne! Niszczenie państwa! – wszystkie te i wiele innych, koniecznie na najwyższym diapazonie oburzenia i grozy,  wykrzykników to reakcja na… wezwanie do manifestacji ze strony prezesa partii opozycyjnej w Polsce. Wydawałoby się najbardziej demokratyczne działanie, jakie można sobie wyobrazić. O co więc chodzi? W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” – kto się boi Kaczyńskiego. Ponadto w nowym „Do Rzeczy” o tym, czy Andrzej Duda ma szansę za pół roku wygrać wybory prezydenckie, czy PSL zmanipulowało wyniki wyborów, skąd się wziął samorządowy sukces ludowców i czy bohaterowie afery madryckiej wrócą do PiS. W III RP sens pojęć został odwrócony. Rzecznicy demokracji nazywani są jej wrogami, a obrońcy oligarchii występują pod szyldem prawdziwych demokratów – pisze na łamach „Do Rzeczy” Bronisław Wildstein. O co chodzi? O rzecz zasadniczą: coraz dalej idące ograniczanie demokracji i wolności w III RP. We współczesnym świecie prawie wszystkie rządy odwołują się do woli ludu i najczęściej nazywają się demokracjami. Same deklaracje tego typu nie są i nigdy nie były wystarczające. Musi istnieć możliwość odsunięcia rządzącej ekipy, a więc zdobycia władzy przez realną opozycję. W III RP mamy z tym poważny kłopot, który nasila się od siedmiu lat. Oligarchiczne ośrodki kontrolujące całość życia w Polsce wezwały wręcz do stworzenia „sanitarnego kordonu” wokół opozycji, czyli PiS. Jest to deklaracja jawnie antydemokratyczna, w której bez ogródek wzywa się do uniemożliwienia wymiany władzy – podkreśla publicysta „Do Rzeczy”. I dodaje, że formuła „kordonu sanitarnego” jest tu znacząca. Propagandowa strategia zrównania konkurentów politycznych z rozsadnikami choroby stosowana była przez totalitarne ugrupowania w rodzaju nazistów czy komunistów. I miała swoje realne konsekwencje. Z chorobotwórczymi wirusami nie prowadzi się polityki, należy je wytępić – przypomina. W jego opinii, ta zimna wojna domowa służy zniszczeniu opozycji – aktualnie PiS – a w konsekwencji demokracji. Czy to się uda? Główne media, a zwłaszcza telewizje o największym zasięgu, nie pełnią kontrolnej, służebnej wobec obywateli funkcji. Są częścią obozu władzy i jego zbrojnym ramieniem – ocenia z kolei na łamach „Do Rzeczy” Krzysztof Czabański. Jego zdaniem, następuje zmierzch polskiej postpolityki w lekkiej i przyjemnej wersji „ciepłej wody w kranie”. PR władzy nabiera cech brutalnej propagandy i staje się ważną częścią państwa policyjnego, w jakie zmienia się III RP. Korupcja i prywata rządzących już dawno wzięły górę nad interesem państwowym (…) Wszystko to tworzy sytuację bardzo groźną dla naszej przyszłości – pisze Czabański. Cały komentarz – na łamach „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” również o zaletach i wadach kandydata Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta. Andrzej Duda – spadkobierca Lecha Kaczyńskiego - to antyteza Bronisława Komorowskiego. To główny przekaz planowanej kampanii PiS. Duda ma jednak nie tylko liczne atuty, lecz także zasadniczą wadę: Polacy go nie znają. Przez najbliższe pięć miesięcy – mają poznać. Tak przynajmniej twierdzą politycy PiS. W kwestii tego, że Andrzej Duda to kandydat najlepszy z możliwych, panuje w partii zaskakująca zgoda. Rozmówcy „Do Rzeczy” przywołują przykłady z Wrocławia, gdzie Mirosława Stachowiak-Różecka nieznacznie tylko przegrała z Rafałem Dutkiewiczem, i Warszawy, gdzie Jacek Sasin wszedł do drugiej tury i zdobył niezły wynik. Do wyborów prezydenckich zostało pół roku. W PiS przekonują, że przy dobrej kampanii to wystarczy. No właśnie, tylko jak ta kampania będzie wyglądać? O tym w najnowszym „Do Rzeczy” pisze Kamila Baranowska. Wybory prezydenckie bywały w Polsce zwiastunem, a nawet główną przyczyną głębokich przetasowań na scenie politycznej. Tak było w 2000 r., gdy klęska Mariana Krzaklewskiego przypieczętowała upadek AWS, a sukces Aleksandra Kwaśniewskiego zapowiadał zwycięstwo wyborcze SLD rok później. Po następnych pięciu latach starcie Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem zapoczątkowało trwającą po dziś dzień dominację PO oraz PiS na scenie politycznej – przypomina z kolei Antoni Dudek. Pojedynek Jarosława Kaczyńskiego z Bronisławem Komorowskim w 2010 r. był już tylko kolejną bitwą w tej samej wojnie. Czy w przyszłym roku będzie podobnie? W świetle zarówno obecnych sondaży, jak i ocen zdecydowanej większości obserwatorów wyraźnym faworytem w tym starciu jest urzędujący prezydent. Czy to znaczy, że Andrzej Duda stoi na definitywnie przegranej pozycji? Więcej – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także rozmowa z liderem PSL, Januszem Piechocińskim. Jego zdaniem, Jarosław Kaczyński, chowając swoją kolejną, ósmą już klęskę w wyborach, próbuje budować państwo alternatywne. Dla mnie stan napięcia między PO a PiS, słabość SLD, a także harce pana posła Wiplera i wyskoki hofmanopodobnych spowodowały, że na osi wiarygodności polityk znalazł się bardzo nisko. Ludzie dobrze wiedzieli, na kogo głosować w wyborach na prezydenta, wójta czy burmistrza, w miarę dobrze wiedzieli, na kogo oddać głos w wyborach do powiatu, a w największym stopniu byli zdystansowani wobec listy wojewódzkiej – mówi Piechociński. I podkreśla, że zarzuty jakby PSL zmanipulowało wybory są obraźliwe. Owszem - była katastrofa, nie tylko prestiżowa, Państwowej Komisji Wyborczej. Ta katastrofa polegała jednak na źle przygotowanym programie informatycznym – podkreśla wicepremier. A Piotr Semka komentuje, że sekret sukcesu PSL ma dwa źródła: bezideowość i brak nadmiernych ambicji. Od Janiny Paradowskiej do Cezara Michalskiego – legion obrońców III RP nie może się nachwalić Polskiego Stronnictwa Ludowego i jego ostatnich, wyjątkowo dobrych rezultatów. (…) Zazwyczaj traktowani jako partia drugiego szeregu ludowcy są teraz obsypywani przez salon komplementami. Ich lider pławi się w tej nagłej popularności i grzmi: „PSL weszło do I ligi. Nie damy się z niej wypchnąć” – pisze Semka w nowym „Do Rzeczy”. Jego zdaniem, zachwyt salonu nad PSL przypomina łaskawość dobrze urodzonych dam z hacjend gdzieś w Ameryce Południowej, mniej więcej w XIX w. wobec dzielnych Metysów, którzy uratowali władzę białych w czasie buntu Indian. Cały komentarz Piotra Semki – w najnowszym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, że wyrzuceni po aferze madryckiej posłowie PiS chcą walczyć o przywrócenie praw członków partii. Mają przedstawić dokumenty, które – jak twierdzą – udowodnią, że cała sprawa to wynik manipulacji Radosława Sikorskiego. Nie damy się politycznie załatwić negatywnym bohaterom afery taśmowej, takim jak Sikorski – mówi „Do Rzeczy” Adam Hofman. Wtóruje mu Mariusz Antoni Kamiński. Dokonano na nas linczu medialnego. Staliśmy się celem ataku. Padło wiele absurdalnych zarzutów – twierdzi. Teraz Hofman i jego stronnicy próbują wrócić do gry. Ich kluczowym argumentem ma być to, że z formalnego i prawnego punktu widzenia wyjazdu do Madrytu za pieniądze Sejmu nie było. Informatorzy „Do Rzeczy” zdradzają też, że hofmanowcy będą próbowali odeprzeć zarzut, jakoby próbowali wyłudzić czy też wyłudzili z Sejmu pieniądze na „rozliczenie kilometrówki”. Mają przekonywać, że nie brali „kilometrówki”, ale ryczałt samochodowy. Czy bohaterowie afery madryckiej mają szanse na powrót do PiS? Więcej – w nowym „Do Rzeczy”. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 8 grudnia 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 5 grudnia Jak poprawić jakość i efektywność leczenia raka piersi? Przyszłość Breast Units w Polsce (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    4 grudnia, w Warszawie odbywa się warsztat, w którym uczestniczą najwięksi specjaliści zajmujący się tematyką raka piersi. Celem spotkania jest wymiana doświadczeń na temat utworzenia w Polsce Breast Units – specjalistycznych ośrodków leczenia raka piersi oraz ich akredytacji. Warsztat organizuje Polskie Towarzystwo do Badań nad Rakiem Piersi. W spotkaniu udział wezmą udział specjaliści z różnych dziedzin medycyny, zajmujący się problematyką raka piersi z całej Polski, którzy są zainteresowani tworzeniem najwyższej jakości wielodyscyplinarnych ośrodków leczenia raka piersi opartych na idei Breast Units. Dyrektorzy szpitali, onkolodzy, radiolodzy, anestezjolodzy, chirurdzy plastyczni i rehabilitanci będą dyskutować o możliwościach i trudnościach wprowadzenia w Polsce profesjonalnych ośrodków leczenia nowotworów piersi, Breast Units, które już od wielu lat funkcjonują w krajach Europy Zachodniej i Stanach Zjednoczonych. Uczestnicy zapoznają się bliżej z procedurami wymaganymi dla utworzenia Brest Units. Do tej pory w Polsce powstał tylko jeden Breast Unit, powołany w Zachodniopomorskim Centrum Onkologii w Szczecinie. Ośrodek kierowany jest przez dr. n. med. Bartosza Sobolewskiego, który podczas spotkania, będzie dzielił się swoimi doświadczeniami.  W spotkaniu udział wezmą także: Tadeusz Pieńkowski, Prezes Polskiego Towarzystwa do Badań nad Rakiem Piersi, Luciana Neamitu, współautorka unijnego systemu akredytacji ośrodków kompleksowego leczenie raka piersi, Ruben Orda, Przewodniczący SIS International School of Senology (organizacji akredytującej Breast Units), UroAhan, Prezes Słoweńskiego Stowarzyszenia Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Estetycznej, specjalizujący się w operacjach rekonstrukcji piersi po leczeniu onkologicznym.   Dlaczego Breast Units? Systemy opieki zdrowotnej w krajach Unii Europejskiej są zróżnicowane. Różnią się między innymi pod względem systemów zapewnienia jakości opieki raka piersi. Jakościowe procedury opieki nad chorymi z rakiem piersi zostały wdrożone w prawie połowie krajów. Dlatego, aby zapewnić wszystkim mieszkańcom Europy dostęp do usług i opieki medycznej na równym poziomie potrzebne są ogólnoeuropejskie, zharmonizowane i oparte na faktach procedury leczenia, które znajdą miejsce w różnorodnych systemach opieki. Dlaczego akredytacja? Zapewnienie harmonizacji i właściwej jakości opieki wymaga wyselekcjonowania kluczowych dla opieki pacjentów z rakiem piersi ośrodków, które będą koordynować i zapewniać właściwy proces terapii i powrotu pacjenta do życia społecznego, w tym: diagnostykę, leczenie i rehabilitację. Ośrodki takie zwane „Breast Units” otrzymują akredytację SIS - International School of Senology[1] – międzynarodowej organizacji zajmującej się poprawą jakości opieki medycznej w obszarze piersi. Program akredytacji SIS jest przeznaczony do akredytacji ustanowionych w danych kraju Breast Units oraz ośrodków rozwijających programy opieki nad pacjentami.  Celem tego programu jest zapewnienie jednego modelu organizacji i utrzymania jakości prac organizacji opieki medycznej, aby zagwarantować pacjentowi cierpiącemu na raka piersi opiekę wielodyscyplinarnego zespołu, tworzonego w oparciu o uznane standardy międzynarodowe. Cele Akredytacji Uniwersalność – jakość w diagnostyce i leczeniu raka piersi powinna być dostępna dla wszystkich kobiet, niezależnie od położenia geograficznego swoich domów Jednolitość – wymagane wskaźniki jakości muszą być stałe dla wszystkich Breast Units w całej Europie   Wymagane standardy jakościowe dla akredytowanych Breast Units Akredytacje mają na celu zapewnienie pacjentom najwyższego poziomu opieki. Wśród wymagań znajdują się kryteria dotyczące ekspertów. Breast Units powinny obejmować specjalistów wszystkich dziedzin diagnostyki, leczenia i rekonstrukcji oraz pozostawać w stałym kontakcie, w tym - co tydzień spotykać się, aby przedyskutować indywidualne przypadki kliniczne. Centra powinny świadczyć usługi w zakresie profilaktyki, wczesnej diagnostyki i leczenia raka piersi, patologii piersi, badań genetycznych, pomocy z zakresu psychoonkologii i wsparcia społecznego, a także - rehabilitacji. Wszyscy specjaliści Breast Units powinni regularnie odbywać szkolenia umiejętności komunikacyjnych i rozmów kwalifikacyjnych, w tym, dotyczące jakości komunikacji między personelem medycznym a pacjentem. Łączy się to z zasadą, iż pacjenci powinni otrzymywać informacje na temat własnych badań klinicznych oraz wszystkich możliwości leczenia. Komunikacja lekarzy jest uważana za kluczowy punkt podejścia zespołu, zaś pacjent powinien znajdować się w centrum tego podejścia. Wskaźniki jakości w opiece klinicznej pacjentów skupiają się również na szybkich procedurach diagnozowania i leczenia, między innymi Diagnozaraka piersi powinnabyć przekazywana wwywiadzie(podczas spotkania) w ciągu maksymalnie 5 dni roboczych po zakończeniubiopsji Rozpoznanie histologicznerakamusi być dokonane przed operacją. Chorzy na raka piersipowinny być przyjmowaninasali operacyjnąznającdiagnozę. Operacjaoszczędzanienaraka piersi powinnabyć stosowana w co najmniej 65% przypadków dla Ii II stadium choroby. Wskaźniki jakości mają na celu wpłynąć na efektywność leczenia mierzną liczbą wieloletnich przeżyć oraz powrotu do pełnego funkcjonowania w społeczeństwie.  Organizację warsztatu wsparła firma Mentor, inicjator kampanii „Love Your Look”, która skierowana jest do kobiet chcących poprawić wygląd swoich piersi z przyczyn estetycznych lub medycznych (ze względu na przebytą mastektomię). Celem akcji jest informowanie Polek i pomoc w podejmowaniu świadomych decyzji w zakresie zabiegów powiększania biustu oraz zabiegów rekonstrukcji piersi. Jednym z elementów kampanii jest zwrócenie uwagii na zabieg rekonstrukcji piersi, jako rozwiązania, które pozwoli kobietom po przebytej operacji piersi, ponownie czuć się pięknie i atrakcyjnie.   [1] SIS-International School of Senology ma na celu poprawę poziomu opieki nad pacjentami z nowotworem piersi na całym świecie, organizuje programy edukacyjne na poziomie krajowym, regionalnym i światowym, promuje i zwiększa interaktywną komunikację między pracownikami służby zdrowia oraz rozwija standardy poziomu opieki leczenie i rekonstrukcji piersi.   dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 4 grudnia Ruszyły aukcje WOŚP (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    23. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odbędzie się 11-go stycznia. Tradycyjnie jednak w internecie akcja startuje znacznie wcześniej, przede wszystkim za sprawą wieloletniej współpracy Orkiestry z Grupą Allegro. Także i w tym roku z początkiem grudnia uruchomiony został serwis aukcje.wosp.org.pl i już pojawiły się na nim pierwsze przedmioty przekazane do licytacji przez hojnych Internautów. Od piętnastu lat licytacje internetowe są wciąż popularnym sposobem pomagania Orkiestrze, a do tej pory uzbierano dzięki nim blisko 27 milionów złotych. Gwiazdy i anonimowi darczyńcy przekazują co roku cenne pamiątki, przedmioty lub przygody, których na co dzień nie można kupić czy pozyskać w inny sposób. Rok temu najwięcej, bo aż 72 000 złotych zapłacono za prawo korzystania przez rok z loży VIP na Stadionie Narodowym.         Każdego roku serwis aukcyjny staje się jednym z najbardziej emocjonujących elementów akcji organizowanej przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. W serwisie wystawiane są dziesiątki tysięcy przedmiotów, nieraz bardzo wartościowych i cennych, a nieraz zupełnie symbolicznych. Nominalna, rynkowa wartość licytowanych darów schodzi na dalszy plan, liczy się chęć wsparcia Orkiestry i zabawa z abstrakcyjnym traktowaniem zawieranych poprzez serwis transakcji. Rokrocznie także i my w Fundacji bierzemy udział w orkiestrowych aukcjach, licytujemy i wystawiamy przedmioty, bawimy się tym pomysłem – podkreśla Krzysztof Dobies, rzecznik prasowy WOŚP – Kiedy dochodzi do sytuacji, gdzie zupełnie drobny przedmiot, posiadający jednak historię i pewną symboliczną wartość, staje się przedmiotem rywalizacji kupujących i osiąga niebotyczne czasem wartości – to zawsze są to dla nas chwile pełne emocji. W 2001 roku, kiedy serwis aukcje.wosp.org.pl startował po raz pierwszy, zebrano 113 222,76 zł. Ostatni finał przyniósł aż 3 524 968 zł. Orkiestra gra coraz głośniej i dzięki platformie aukcje.wosp.org.pl udało się połączyć nowoczesną technologię z radością pomagania. Na końcu bowiem akcja przynosi bardzo wymierne efekty finansowe, które pozwalają wyposażać polskie szpitale dziecięce w najnowocześniejszy sprzęt medyczny. Dzięki środkom pozyskanym poprzez aukcje zwiększa się nasza możliwość zakupu sprzętu dla szpitali. Efekt licytacji wliczany jest do ogólnej sumy Finału WOŚP i rozliczany w tym samym momencie, w którym publikowane jest rozliczenie styczniowej zbiórki. O ile więc 22. Finał jest jeszcze w trakcie realizacji, o tyle wiemy dokładnie i jest to opublikowane na stronie wosp.org.pl, jak zostały rozdysponowane środki zebrane rok wcześniej, czyli w 21. Finale. Było to ponad 3,4 mln złotych, które rozpisane zostały na konkretne kontrakty zawarte przez WOŚP na zakup sprzętu medycznego. Do przejrzystości naszych działań przykładamy ogromną wagę, dzięki czemu co rok możemy liczyć na ogromne zaufanie Polaków wspierających Orkiestrę – zauważa rzecznik WOŚP. Największy ruch w serwisie aukcyjnym WOŚP przypada oczywiście na styczeń. Rok temu stronę główną wyświetlono ponad 16 milionów razy. Krzysztof Śpiewek, Menadżer Projektów CSR Allegro zapowiada: “Idziemy z duchem czasu, chcemy, by pomaganie przez internet było coraz prostsze. Przed nami jeszcze kilka niespodzianek związanych z aukcjami wyjątkowych przedmiotów i nowymi sposobami zbierania funduszy." Platforma działa w całości charytatywnie, a partner finansowy aukcji, czyli PayU, nie pobiera prowizji za obsługę wszystkich płatności. Tak więc fundusze pozyskane dzięki aukcjom w całości trafiają na konto Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.   dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 2 grudnia Zmiany w sprawdzianie szóstoklasisty (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Wiosną 2015 r. uczniowie VI klas przystąpią do egzaminu sprawdzającego wiedzę. Z uwagi na wprowadzenie nowej podstawy programowej będzie on miał inną formułę niż dotychczas. Nowy sprawdzian szóstoklasisty będzie składał się z dwóch części. Pierwsza obejmie zadania z języka polskiego i matematyki. Na ich rozwiązanie uczniowie będą mieli 80 minut. Z kolei druga – to sprawdzian wiedzy z nowożytnego języka obcego. Będzie zawierała ok. 35-45 pytań zamkniętych, na które szóstoklasiści dostaną 45 minut. Obie części zostaną napisane tego samego dnia – 1 kwietnia. Wyniki będą znane w dniu ukończenia szkoły. Jak mówi serwisowi infoWire.pl dr Marcin Smolik, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej (CKE): „Główną przyczyną zmian jest harmonizacja całego systemu egzaminów zewnętrznych, tzn. sprawdzianu w VI klasie, egzaminu gimnazjalnego i egzaminu maturalnego w części podstawowej. Dotychczas mieliśmy bałagan prawny – była podstawa programowa, a obok standardy wymagań egzaminacyjnych”. Teraz zostało to ujednolicone, co ułatwi naukę. Sprawdzian nie ma progu zdawalności, zatem jego wyniki nie mają wpływu na to, czy dziecko skończy szkołę podstawową i dostanie się do gimnazjum. Jak informuje dyrektor CKE, „sprawdzian ma tylko i wyłącznie funkcję diagnostyczną”. Pomoże nauczycielom zobaczyć, na ile ich metody pracy z uczniami się sprawdzają i jakie znajdują odzwierciedlenie w wynikach procentowych uzyskanych na egzaminie. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 1 grudnia Be Colour ? nowa marka drukarni MW Print. Sukces połączenia z firmą Global Business Solution (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    45-procentowy wzrost przychodów odnotowała po trzech kwartałach bieżącego roku należąca do GK PMPG SA drukarnia Media Works Print. Wysoka dynamika wzrostu to m.in. wynik połączenia w kwietniu br. MW Print z prowadzącą działalność w zakresie poligrafii i reklamy spółką Global Business Solution.  W ocenie zarządzających spółką, dynamika sprzedaży w 2014 roku w stosunku do roku ubiegłego może być jeszcze wyższa, a głównym zadaniem na rok 2015 jest zwiększenie rentowności. Znaczący wzrost przychodów jest rezultatem szerszego zakresu oferowanych usług (kreacja, dtp, druk, druk cyfrowy, prace introligatorskie, magazynowanie i dystrybucja) oraz nowej ich jakości. Dodatkowym czynnikiem determinującym sprzedaż Spółki było również wdrożenie nowych standardów obsługi klienta. Od grudnia 2014 roku drukarnia zaoferuje swoje usługi pod nową marką „Be Colour”. Nazwa ta służy podkreśleniu kompetencji drukarni z Grupy PMPG w zakresie oferowanych usług poligraficznych oraz ich jakości, szczególnie w zakresie  podnoszenia standardów obsługi Klientów. Jednocześnie ma ułatwić spółce wyjście z ofertą poza polski rynek. Zarząd MW Print podkreśla, że język barw i poligrafii jest językiem międzynarodowym, a park maszynowy, którym dysponuje drukarnia, pozwala jej zrealizować zlecenia w wysokim standardzie.  Jednak „Be Colour” to nie tylko zarządzanie barwą na poziomie druku. To również bogata oferta komunikacji za pośrednictwem różnych form drukarskich. W portfolio drukarni są m.in. druki ozdobne, opakowania, materiały POS, druki personalizowane oraz druki specjalne. Media Works Print jest częścią Grupy Kapitałowej PMPG zajmującą się działalnością poligraficzną, w tym poligrafią cyfrową,  i świadczącą usługi druku mało- i średnioformatowego oraz specjalnego. W kwietniu 2014 r. PMPG podpisała umowę inwestycyjną z firmą Global Business Solution sp. z o.o. dotyczącą integracji MW Print z GBS. W II kwartale nowy zarząd MW Print przyjął zintegrowany plan rozwoju dla Spółki.     dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 30 listopada Maria Czubaszek dla WPROST: świąt nie obchodzę. Dlaczego wystąpiła w świątecznej reklamie? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Ja w ogóle świąt nie obchodzę. U nas nawet stołu nie ma, więc nie ma przy czym usiąść. Piszę, siedząc po turecku. Kiedy ktoś jest głodny, to w lodówce są parówki i coś tam jeszcze. (…) Barszcz kupuję w kartonie, rybę solę i czasem znajoma z radia robi dla Karolaka sałatkę śledziową, której się brzydzę – zdradza Maria Czubaszek. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – o tym, dlaczego wystąpiła w świątecznej reklamie i z kim by się nie chciała spotkać w telewizyjnym studiu. Ponadto w nowym WPROST: ludowców problem z wyborami prezydenckimi, jak Robert Biedroń zdobywał Słupsk oraz jak Ewa Kopacz po swojemu mebluje Platformę. A także o tym, że w Polsce rośnie plaga szantaży, że coraz więcej emerytów odbiera sobie życie i o tym, jak wyglądają ostatnie przygotowania do uruchomienia pakietu onkologicznego. Nie jestem rodzinna. Już jako dziecko nie znosiłam świąt. Chciałam się urodzić sierotką Marysią, nikogo nie mieć. Nie cierpię rodziny – mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti Maria Czubaszek. Dlaczego zatem wystąpiła w świątecznej reklamie? Błagam. Już o tym nie mówmy. Prosili, miałam nie mówić. Zapłacili, wzięłam pieniądze i czuję, że powinnam być lojalna wobec pracodawcy. (…)  Nie ja tam poszłam, nie prosiłam. Nie wiem, czy błąd zrobili, czy celowo. Mnie to, przepraszam, gówno obchodzi – stwierdza. I opowiada o tym, dlaczego argument finansowy jest dla niej istotny. I o tym, że pojawianie się w telewizji nie oznacza statusu gwiazdy. Ale są osoby, z którymi nie chciałaby się spotkać w studiu. Z redaktorem Terlikowskim się nie spotkam nigdy. Nie chce mi się z nim rozmawiać. Terlikowski o mnie powiedział, że jestem jak matka Madzi, która zamordowała swoje dziecko. Ta matka Madzi waliła się w brzuch, kiedy była w ciąży, ale nie mogła usunąć, bo pewnie wierząca i chodziła do kościoła. Lepiej, jakby usunęła na początku, niż później mordowała – opowiada. W tym, że w świątecznej reklamie wystąpiła ona czy Nergal – nie widzi nic niezwykłego ani kontrowersyjnego. Rozmowa z Marią Czubaszek – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. Mam dopiero 33 i nie mogę – to zdanie Władysław Kosiniak-Kamysz musi powtarzać ostatnio bardzo często. Gdyby nie zbyt młody wiek, najprawdopodobniej byłby naturalnym kandydatem PSL w wyścigu prezydenckim. Stronnictwo musi jednak znaleźć kogoś innego. Ludowców zaskoczył sukces w wyborach samorządowych. Ale szybko zrozumieli, że takiego kapitału nie wolno zmarnować. I stracili poczucie humoru. Wybory prezydenckie to w tej chwili ich największe wyzwanie. Hasło, jakie można najczęściej usłyszeć, brzmi: „Musimy działać tak, żeby wybory prezydenckie nie zepsuły nam parlamentarnych”. Bo, w przeciwieństwie do prezydenckich, wybory parlamentarne są oceniane w PSL jako bułka z masłem. Plan jest prosty: wszyscy działacze, którzy uzyskali najlepsze wyniki w wyborach samorządowych, muszą wystartować. A co z wyborami prezydenckimi? Naturalnym kandydatem jest szef partii. Ale po co miałby startować? Teraz ma silną pozycję, zarówno w partii, jak i w koalicji. Przecież na takie ryzyko żaden rozsądny polityk nie pójdzie. A zatem kto? O wyborczych dylematach PSL w nowym WPROST pisze Agnieszka Burzyńska. Na łamach WPROST także o sukcesie wyborczym Roberta Biedronia. Biedroń jest autorem jednej z największych niespodzianek minionych wyborów. Gej i polityczny spadochroniarz bez trudu wszedł do drugiej tury walki o prezydenturę w powiatowym Słupsku. Zdjął z tapety sprawy obyczajowe, unikał sprzeczek i wykazał się niemałym politycznym sprytem. I zapunktował. Jak? Trzeba wiedzieć, że Słupsk to tradycyjny SLD-owski bastion. PiS jest tu słaby, a politycy PO skupieni na sprawach Trójmiasta. Grubo przed wyborami Biedroń próbował się dogadać z Leszkiem Millerem, liderem SLD. Ale Miller uważał, że Sojusz jest mocny i nie potrzebuje w Słupsku współpracować z Biedroniem. A sam kandydat trafnie ocenił, że w tej kampanii szyldy partyjne będą tylko przeszkodą. Nie zawiesił nigdzie logo Twojego Ruchu, z którym jest związany. Eksperyment wyszedł nieźle i dzięki kampanii za 14 tys. zł Biedroń znalazł się w drugiej turze. Więcej o jego kampanii i o jego politycznych wyborach – w nowym WPROST. We WPROST również o tym, że Ewa Kopacz nie ufa ani Grzegorzowi Schetynie, ani Cezaremu Grabarczykowi. Ale spółdzielnia to dla niej mniejsze zło. Dlatego do kontrolowania partii wyznaczyła Andrzeja Biernata. Nominacji szefowej rządu nikt się nie sprzeciwił. Schetynowcy forsowali wcześniej Roberta Tyszkiewicza, ale to był taki moment jeszcze przed ogłoszeniem wyników przez PKW. Byliśmy przekonani, że przegraliśmy bardziej, a Robert był przecież szefem sztabu, więc nikt się nie wychylił – opowiada polityk z władz partii. Funkcja sekretarza oznacza de facto drugą po liderze ważną osobę w partii. Biernat już zapowiedział tournée po Polsce, chce być bardziej dynamicznym sekretarzem niż Graś. Jednocześnie pani premier stara się budować własne zaplecze. Świadczy o tym choćby powołanie do kancelarii Sławomira Nitrasa. Zaskoczeni byli tym i spółdzielcy, i schetynowcy. Jak mnie Czarek i Grzegorz do czegoś namawiają jednocześnie, to wiem, że muszę zrobić dokładnie odwrotnie – mawiał kiedyś Tusk. Kopacz to zdanie zapamiętała. O zmianach w Platformie Obywatelskiej pisze Anna Gielewska.  Na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST także o tym, że polskie prawo nie zna słowa „szantaż”. Tymczasem z roku na rok policja odnotowuje coraz więcej przypadków prób szantażu i wyłudzeń. Szczegółowe statystyki nie są znane. Tym bardziej, że kodeks karny nie posługuje się tym pojęciem. Nie ma jednego przepisu, który regulowałby taki rodzaj przestępczej działalności. Na ogół stosuje się tutaj art. 191: „Kto stosuje przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech”. Ale wiele przypadków szantażu nie wyczerpuje znamion tego przepisu. Między innymi dlatego tylko nieliczne ofiary szantażystów decydują się na powiadomienie organów ścigania. Szacuje się, że co najmniej drugie tyle zgłasza się po pomoc do prywatnych detektywów. Szantaż po polsku – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. We WPROST również o tym, że polscy emeryci coraz częściej popełniają samobójstwa. W Polsce eutanazja nadal jest tematem tabu, ale problem jest coraz bardziej dramatyczny. Jaka jest różnica między próbującym popełnić samobójstwo nastolatkiem a podejmującym decyzję o rozstaniu się z życiem seniorem? Seniorom zwykle się udaje. Nie podejmują decyzji pod wpływem chwili i w odróżnieniu od nastolatków na ogół wiedzą, jak to zrobić, żeby ewentualna pomoc przyszła za późno. Polski senior samobójca nie wybiera momentu śmierci. Często czuje, że nie ma innego wyjścia. Jest biedny i samotny. Chociaż pracował przez całe życie, po przejściu na emeryturę nie stać go na opłacenie rachunków i kosztów leczenia. A jeśli żyje w rodzinie, to nagle staje się dla niej obciążeniem. Polscy seniorzy popełniają samobójstwo z biedy. Więcej – w nowym WPROST. Na łamach WPROST także o tym, że do wprowadzenia pakietu onkologicznego został ledwie miesiąc. Pacjenci czekają niecierpliwie, ale część środowiska medycznego alarmuje: to będzie katastrofa. Napięcie sięga zenitu. O co tak naprawdę chodzi? W tej kwestii wszystkie strony są wyjątkowo zgodne: o pieniądze. Wielkie pieniądze. Dobro pacjenta, które każda ze stron bierze na sztandary, raczej nie jest tu priorytetem. O szczegółach sporów wokół pakietu onkologicznego we WPROST pisze Katarzyna Świerczyńska. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 1 grudnia 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne już w niedzielę o godz. 20.00. E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne wraz z e-tygodnikiem WPROST  BIZNES, którym w tym tygodniu o państwowej szarańczy, która zżera polski biznes. WPROST BIZNES  jest dostępny w systemie dystrybucji e-wydań wydawcy na stronie: ewydanie.wprostbiznes.pl oraz u wszystkich dystrybutorów prasy cyfrowej oraz w aplikacjach natywnych na urządzenia mobilne w AppStore i Google Play. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN)   WPROST w Audiotece: www.audioteka.pl/wprost,podkategoria.html (cena wydania - 4 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 30 listopada ?Do Rzeczy?: Polak, który zabijał czerwonych okupantów. Łowca Sowietów (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Zbigniew Lubieniecki w PRL pracował jako robotnik na budowach i w kopalni węgla. Potem skończył studia ekonomiczne i został zatrudniony w Urzędzie Morskim w Gdyni, Głównym Komitecie Kultury Fizycznej i Turystyki oraz Zarządzie Głównym PTTK. Historię swojej samotnej walki z Sowietami ukrywał przez kilkadziesiąt lat. Mówić o niej zdecydował się dopiero teraz. Rozmowa z „łowcą Sowietów” – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. Ponadto w „Do Rzeczy”: Piotr Semka o tym, jak PO i mainstreamowe media manipulują opinią publiczną, Rafał Ziemkiewicz o tym, jak Czerepach zastąpił Towarzysza Szamaciaka, Wojciech Wybranowski o tym, dlaczego największym wygranym wyborów jest Joachim Brudziński, Kamila Baranowska o błędach, które nie mogą zdarzyć się za rok, a Janusz Korwin-Mikke o tym, że wybory w Polsce są fałszowane, a na Białorusi – nie. Kiedy po raz pierwszy strzelał pan do Sowietów? – pyta Piotr Zychowicz. To było w roku 1946, w okolicach Dębna Lubuskiego, na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Pracowałem w rozlewni piwa i przewoziłem platformą konną skrzynki pełne butelek do Mieszkowic. W pewnym momencie zatrzymał mnie sowiecki patrol. Trzech ludzi. Oczywiście ograbili mnie z tego piwa i zaczęli na miejscu pić. Mieli już dobrze w czubie, byli agresywni. Ta historia mogła potoczyć się w różny sposób. Bolszewicy byli nieobliczalni, działo się to na całkowitym pustkowiu. Wykorzystałem więc ich nieuwagę, wyciągnąłem spod kozła pepeszę i otworzyłem ogień. To był impuls – opowiada Zbigniew Lubieniecki. Potem zaczął polować na kolejne okazje. Bolszewików w okolicy było mnóstwo. Siedzieli w kilku bazach wojskowych, z których rozłazili się na całą okolicę. Bardzo często pojedynczo. Szukali jedzenia, kobiet, ale przede wszystkim wódki – wspomina. Ilu zabił? Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, nigdy tego nie liczyłem. Często zresztą nie znałem wyniku swojej akcji. Oddawałem strzał i natychmiast pryskałem – mówi. Podkreśla, że był dzieckiem swoich czasów – czasów wojny. Śmierci, bezwzględności, walki. Cała rozmowa ze Zbigniewem Lubienieckim, „łowcą Sowietów” – w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”.   „Łowca” – autobiograficzna opowieść Zbigniewa Lubienieckiego to kolejny tom unikatowej na naszym rynku serii „Karty historii”. Składają się na niego relacje i wspomnienia świadków straszliwego XX w. Seria jest wynikiem współpracy wydawnictwa PWN i historyków z Ośrodka Karta, którzy dbają o to, by znalazły się w niej wstrząsające, a przede wszystkim opowiadające autentyczne wydarzenia książki. Do tej pory dotyczyły one głównie zbrodni komunistycznych czy – szerzej – spraw wschodnich. Autorzy „Kart historii” prowadzą nas przez największe kataklizmy naszej epoki –masowe przesiedlenia, koszmar sowieckich łagrów, ludobójstwo i klęski głodu. Więcej o serii w „Do Rzeczy” pisze Piotr Zychowicz. „Do Rzeczy” wraca też do wyborów samorządowych. Tempo, w jakim zgaszono kryzys polityczny wokół wyborów samorządowych, pokazuje, że Platforma Obywatelska i mainstreamowe media są coraz skuteczniejsze w sterowaniu nastrojami społecznymi – pisze na łamach tygodnika Piotr Semka. W jego ocenie, kryzys demokracji związany z kontrowersyjnym sukcesem ludowców w wyborach zaczyna przypominać kryzysy PRL. Epoka rządów Platformy i PSL tym różni się od okresu sprzed 2007 r., że trwa rekordowo długo – już blisko dwie kadencje. Jednak jakościowa zmiana polega na czymś innym. Platforma wypracowała nieporównanie sprawniejsze techniki zamiatania kryzysów pod dywan z coraz większym zaangażowaniem mainstreamowych mediów. W przypadku ostatniego kryzysu wyborczego liczne nieprawidłowości nie wywołały poważnej dyskusji nad reprezentatywnością wyborów, a nawet nad zmianą zasad wyborczych – pisze publicysta „Do Rzeczy”. Zwraca uwagę, że w relacjach bagatelizowano kontrowersje i zastrzeżenia obu partii opozycji. „Wypadki listopadowe…” Piotra Semki – na łamach najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy”. Z kolei Rafał A. Ziemkiewicz podkreśla, że wyniki wyborów to zwycięstwo „Czerepacha”. Nigdy się nie pchał w światła reflektorów, przed kamery, na scenę czy mównicę. Wojna na górze, batalie pomiędzy postkomuną a post-Solidarnością, PiS a Platformą, salonem a „polskim ciemnogrodem” nie były i nie są jego wojnami, choć na każdej z nich potrafił skorzystać. W cieniu, po cichu, małymi kroczkami, ustawiał po swojemu sprawy w gminie i powiecie, w sejmiku, agencji, regionalnej kasie i urzędzie, borował dziury w prawie, załatwiał sobie to, czego potrzebował, u ministra. Wszystkim się przydawał i od każdego umiał coś wycyganić. I to on ostatecznie wygrał szumnie otrąbiane przez elity „25 lat wolności”. Jest dla III RP tym, kim dla PRL był Towarzysz Szmaciak – ostoją i ucieleśnieniem systemu – pisze publicysta „Do Rzeczy”. I dodaje, że musi użyć postaci fikcyjnej, stworzonej na użytek popularnego serialu, bo prawdziwi Czerepachowie – prototypy tego serialowego – nikomu nie są znani. Nie dlatego, że nie pełnią żadnych publicznych funkcji, ale dlatego, że pełniąc je, potrafią się nie wyróżniać, zniknąć gdzieś za wójtem, prezesem, lokalnym baronem, z którego protekcji korzystają. Więcej o rządach „Czerepacha” – w nowym „Do Rzeczy”. Tymczasem największym wygranym wyborów okazuje się Joachim Brudziński, który nie ma już konkurentów w walce o schedę po Jarosławie Kaczyńskim. Zbigniew Ziobro, zwany przez długi czas delfinem Kaczyńskiego, Adam Hofman, wspierany przez młodą gwardię, i właśnie Brudziński, strażnik interesów tzw. zakonu PC – to byli najbardziej wpływowi politycy PiS. Bezwzględni rywale w walce o dostęp do ucha prezesa partii, o zdobycie jego zaufania, wreszcie – o namaszczenie na politycznego następcę. Dziś po Ziobrze i Hofmanie w PiS nie ma już nawet śladu. We wrześniu, w zagadkowych okolicznościach, na emeryturę musiał odejść też Stanisław Kostrzewski, skarbnik PiS. Brudziński został zwycięzcą wewnętrznej wojny w partii. Niektórzy w partii spekulują, że to on zajmie fotel lidera, gdy odejdzie Kaczyński. Jest pewien problem. Mam inne polityczne marzenie. Chciałbym, gdy Jarosław Kaczyński będzie premierem, zostać wojewodą zachodniopomorskim - mówi tygodnikowi „Do Rzeczy” Joachim Brudziński, przewodniczący Komitetu Wykonawczego PiS. Więcej - w najnowszym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, że zamieszanie po ostatnich wyborach to wstęp do tego, co może się stać w przyszłym roku, gdy wybierane będą władze centralne. W zgiełku przekrzykiwań polityków i komentatorów  dotyczących wiarygodności procesu wyborczego, a także wyników głosowania – giną konkrety. A w interesie państwa jest, aby wyborcza kompromitacja się nie powtórzyła. Najbliższy sprawdzian już w przyszłym roku – przy okazji wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Co do tego czasu należy sprawdzić, wyjaśnić, naprawić? Przede wszystkim trzeba się zająć przyczynami wysokiego odsetka głosów nieważnych. Takie zestawienie wykonywano przy okazji poprzednich wyborów. Ale przepis nakazujący podawanie przyczyn nieważności głosów zniknął z nowego Kodeksu wyborczego, który obowiązuje od stycznia 2011 r. Kodeks przyniósł jeszcze jedną, istotną z punktu widzenia wyborów samorządowych, zmianę, na którą nikt nie zwrócił uwagi. Kandydatów do obwodowych komisji wyborczych zgłaszają pełnomocnicy poszczególnych komitetów wyborczych, ale – dodatkowo – w komisji mogą zasiadać jedynie osoby zameldowane na terenie gminy, w której znajduje się komisja. Oprócz tego nowy kodeks daje też możliwość wskazania swojego kandydata do komisji wójtowi. Ten przepis pozwala na ostateczne domknięcie i tak już mocno pozamykanych układów lokalnych. Czy do przyszłego roku uda się ponaprawiać system wyborczy? Więcej w nowym „Do Rzeczy”. Czy te wybory przesuwają nas w kierunku Białorusi? Nie, na Białorusi wybory są uczciwe. Tu są fałszowane. (…) Według wszystkich badań Aleksander Łukaszenka ma naprawdę takie poparcie, jakie wynika z wyborów. Czy nam się to podoba, czy nie, Białorusini lubią prezydenta, który wyjeżdża na lód i pokazuje, jak w hokeju strzela się bramki. Albo wsiada na traktor i instruuje, jak należy orać pole – mówi w rozmowie z „Do Rzeczy” Janusz Korwin-Mikke. Czy wynik jego ugrupowania to koniec marzeń o potędze nowej prawicy? W poprzednich wyborach samorządowych dostaliśmy trzy razy mniej głosów. Jeśli więc w tych uzyskaliśmy trzy razy więcej, to znaczy, że idziemy bardzo ostro w górę  – ocenia lider Kongresu Nowej Prawicy. I dodaje, że wybory samorządowe to nie są wybory dla jego wyborców. Nasi wyborcy chcą zmienić Polskę. A co można zmienić w radzie gminy czy powiatu? – pyta. Wywiad z Januszem Korwin-Mikkem – w najnowszym wydaniu tygodnik „Do Rzeczy”.   Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 1 grudnia 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 28 listopada E-wydanie WPROST już w niedzielę wieczorem. Także w aplikacji natywnej oraz w wersji audio (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Już w ten weekend czytelnicy będą mogli przeczytać poniedziałkowe wydanie tygodnika WPROST. Cyfrowa wersja magazynu od najbliższego wydania będzie dostępna w niedzielny wieczór. E-wydanie WPROST można czytać zarówno w systemie wydawcy (ewydanie.wprost.pl), u dystrybutorów prasy elektronicznej, jak i w aplikacjach na tablety i smartfony. Czytelnicy mają do dyspozycji zarówno wersję, która dokładnie odwzorowuje papierowe wydanie, jak i aplikacje natywne na iOS i Androida. Również w niedzielę o 20.00. w Audiotece będzie dostępna wersja dźwiękowa WPROST - www.audioteka.pl/wprost,podkategoria.html. Do tej pory e-wydanie WPROST było dostępne od poniedziałku rano, podobnie jak wydanie drukowane – w kioskach.  WPROST w wersji elektronicznej ukazuje się od 2007 r. Jest dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). Użytkownicy tabletów i smartfonów mogą czytać WPROST zarówno w aplikacji WPROST KIOSK (pdf), jak i w natywnej aplikacji WPROST, dostępnej w AppStore oraz Google Play.   Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN)   Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN)   WPROST w Audiotece: www.audioteka.pl/wprost,podkategoria.html (cena wydania - 4 PLN)   dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 28 listopada Gdy zakupy zaczynają być problemem (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Któż nie lubi robić zakupów? Z pewnością nie kobiety. Wychodzą ze sklepów zadowolone, z rękoma pełnymi toreb, mimo że portfel świeci pustkami. Pojawia się jednak pytanie: czy takie zachowanie to zwykła rozrzutność, czy może już zakupoholizm? Różnica pomiędzy rozrzutnością a zakupoholizmem polega na tym, że w przypadku osoby uzależnionej zakupy zawsze wiążą się z obniżeniem pewnego rodzaju napięcia. „Idę na zakupy, bo jestem zdenerwowana, zmęczona stresującym dniem lub źle się czuję i potrzebuję motywacji, a nie dlatego, że chcę mieć ładne ubranie” – wyjaśnia serwisowi infoWire.pl Katarzyna Kucewicz, psycholog z Centrum Psychoterapii Kucewicz&Piotrowicz. Zakupoholik odczuwa w sklepie potrzebę wydania wszystkich pieniędzy, które ma w portfelu. W zależności od tego, jak wiele wyda, tak duże będzie jego poczucie winy, które pojawia się tuż po odejściu od kasy. Osoba uzależniona czuje się wtedy zawstydzona, zła, przygnębiona. Zaczyna się oskarżać, że znowu jest nieodpowiedzialna. Po powrocie do domu zakupów zaś nie rozpakowuje, tylko chowa do szafy. Jest kilka sposobów, które pomogą w poradzeniu sobie z zakupoholizmem. Po pierwsze, zawsze tworzymy listę zakupów. Po drugie, nie używamy kart kredytowych, które dają złudne wrażenie, że wydawanych pieniędzy nie ma. Warto też ćwiczyć silną wolę. Jeśli jakaś rzecz się nam podoba, odłóżmy jej zakup na czas, gdy nasze wewnętrzne napięcie minie – radzi psycholog. Jeżeli to nie pomoże, trzeba udać się do specjalisty. Święta czy sytuacje, które wzmagają w nas chęć kupowania, mogą wywołać wrażenie, że każdy z nas traci kontrolę. Oczywiście wyjście z galerii z kilkoma torbami nowych rzeczy nie oznacza, że jesteśmy zakupoholikami. Warto jednak się tego wystrzegać i zachować umiar oraz zdrowy rozsądek. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 28 listopada Kiedy badać wzrok dziecka? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Wady wzroku u dziecka powinny być wykryte jak najwcześniej. Jeśli nie zostaną w odpowiednim czasie zdiagnozowane i skorygowane, mogą nie tylko mieć negatywny wpływ na naukę, lecz także prowadzić do powikłań i skutkować problemami z widzeniem do końca życia. Pierwszy raz do okulisty najlepiej udać się między 3. a 6. miesiącem życia dziecka. Można już wtedy ustalić nieprawidłowe ustawienie oczu i większe wady wzroku – mówi serwisowi infoWire.pl Piotr Toczołowski, specjalista optometrii klinicznej z Centrum Okulistycznego Nowy Wzrok. W tym okresie koniecznie muszą być przebadane dzieci, w których rodzinach występują np. niedowidzenie, leniwe oko czy wysokie wady wzroku (powyżej -6 i +6). Niektóre wady widzenia mogą być bowiem dziedziczone. Wszyscy rodzice powinni natomiast zwracać uwagę na zachowanie dziecka. Jeśli np. często zbliża się ono do telewizora, mruży oczy, nie widzi z daleka, nie chce pisać, rysować ani się uczyć – to znak, że z jego wzrokiem może być coś nie tak. Należy wówczas udać się na badania – radzi lekarz. Wzrok dziecka powinien być sprawdzany regularnie. Jeśli nie stwierdzono u niego żadnych wad – raz na 2 lata, natomiast jeśli ma ono problemy z widzeniem – zgodnie z zaleceniami okulisty. Warto wiedzieć, że gałka oczna u człowieka kształtuje się do ok. 21. roku życia, dlatego u dziecka nie należy przeprowadzać laserowej korekty wzroku. Jeśli wykryto u niego wadę widzenia, powinno korzystać z okularów i soczewek. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 26 listopada U nas mogą spokojnie studiować (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Na Politechnikę Gdańską przyjechała grupa 13 studentów z Ukrainy. Pochodzą z miast objętych działaniami militarnymi lub zagrożonych walkami. Jako stypendyści programu Polski Erasmus dla Ukrainy będą mogli u nas kontynuować naukę. Mariupol, Donieck, Ługańsk, Dniepropetrowsk – nazwy tych miast znane są w każdemu, kto na bieżąco śledzi sytuację na Ukrainie. Z nich właśnie pochodzą studenci, którzy kilka dni temu przyjechali do Gdańska i rozpoczną naukę na semestrze zimowym na kilku wydziałach PG. W styczniu do grupy dołączy jeszcze jedna osoba. Irina studiowała transport na Uniwersytecie w Ługańsku, zdobyła licencjat. Po IV roku studiów wraz z rodziną przeniosła się do Tarnopola, zamieszkali u znajomych, ponieważ życie w obwodzie ługańskim, który w dużej części kontrolują separatyści stało się nie do zniesienia. W między czasie jej uczelnia została zamknięta. Kiedy pojawiłą się szansa, by dokończyć studia magisterskie w Polsce, nie wahała się ani przez chwilę. W podobnej sytuacji są studenci z Doniecka. - Tam nie da się żyć, trwa regularna wojna – mówią. Wielu marzy, by po zakończeniu studiów zdobyć w Polsce pracę i ściągnąć do siebie rodziców. Taki plan ma na przykład Oleg, przyszły informatyk, którego rodzice pomieszkują kątem u znajomych, bo w czasie walk stracili swoje donieckie mieszkanie. Uniwersytet w Mariupolu jeszcze działa, choć miasto jest w zasadzie oblężone, ponieważ separatyści przejęli obwodnicę. -Zajęcia się toczą, ale cały czas towarzyszy nam poczucie zagrożenia. Gdzieś w tle słychać wybuchy, a ty siedzisz na wykładzie- mówią studenci z Mariupola. - Możliwość przyjazdu do Polski to dla nas ogromna szansa, by zmienić coś w życiu. Czym jest Polski Erasmus dla Ukrainy? Polski Erasmus dla Ukrainy to inicjatywa Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W ramach programu w tym roku na polskich uczelniach studiować będzie 85 ukraińskich studentów III lub V roku studiów, mieszkających na terenach działań militarnych. Stypendyści będą bezpłatnie uczyć się w Polsce przez dwa semestry. Dodatkowo otrzymają 900 zł stypendium na utrzymanie się. Uczelnie zobligowane są zapewnić im zakwaterowanie i intensywną naukę języka polskiego. Póki co do programu, obok Politechniki Gdańskiej, przystąpiło 19 uczelni. Są to m. in.: Uniwersytet Warszawski, Szkoła Główna Handlowa, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu, Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, Politechniki Wrocławska i Łódzka, Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytet Szczeciński. W sumie do Polski przyjechało już 50 studentów. Dlaczego właśnie Politechnika Gdańska? - Zaproszenie do programu przyszło w dobrym momencie. Na PG gościliśmy właśnie przedstawicieli ukraińskich uczelni – opowiada prof. Jacek Mąkinia, prorektor PG ds. współpracy i innowacji. -Entuzjazm i zainteresowanie tej grupy współpracą z Polską były dla nas bodźcem do pozytywnej odpowiedzi. Prorektor podkreślił również, że Ukraina to jeden ze strategicznych kierunków rekrutacji studentów zagranicznych dla PG. W Biurze Obsługi Studentów i Gości Zagranicznych PG od ponad roku pracuje Ukrainka. -Gdańsk wydaje się być tym naszym sąsiadom nie za bardzo „po drodze”, dużo bliżej mają uczelnie ze wschodnich województw Polski, tym bardziej cieszy zainteresowanie naszym miastem i politechniką – dodaje prorektor prof. Mąkinia. -Mam nadzieję, że będą chcieli kontynuować naukę u nas także po zakończeniu stypendium. Dlaczego studenci z Ukrainy zdecydowali się na PG? Wśród wymienianych przez nich powodów wyboru znalazły się m.in.: wysoka pozycja uczelni i poszczególnych kierunków rankingach, wielkość i wiek, a także uroda politechnicznego kampusu i miasta Gdańska. Z czternaściorga studentów, którzy w styczniu rozpoczną naukę na PG największa grupa będzie się uczyć na Wydziale Inżynierii Lądowej i Środowiska (kierunek transport oraz budownictwo), pozostali na Wydziale Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki oraz Chemicznym (technologie ochrony środowiska oraz technologia chemiczna) MNiSW zakłada, że z programu stypendialnego Polski Erasmus dla Ukrainy skorzysta łącznie 550 osób – 500 studentów oraz 50 doktorantów. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 26 listopada Koniec z e-papierosami w miejscach publicznych (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Około 3% Polaków używa e-papierosów. Jedni dlatego, że chcą rzucić palenie, drudzy – bo według przepisów można je „palić” dosłownie wszędzie. I choć nie ma jednoznacznych badań na temat szkodliwości e-papierosów, to Ministerstwo Zdrowia podejmuje z nimi walkę. Do niedawna nikt nie zakazywał korzystania z e-papierosów w miejscach publicznych, co wpływało korzystnie na opinię o urządzeniach. Jednak w coraz większej liczbie miejsc e-papierosów „palić” nie wolno. Zabronił tego np. Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie. Ministerstwo Zdrowia pracuje zaś nad wprowadzeniem prawa, które zakaże używania e-papierosów w miejscach publicznych i – co ważne – sprzedaży tych produktów nieletnim. E-papieros w swoim działaniu opiera się na podgrzewaniu znajdującego się w nim liquidu. W płynie tym zawarte są nikotyna, woda, glikol propylenowy i gliceryna. Nie ma wymogów prawnych, by liquid spełniał jakiekolwiek normy. Utrudnia to sprawdzenie, jaki wpływ ma e-papieros na zdrowie palacza. „Gdyby prawnie uznana była jedna, konkretna mieszanina liquidu, można byłoby rzetelnie określić jego właściwości i przeprowadzić odpowiednie badania” – mówi serwisowi infoWire.pl Arkadiusz Miller, internista Grupy LUX MED. Każdy producent wytwarza jednak własną substancję, przez co jej właściwości są trudne do ustalenia. Jest duża grupa osób, które twierdzą, że e-papierosy są zdrowsze od zwykłych papierosów. Co prawda podczas korzystania z urządzenia nie dochodzi do emisji szkodliwego dymu, ale nie wiadomo, jakie mogą być skutki wieloletniego, codziennego wdychania glikolu propylenowego i gliceryny. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 24 listopada Szukając najlepszej drogi rozwoju. Targi Pracy Olivia Business Centre na Uniwersytecie Gdańskim (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Jak zaplanować karierę? Który kierunek studiów wybrać? Jak stworzyć dobre CV? W czwartek 27 listopada na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego odbędą się Targi Pracy Olivia Business Centre. Od godziny 9.00 dziesięć uznanych firm mających siedziby w OBC przedstawi studentom oferty pracy, staży i praktyk. Targi potrwają do godziny 14.00. Firmy, które wezmą udział w targach to Allianz, Asunto, Bayer, Business Link, Competence Call Center, GBS Partners, Hays, Open Finance, PwC oraz Tax Care. - To będą już trzecie targi pracy organizowane przez OBC, ale pierwsze które odbędą się poza terenem centrum. Postanowiliśmy trochę zmienić formułę i zrobić wydarzenie otwarte. Uniwersytet Gdański jest jednym z naszych głównych partnerów, dlatego jako miejsce targów wybraliśmy jego największy wydział. Oczywiście do wzięcia udziału w targach zapraszamy wszystkich studentów i licealistów – mówi Paweł Pinker z Olivia Business Centre. O godzinie 11.00 w auli S209 rozpocznie się debata, w której wezmą udział Ewa Rojek (PwC), Cyprian Charytoniuk (HK Finance) oraz Adam Sikorski (Olivia Business Centre). Tematami rozmowy będą rozwój zawodowy, sytuacja studentów nauk humanistycznych na rynku pracy, zalety i wady poszczególnych kierunków studiów. Debata potrwa około 40 minut. Następnie Katarzyna Javaheri z kreatywnej agencji pracy Emply!me opowie, jak stworzyć CV, które przykuje uwagę pracodawcy oraz jakie są najczęstsze błędy popełniane przy tworzeniu tego dokumentu. - Wydarzenie może być szczególnie interesujące dla studentów pierwszego roku oraz licealistów zastanawiających się nad wyborem odpowiedniego kierunku studiów. W kwietniu, w ramach Festiwalu BOSS organizowanego przez Studenckie Forum Business Centre Club, na UG odbyła się konferencja o podobnej tematyce. Czwartkowa debata będzie kontynuować wątki, o które uczestnicy kwietniowej konferencji pytali najwięcej. Okazuje się, że takim zagadnieniom jak doradztwo zawodowe lub tworzenie CV poświęca się w szkole i na studiach niewiele czasu. Debata oraz późniejsza prelekcja potrwają tyle co jeden wykład. Warto skorzystać z tej okazji i posłuchać, jak eksperci z OBC dzielą się swoim wieloletnim doświadczeniem – mówi Paweł Pinker. Uczestnicy proszeni są o przygotowanie kilku kopii CV. Podczas targów pracy będzie możliwość skonsultowania jego treści z osobami prowadzącymi prelekcję na ten temat, jak i ekspertami z firmy Hays. Przy stoisku Hays będzie można przeprowadzić także treningową rozmowę rekrutacyjną. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 23 listopada Jarosław Kaczyński dla WPROST: wyjdziemy na ulice (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Te wyniki, które zostały już ogłoszone, są całkowicie niewiarygodne. (…) Mamy już nowy ustrój, który nie jest demokratyczny. Bo jeżeli nie ma wiarygodnego liczenia wyników wyborów, to znaczy, że nie ma systemu demokratycznego. Wtedy władza może rządzić w nieskończoność – ocenia rzeczywistość po wyborach samorządowych lider największej partii opozycyjnej. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – wywiad z Jarosławem Kaczyńskim. Ponadto w nowym WPROST: czy unieważnienie wyborów byłby koniec demokratycznego państwa prawnego, jak Polska zafundowała sobie wyborczy kryzys, co się dzieje w sztabach wyborczych prezydentów największych miast, dlaczego Polska Akcja Humanitarna zatrudnia pięcioro księgowych, jak Polacy sami się leczą i kto rządzi Unią Europejską.  Demokracja jest tam, gdzie opozycja może w drodze uczciwych wyborów przejąć władzę. A jeśli opozycja faktycznie nie może przejąć władzy, tam demokracji nie ma  – mówi w rozmowie z Anną Gielewską prezes Prawa i Sprawiedliwości. Dlaczego zatem politycy PiS nawołują do udziału wezmą udział w drugiej turze? Bo nie chcemy dawać prezentu drugiej stronie. Wzywamy, żeby we wszystkich miejscach, gdzie to jest możliwe, przeciwstawiać się kandydatom PSL i PO, nawet tam, gdzie ich kontrkandydatami są ludzie bardzo nam odlegli, których dotąd w sposób uzasadniony krytykowaliśmy. Wszystko lepsze od tego, co się w tej chwili Polsce stało – mówi Jarosław Kaczyński. Jednocześnie zapowiada, że PiS podejmie akcję zaskarżania wyników wyborów samorządowych. Planujemy też w Warszawie demonstrację, ale dobrze przygotowaną, nie na łapu-capu – dodaje. - Ta sprawa będzie nieustannie żyła, bo chcemy żyć w demokratycznym państwie, być obywatelami, a nie poddanymi. Tam, gdzie się fałszuje wybory i władza jest oderwana od społeczeństwa, obywatel jest poddanym. Prezes Prawa i Sprawiedliwości zapowiada też akcję w parlamencie oraz akcję międzynarodową w OBWE i Parlamencie Europejskim. Wywiad z Jarosławem Kaczyńskim – na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST. Unieważnienie wyborów byłby koniec demokratycznego państwa prawnego – mówi z kolei poseł Ryszard Kalisz, założyciel stowarzyszenia Dom Wszystkich Polska. Podkreśla, że  Polsce wybory przeprowadzają PKW i system organów wyborczych, czyli przede wszystkim komisarze wyborczy. PKW i komisje wyborcze składają się z sędziów, czyli przedstawicieli trzeciej władzy. Właśnie po to, żeby to się odbywało w sposób całkowicie uczciwy. To, co chcą zrobić Miller z Kaczyńskim, jest złamaniem tego systemu – ocenia polityk. Podkreśla, że każda niezadowolona osoba może złożyć protest i ten protest zostanie rozpatrzony przez sąd okręgowy. Choć przyznaje, że sposób przeprowadzenia tych wyborów jest kompromitujący. Rozmowa Agnieszki Burzyńskiej z Ryszardem Kaliszem – w nowym WPROST.  We WPROST także o tym, czy państwo może się najeść większego wstydu niż urządzić sobie taki cyrk na hucznie obchodzonych 25. urodzinach. Stało się to, co przy aferze taśmowej. Otworzyły się drzwi i od środka możemy zobaczyć, jak wygląda działanie państwa. Nie ma się czym chwalić. Efekt jest tym bardziej piorunujący, że sprawa dotyczy wyborów. Ich wyniki nigdy wcześniej nie były w Polsce przedmiotem tak silnej kontrowersji. Nigdy nie pojawiły się tak mocno uzasadnione zarzuty o nieprawidłowości, ale też podejrzenia fałszerstw na tak dużą skalę. Powszechnie zburzone zostało zaufanie co do prawdziwości wyborów. To w historii III RP przykra nowość – piszą Cezary Bielakowski i Michał Majewski. Kto zawinił? Lista jest długa. Są na niej trybunały, sądy, politycy, tajne służby, administracja. Sama PKW, która wyrosła do rangi symbolu, sprawia wrażenie miejsca, w którym czas się zatrzymał lata temu. Osobny świat. 388 osób na etatach, średnia pensja ponad 5 tys. zł. Informacje o finansach partii leżą na strychu w szarych teczkach pokrytych. W sumie, gdyby ktoś wpadł na taki pomysł, mógłby to sobie zabrać do domu – piszą dziennikarze WPROST. PKW nie wygląda tak od roku, pięciu czy siedmiu lat, ale dłużej. Wykoślawiała się latami, pękła w zeszłą niedzielę. Czy za pięć dwunasta można było coś zrobić, żeby nie dopuścić do katastrofy – o tym w nowym WPROST. We WPROST również o tym, że sztaby wyborcze zasiedziałych prezydentów największych miast zastanawiają się, czemu jest tak źle, skoro miało być tak dobrze. PO szykuje się do boju o miasta w drugiej turze, ale czuje na karku oddech Prawa i Sprawiedliwości. W sztabie Platformy trwają gorączkowe narady, jak ratować stolicę. Problem polega na tym, że w kwestii promowania swojej kandydatki sztabowcy mogą zrobić niewiele. Wobec braku wsparcia z centrali, w minionym sztab prezydent stolicy podjął desperacką decyzję wysłania kandydatki na ulice miasta. Akcja miała pokazać, że kandydatka jest bezpośrednia i nie ukrywa się przed ludźmi za murami ratusza. Wyszło średnio. We Wrocławiu trwa akcja: wszystkie ręce na pokład. Słaby wynik wieloletniego włodarza miasta Rafała Dutkiewicza zaskoczył i sztabowców, i samego kandydata, którego popiera PO. W Poznaniu w dniu wyborów mit niezatapialnego prezydenta Poznania też zaczął się kruszyć. Jak wygląda druga cześć kampanii w największych polskich miastach we WPROST pisze Olga Wasilewska. Na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST także o polskiej hojności i pomaganiu. Bo Polacy są hojni, ale akcyjnie. Majdan to była akcja. Teraz, kiedy potrzeba systematycznej pomocy, takiej, żeby ludzie mogli przetrwać zimę, to jest kłopot. Chciałabym, żeby każdy interesował się tym, jaki jest świat, w którym żyje, i miał świadomość, że ma wpływ na ten świat – mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti Janina Ochojska, szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej. I dodaje, że łatwiej dawać na kulturę albo na chore dzieci niż na Ukrainę czy Kurdów. Wśród darczyńców PAH nie ma nikogo z pięćsetki najbogatszych Polaków. Ale są też sytuacje, w których PAH nie przyjmuje wsparcia. Ochojska komentuje też emocje, które ostatnio powstały wokół działalności różnych fundacji, m.in. Jerzego Owsiaka. Uważam, że Jurek jest czasami gwałtowny, emocjonalny, wybuchowy (…) Jednak nie bałabym się o pieniądze, które dostaje do dyspozycji od ludzi. Gdyby oszukiwał, to naprawdę musiałby być głupi. Zniszczyłby coś, co budował przez tyle lat. Bronię go z czystym sumieniem – mówi. I dodaje, że jak się coś robi związanego z pieniędzmi, to zawsze są jakieś plotki. Wie pani, jakich pracowników jest najwięcej w PAH? Księgowych. Aż pięciu, do tego sześciu koordynatorów finansowych rozliczających projekty i jeden analityk finansowy – opowiada. Wywiad z Janiną Ochojską – w nowym WPROST. We WPROST również o tym, jak Polacy sami się leczą. Tabletki przeciwbólowe Polak kupuje na stacji benzynowej, a lek na przeziębienie – w osiedlowym dyskoncie. Jeśli coś mu dolega, sięga po cudowny specyfik z reklamy: na dobry sen, na potencję, na ból kolana. Według niedawno opublikowanego raportu firmy badawczej PMR w 2013 r. rynek produktów OTC w którego skład wchodzą zarówno leki sprzedawane bez recepty, jak i suplementy diety, osiągnął wartość 9,6 mld zł, czyli blisko osiem procent więcej niż w roku poprzednim. Pacjenci nie czytają ulotek i nie konsultują brania leków z żadnym specjalistą. A tymczasem niesteroidowe leki przeciwzapalne (czyli na przykład ibuprofen) zwiększają ryzyko udarów i zawałów, z kolei paracetamolu nie powinny przyjmować osoby nadużywające alkoholu, a leki na przeziębienie podnoszą ciśnienie. Farmaceuci chcą zakazu sprzedaży leków w spożywczakach, kioskach i na stacjach benzynowych. Polski Związek Producentów Leków bez Recepty (PASMI) straszy, że to ograniczy dostęp do leków kilkunastu milionom pacjentów. O lekach bez recepty i o tym, jak z nich korzystamy – w nowym WPROST. Na łamach WPROST także o nowej Komisji Europejskiej. Jej skład i osoba przewodniczącego pokazują, że unijne elity już nawet nie bawią się w pozory. W Europie najwięcej do powiedzenia mają dziś lobbyści. O kogo chodzi? Komisarz ds. usług finansowych jeszcze do niedawna jako lobbysta z 30-letnim doświadczeniem obsługiwał banki i instytucje sektora finansowego. Jako minister edukacji w brytyjskim rządzie próbował sprzedać szkolne boiska firmie Tesco. Komisarz ds. klimatu, w Hiszpanii nazywany naftowym baronem, jako lobbysta reprezentował firmy z branży energetycznej. Komisarz ds. środowiska, gospodarki morskiej i rybołówstwa do niedawna był członkiem zarządu maltańskiego oddziału holdingu Betfair, największego bukmachera w sieci. Komisarz ds. badań, nauki i innowacji, pracował m.in. dla Goldman Sachs w dziale fuzji i przejęć. Komisarz ds. euro i dialogu społecznego, wiceprzewodniczący Komisji, był premierem Łotwy, gdzie trwa antykorupcyjne dochodzenie w sprawie preferencyjnych kredytów, jakie firma jego żony miała otrzymywać od państwowego banku. Komisarz ds. sprawiedliwości, konsumentów i równouprawnienia płci to prawa ręka czeskiego wicepremiera najbogatszego Czecha, kontrolującego liczne media. Jeśli dorzucić do tego fakt, że w dzielnicy europejskiej w Brukseli pracuje 30 tys. lobbystów, czyli niewiele mniej niż urzędników, powstaje pytanie, kto rządzi Unią. Próba odpowiedzi – na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 24 listopada 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne wraz z e-tygodnikiem WPROST  BIZNES, którym w tym tygodniu o polskich start-upach, które podbijają świat oraz o szwajcarskim referendum ws. rezerw finansowych, które może zmienić kurs franka. WPROST BIZNES  jest dostępny w systemie dystrybucji e-wydań wydawcy na stronie: ewydanie.wprostbiznes.pl oraz u wszystkich dystrybutorów prasy cyfrowej oraz w aplikacjach natywnych na urządzenia mobilne w AppStore i Google Play. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 23 listopada ?Do Rzeczy?: wybory samorządowe 2014. Wielkie oszustwo (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Kiedy późno wieczorem w niedzielę w jednej ze stacji telewizyjnych komentowałem sondażowe wyniki wyborów samorządowych, nie spodziewałem się, że pierwszy raz od 25 lat głównym problemem będzie niemożność ustalenia prawdziwych rezultatów głosowania (…). A jednak stało się to, co się nie miało prawa stać – pisze we wstępniaku do najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy” redaktor naczelny Paweł Lisicki. W nowym numerze tygodnika „Wybory samorządowe 2014. Wielkie oszustwo”. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: co wyniki wyborów oznaczają dla Platformy Obywatelskiej, czy Andrzej Duda jest bez szans w walce o prezydenturę i jak (nie) działa polska ochrona kontrwywiadowcza. Wiarygodność wyborów w Polsce, mających być fundamentem demokracji, po latach agonii właśnie skonała w bólach. Paraliż systemu informatycznego, wybrakowane karty do głosowania, na których nie wydrukowano nazw konkurencyjnych dla władzy ugrupowań, epidemia głosów nieważnych. Państwo nie tylko nie zdało egzaminu. Polacy padli ofiarami wyborczej mistyfikacji – pisze w najnowszym „Do Rzeczy” Wojciech Wybranowski. Przypomina, że w czwartek wieczorem w kilku miastach Polski setki ludzi wyszło na ulice w proteście przeciw wyborczym fałszerstwom. Skala protestu pokazuje dobitnie, że zwłaszcza młodzi Polacy uważają głosowanie za zmanipulowane, nie akceptują jego wyniku, a wybrane w tych skompromitowanych wyborach osoby nie będą miały mandatu społecznego do sprawowania władzy. Ale pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się już kilka godzin po otwarciu lokali wyborczych. Do kilkudziesięciu komisji wyborczych dostarczono karty do głosowania, na których nie umieszczono niektórych kandydatów i partii politycznych. Były też liczne przypadki kserowania kart do głosowania, wrzucania dodatkowych z zaznaczonymi krzyżykami do urny, wydawania wyborcom kart z już zaznaczonymi głosami czy handlu głosami. Przebieg wyborów samorządowych w Polsce może budzić poważne zastrzeżenia co do ich wiarygodności, kompromituje państwo polskie i organy za ich zabezpieczenie odpowiedzialne – konkluduje publicysta „Do Rzeczy”.  To, co się wydarzyło, komentuje na łamach „Do Rzeczy” również prof. Wiesław Johann, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Trzeba na to spojrzeć przez pryzmat podstawowych praw politycznych każdego z nas – praw do referendów i wyborów. Chodzi więc o istotę sprawowania władzy przez naród, czyli o podstawową zasadę państwa demokratycznego – co jest zapisane w konstytucji – mówi w rozmowie z Mariuszem Staniszewskim. I dodaje, że tym razem zrobiono wszystko, byśmy nie mogli ze swojego prawa skorzystać. Fundamentem demokracji jest zaufanie do władzy. Władza wybrana w taki sposób nie może tego zaufania zyskać. Nie mamy pewności, że rządzić będą ludzie, którzy zostali rzeczywiście wybrani – podkreśla prof. Johann. Dodaje też, że kiedy w stanie wojennym irytowały go wydawane przez sądy wyroki, mówił, że musi je szanować, ale może się z nimi nie zgadzać. Podobnie jest teraz. Mamy takie wyniki, jakie mamy. Szanuję działania władzy publicznej, bo jest to władza umocowana w konstytucji, ale sprzeciwiam się temu, co ona robi – jako prawnik, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego i obywatel. Straciłem do niej zaufanie, bo Państwowa Komisja Wyborcza jest organem państwa. Nie wierzę w prawdziwość tych wyborów – mówi. Cała rozmowa – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. Pierwszy raz od 1989 r. poważny zarzut fałszowania wyborów doprowadził do kryzysu politycznego. Te wybory powiedziały nam jednak o Polsce znacznie więcej. Najważniejsze fakty w nowym „Do Rzeczy”  porządkuje Piotr Gursztyn. Jego zdaniem, ogromny rozdźwięk między wynikami powyborczego exit poll a pojawiającymi się komunikatami na temat oficjalnych zwycięzców w wyborach sejmikowych został spotęgowany wyjątkową nieudolnością Państwowej Komisji Wyborczej i licznymi doniesieniami o „nieprawidłowościach” podczas głosowania oraz liczenia głosów. To pierwszy tak poważny kryzys demokracji w Polsce. Wprawdzie w 2007 r. „Gazeta Wyborcza” wzywała obserwatorów OBWE do przyjrzenia się wyborom parlamentarnym w Polsce, ale nikt potem nie podważał wyniku wyborów, w których i tak wygrała opozycyjna wtedy PO. Inna sytuacja była w 2010 r., gdy odsetek głosów nieważnych w województwie mazowieckim wyraźnie przewyższył średnią krajową. Można założyć, że zlekceważenie tamtych nadużyć, a szczególnie brak reakcji ze strony Państwowej Komisji Wyborczej wzbudził przekonanie, że bezkarność w manipulowaniu wyborami popłaca – zauważa Gursztyn. Dzisiaj trudno przewidzieć, jaki będzie efekt błyskawicznie narastającego braku wiary w czystość procesu wyborczego w Polsce, ale też trzeba przypomnieć, że nie mieliśmy do czynienia z czymś takim nawet w najbardziej gorących wyborach, na przykład prezydenckich w 1995 r. czy parlamentarnych w latach: 2001, 2005, 2007. Co tegoroczne wybory mówią o stanie polskiej demokracji – o tym w nowym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” też o tym, że zatrważająca nieudolność PKW (i całego Krajowego Biura Wyborczego) nie byłaby takim zmartwieniem, gdyby Polska była normalnym krajem. Co to takiego normalny kraj? Taki, w którym największy nawet błąd jednego urzędu, największa katastrofa wynikająca z jednostkowej indolencji, z czasowego przyćmienia umysłu, czasem nawet korupcji lub ze złej woli, mogą zostać szybko naprawione, bo istnieje system, który jest w stanie efekty takiego pojedynczego horroru naprawić. Po krytycznym wyjątku system powraca do normalności – pisze w tygodniku Piotr Gociek. W Polsce jest inaczej – katastrofa jest normą i to jest prawdziwy powód do bicia na alarm. Fala kulminacyjna nieudolności, głupoty, marnotrawstwa publicznych pieniędzy oraz karygodnej beztroski przekroczyła wszelkie stany alarmowe i nie widać, co mogłoby ją zatrzymać. Zamiast zadawać pytania w stylu: „Jak to jest możliwe, że nagle PKW została sparaliżowana?”, powinniśmy zdziwić się z innego powodu. Jak to jest możliwe, że przez tyle lat w ogóle jakoś działała? Jak może normalnie funkcjonować organ, który wydaje 22,8 mln zł na pensje, a 470 tys. zł na najważniejszy element systemu wyborczego, czyli system zliczania głosów? – pyta retorycznie publicysta „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” również o tym, że Ewa Kopacz dobrym wynikiem PO w wyborach samorządowych miała potwierdzić swoje przywództwo. Pokazać, że bez Donalda Tuska partia może nadal wygrywać i że jest skuteczna. Tymczasem wyniki wyborów nieco skomplikowały sytuację. Z Donaldem Tuskiem wygrywało się łatwiej – stwierdziła w Radiu RMF FM dzień po wyborach Małgorzata Kidawa-Błońska, obecnie sekretarz stanu w KPRM. I choć później tłumaczyła, że wcale nie miała na myśli tego, co powiedziała, niechcący ujawniła to, o czym część jej kolegów od wielu dni szepcze po kątach. Miał być efekt Kopacz, wyszedł defekt Kopacz – żartują między sobą politycy PO. Czy to coś zmienia? Chyba nie, na razie – odpowiada jeden z posłów PO. Przy czym „na razie” to kluczowe słowa w tej układance. Więcej o tym, co dla PO oznaczają wyniki wyborów – w nowym „Do Rzeczy”. W nowym „Do Rzeczy” także, niejako na marginesie rozważań wyborczych, o tym, czy Andrzej Duda, niedawno desygnowany kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta, ma szansę w starciu z Bronisławem Komorowskim. Celem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, zdaniem wielu obserwatorów, była minimalizacja strat. Sądzą oni, że PiS nie potrafi znaleźć nikogo, kto mógłby zagrozić Bronisławowi Komorowskiemu. A więc prezes partii, nominując polityka relatywnie młodego, bez specjalnego doświadczenia i osiągnięć, godzi się z jednej strony z porażką, aby z drugiej, nie tworząc złudnych oczekiwań, osłabić jej znaczenie. Czy jest tak w istocie i czy rzeczywiście Duda nie ma szans w konfrontacji z Komorowskim? – zastanawia się Bronisław Wildstein. Jego zdaniem, traktując politykę merytorycznie, należałoby uznać, że to prezydent Komorowski nie powinien wygrać następnych wyborów. Jest przecież politykiem rządzącej partii, o której prawda coraz powszechniej zaczyna docierać do Polaków. I nawet jeżeli usiłował wywoływać wrażenie dystansu między sobą a swoim byłym ugrupowaniem, każda bliższa analiza jego działań dowodzi, że jest z nią nadal mocno związany. Więcej – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, że ochrona kontrwywiadowcza naszego kraju jest fikcją. Przed dniem Wszystkich Świętych w Centralnym Ośrodku Szkolenia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Emowie pod Warszawą odkryto, że administrator sieci komputerowej drukował dokumenty niejawne. Miał on dostęp do znacznie większej ilości informacji niż zatrzymane niedawno dwie osoby podejrzewane o szpiegostwo na rzecz Rosji. Zamiast wdrożyć wobec informatyka postępowanie dyscyplinarne – odwieziono go do szpitala psychiatrycznego w Tworkach. Tam go nie przyjęto, twierdząc, że jest zdrowy. Tydzień temu mężczyzna opuścił szpital i powrócił do Emowa, gdzie zajmuje służbowe mieszkanie. Z informacji, do których dotarł Cezary Gmyz, wynika, że w sprawie interweniowali członkowie kierownictwa ABW, argumentując, że ze względu na sytuację rodzinną nie powinno się go wydalać ze służby. ABW stara się bagatelizować sprawę, twierdząc, że administrator sieci drukował jedynie testy, chcąc bezproblemowo zdać egzaminy. Informatorzy „Do Rzeczy” twierdzą jednak, że sprawa może być poważniejsza. Więcej – w najnowszym wydaniu tygodnika. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 24 listopada 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 21 listopada Jesienią i zimą wzrasta ryzyko kradzieży z włamaniem. ERGO Hestia radzi: sprawdź jak właściwie zabezpieczyć mienie (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Ubezpieczenie mieszkania zapewnia nam spokój. W przypadku szkody otrzymamy rekompensatę, która pozwoli na kupno skradzionych przedmiotów. Jednak, aby uzyskać odszkodowanie nie wystarczy tylko podpisana polisa. Pamiętaj, że powinieneś także właściwie zabezpieczyć się przed włamaniem - zgodnie z zapisami Ogólnych Warunków Ubezpieczenia. Choć liczba stwierdzonych przez Policję kradzieży z włamaniem od 2010 roku maleje, to wciąż pozostaje na wysokim poziomie. Okres jesienno-zimowy ułatwia złodziejom zadanie – dni są coraz krótsze, a my bardziej zmęczeni i mniej czujni. Eksperci ERGO Hestii radzą, jak skutecznie zabezpieczyć mienie. Jak zabezpieczyć mienie przechowywane w mieszkaniu lub domu? W trakcie procesu likwidacji, każdą szkodę weryfikujemy pod kątem tego, w jaki sposób dane zabezpieczenie lub jego brak miało wpływ na jej powstanie. Bierzemy pod uwagę np. to czy domownicy byli w domu i jakie były okoliczności całego zdarzenia – wyjaśnia Anita Zygarowska, Specjalista ds. Likwidacji Szkód w ERGO Hestii. Eksperci ERGO Hestii wskazują, które z wymaganych ogólnymi warunkami ubezpieczenia obowiązki, najczęściej powodują brak możliwości wypłaty oraz jak ich właściwie dopełnić. Drzwi zewnętrzne - tylko pełne! Wejścia do domu bądź mieszkania powinny być zabezpieczone prawidłowo osadzonymi, pełnymi drzwiami zewnętrznymi. Drzwi muszą być zamknięte na co najmniej dwa zamki wielozastawkowe albo jeden posiadający certyfikat wykonania zgodnie z klasą odporności na włamanie lub zamek wielopunktowy. Nie zapomnij o garażu! Równie dokładnie należy zadbać o wejście do garażu, piwnicy lub innego pomieszczenia gospodarczego. Każde z nich powinno zostać zabezpieczone drzwiami zamkniętymi na co najmniej jeden zamek wielozastawkowy, kłódkę wielozastawkową, elektryczny system zamykania lub inny system zabezpieczenia posiadający klasę odporności na włamanie, z wyłączeniem wejść stanowiących jednocześnie wejście do domu jednorodzinnego. Pamiętaj o zamknięciu balkonu! Drzwi balkonowe, tarasowe o konstrukcji drzwi balkonowych muszą być właściwie osadzone. Drzwi rozszczelnione/uchylone nie są uznawane          za zamknięte. Przy każdej szkodzie kradzieżowej występujemy o notatkę Policji, która powinna być powiadomiona o zdarzeniu przez Poszkodowanego. W przypadku kiedy brakuje jednoznacznych śladów wskazujących na włamanie, dopiero po otrzymaniu notatki lub zleceniu wglądu w akta Policji, możliwe jest wydanie decyzji w sprawie – mówi Anita Zygarowska, Ekspert ERGO Hestii. O czym warto pamiętać prowadząc firmę? Eksperci ERGO Hestii wskazują, że najczęstszą przyczyną sytuacji w których ubezpieczyciel nie może wypłacić odszkodowania właścicielom firm, jest nieprawidłowe zabezpieczenie mienia znajdującego się poza lokalem. Wysokość ogrodzenia ma znaczenie. Sprawdź czy ogrodzenie miejsca w którym pozostawiasz mienie nie jest uszkodzone – nie powinno być ono przerwane czy niepełne. Pamiętaj, że wysokość ogrodzenia – niezależnie czy jest to parkan, siatka druciana czy płot, powinna wynosić co najmniej 160 cm Brama musi być zabezpieczona. Zabezpiecz bramę prowadzącą na teren przechowywania mienia co najmniej jednym zamkiem wielozastawkowym lub kłódką (musi ona posiadać odpowiedni certyfikat zgodności). Umowa z firmą ochroniarską nie wystarczy. Plac lub parking na którym przechowujesz mienie powinien być oświetlony w porze nocnej. Niezbędny jest jego stały dozór. Warto pamiętać, że mówiąc    o stałym nadzorze mamy na myśli obecność ochroniarza. W takiej sytuacji nie wystarczy jedynie umowa podpisana z firmą ochroniarską. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 20 listopada Raport Rynek health & wellness w Polsce 2014 (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Dobre prognozy dla kategorii naturalnych produktów żywnościowych i kosmetycznych. Wśród Polaków rośnie popularność produktów zdrowych, ekologicznych, dietetycznych.Warszawa, 20 listopada 2014 r. – Prawie połowa respondentów (43 proc.) deklaruje, iż jeżeli ma wybór, sięga po produkt ekologiczny, a dla ponad połowy zawartość tłuszczu i cukru ma znaczenie przy wyborze produktu.W ciągu ostatnich trzech miesięcy 97 proc. nabywców kupiło spożywczy produkt funkcjonalny. Produkty funkcjonalne lub prozdrowotne to artykuły, które towarzyszą nabywcom na co dzień i nie są kupowane jedynie z powodu konkretnej diety. Nabywcy postrzegają je jako artykuły wspomagające zdrowie, a w szczególności poprawiające funkcjonowanie układu pokarmowego.Z raportu wynika, iż nabywcy mający dzieci częściej niż pozostali kupują takie produkty jak: funkcjonalna woda smakowa, prozdrowotne syropy do rozcieńczenia oraz kawa z dodatkami funkcjonalnymi.W ciągu ostatnich trzech miesięcy 73 proc. nabywców kupiło spożywczy produkt ekologiczny. Połowa z nich deklaruje kupowanie eko produktów przynajmniej raz w tygodniu. Głównym powodem ich zakupu jest uniknie szkodliwych składników w pożywieniu oraz z troska o zdrowie. Spośród tego rodzaju produktów największy odsetek nabywców kupuje jaja, świeże warzywa i owoce oraz jogurty, kefiry. Najczęściej produkty ekologiczne kupowane są w hipermarketach, ale co czwarta osoba kupuje je już w dyskoncie.W tym samym okresie 75 proc. nabywców dokonało zakupu produktu dietetycznego, a blisko 70 proc. sięgnęło po naturalny artykuł kosmetyczno-chemiczny, nie zawierający parabenów, silikonów oraz innych konserwantów.Tak wysokie odsetki osób sięgających po zdrowe produkty świadczą o pozytywnych zmianach w świadomości i postawach Polaków – zarówno prozdrowotnych, jak i proekologicznych.Informacje o badaniuBadanie zostało przeprowadzone metodą CAWI przy wykorzystaniu Access Panelu GfK (panel internetowy, do którego paneliści są rekrutowani off-line, obecnie liczy on ponad 126 tys. panelistów). Wielkość próby podstawowej N=1000. Badanie było realizowane z mieszkańcami: Gdańska, Katowic, Krakowa, Poznania, Warszawy, Wrocławia. Opis konsumentów: osoby w wieku 18-65 lat; osoby kupujące przynajmniej jedną z czterech kategorii health & wellness. Dane zostały zebrane między 10 a 16 lipca 2014 roku. W badaniu został wykorzystany model segmentacji nabywców kategorii health & wellness przeprowadzonej przez GfK Polonia. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 20 listopada MAKRO partnerem SZLACHETNEJ PACZKI (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Warszawa, 20 listopada 2014 r.: Już po raz czternasty tysiące polskich rodzin otrzyma wsparcie w ramach SZLACHETNEJ PACZKI. W tym roku MAKRO Cash & Carry, jako jedyna sieć hurtowa, po raz kolejny została partnerem akcji. Sieć hurtowni MAKRO po raz kolejny czynnie włączyła się w akcję. Oprócz wsparcia finansowego, firma podjęła dodatkowe działania zachęcające swoich klientów do przyłączenia się do projektu oraz ułatwiające skompletowanie paczki. W ramach współpracy MAKRO wyjątkowo umożliwi darczyńcom i wolontariuszom skorzystanie z korzystniejszych cenowo zakupów w swoich hurtowniach, co na co dzień nie jest możliwe z uwagi na konieczność posiadania karty Klienta MAKRO. Dla wszystkich, którzy chcą pomóc i tak jak MAKRO dołączą do SZLACHETNEJ PACZKI przygotowaliśmy specjalne kody umożliwiające wejście do hurtowni MAKRO na terenie całej Polski. Dzięki temu będą oni mogli skorzystać z oferty, która dotychczas była dostępna tylko dla właścicieli firm i co równie ważne, w jednym miejscu skompletować całą zawartość paczki dla wybranej rodziny. Warto pamiętać, że na listach potrzeb rodzin znajdą się nie tylko produkty spożywcze, ale również prośby o chemię gospodarczą, ubrania, artykuły szkolne czy RTV/AGD. Jestem przekonany, że nasza bogata oferta ułatwi darczyńcom przygotowanie ich paczek – mówi David Boner, Prezes MAKRO Cash & Carry. Kody kreskowe znajdują się na liście potrzeb danej rodziny (listę można wydrukować po wybraniu rodziny na www.szlachetnapaczka.pl) oraz na ulotkach dołączonych do zakupów zrobionych w sklepie internetowym MAKRO. Jeden kod umożliwia wejście dla wszystkich osób zaangażowanych w przygotowanie danej paczki. Dodatkowo we wszystkich halach znajdą się materiały marketingowe promujące akcję oraz zachęcające do włączenia się do akcji i wsparcia potrzebujących rodzin. Ich lista dostępna będzie od 22 listopada br. na stronie SZLACHETNEJ PACZKI. - Współpraca z MAKRO to coś więcej niż zwykłe partnerstwo. Cieszymy się, że teraz jesteśmy jedną drużyną, która razem z tysiącami wolontariuszy, darczyńcami i dobroczyńcami z całej Polski zmienia świat na lepsze - mówi Linda Czerner, p.o. Dyrektor Działu Budowania Relacji Partnerskich Stowarzyszenia WIOSNA.     dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 18 listopada Czy w Polsce potrzebna jest elektrownia jądrowa? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    85% energii elektrycznej w Polsce powstaje z węgla. Niestety, wydobycie surowca jest drogie, a jego wykorzystywanie nieekologiczne. Rząd planuje wybudować elektrownię jądrową. Pomysł ten nie wszystkim się podoba. Energia atomowa to energia ekologiczna. Cechuje ją brak emisji dwutlenku węgla (CO2), pyłów (PM), dwutlenku siarki (SO2), tlenków azotu (NOX), metali ciężkich i innych zanieczyszczeń pyłowo-gazowych. Polska jest jednym z nielicznych krajów w Europie bez elektrowni atomowej. Program polskiej energetyki jądrowej ma to zmienić. „Dokument przewiduje 4 scenariusze. W podstawowym zakłada się, że energetyka jądrowa ma dostarczać 10% energii. Jest i taki, który mówi o 60%” – informuje Daria Kulczycka, dyrektor Departamentu Energii i Zmian Klimatu w Konfederacji Lewiatan. Przedsiębiorcy chcą mieć zapewnione dostawy prądu. W sytuacji, gdy ciągle słyszy się, że energii może zabraknąć albo będzie ona bardzo droga, trudno podejmować decyzje rozwojowe i strategiczne – mówi serwisowi infoWire.pl ekspertka. „Który z wariantów zostanie zrealizowany, nie wiemy, ale oczekujemy od rządu, że po namyśle i przeliczeniu kosztów instalacji podejmie decyzję o budowie elektrowni” – dodaje. Według World Nuclear Industry Status Report budowa elektrowni jądrowych to inwestycja długotrwała i droga, również jeśli chodzi o produkcję energii. Jak zaznacza dr Andrzej Kassenberg z Instytutu na rzecz Ekorozwoju, świat idzie w kierunku energetyki odnawialnej. Inwestycje z nią związane tanieją o 7-9% rocznie. Sami produkujemy energię, jej nadwyżki oddajemy elektrowni, a jeśli zabraknie nam prądu, to pobieramy go z sieci – to jest model, który będzie funkcjonował w przyszłości. „Mamy ok. 200 tys. mikroinstalacji. Stworzenie korzystnych warunków dla obywateli spowodowałoby wzrost ich liczby do 2 mln. Ludzie mogliby mieć panele słoneczne, małe biogazownie i wiatraki, pompy ciepła albo układy hybrydowe. To wszystko przyczyniłoby się do powstania ok. 60 tys. miejsc pracy” – dodaje ekspert. Program polskiej energetyki jądrowej zakłada, że do końca 2016 r. będzie ustalona lokalizacja elektrowni, a 2 lata później ma być gotowy projekt techniczny oraz – uzyskane niezbędne opinie i decyzje. Trzeci etap (lata 2019-2024) to czas na zdobycie pozwolenia na budowę pierwszej elektrowni jądrowej. Druga ma być gotowa w 2035 r. Obie mają dać 6 tys. MW mocy. Czy plany zostaną wcielone w życie, nie wiadomo. Być może stanie się tak jak z planami wykorzystania energii atomowej w Żarnowcu, gdzie elektrownia miała działać już w 1992 r. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 16 listopada WPROST ? drobne cwaniaczki (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Posłowie skutecznie nauczyli się korzystać z przywilejów władzy. Na wyjazdy, telefony, taksówki wydają dziesiątki tysięcy złotych. Tych rozliczeń nikt nie sprawdzał. Teraz trwa wielka kontrola, a parlamentarzyści nerwowo robią rachunek sumienia. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – drobne cwaniaczki, czyli na czym reprezentanci narodu dorabiają sobie do diet. Ponadto we WPROST: czy Andrzej Duda został namaszczony na delfina PiS, jaką role w polityce grają znani aktorzy, jak szybko po polskich torach pojedzie Pendolino i dlaczego Polacy kradną w pracy. Uposażenie poselskie wynosi dziś niecałe 10 tys. zł. Do tego dochodzą dodatki, m.in. za wysługę lat. Bonus to bezpłatne przejazdy środkami transportu zbiorowego, komunikacji miejskiej i przeloty samolotem na trasach krajowych. Ale w regulaminie nie są doprecyzowane pewne kwestie związane z tym, co można, a czego nie można rozliczyć. Zwykle jest tak: każdemu nowemu posłowi starsi koledzy wyjaśniają, jak skorzystać na oferowanych przez Sejm możliwościach dorobienia – mówi parlamentarzysta PO. Wielu kombinuje na wszystkim. Suma, której rozliczenie daje największe możliwości do dowolnego jej wykorzystania, to należny każdemu z parlamentarzystów ryczałt na koszty związane z prowadzeniem biura poselskiego. W obecnej kadencji to prawie 146 tys. zł rocznie, czyli ponad 12 tys. zł miesięcznie. Posłowie nie muszą wykorzystać całości tej sumy. Powszechną tendencją jest rozliczanie należnej sumy co do złotówki. Trzeba się jednak nagimnastykować. Poza czynszem i pensją trzeba coś wymyślić. W sejmowych kuluarach w tym kontekście pada nazwisko choćby Ryszarda Kalisza, który podobno dużo wydaje na lunche. Ze sprawozdań poselskich wynika jednak, że doniesienia o lunchach posła lewicy są przesadzone. Przebija go choćby Adam Hofman, deklarujący w 2013 r. zakup „artykułów spożywczych” za ponad 12 tys. zł. Do legendy przeszedł były poseł Stanisław Łyżwiński. W ramach wydatków na biuro kupił ciężarówkę kartofli! Więcej o tym, jak dorabiają parlamentarzyści – w nowym WPROST.  We WPROST także Andrzej Duda – kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta. Ma być lepszą wersją Marcinkiewicza. Mentalny pisowiec, ale dobrze opakowany. Kiedy jego nazwisko pojawiło się na giełdzie kandydatów PiS na prezydenta, bardzo liczył, że Jarosław Kaczyński wskaże właśnie jego. Przygotowywał się, ćwiczył wystąpienia. Tyle że fatalnie wychodziły dla niego wewnętrzne badania rozpoznawalności. Wyprzedzali go m.in. Janusz Wojciechowski, Ryszard Czarnecki czy prof. Piotr Gliński. Prezes podjął decyzję kilka tygodni przed ogłoszeniem kandydata. Liczył, że na start zdecyduje się Zyta Gilowska, ale odmówiła z powodów zdrowotnych. Wtedy dla wąskiego grona w PiS stało się jasne, że postawi na Dudę. Od tego pomysłu próbował odwieść prezesa Adam Hofman. Kiedy decyzja już zapadła, prezes miał polecić, by nie mówić o niej Hofmanowi. O tym, że kandydaturę Dudy prezes ogłosi 11 listopada, wiedziało zaledwie kilku polityków PiS. Podobno inauguracja kampanii prezydenckiej tego dnia była planowana jeszcze przed aferą madrycką. Wskazanie Dudy jako kandydata na prezydenta część polityków PiS odbiera jako namaszczenie go na delfina. Będzie teraz drugą osobą po Kaczyńskim – przyznają politycy PiS. O tym kim jest i jaką ma za sobą drogę polityczną kandydat PiS na prezydenta – w nowym WPROST piszą Agnieszka Burzyńska i Anna Gielewska.  WPROST wraca do kampanii wyborczej. A raczej – do udziału w niej celebrytów. Rok temu Daniel Olbrychski zgodził się wziąć udział w wielkim kongresie SLD na warszawskim Stadionie Narodowym. Dla lewicy ten gest był jak podanie kroplówki umierającemu organizmowi. Przy okazji można było dać prztyczka Platformie, którą aktor wcześniej wspierał, i ogłosić, że jest on symbolem zmieniającego się trendu w polityce. Minął rok i aktor pojawił się na kongresie Platformy, by wspierać konkurencję. Może poszedł tam tylko po to, by się pożegnać z odchodzącym premierem Donaldem Tuskiem? – zastanawia się Krzysztof Gawkowski, sekretarz generalny SLD. I tłumaczy, że do sztabów honorowych zaprasza się sporą grupę celebrytów, najczęściej właśnie aktorów. Aktor jest po to, by przekazać politykowi zaufanie, którym sam jest obdarzany. Dlaczego aktorzy są tak ważni? Znany aktor nosi nad sobą aureolę popularności, której na czas kampanii użycza politykowi – tłumaczy Joanna Kluzik-Rostkowska, szefowa sztabu prezydenckiego Jarosława Kaczyńskiego sprzed czterech lat. Im bardziej znany aktor, tym jaśniej świeci aureolą. A co z tego ma aktor? O tym i o politycznych rolach polskich aktorów we WPROST pisze Cezary Łazarewicz. WPROST dotarł też do materiałów, które pokazują jak bardzo Pendolino nie popędzi po polskich torach. Nowoczesne składy mają ruszyć w trasy 14 grudnia. Ruszy ich ledwie kilka i będą jeździć wolno. Zaniedbania trwają od lat i winę za nie ponoszą kierownictwo PKP oraz kolejni ministrowie odpowiedzialni za transport. Na kupno 20 składów kolejowych i budowę infrastruktury, by pociągi mogły gnać 160-200 km/h wydaliśmy ok. 11 mld zł. Data wprowadzenia jest znana od lat – nastąpi to za niespełna miesiąc. Problem w tym, że trasy, po których mają jeździć pociągi, są wielkim placem budowy, a projekt jest wdrażany na ostatnią chwilę. Pendolino ma jeździć m.in. z Gdyni do Warszawy i z Warszawy do Katowic. WPROST jest w posiadaniu ostrzeżeń dla maszynistów jeżdżących tymi trasami. Co chwila nakazują one zwolnić kierującym pociągami do 50, 60, 80 km/h. Główna przyczyna? Prace inwestycyjne. Takimi ostrzeżeniami usiana jest kolejowa droga nad morze. Remont tej trasy miał być skończony dwa lata temu. Nie lepiej wygląda sytuacja na kolejowej drodze z Warszawy do Katowic. O tym, jak pojadą szybkie pociągi po polskich torach we WPROST pisze Michał Majewski. Na łamach WPROST także o tym, że ponad trzy czwarte polskich firm jest okradanych przez swoich pracowników. W Europie pod względem skali kradzieży pracowniczej wyprzedzają nas tylko Rosjanie i Słowacy. Badania CBOS pokazały, że 14 proc. Polaków akceptuje wykorzystywanie firmowych telefonów, samochodów i materiałów biurowych do celów prywatnych. Niewiele mniej – dorabianie do pensji w godzinach pracy. Co dziesiąty nie widzi nic złego w załatwianiu w tym czasie prywatnych spraw. Największą plagą w przedsiębiorstwach są kradzieże (43 proc.), przywłaszczenia (23 proc.; np. używanie samochodu służbowego w sytuacjach prywatnych) oraz oszustwa, na które wskazało. Na forach internetowych aż się roi od porad, jak zrobić pracodawcę w balona. Pracownicy wynoszą nawet papier toaletowy czy wodę z baniaków. Dlaczego? Próba odpowiedzi – w nowym WPROST. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 17 listopada 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne wraz z e-tygodnikiem WPROST  BIZNES, którym w tym tygodniu o tym, jak właściciele firm wywłaszczonych pod budowę dróg walczą o rekompensaty oraz o tym, że Polska stoi na skraju kryzysu. WPROST BIZNES  jest dostępny w systemie dystrybucji e-wydań wydawcy na stronie: ewydanie.wprostbiznes.pl oraz u wszystkich dystrybutorów prasy cyfrowej oraz w aplikacjach natywnych na urządzenia mobilne w AppStore i Google Play.   dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 16 listopada Gorbaczow nie zakończył zimnej wojny. On ją przegrał. ?Alfabet Suworowa? w ?Do Rzeczy? (Wiadomości branżowe) (by netPR.pl)
    Gdy czytam w zachodniej prasie peany na cześć Gorbaczowa, robi mi się niedobrze. Opowieści o tym, że obalił komunizm i zakończył zimną wojnę, to zwykłe brednie. On nie zakończył zimnej wojny. On ją przegrał – ocenia Wiktor Suworow. Znienawidzony w Rosji, bijący rekordy popularności w Polsce słynny były oficer sowieckich tajnych służb przedstawia subiektywny ranking postaci, które odcisnęły piętno na losach Polski, Rosji, Europy i świata. Fragmenty książki „Alfabet Suworowa” – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. Ponadto w „Do Rzeczy”: dlaczego Polacy kochają Suworowa, czy Andrzej Duda uratuje Prawo i Sprawiedliwość, jak prezes PiS zaczyna dzielić się władzą oraz kim jest nowy rzecznik Prawa i Sprawiedliwości. Gorbaczow wcale nie chciał zniszczyć Związku Sowieckiego. Wprowadzone przez niego pieriestrojka i głasnost nie miały na celu zatopienia tego państwa. Przeciwnie – miały je uratować. System sowiecki w latach 80. był już jednak tak niewydolny, że nic nie dało się zrobić – pisze na łamach „Do Rzeczy” Suworow. W jego alfabecie, oprócz byłego przywódcy ZSRR, zresztą nie jedynego, znalazł się też m.in. były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz. Za młodu dwa razy siedział w więzieniu za przestępstwa kryminalne. Był wówczas zwykłym żulikiem i pozostał nim na całe życie. Tyle że bycie prezydentem wielkiego kraju z drobnego przestępcy zrobiło z niego wielkiego przestępcę – ocenia Suworow. Ocenia też Wojciecha Jaruzelskiego. Wprowadzając stan wojenny, spacyfikował własny naród i przedłużył życie komunie prawie o 10 lat. To przez niego musieliście czekać na odzyskanie niepodległości aż do roku 1989. Był wyrodnym synem ojczyzny – pisze. I dodaje - Na nurtujące Polaków pytanie: „Weszliby czy nie weszli?” odpowiadam: „Nie weszliby”. Związek Sowiecki na początku lat 80. był już ruiną, ryzyko interwencji wymierzonej w Solidarność było zbyt duże. Polska stanęła więc wówczas przed realną szansą odzyskania wolności i zrzucenia komunistycznego jarzma. Chwali natomiast Ronalda Reagana - człowieka, który zniszczył komunizm. Niestety, nawet po śmierci, jest w Ameryce opluwany, wyszydzany i nienawidzony. Oskarża się go o faszyzm i inne bzdury. Przodują w tym lewicowa prasa i Hollywood.(…) Ponieważ jednak Ronald Reagan był znany z wielkiego poczucia humoru i sympatycznego charakteru, myślę, że nawet specjalnie się na tych wszystkich pożytecznych idiotów nie gniewał. Uważał ich po prostu za żart historii. Ponury – pisze. „Alfabet Suworowa” – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także o fenomenie polskiej popularności Suworowa. 10 czerwca 1978 r. brytyjskie tajne służby ewakuowały z Genewy członka sowieckiego przedstawicielstwa przy Organizacji Narodów Zjednoczonych Władimira Bogdanowicza Rezuna. Razem z żoną i dwojgiem dzieci został on błyskawicznie przerzucony na teren Wielkiej Brytanii. W rzeczywistości Rezun nie był dyplomatą, ale pracującym pod przykrywką oficerem GRU, czyli sowieckiego wywiadu wojskowego. W przeciwieństwie do wielu innych uciekinierów z bloku komunistycznego Rezun postanowił porzucić służbę Sowietom nie dla pieniędzy, ale z pobudek ideowych. (…) Momentem przełomowym była dla niego interwencja w Czechosłowacji, w której brał udział jako młody dowódca czołgu – pisze  na łamach „Do Rzeczy” Pi